piątek, 2 września 2016

Szczepienia Belgia vs Polska


Gdyby na świecie nie było dwóch spierających się grup, byłoby bardzo nudno. Współczesne matki "walczą" o to czy lepiej karmić piersią czy karmić sztucznie, czy zakładać pampersy czy wielorazówki, czy przekłuwać uszy, czy i kiedy rozszerzać dietę, w końcu czy szczepić czy nie. Ta ostatnia grupa, prowadzi najbardziej kontrowersyjne dyskusje.

Nie zamierzam dziś nikogo przekonywać żeby przeszedł na jedną czy na drugą stronę. O ile ja zdanie odmienne potrafię uszanować, o tyle inni, zwłaszcza Ci przeciw, mojego zdania nie szanują i już nie raz słyszałam, że siedzę w jednym bagnie z lekarzami. A jeśli siedzę, to dziś chciałam króciutko Wam powiedzieć jak wyglądają szczepienia za granicą.

Tak - ja szczepię siebie i szczepię swoje dzieci. Emilka szczepiona była w Polsce. U nas, niestety szczepionki ponadprogramowe są bardzo drogie (skupiam się głównie na pneumokokach - wyjątek stanowią szczepionki dla dzieci, ze wskazań, np. wady serca, niska masa urodzeniowa, poród przed 37 tc itp. te są darmowe). Aktualnych cen nie znam, ale kilka lat temu szczepionka na pneumokoki kosztowała ok. 200 zł. Problemów z poważnymi chorobami moje starsze dziecko nie miało, nawet w chwili zetknięcia się z chorym, gdy o tym nie wiedzieliśmy. Niestety ceny szczepień w Polsce i... utrata autorytetu lekarza nie działają korzystnie i prozdrowotnie. Czemu mówię o utracie autorytetu? Dlatego, że ogrom młodych rodziców nie ufa swojemu lekarzowi, nie słucha co mówi. Ważniejsza jest wypowiedź przypadkowej osoby w sieci, czy bzdury powielane przez sąsiadki i koleżanki. Przykre, chociaż niestety prawdziwe...

Zupełnie inaczej wyglądają szczepienia w Belgii. Każdy kraj ma swój własny program szczepień ochronnych. Antosia jest szczepiona wg programu kraju, w którym mieszkamy. Nie potrafię jednak powiedzieć, które szczepienia są tutaj obowiązkowe, ponieważ Belgia szczepi całe populacje i nikt nie jest temu przeciwny. Za brak zgody na szczepienia, może rodzicowi grozić areszt, wysoka grzywna, a dziecko ma problem z dostaniem się do szkoły czy przedszkola. Tak przynajmniej jest u nas. To pierwsza różnica. Kolejną jest podejście rodziców do lekarzy i wiedzy jaką posiadają. Tu każdy się z nimi liczy. Lekarz to człowiek mający zaufanie, Pediatra jest tu specjalistą, do którego idzie się w chwili, kiedy lekarz rodzinny nie radzi sobie z danym problemem. Nie znaczy to jednak, że w Belgii nie ma żadnych grup dla rodziców. Są, nawet wiele, ale w żadnej koleżanka czy obca osoba nie jest wyrocznią. Efektem tego jest większa świadomość rodziców na temat szczepień, szczepienie szczepionkami, które w Polsce są nieobowiązkowe i rzadko wybierane (chociaż z każdym rokiem coraz częściej) i wyższa frekwencja dzieci w szkołach czy przedszkolach. Tutaj mało kto choruje :) A warto wspomnieć, że szczepionka to nie tylko ochrona naszego dziecka, ale również jego kolegów. Dodatkowym plusem szczepienia całej populacji, jest mniejsza ilość dawek podawanych dziecku. Jeśli chodzi o pneumokoki, w Polsce są to 4 dawki, w Belgii tylko 3.
Najważniejszą różnicą tych obu krajów, jest dostępność szczepionek z górnej półki. W Belgii takie szczepionki (6w1, rotawirusy, pneumokoki, meningokoki) są darmowe. Za szczepienia Antosi nic nie płaciliśmy. Szok, ale to prawda :) Można darmowo szczepić wszystkie dzieci, trzeba tylko chcieć :) Prawdę powiedziawszy, lekarz tu nawet nie pyta o zgodę. Bada dziecko i jeśli nie ma przeciwwskazań, to szczepi.

To tyle jeśli chodzi o różnice jakie zaobserwowałam będąc tu taki krótki czas. Na koniec chciałabym jeszcze obalić pewien mit, z którym spotykam się bardzo często. Szczepienie to nie lekarstwo. Szczepienie ma za zadanie chronić nas przed zachorowaniem na choroby zakaźne, lub znacząco zminimalizować ryzyko zachorowania i groźnych powikłań.
Dzięki szczepieniom wyeliminowano ospę prawdziwą, różyczkę wrodzoną, błonicę, tężec noworodków. Dzięki szczepieniom jest mniejsza zachorowalność na wiele chorób zakaźnych, mniejsza liczba zgonów i powikłań po przebytych chorobach zakaźnych.

Jako potwierdzenie słów, że szczepić powinien się każdy, nie tylko dzieci... Moja mama jest osobą schorowaną, m.in. astma, cukrzyca, Hashimoto itp. Ma codzienny kontakt z dziećmi, również chorymi. Dawniej co chwilę miała zapalenie płuc, na zmianę z zapaleniem oskrzeli. Jakiś czas temu postanowiła zaszczepić się na pneumokoki. Od tamtego czasu największa "choroba" jaka ją spotyka to zapalenie gardła lub krtani. Tak więc ja mam kilka przykładów (włącznie z sobą) na to, że warto.

Po więcej rzetelnych informacji lub ciekawostek zapraszam na stronę http://szczepimy.com.pl/ możecie tam również przeczytać wywiad ze mną ;) Taka ciekawostka :) Bardzo mi miło, że mogłam zostać blogiem partnerskim, takiej ważnej kampanii.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku, dziękuję za pozostawienie komentarza pod tym postem i Twój czas jaki poświęciłeś aby nakreślić tych kilka słów :)

Copyright © 2016 www.ciepelkowo.pl | blog
| Magda M. Ciepełkowo