poniedziałek, 9 listopada 2015

Czy można przygotować dziecko na pożegnanie...?

Emilka od małego chodziła ze mną na cmentarz. Odwiedzałyśmy grób moich dziadków, a pradziadków Emi. Jednak pytania o to miejsce, o tych którzy się na nim znajdują, zaczęły się ostatnio. Więcej rozumie, do głosu dochodzi też dziecięca ciekawość.

Gdy tydzień przed listopadowymi świętami poszłyśmy na groby, zaczęła się masa pytań. "Kto tu jest?", "Czemu?", "Słyszy nas?", "Jak zapalimy świeczkę to oni ożyją?".
To dla niej abstrakcja, ale widziałam też smutek, gdy dowiedziała się, że ci bliscy już nie wrócą...

W tamtym czasie spadła na nas smutna wiadomość. Ciężko zachorował dziadzia :( Emi wiedziała, że jest chory i leży w szpitalu. Tyle jej powiedziałam, miałam nadzieję, że może wszystko skończy się dobrze...Zastanawiałam się również czy w pewien sposób nie przygotować jej na pożegnanie, na to, że pradziadzi może już więcej nie zobaczyć, ale nie zrobiłam tego...

Wkrótce zmarł... :( Dowiedziałam się o tym przy córci, więc widziała moje łzy. Przyniosła chusteczkę, tuliła, pocieszała. Mówiła w kółko, że czasem tak się zdarza, że pojedziemy zapalić znicz i porozmawiać z pradziadzią. Zachowała się bardzo dojrzale, choć nadal niewiele rozumiała i miała masę pytań, m. in. o to, w jaki sposób nas słyszą, co teraz będzie.

We wtorek odbył się pogrzeb. Nie wzięłam jej ze sobą, uważam, że to zbyt smutne i ciężkie przeżycie dla czterolatki. Emi wie, że pradziadziuś już nie wróci, że już nigdy go nie zobaczy. Zdaje sobie sprawę z tego, że prababcia została sama i może jej być smutno (sama o to pytała). Tyle wiedzy wystarczy na dzień dzisiejszy - tak uważam.

Nie przygotowałam jej na pożegnanie, bo tak naprawdę ciężko to zrobić. Nawet my dorośli, chociaż wiemy co może się stać, chociaż już kiedyś zetknęliśmy się ze śmiercią - cierpimy, przeżywamy, nie potrafimy się pogodzić.
Przyjdzie czas, odpowiedni wiek i dowie się wszystkiego. Póki co wystarczy jej wiedza, którą już posiada... :(

11 komentarzy:

  1. Przykro mi :-( Dzieci chyba tego za bardzo nie rozumieją, zwłaszcza jeśli na co dzień taka osoba nie uczestniczyła w życiu, z czasem zapomni że był taki ktoś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i tak, chociaż czy zapomni... Wydaje mi się, że jeśli tam pojedzie, to jej się będzie przypominać.

      Usuń
  2. Martynka też nie była z nami na pogrzebie mojego dziadka. Też uważamy, że to za duże przeżycie dla czterolatki. Na cmentarze chodzi z nami w sumie od urodzenia, ale w sumie nie dopytuje dlaczego zapalamy na grobach znicze

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy Tosia miała dwa lata zmarła moja babcia, niespecjalnie ją pamięta, nie zabraliśmy jej również na pogrzeb, więc te trudne rozmowy są cały czas przed nami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że nie jestem sama w swojej decyzji...

      Usuń
  4. Wychodzę z tego samego założenia. Zosia w wakacje straciła i prababcie i pradziadka. To był ciężki czas, nie wzięłam jej na pogrzeby, rozmawiałam z nią na ten temat ale tylko tylko ile uważałam i tylko to o co pytała. Odpowiedzi dostosowałam do wieku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi... :( Dzieci mają czas na szczegóły, ale żeby nie czuły się pominięte, zepchnięte i mniej ważne, trzeba z nimi rozmawiać. Czyli podjęłam dobrą decyzję :)

      Usuń
  5. Ja nie jestem za tym, żeby takie Maluchy zabierać na pogrzeby owszem, rozmawiam z nimi, że ktoś już nie wróci do nas, bo Bozia zabrała go do siebie, ale nie chciałabym, żeby to "odejście" kojarzyło im się z pogrzebową otoczką

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie... Żeby nie skupiały się jedynie na temacie śmierci...

      Usuń
  6. Przykro mi. Miałam podobną sytuacje wiosną, tyle, że dziewczynki były ze mną prawie codziennie u prababci. Najpierw odwiedzały ją w szpitalu, później w domu. Karmiły, przytulały, Kruszynka była ze mną nawet u babci w dzień śmierci. Na pogrzebie też były. Kruszynka przespała, ale Myszka była cały czas ze mną. I nie miało to na nie w ogóle negatywnego wpływu, wręcz przeciwnie stały się jeszcze bardziej wrażliwe. Teraz często machają do babci do nieba.

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, dziękuję za pozostawienie komentarza pod tym postem i Twój czas jaki poświęciłeś aby nakreślić tych kilka słów :)

Copyright © 2016 www.ciepelkowo.pl | blog
| Magda M. Ciepełkowo