niedziela, 30 października 2016

Angielski dla najmłodszych część 2


Zapraszam na nasze drugie i już ostatnie spotkanie z książeczkami do nauki języka, od wydawnictwa Usborne.
Na początek nasz absolutny hit. Książka, która od samego początku stała się ulubioną Emilki.
"Listen and Learn" to nietypowy sposób na naukę pierwszych angielskich słówek.
Nawet najmniejsze dzieci mogą z niej korzystać, gdyż słuchając wymowy i oglądając obrazki, są w stanie wiele zapamiętać. A dzieci są jak gąbka - uczą się w tempie ekspresowym, czego im bardzo zazdroszczę :)
Wspomniana książeczka składa się z koperty i 4 dwustronnych kart, na których w sumie znajdziemy ok 120 wyrazów, mechanizmu i 3 maleńkich bateryjek - możemy się uczyć, uczyć i uczyć :)
Tematyka kart jest następująca: zwierzęta, środki lokomocji, kąpiel, w domu, na wsi, moje ciało, jedzenie i ubrania. Wszystko, co przyda się już na samym początku.
Dziecko wybiera sobie z koperty kartę ze słowami, które chce dziś posłuchać, pouczyć się, lub poćwiczyć. Następnie umieszcza ją w ramce na sąsiedniej stronie i naciska przycisk GO na obrazku. W tej chwili książka ożywa. Po naciśnięciu na dany obrazek, lektor (rodowity Brytyjczyk) odczytuje jego nazwę. Dziecko może powtarzać (tak robi Emi), odtwarzać tyle razy ile ma ochotę i ewentualnie korygować swoje błędy.

"Pandas" to malutka encyklopedia o tych fantastycznych stworzeniach.
Napisana ciekawym i przystępnym językiem, zrozumiałym dla osób nie mówiących perfekcyjnie po angielsku. W krótkich zdaniach, opisach, opowiada o życiu Pand. Czym się żywią, gdzie żyją, jak duże rosną, jak się rozmnażają. Całość uzupełniona jest ciekawymi ilustracjami realnych zwierząt, jak i obrazkami. Książeczka jest cieniutka, a jeśli dziecko ma inne zainteresowania, znajdziemy masę ciekawych tytułów wśród książek Usborne, np. o Pingwinach, statkach, Chinach, pogodzie, astronomii, strażakach i wiele, wiele innych.


Bardzo ciekawą propozycją dla maluszków w wieku Tosi - czyli okolice roczku - jest książeczka "That's not my tiger...".
To książeczka sensoryczna, opowiadająca o przygodach małej myszki, która szuka swojego zagubionego tygrysa. Z początku nie może go odnaleźć, bo napotkane zwierzęta mają zbyt puszyste uszy - uszy na danej stronie wykonane są z niezwykle puszystego materiału, które dziecko może dotknąć, pobawić się, poznać fakturę; nieodpowiednie poduszeczki i język, w końcu jednak myszka odnajduje tego jedynego o niezwykle delikatnym ogonie.

Tosia uwielbia dotykać każdą stronę, poznawać co jest ostre, co sztywne, co śliskie a co puchate i mięciutkie. Książeczka jest bardzo poręczna, złożona z grubych kart odpornych na gryzienie (sprawdzone), z realistycznymi rysunkami.

Na sam koniec zostawiłam książkę z której korzystam i ja :) Nie jest ona w języku angielskim, ale francuskim, a dodatkowo tutaj znalazłam identyczną w języku niderlandzkim :)
Genialny sposób na naukę słówek od podstaw. "Big book of French Words" to naprawdę ogromna książka słówek francuskich.
Duża, z tekturowymi, sztywnymi kartami i masą obrazków. Każdy ciekawy i podpisany odpowiednim słówkiem. Jedyne czego mi w niej brakuje, to fonetycznego zapisu danego słowa. Jako osoba, która języka francuskiego nie zna kompletnie, ciężko mi odczytać prawidłowo określony wyraz - w nauce wymowy trudne - nie ukrywam. Można słowa czytane przez lektora odsłuchać na stronie wydawnictwa - jest to ogromny ukłon w stronę czytelnika, aczkolwiek nie każdy ma czas w danej chwili na siedzenie przy komputerze ;)
Jednak dla samego zapamiętania, czy nauki zapisu, godne polecenia. Nauczymy się dzięki niej słów z następujących dziedzin: dom, salon, kuchnia, miasto, transport, sport, szkoła, rodzina, zawody, ciało, ubrania, jedzenie, kawiarnia, wieś, zoo, pory roku, dni tygodnia, pory dnia i cyfry, świat, przeciwieństwa (góra - dół, duży - mały), historia, kształty, położenia przedmiotów, emocje.
Jednym słowem ok 1000 słówek. Polecam!!

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku, dziękuję za pozostawienie komentarza pod tym postem i Twój czas jaki poświęciłeś aby nakreślić tych kilka słów :)

Copyright © 2016 www.ciepelkowo.pl | blog
| Magda M. Ciepełkowo