poniedziałek, 28 września 2015

"Time's Up! Family" - gra dla całej rodziny :)

Rodzinne chwile. Wspólne spędzanie czasu, utrwalanie i pogłębianie wzajemnych więzi. Cóż może być przyjemniejszego?? Szczególnie teraz, gdy sprzyja temu nadchodząca aura - długie jesienne wieczory. A gdy brak nam pomysłów, sięgnijmy po grę rodzinną! Zwłaszcza taką, która do zabawy wciągnie każdego, rozśmieszy i odpręży nawet najbardziej zmęczonego członka rodziny.

"Time's Up! Family" od Wydawnictwa Rebel, jest taką właśnie świetną propozycją. Gra została wyprodukowana w Belgii - co jest dla mnie dodatkowym plusem i zaskoczeniem. Wersja którą dostałyśmy do testów, jest idealna dla całej rodziny. Wiek najmłodszego gracza to 8 lat, ale przy niewielkich modyfikacjach, moja 4-latka radzi sobie z nią bez problemu. Do zabawy możemy zaangażować całą rodzinę! Bawić się w nią może 4-12 osób.
Pudełko "Time's Up! Family" zawiera instrukcję gry, woreczek na kartoniki z pytaniami, karteczki do zapisywania wyników, klepsydrę odmierzającą czas gry i 220 kart z hasłami, które zawierają aż 440 słów.
Na czym polega gra?
Pierwsze moje skojarzenie gdy ją otworzyłam, to popularne kiedyś "Kalambury" - pamiętacie?? :) W grę mogą grać same dzieci, lub dzieci i dorośli. Podczas całej rozgrywki mamy 3 rundy i tylko jedno zadanie do wykonania - odgadnąć jak najwięcej nazw przedmiotów, zwierząt, zawodów, rzeczy, jedzenia itp.
W rundzie pierwszej osoba wytypowana ma za zadanie opisać hasło. W rundzie drugiej określamy hasło jedynie jednym, najbardziej znaczącym słowem. Runda trzecia, to ta bez słów. Pomagamy odgadnąć hasło tylko za pomocą gestów - moim zdaniem ta runda jest najzabawniejsza :)
Na sam koniec drużyny zliczają swoje punkty i wygrywa ten zespół, który ma ich najwięcej.

Oczywiście dokładniejsza instrukcja gry, a także propozycja dla nieparzystej liczby graczy, znajduje się w instrukcji dołączonej do opakowania.

Jak wygląda moja propozycja gry z 4-latką?
Bierzemy karty, woreczek i klepsydrę odmierzającą czas. Raz kartonik losuje dziecko, raz my.
Jeśli losowałam ja, próbuję kilkoma słowami na zasadzie skojarzeń, naprowadzić córę na prawidłowe hasło.  Mamy przy tym ogrom śmiechu i dobrej zabawy.
Przykład:
Ja: E. to jest coś, co mama bardzo lubi robić.
E: (myśli) hm... wrzeszczeć?? :)
Chodziło o aparat fotograficzny i zdjęcia, ale sami widzicie, że dziecięca wyobraźnia nie zna granic ;)
Gdy kartonik losuje młodszy gracz, szeptem przekazuję hasło i czekam co wymyśli maluch. Rodzic potrafi, a radość dziecka jest bezcenna :)

Gra fajna, polecam dla całej rodziny. Znajdziecie ją w sklepie Wydawnictwa Rebel KLIK
A ja dziękuję Wydawnictwu za przekazany egzemplarz :)





4 komentarze:

Drogi czytelniku, dziękuję za pozostawienie komentarza pod tym postem i Twój czas jaki poświęciłeś aby nakreślić tych kilka słów :)

Copyright © 2016 www.ciepelkowo.pl | blog
| Magda M. Ciepełkowo