czwartek, 19 listopada 2015

Ostatnia prosta :)

Przed nami ostatnia prosta. 3 trymestr, 9 miesiąc, praktycznie sama końcówka ciąży. Zaczynamy 36tc (a wg liczenia innych już 37tc), do porodu zostało nam 28 dni. Żeby tylko szybko i szczęśliwie ten czas minął.
Im mniej zostało do końca, tym stres u mnie większy. Nie, nie chodzi o poród, bo o tym to nie myślałam specjalnie, dopiero zaczynam, ale nie boję się go (jeszcze;)). Może jedynie troszkę obawiam się jednego. Boję się tego, o czym od samego początku mówi i straszy mnie mój diabetolog. I chociaż ostatnio zapewniła mnie, że tak niewielkie i rzadkie przekroczenie nie wyrządzą szkody, to stres jest. Pamiętam jej słowa sprzed 20 tygodni. Z cukrami nadal walczę. Wszystko zależy od dnia, ale stopniowo w miarę potrzeb zwiększam insulinę. Przekroczenia czasem się zdarzają, aczkolwiek gdybym siedziała na zachodzie, byłyby w normie. Nie wiadomo dlaczego normy w Europie, nawet w Polsce w zależności od regionu nie są jednolite.

Ta ciąża różni się od poprzedniej. Niby więcej stresu i trudniejsza walka z dietą, a jednak póki co jest dla mnie spokojniejsza. Nie ma pobytów w szpitalu (tfu tfu), dużej ilości leków. Nie czuję się w ciąży, nadal jeżdżę samochodem, wskakuję do niego, wyskakuję, schylam się, noszę siaty i generalnie czasem się zapominam ;)
Tym razem od czasu do czasu dopadają mnie skurcze i twardnienie brzucha. Coś, czego przy Emilce nie miałam, więc nie bardzo wiem co oznaczają ;) Może to dlatego, że od ponad 3 tygodni nie mam już leków podtrzymujących?? Przy niej brałam dłużej, no i nospe miałam wprowadzoną.
Najbardziej narzekam (tak, narzekam :)) na dwie przypadłości. Duszność, ale nie taka hmm ciążowa. Przypomina mi ona tą po porodzie. Jakbym nie miała kręgosłupa i nic mi nie trzymało mięśni. Narzekam też na ruchy. Każdy człowiek jest inny, ale nie potrafię nie porównywać moich dwóch dziewczynek. Emi była ruchliwym dzieckiem (co zresztą jej zostało :P), tylko raz zdarzyło się, że jej nie czułam kilka godzin i leżałam z tego powodu w szpitalu. Tosia jest zdecydowanie mniej ruchliwa, bardziej leniuchowata, mam wrażenie, że mocno wrażliwa na zmiany pogody. Mniej kopie, więcej się wypycha. W dodatku co jakiś czas ma przerwy w ruchach - których jest mniej lub są słabsze. Najczęściej przed zmianami pogody i w weekendy. Strasznie mnie to stresuje...

Ale dość narzekania :) Jestem po spotkaniu z położną, co uświadomiło mi, że już blisko :) Dowiedziałam się o kilku zmianach, dostałam listę rzeczy do szpitala, a także radę żeby już spakować walizkę ;) Bo drugi poród może iść dużo szybciej :) Prawie jestem spakowana, brakuje dosłownie kilku rzeczy dla mnie ;) Walizkę wożę w samochodzie, bo przecież jak mnie złapie to będę musiała zapakować Em, odtransportować ją pod czyjąś opiekę i dopiero jechać do szpitala. Mam więc nadzieję, że zdążę i nie będzie aż takiego ekspresu, albo, że zacznie się w weekend i do szpitala odwiezie mnie, np. tata ;)

Po wizycie u lekarza również wszystko dobrze. Tosieńka w 29+6 ważyła ok 1650 g, była cięższa od swojej siostry ;) Mam jednak nadzieję, że nie urośnie jakaś ogromna, bo urodzić trzeba a wolałabym nie mieć cc... Wczoraj (35+6) ważyła ok 2718 g, a tym samym była ciut lżejsza od swojej siostry, także jest nadzieja :) Obrócona jest główką w dół, wszystkie przepływy w normie. Powtórne echo serduszka nie wykazało niczego złego, serduszko jest prawidłowej wielkości - nawet nie wiecie jak mi ulżyło!! Nie widać żadnych objawów źle prowadzonej cukrzycy. Teraz tylko czekamy i mam cichą nadzieję, że może ruszy akcja sama, nie chciałabym mieć indukcji z przymusem leżenia pod ktg non stop...

Termin z OM mam na 8.12, z USG na 17.12 co pokrywa się z innymi wyliczeniami i jego się trzymamy. Wg ostatniego USG szpitalnego (które zawsze mi zaniżało wielkość dzieci), termin to... Wigilia! ;) Jednak ze względu na moją cukrzycę na bank znowu nie przenoszę, a ze względu na insulinę (wszystko też zależy od wielkości córy, KTG, naszego samopoczucia), będę musiała położyć się na oddział w 39tc. Rozumiecie?? Co najmniej tydzień bez Emilki... :( Ona już płacze, mnie smutno...

10 komentarzy:

  1. Ostatnia "prosta" przed Tobą i będziesz tulić swoje maleństwo w ramionach. Życzę powodzenia :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będę dziękować, ale już się nie mogę doczekać :)

      Usuń
  2. Same dobre wieści, oprócz tego długiego pobytu w szpitalu. Super, ze z serduszkiem ok. Ja mam termin na miesiąc później ;) Ale u mnie szanse na pród naturalny są 50/50 niestety, bo pierwsza była cesarka przez zaplątaną pępowinę.
    Tosia spokojniejsza od siostry, a mój Emil z kolei bardziej ruchliwy. No szaleniec po prostu! Cały czas się rusza, spokoju nie daje, a ruchy dużo boleśniejsze niż w pierwszej ciąży :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emil i wszystko jasne haha :) Przecież Emilka też była bardziej ruchliwa i tak jej zostało ;) To imię coś w sobie ma :D
      Trzymam za Was kciuki!! Też już końcówka prawie :)

      Usuń
  3. Ostatnia bieg przed wami. Wiec teraz w kazdym momencie moze sie zaczac akcja. Wszystko tak wesolo napisane a potem czytam koniec ze bedziesz musiala sie polozyc w 39tyg. i od razu lezka sie zakrecila bo to samo czeka Nas...nie myslalam jeszcze o tym bo daleko do porodu
    Pozdrawiam Cie serdecznie i powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczę na to, że jednak nie będę musiała długo leżeć, a z drugiej strony chciałabym wytrzymać do 12 chociaż, żeby tata Emi przyjechał, bo to zawsze inaczej ;)
      Ja również trzymam za Was!

      Usuń
  4. Druga ciąża jest zupełanie inna i to potwierdzam. Dzieci tęż sa inne. ja miałam na odwrót: pierwsza spokojna, druga ruchliwa i takich też mam chłopców. Trzymam kciuki. Mnie oba porody zajęły 3h od momentu start. Drugiego urodziłam wczesniej (37tc). nZgadzam się z Tobą jeszcze pod względem aktywności mamy ciężarnej: druga ciąża to było zapominanie o tym fakcie, tylko brzuszek przypominał. Więcej mocy;) Powodzenia:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może Tosia będzie leniuszkiem :P Heh zobaczymy :) Dziękuję - moc się przyda :)

      Usuń
  5. No to tylko wyczekiwać wieści od Ciebie z sali poporodowej :) Trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, dziękuję za pozostawienie komentarza pod tym postem i Twój czas jaki poświęciłeś aby nakreślić tych kilka słów :)

Copyright © 2016 www.ciepelkowo.pl | blog
| Magda M. Ciepełkowo