wtorek, 25 sierpnia 2015

Bo początek września, nie zawsze jest radosny

Powoli kończą się wakacje, czas odpoczynku i laby. Coraz większymi krokami zbliża się wrzesień - czas szkół i przedszkoli. Rodzice ganiają za ostatnimi wyprawkowymi rzeczami, dzieci spędzają ostatnie wolne od nauki i obowiązków dni. Jedne się denerwują, inne nie mogą się doczekać, ale są też takie maluchy, które płaczą i zadają pytania "Dlaczego ja nie mamusiu"...

Czy ktoś pomyślał o takich dzieciach?? Nie. Czy ktoś w ogóle zdaje sobie sprawę, że w tej ogólnej radości i szale, są dzieci cierpiące?? Nie. Czy dużo jest takich dzieci?? Nie mam pojęcia. Wiem jedno - znam takiego malucha i nie jest to miły widok dla rodzica, nie mówiąc o tym co myśli i czuje taki 4-latek.

Em do dzieci ciągnie ogromnie. Niestety na naszym placu zabaw dzieci brak. Gdy chodziła w zeszłym roku do klubu malucha (do przedszkoli, czy wcześniej żłobków, oczywiście się nie dostawała), była najszczęśliwszą dziewczynką pod słońcem. Pewnego kwietniowego dnia dostałam sms, że klubik będzie chwilowo nieczynny. Ta chwila trwa do dziś. Dlaczego?? Co z dzieciaczkami?? Tego nie wie nikt. Zero jakiegokolwiek kontaktu. Zaczął się płacz za swoim przedszkolem, pytania kiedy otworzą i ciężkie chwile by zrozumieć, że tamtego miejsca już nie ma. Trudno.
Ponieważ w wakacje mieliśmy wyjeżdżać, nie składałam papierów do żadnego przedszkola. A wtedy nasze plany uległy zmianie. Tak całkiem niespodziewanie :) Próbowałam na pół roku wcisnąć Małą do jakiegoś przedszkola - bezskutecznie. Teoretycznie moja wina bo zmieniłam nagle plany i nie wykazałam się wyobraźnią, ani układaniem życiowych celów (chyba po raz pierwszy w życiu ;)), praktycznie z tego co mi mówiono, miejsca 4-latków zajęły 6-latki, którym rodzice załatwiali zaświadczenia od psychologa. Nie jest to do końca sprawiedliwe, ale cóż poradzę. Na dodatek okazało się, że jedyna osiedlowa koleżanka mojej córci do przedszkola się dostała. Pomysł, mały przekręt i kłamstewko i załatwione. Ja nie wpadłam na taki genialny pomysł, zresztą zbyt strachliwa na to jestem - ten typ tak ma ;)
Gdy Em o wszystkim się dowiedziała, zaczął się płacz, lament i zawodzenie. "Czy ja pójdę do tego przedszkola", "Czemu dzieci idą, a ja nie mogę", "Gdzie ja będę", "Chcę do dzieci", "Dlaczego X. ma przedszkole, a ja nie" - aż mnie się łzy do oczu cisną.

Powiedzcie mi jak wytłumaczyć to wszystko płaczącemu dziecku? Jak ukoić jej żal i wyjaśnić dlaczego ja nie mam pracy, czemu nie jestem samotna (chociaż wychowuję sama jakby nie patrzeć). Jest jeszcze kilka punktów dzięki którym szanse miałybyśmy większe, ale nie będę o nich pisać, bo każdy z pewnością wie o co chodzi. Czy ktoś myślał o takich dzieciach? O tym co one czują, jak wg nich są inne i odtrącone? Nie. Nikt nie pomyślał, bo po co... Za dużo roboty by było...

Szczęśliwie dla nas, na jakiś czas zmieniamy miejsce zamieszkania. Oczywiście i tam na przedszkola nie ma szans, a w prywatnych najczęściej nie ma pozwolenia na 6-miesięczne uczestnictwo. Jednak dzięki pomocy znajomych, znalazłam coś na wzór kółka przedszkolnego. Dzieci mają normalne zajęcia, 3 razy w tygodniu po kilka godzin. Zapisałam Em, udało się. Czekam tylko na potwierdzenie, dlatego póki co ona o niczym nie wie. Boję się, że w razie gdyby coś nie wypaliło, biedna płakałaby jeszcze bardziej. A jak nic nie wie, to zapewne będzie tylko płacz podobny do tego, jaki mamy od kilku miesięcy.
W każdym razie mam nadzieję, że się uda. I proszę Was, trzymajcie kciuki, bo naprawdę żal mi tej mojej bidy płaczącej za dziećmi i przedszkolem...

10 komentarzy:

  1. Kciuki trzymam a myslalas moze o jakichs zajeciach w domu kultury w okolicy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :* To są właśnie takie zajęcia w czymś na wzór domu kultury. Prawie jak przedszkole, tyle tylko, że kilka dni w tygodniu a nie codziennie. U nas takiego nie ma, u teściów również, ale będziemy tymczasowo u rodziców i tam zapisałam Em, czekam teraz na telefon :)

      Usuń
  2. Rok temu przeżywałam rozpacz wraz z córką. Bo jej najlepsza koleżanka i kuzynka (z końca 2011) szły do przedszkola, a ona nie (styczeń 2012). Cały bity rok pytała co dzieci w przedszkolu robią, co robią jej koleżanka i kuzynka. Czułam, że ją to dotyka. Dlatego teraz kiedy się udało i dostała się państwowo mimo stresu cieszę sięogromnie. Bo spełnię jej marzenie. Po prostu wiem, że ja nie zastąpię jej nigdy rówieśników... a garnie siędo nich strasznie.
    Trzymam kciuki, by te zajęcia Twojej córci pomogły, a za rok by stawiła się w szeregach przedszkonych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli są takie dzieci, a po prostu jakoś się o tym nie mówi... Fajnie, że udało się Wam z przedszkolem w tym roku! Córa na bank szczęśliwa :) Trzymam kciuki!
      Jeśli my zrealizujemy swoje plany, to tam obowiązek przedszkolny jest od 2,5 lat i miejsce dla każdego dziecka. Także Em powinna się dostać bez problemu :)
      Dzięki! :)

      Usuń
  3. Oby się Emilce na tych zajęciach spodobało :) U nas w tych prywatnych przedszkolach jest opcja zostawiania dzieci na godziny, ale strasznie drogo to wychodzi - 20 czy 30zł za jedną godzinę. Tak przynajmniej było półtora roku temu kiedy sprawdzałam alternatywy w razie gdyby się Martynka nie dostała do państwowego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby i oby w ogóle wypaliły!
      Tutaj jak szukałam to nie ma opcji godzinowej. Są miejsca, gdzie za 350 zł oddajesz dziecko na 6 godz, ale 5 razy w tygodniu. Do tego oczywiście wyżywienie. Jest za 450 zł + wyżywienie, spotkania po 3 razy w tygodniu. Są też normalne przedszkola prywatne, gdzie cena z wyżywieniem wynosi ok 600-800 zł, ale niestety płacisz za cały rok, nawet jeśli dziecko nie chodzi...

      Usuń
  4. Trzymam kciuki! Moja też by nie wytrzymała bez przedszkola.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. (Nie)dziękuję!! :) Nie dziwię się, ale fajnie, że dziewczyny są takie kontaktowe :)

      Usuń
  5. pamietam jak mój syn ,płakał czemu bratanica chodzi do przedszkola,i ten żal że mieszakamy na wsi(dojazd) że mama nie pracuje(jest opieka),ze na wsi nie ma przedszkoli ani punktów przedszkolaka,serce mi płakało razem z nim ....a wystarczyło tu nakłamac tam naciągnąc jak robi masa rodziców .Dlatego nie mam nic przeciw obowiązkowi nauczania juz 5 ciolatków a teraz nawet z tego co słysze to i 4 latki musza byc przyjete i bardzo dobrze .Niech dzieci mają ukochana mamę,cudowną babcię ale i wesołe i złośliwe kolezanki bo to ich czas zabawy i nawiązywania przyjaźni.A 5 godzin przedszkola to nie to samo co 10 godzin zabawy z mama.same tez lubimy wypić kawę z koleżanką czy poplotkowac przez telefon to taki nasz dorosły zamiennik przedszkola.Trzymam kciuk aby małej się udało :0

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :) Zgadzam się ze wszystkimi słowami! :)
      Za kciuki dziękuję :) Mała dostała się do prywatnego, dziś właśnie debiutuje :)

      Usuń

Drogi czytelniku, dziękuję za pozostawienie komentarza pod tym postem i Twój czas jaki poświęciłeś aby nakreślić tych kilka słów :)

Copyright © 2016 www.ciepelkowo.pl | blog
| Magda M. Ciepełkowo