czwartek, 10 września 2015

Ciężkie rozmowy z... cukrzycą

O tym, że z Emilką miałam cukrzycę ciążową wiecie. O tym, że teraz również ją mam, też pisałam. Różnica jest jednak taka, że tym razem cukrzyca całkowicie zdominowała całe oczekiwanie. A najgorsze jest to, że ciężko nam się dogadać. Mimo wielu prób, zmian, jakoś dojść do porozumienia nie potrafimy...

Tym razem jestem na insulinie. Dokładnie na noc i przed obiadem. Na całe szczęście Tosia póki co rośnie ładnie, swoim rytmem, odpowiada wielkościowo wiekowi ciąży i jest wszystko dobrze. Ale... Właśnie ale. Jest stres i to ogromny. Moja diabetolog na dzień dobry nastraszyła mnie wewnątrzmacicznym obumarciem płodu. W efekcie drżę o to każdego dnia, wsłuchuję się w swoje ciało, zachęcam córę do ruchów kiedy jest leniwa i... boję się każdego mierzenia cukru po posiłku.

Na wzrost cukru mogą mieć wpływ różne rzeczy. Mało ruchu, stres, kłótnia z mężem, częstsze ruchy maleństwa, pogoda, choroba - słowem wszystko. Wiem to jednak nie od swojego lekarza, ale od mamy i lekarki do której zostałam wysłana na konsultację. Przekroczeń cukrów nie mam jakiś wielkich, jednak insulina jest konieczna. Powinnam również jeść więcej (jeszcze?!) i mniej się stresować (jak?!).

Co do jedzenia... Od początku ciąży schudłam jakieś 4 kg, przez ponad miesiąc nie przybrałam nawet grama, mimo to córa młodsza rośnie. Ja się cieszę. Boję się natomiast więcej jeść bo... wtedy cukier na bank będzie mi skakał. Poza tym doktor mnie prowadząca jest zła, kiedy zdarzy mi się zjeść, np. pół jasnej bułki, kawałek pizzy, gałkę loda. Ciąża - są smaki, są ciągotki, jednak ja ciągle słyszę, że "ciąża to nie stan zachciankowy". Cóż... Śniadania to ciągle kromka chleba IG i parówka z szynki - już patrzeć na to nie mogę, ale tylko po tym mi cukier nie skacze. W ciągu dnia jakiś owoc, kabanos. Non stop to samo, ja ledwo wytrzymuje, ale się zmuszam. Natomiast Tosia jakie smaki będzie znała?? Parówki i chleba IG, a i jeszcze ogórka kiszonego ;)
Przede mną teraz czas próbowania herbatników petit z jogurtem, zobaczymy jak będzie cukier wyglądał...

Od wczoraj przeżywam ogromny stres (tak znowu, taka już jestem, że ciągle się czymś martwię i przejmuję). Jestem przeziębiona, a cukier mimo insuliny skacze jak szalony. Wczoraj po obiedzie, po zupie i insulinie - 178 - tyle nie miałam nigdy... Po kolacji - jajecznicy, którą już nie raz i nie dwa jadałam - nagle 140... Czemu?? Nie mam pojęcia. Postanowiłam sobie zwiększyć dawkę insuliny na noc i przed posiłkiem. Zbliżam się do tygodnia, kiedy cukier będzie świrował, kto wie, może już się zaczęło??

Do całego mojego "chorego" umysłu, dochodzą jeszcze takie straszne wieści jak wczoraj... Dziewczyna w 38tc, z cukrzycą, skierowana do szpitala bo jakieś problemy z ilością wód, przepływami itp, ma mieć za moment córę przy sobie, pisze - "Straciliśmy dziecko".... W takiej sytuacji nie da się myśleć o niczym innym...

Tak bym chciała już grudzień, chciałabym już mieć małą przy sobie, zdrową i bezpieczną. Chyba dopiero wtedy uwierzę i się uspokoję. A tu przed nami jeszcze całe, długie 14 tygodni...

14 komentarzy:

  1. Wiesz, powiem Ci szczerze że dopiero teraz po dzisiejszej wizycie wiem że z cukrzycą ciążową nie ma jaj. Dopiero teraz rozumiem jaka to poważna sytuacja i ile wymga wysiłku i samozaparcia od przyszłej mamy. Wierzę, że obie podołamy i za chwilę będziemy tuić w ramionach maleństwa. Ściskam mocno !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma... Ale powiem Ci, że w ciąży z Em miałam inne podejście. Tylko dieta, lekka i przyjemna i jakoś nie było problemu. Teraz cukry wariują, insulina, prawie nic nie jem i stres jest ogromny.
      Ale jasne, że damy radę! Wyjścia nie ma :) Nic się nie martw i powodzenia :)

      Usuń
  2. Trzymam za was kciuki, i mam nadzieję, że dotrwasz w miarę spokojna do końca.

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymam kciuki za Was. Pamiętaj żeby się nie zamartwiać. Będzie dobrze, nie inaczej. I tylko tak myśl.
    Z tym jedzeniem to trochę Cię rozumiem bo Aaron jest alergikiem, nie mogę jeść białka a co za tym idzie prawie całą podstawę mojego jadłospisu musiałam zmienić. I jeszcze orzechy. I jem ciągle to samo i trzymam się bezpiecznych dań. Ale chcę jeszcze karmić piersią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby Ci się udało jak najdłużej chcesz :)
      A ja nie dziękuję :) Wiem, że powinnam tak myśleć, ale czasem jest trudno. W każdym razie będę się starała :)

      Usuń
  4. Trzymam kciuki aby wszystko było dobrze, stres także nie służy maluszkowi, tylko jak tu się nie stresować w takie sytuacji? Życzę dużo zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie - jak?? Ciężko strasznie. Dziękuję!

      Usuń
  5. Pamiętam swoją cukrzycę ciążową. Współczuję insuliny i tych wszystkich przeżyć :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Ogromnie współczuję :( Mnie to ominęło zarówno w pierwszej ciąży jak i teraz, nie mam pojęcia co to znaczy dieta, ale przypuszczam że nie jest to zupełnie nic przyjemnego, zwłaszcza gdy dochodzi do tego stres o maluszka... Szybko zleci do grudnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby jak najszybciej! Zazdroszczę po cichu ;)

      Usuń
  7. Współczuję. Nie wyobrażam sobie tego. W pierwszej ciąży nie miałam, a teraz to nawet nie wiem, ale oby nie. Trzymajcie się z Tośką :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staramy się trzymać ze wszystkich sił! Ciesz się luzem :)

      Usuń

Drogi czytelniku, dziękuję za pozostawienie komentarza pod tym postem i Twój czas jaki poświęciłeś aby nakreślić tych kilka słów :)

Copyright © 2016 www.ciepelkowo.pl | blog
| Magda M. Ciepełkowo