czwartek, 3 grudnia 2015

Najgorsza sieć komórkowa - Orange

Człowiek (w tym wypadku ja) jest głupi i naiwny. Niestety. Ale kolejnej szansy nie będzie. Koniec. Przejadło mi się takie zachowanie i traktowanie człowieka, który przecież poniekąd finansuje całą sieć i pracowników...
Co tym razem??

Klientką wspomnianej sieci byłam długo. Jakieś 7 lat. Rozstaliśmy się 2 lata temu w niezbyt miłych okolicznościach. Pan proponujący mi dodatkowy rok abonamentu jako zadośćuczynienie za dziwne rachunki i telefony, zniknął... Znowu pojawiły się sumy z kosmosu, głuche telefony, problemy z połączeniami.
Powiedziałam dość i od 2 lat jestem szczęśliwą posiadaczką numeru w bezproblemowej, póki co miłej i pozytywnie nastawionej do klienta sieci Play.

W sierpniu zaczął się mój kolejny problem z Orange. Zadzwonił Pan z propozycją przeniesienia numeru. Nie byłam pewna czy ufać im kolejny raz, ale Pan zachwalał i przedstawiał mi fajną propozycję roamingu, której niestety w Play nie ma - tam nie ma w ogóle roamingu dłuższego niż 30 dni, a co to jest dla kogoś, kto nie chce zmieniać numeru, a najpewniej będzie żył poza Polską??

Uległam. Zaufałam - o ja głupia! Pomijam problem z umową, której nawet sam Pan nie wiedział jak podpisać i odebrać. Pomijam problem z adresem mail, który był kilka razy błędnie zapisywany. Umowę w końcu podpisałam, Orange miał zająć się przeniesieniem mojego numeru do siebie, z dniem 5.12 tego roku. I teraz uwaga...

1. Z początkiem listopada dzwoni Pan z informacją, że Play odrzucił wniosek. Mam jechać sama i poprosić o wypełnienie dokumentów jakie dostanę na mail, z datą zakończenia obecnej umowy. Do dnia dzisiejszego NIC na mail (na pocztę tradycyjną również) NIE dostałam. Pan nie raczył się skontaktować.

2. W zeszłym tygodniu sama zadzwoniłam do Play, gdzie powiedziano mi, że NIKT się z nimi nie kontaktował w sprawie przeniesienia numeru!! Facet z Orange mnie perfidnie okłamał!!

3. Dzwoniąc do Orange, dowiedziałam się, że gość jako datę zakończenia wpisał nie 2015 rok, ale... 2017!! Czyli datę zakończenia umowy z siecią Orange, tą podpisaną! Facet zawalił i do cholery wiecie co?? Jest NIEUCHWYTNY!! Widmo!!
Polecono napisać mi mail, w którym podam datę zakończenia obecnej umowy i wszystko ruszy. Jako ciekawostkę powiem, że na infolinii podano mi zły adres mail... Prawidłowy dostałam dopiero na profilu FB...

4. Mija tydzień i... cisza. Dzwonię dziś na infolinię Orange i dowiaduję się, że nadal widnieje data 2017... Dlaczego?? Nie wiem. Mam sobie sama jechać do salonu i tam załatwiać!! Na tydzień przed terminem porodu.
Sami nie wiedzą co robić, bo każda osoba z infolinii mówi coś innego!
Ja mam prostować błędy jakiejś niekompetentnej istoty pracującej w Orange?? Ja kasę za to biorę??

Mało tego, mail zwrotny do mnie nie dotarł, ponieważ nikt nie raczył autoryzować mojego adresu... Zrobiła to w końcu konsultantka po 40 minutach rozmowy i mojego naciskania...

Mało tego! Znowu podała mi zły adres mail! Twierdzi, że nic nie wiedzą o jego zmianie! Ja pitole, kto tam pracuje??!!

Czy firma Orange ma nas klientów za idiotów?? Czy ja wyglądam na idiotkę??!!
Czy nie ma nikogo, kto się potrafi tym zająć i tą sprawę rozwiązać??

W tym momencie będę chciała zerwać umowę, która nie może dojść do skutku z nie mojej winy. Mam nadzieję, że mi się to uda, a osoba odpowiedzialna za zamieszanie odpowie za to wszystko. I nigdy, NIGDY więcej nie będę próbowała zaufać znowu komuś, kto ma taki burdel za przeproszeniem i w tylnej części ciała klienta. Nikomu nie polecam!

Czy ktoś z Was pracuje może w Orange?? Wie jak to załatwić?? Nie wiem, jestem w stanie nawet do Rzecznika Praw napisać, bo działania tej sieci już mi wychodzą nosem!

16 komentarzy:

  1. O masakra! Nigdy nie miałam tam nr, tel, abonamentu czy czegokolwiek. Na szczęście :) Od ponad 6 lat jestem w Play i jestem zadowolona z usług :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesz się... Ja to zawsze się w coś wkopię :/

      Usuń
  2. Dlatego nigdy nic nie załatwiam z konsultantami a już na pewno nie z Orange. Przed laty miałam nieprzyjemność być ich klientką. Konsultanci opowiadają niezłe bajki by ściągnąć klienta i dostać za niego kasę. Po podpisaniu umowy martw się człowieku sam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potwierdzam... I zacznę robić to samo, ale i tak po tych 2 latach żegnam się definitywnie z tą siecią

      Usuń
  3. O rany! Nóż się w kieszeni otwiera jak się słyszy takie rzeczy!
    Z tego co widzę, to ludzie już masowo zaczynają pisać skargi na Orange - ale co tu się dziwić, takiego burdelu dawno nie widziałam.
    Trzymam kciuki, żeby wszystko udało Ci się załatwić, a nie denerwować miesiącami... ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się. Po postraszeniu, że zgłaszam sprawę do Rzecznika Praw Konsumenta, udało się załatwić w ciągu 5 dni sprawę. Mam nadzieję, że więcej problemów nie będzie...

      Usuń
  4. Wszystko znam z własnego doświadczenia. Nie chce mi się pisać co ja musiałam przejść, żeby nie przedłużali mi umowy, kiedy obecna się skończy (bo tak robią). Tysiące maili i telefonów i tłumaczenie się dlaczego nie chcę przedłużyć umowy w tak zajebistej firmie? Jakbym z jakiejś sekty odchodziła, serio. Najgorsza firma ever!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to jest jakaś sekta, co my tam wiemy :P

      Usuń
  5. Ja od roku płacę internet, który po "unowocześnieniu infrastruktury" przestał u nas działać. Dokupienie za 100 zł anteny nie pomogło, umowy nie mogę rozwiązać bo przecież net działał i oni nie są winni ze przestał, bo oni puszczają ile mogą, a że u mnie nie działa, to co oni mogą. Na szczęście w marcu koniec umowy ... .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ludzie... Typowe ich zagranie, jak zarobić na klientach, bidusie...

      Usuń
  6. My właśnie jakiś czas temu zrezygnowaliśmy z Orange i przeszliśmy do Play. Kilka dni przed porodem jakieś 3 lata temu mój mąż podpisywał z nimi nową umowę, ja wtedy leżałam w szpitalu od miesiąca. Przed podpisanie umowy mieliśmy Internet w telefonach na zasadzie - "kończy się 2 GB i można dalej korzystać bez dodatkowych opłat ale chodzi wolno". Niby się czyta te umowy ale nie wiem, czy to umknęło, czy coś, ale po podpisaniu nowej umowy okazało się, że po przekroczeniu 2GB nalicza dodatkowe opłaty. Nieświadoma korzystałam w szpitalu z Internetu, nie dostałam nawet smsa, że kończy się pakiet, zero komunikatu, po czym na drugi dzień przyszedł sms, że mamy do zapłacenia 2 tys zł. To nie pomyłka - 2000 zł! Złożyliśmy reklamację, którą uzgodnili. Gdy umowa się kończyła przeszliśmy do Play, bo Orange lepsze telefony i lepsze oferty abonamentów miało dla nowych klientów niż tych starych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się! To jest wszystko prawda, sama to przechodziłam... Ale głupia myślałam, że może coś się zmienili, zaczęli szanować klienta, zwłaszcza po ich lamencie, że masa ludzi z jakiegoś dziwnego powodu z orange ucieka.

      Usuń
  7. u nas cała rodzina przeszła do playa po tym, jak orange perfidnie wykorzystało naiwność mojej 75letniej babci:/

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, dziękuję za pozostawienie komentarza pod tym postem i Twój czas jaki poświęciłeś aby nakreślić tych kilka słów :)

Copyright © 2016 www.ciepelkowo.pl | blog
| Magda M. Ciepełkowo