poniedziałek, 13 lipca 2015

Mamo pozwól sobie na zmęczenie

Mama to taka osoba, która powinna być alfą i omegą, powinna mieć całą wiedzę świata, być mamą i tatą po troszku, powinna mieć wiadro cierpliwości w szafie, zapas sił w szufladzie i uśmiech na twarzy każdego dni. A co jeśli tak nie jest?

Są mamy pracujące i są takie, które pracują w domu lub domem się zajmują. Każda z nich odwala ciężką pracę, ale mówiąc szczerze, szczególnie doceniam i podziwiam te, które mają swoją pracę, a później wracają do domu i znowu w domu mają masę obowiązków - przykładowo moja mama.
Ja jestem z tych mam, które siedzą w domu. Moją pracą jest tylko i wyłącznie opieka nad córą i oczywiście wszystkie około domowe obowiązki. Nie zawsze jest kolorowo i nawet nie będę nikomu oczu mydlić. Nie zawsze mam powera, uśmiech na twarzy. Czasem zdarza się, że jestem zmęczona, że mam dość, czuję się wypalona i chciałabym wyjść. Może dlatego, że od ponad 2 lat jest sama z Em dzień w dzień... Sporadyczne wyjścia na zewnątrz, gdzie czasem uda się spotkać inną mamę, a tak?? Rozmowy z czterolatką, od których czasem idzie zwariować, obowiązki na mojej głowie i zero czasu dla siebie... Dokładnie jak na obrazku poniżej ;)
Oczywiście nie zawsze jej ustępuję, staram się nie być na każde jej zawołanie (przykład koca), ale jednak czuję się czasem zmęczona. I często milczę, duszę to w sobie, bo komu będę opowiadać? Kto zrozumie? Przecież jestem matką, wiem z czym wiąże się ten "zawód", niestety przez wielu niedoceniany (przykład? mój mąż, ale o tym za chwilę).
Ale z drugiej strony... Kładę się spać ok 1, czasem później. Wstaję ok 6, czasem 7. I na prawdę nie jestem śpiąca, ani bez życia od rana :) Czuję się lepiej niż znajome śpiące od 22 do 10, które znowu dziwią się jak ja funkcjonuję :) I nie rozumiem tylko jednego, nie rozumiem ciągłego narzekania niektórych mam... Ostatnio natykam się na nie w sieci non stop. Magiczne słowo - WAKACJE - dramat się zaczyna. Bo szkoły zamknięte, przedszkola nieczynne, bo trzeba gdzieś z dzieckiem wyjechać, urlop wziąć i zająć się tym maluchem CAŁY dzień! Zgroza! Hah śmiać mi się czasem chce jak czytam te narzekania, ale też przykro jak czyta się niektóre słowa i to wcale nie wypowiedziane żartobliwe, ale tak... serio. Czy dziecko w czymś przeszkadza?? Niektórym owszem. Nie można imprezować, spać do południa, non stop wisieć na swoim facecie, milczeć cały dzień. Ciągle coś się dzieje, ciągle jest ktoś, kto potrzebuje naszej uwagi. Takiej prawdziwej, nie tej na odwal się. Ale czy to źle?? Nie wiem, z punktu widzenia matki, która nigdy nie ma urlopu, która już kilka razy miała wakacje z dzieckiem, nie mam zamiaru narzekać, a na pewno nie tak bardzo, chociaż... i mnie brakuje jakiegoś jednodniowego wypadu we dwoje... Aczkolwiek zapomniałam o tym :) Żyje już 2 lata bez randek, wypadów i albo da się z tym żyć, albo obrosłam w jakąś dziwną skorupę ;)

Wracając do mojego męża. Pamiętam jak wiele razy usłyszałam od niego "Czym Ty jesteś zmęczona?? Siedzisz tylko z dzieckiem w domu", no cóż... Tak... Tylko siedzę, nogi na ławę, kawka w kubeczku (ale dopiero o 12 jak wstanę), a reszta się robi sama - pełna automatyka.
Ale później musiała zostawić go samego z córą na jakieś 2 godziny :P Podczas gdy mnie nie było, miałam 10 nieodebranych połączeń, nagranie wściekłym głosem "Kiedy do cholery wrócisz", a jak wróciłam, dom wyglądał jak po przejściu bomby. Bałagan, tatuś bez jedzenia, w piżamie, wory pod oczami i błędny wzrok. Jakiś czas później powiedział, że on by tego nie wytrzymał :P
Teraz się już śmieję z tej historii i oczywiście nigdy nie usłyszałam, że nie mam prawa na zmęczenie, ani nic innego również ;)

Podsumowując... Mamo pozwól sobie na zmęczenie. Masz do tego pełne prawo! Nie udawaj, że możesz wszystko, że nic Cię nie złamie, że jesteś cyborgiem. Nie słuchaj, że powinnaś dawać radę, że inne muszą... Jeśli jesteś zmęczona poproś o pomoc, siądź wygodnie wieczorem, zostaw te gary i się zrelaksuj, wyślij męża na plac zabaw z dzieckiem, albo daj maluchowi farby i usiądź. Na kilka minut po prostu usiądź i zamknij oczy. To nic, że pewnie później będzie masa sprzątania ;) Chociaż na chwilę zregenerujesz siły.
Mamo wolno Ci być zmęczoną! Wolno narzekać! Ale błagam... Błagam nie traktuj dziecka jako zła, jako głównego powodu swojego zmęczenia. Spójrz na to wszystko inaczej :)
Uśmiechnij się!

ps.
Odpoczywam od soboty i... mam już dość :P



12 komentarzy:

  1. Odpoczywanie czasem jest męczące, na dłuższą metę można pomylić z pracą:-p. A co do WAKACJI, mnie nie przerażąją bo mam z kim młodego zostawić, w innym przypadku, cięzko by było wziąć 2 miesiace urlopu:-p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba w przypadku większości tak jest ;) Pisząc wakacje, miałam na myśli właśnie wyjazd na urlop, taki wiesz tygodniowy chociażby ;)

      Odpoczywanie męczy okropnie - blee :P

      Usuń
  2. Ja jak jestem już czasem bardzo zmęczona, to po powrocie męża z pracy uciekam do swojego małego gabinetu na godzinę żeby posłuchać muzyki. Pomaga od razu. Swoją drogą także zajmuję się dzieckiem w domu, do tego domowe i ogrodowe obowiązki. nie ma lekko. Czasem jestem już tak zmęczona, że nerwy biorą górę. Dobrze, że codziennie po powrocie męża mogę liczyć na niego w wielu kwestiach. Mogę wyjść do ogrodu czy nawet w spokoju popracować. Macierzyństwo to nie bułka z masłem, a my nie jesteśmy robotami. Nie ma co udawać, że każdy dzień jest wspaniały, bo tak po prostu nie jest ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście :) Szkoda, że zdarzają się ludzie, którzy myślą inaczej, albo próbują udawać, że jest inaczej, że nic ich nie męczy.
      Fajnie, że masz szansę wygospodarować chwilę dla siebie i możesz liczyć na męża :) Ja czasem też wybucham jak już jestem zmęczona, a później ryczę z żalu, że jednak nie zapanowałam nad sobą...

      Usuń
  3. Dzięki za ten wpis. Też czasami czuję się wypalona przebywaniem w domu, samodzielną opieką nad dwójką maluchów i obowiązkami domowymi, czyli pracami których nikt nie docenia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co :) Mam nadzieję, że może kiedyś się to zmieni, podejście ludzi do pracy mamy, bo przecież macierzyństwo to nie tylko opieka nad dzieckiem i to ta podstawowa. Wszystkiego dobrego :)

      Usuń
  4. Dzięki za ten wpis... czasem padam na nos. Mimo że mąż czasem pomaga... ale cóż to za odpoczynek skoro on głównie nosi dziecko na rękach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co :) Hah bo macierzyństwo to noszenie na rękach tylko :P Też to słyszałam, aż do historii którą opisałam w poście ;) Punkt widzenia zmienia się :) Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Taki wpis dodaje na prawdę daje dużo ... i uśmiechu i pociechy. Ostatnio czuje się dosłownie wypalona. Jestem z Olą non stop, cały dom i podwórko na mojej głowie. Oprócz tego w roku szkolnym pracuje popołudniami co wiąże się dodatkowo z odwożeniem dziecka na kilka godzin do dziadków a potem jej odbieraniem. W miedzy czasie trzeba zrobić zakupy i z językiem na brodzie wracam do domu by wszytko jeszcze ogarnąć przed nocą. Mąż pomaga, ale to jest momentami kropla w morzu potrzeb. Niedawno skończyliśmy remont zewnętrzny domu, teraz zaczyna się odświeżenie wnętrza, a ja czuje, że nie mam siły. Znów wizja sprzątania z dzieckiem na głowie, które ciągle czegoś chce. Za niedługo zostaje na kilka miesięcy słomianą wdową i nie w iem skąd wziąć siłę by wszytko pogodzić. Dom, podwórko, dziecko, pies, kot, praca, a do tego okres zimowy. Czuje się przytłoczona, ale chyba nadejdzie taka chwila kiedy znów poczuje, że dam sobie radę, bo jak nie ja to kto? Przecież tylko kobieta jest na tyle silna. Nie jeden mężczyzna, to dawno zwiałby z podkulonym ogonem. Marze o jednym dniu dla siebie. Takim bez wyrzutów sumienia, ze zaniedbuje swoje obowiązki. Cóż marzenia zawsze trzeba mieć ;-) Obecnie czuje się po prostu zmęczona i próbuje uruchomić zapasowe akumulatory, zresztą któreś z kolei ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dasz sobie radę! Kilka miesięcy szybko zleci, a to wygląda tylko strasznie na odległość. No i życzę Ci chwili dla siebie, odpoczynku. Tak, żebyś mogła swoje akumulatory naładować do pełna :)

      Usuń
  6. zazdroszczę tym wszystkim szybkośpiącym - moje chłopaki takie są - ja niestety śpię powoli i mnie zadowala tak około 10 godzin snu dopiero :-) A co do wakacji - to w wielu przypadkach nie jest problemem konieczność przebywania z dzieckiem w tym czasie, tylko raczej brak takiej możliwości. Powiedzmy sobie szczerze - ilu rodziców poza nauczycielami ma 2 miesiące urlopu? O pewnie, ze są tacy, dla których przebywanie z własnym dzieckiem to katusze nieziemskie, ale to wg mnie wykracza lekko poza normalność... Dla mnie wakacje to też w mojej aktualnej sytuacji koszmar. W tym roku nie mam jeszcze urlopu, mąż będzie miał 3 tygodnie, ale wakacje trwają 8 tygodni i w tych okolicznościach kwestia posiadania dzieci jest problemem i to dużym. Odczuwanie tego problemu jest proporcjonalne do miłości do dziecka, bo ja np bym chciała by moje dzieci miały fajne wakacje, chciałabym też by pociechy były bezpieczne a do tego jeszcze marzy mi się byśmy spędzali czas je razem. Wątpię czy 8 godzin dziennie w szkole to fajne wakacje, tyle,że bezpieczniejsze niż troje dzieci samych w domu przez 5 godzin. Myślę, że przed podobnym problemem staje przed wakacjami wielu rodziców, zwłaszcza w Polsce, gdzie poza dużymi miastami o takich jak u nas półkoloniach to można sobie pomarzyć co najwyżej. Nie każdy też ma babcie, ciocie na usługi i wówczas nie jeden usłyszy od sąsiadki "po co ci było dziecko, jak nie masz dla niego czasu?" albo "po co szłaś do pracy, gdy jesteś matką?". Co nie zmienia faktu, ze jak matka siedzi w domu z dzieckiem, to też ciągle słyszy, że jest darmozjadem, leniem i temu podobne mądrości. I to - moim zdaniem - właśnie jest problem - podejście i oczekiwania społeczeństwa co do roli kobiet i tego co ta robi (albo raczej nie robi) w domu... A ja to powiem tak po cichu, że mnie o wiele bardziej niż posiadanie dzieci denerwuje posiadanie męża - kurde dzieciom zrobię pizzę albo naleśniki i mamy pyszny obiad bez wysiłku, a weź chłopu daj naleśniki albo pizzę to się popuka w czoło i powie mamusi że żona go głodzi, więc bez względu na samopoczucie, chęci, siły trzeba gotować te cholerne obiady :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O raju Madzik... Uwielbiałam tyle spać, ale jak nie miałam Emi. Teraz po tak długim śnie jestem ledwo żywa :P Mówiąc szczerze nie wyobrażam sobie wakacji w momencie kiedy pracuję. Jakoś to w ogóle nie jest przemyślane. My jeszcze mieliśmy dziadków, ale co kiedy dzieci ich nie mają?? Co wtedy?? W każdym razie te teksty o których wspominałam, dotyczyły dokładnie wakacji z dzieckiem, tzn. mama wolałaby pojechać z tatą, bo macierzyństwo ją męczy i zasługuje na urlop od dzieci :P
      Hahaha mój mąż akurat zawsze mówi, że gotuję lepiej od jego mamy, więc mam dobrze :P
      Ale bardzo bym chciała, żeby podejście społeczeństwa uległo zmianie. Byłoby przyjemniej.

      Usuń

Drogi czytelniku, dziękuję za pozostawienie komentarza pod tym postem i Twój czas jaki poświęciłeś aby nakreślić tych kilka słów :)

Copyright © 2016 www.ciepelkowo.pl | blog
| Magda M. Ciepełkowo