sobota, 6 czerwca 2015

Najpiękniejsze wspomnienie z dzieciństwa...

Trzeba zacząć od tego, że miałam fajne dzieciństwo, wspaniały dom. Mam wiele cudownych wspomnień, o których mogłabym mówić godzinami, które sama w jakiś sposób chciałabym przekazać Em - nie tylko wspomnienia, ale również wydarzenia, które ona mogłaby za kilkanaście lat wspominać z uśmiechem na twarzy :)

Ponieważ od kilku tygodni siedzę w domu, w głowie mam jedno wspomnienie, które nawiedza mnie właściwie co noc. Wycieczki, wakacje... Z rodzicami dużo zwiedzaliśmy - wakacje  - krótkie, ale były zawsze. Wycieczki co niedzielę, czasem częściej. Tak się  nauczyłam, że jak tylko w powietrzu czuć wiosnę, to mnie zaczyna nosić. Jeździć, zwiedzać, szwędać się. Mój plan był taki, że jak kiedyś będę mamą, to swój czas będę poświęcać dzieciom tak samo, jak mnie poświęcali go moi rodzice. Udało się z wakacjami - pierwsze w górach, drugie w Sielpi, trzecie w Belgii. W tym roku plan to morze, ale czy uda się go zrealizować?? Nie wiem... Mam nadzieję, że tak... Natomiast z wycieczkami jest gorzej, nad czym mocno ubolewam i nie raz jakąś łzę żalu uronię. Tak już mam. Na kilku wycieczkach byłyśmy, z reguły jednak nie jeździmy, bo... bo nadal ciężko mi się pogodzić z tym, że rodziny chodzą rodzinnie, pary chodzą parami, a my mamy chodzić jak te sierotki, choć przecież wg papieru sierotkami nie jesteśmy. Dobra! Dobra, już nie narzekam. 
Moje najpiękniejsze (w tej chwili, wybrane jedno z miliona) wspomnienie z dzieciństwa wygląda tak...

Powiedzmy, że 20 lat temu, na jednym z nowohuckich osiedli, do starego (teraz;)) dużego fiata/poloneza (w zależności od roku;)), pakuje się rodzina z dwójką dzieci. Tata znosi i upycha w bagażniku torby, za tylnymi fotelami układa coś, co do bagażnika już nie wlazło, na kanapie układa poduszki i koc - tak, tak moi drodzy, wtedy nie było fotelików, nie było jeszcze pasów i wszyscy żyją! Był czad!! Ale i mentalność ludzka inna, mniej głupoty na drodze...
W domu mama smaży kotlety, przygotowuje herbatę i prowiant na drogę. Nadchodzi wieczór i wszyscy idą spać... :)
Ok 2 nad ranem, gdy całe osiedle pogrążone jest w ciszy i we śnie, rodzinka wstaje i pakuje się do samochodu. Wyruszają w podróż, na wakacje :) Nad morze. Samochodem bez klimatyzacji, za to z otwartymi oknami, albo małym wiatraczkiem podłączonym do samochodowej zapalniczki :) Bez GPS, ale z mapą i wcześniej obmyśloną przez tatę trasą przejazdu. Bez gier w komórkach, ale ze śpiewnikiem, grami planszowymi, zeszytami i długopisami. Bez fotelików, ale leżąc na kanapie na waleta, przykryci kocami - z tyłu, z bratem mieliśmy przytulnie jak w domu :) Wreszcie bez śniadania z McD lub innym szybkim barze, ale na parkingu leśnym, w bliskości z naturą :) Było pięknie!! Czasem jeździliśmy na dwa samochody ze znajomymi rodziców, czasem błądziliśmy dopóki prowadził znajomy ;) Ale teraz mamy co wspominać z uśmiechem na twarzy.

To w tej chwili moje wspomnienie, które za mną chodzi, za które jestem rodzicom wdzięczna :) Tęskni mi się za tamtymi czasami. Są rzeczy, które zmieniły się na lepsze (np nie wyobrażam sobie samochodu bez klimy) ale są takie, które wcale lepszymi nie są! (Gdy sama rozpiszę sobie trasę, trafiam szybciej i lepiej niż z GPS, z którym jakoś nie umiem się dogadać...;))
Pamiętam, że zawsze chciałam sama stworzyć taki dom i taką rodzinę jaką miałam ja... I nie jest to żadne podlizywanie się. Wiem też, że nie byłam aniołkiem, mówiłam co innego niż myślałam, narzekałam i mama mi w to wierzyła - wypomina do teraz ;) Nie udało mi się stworzyć takiego szczęśliwego domu i związku, jaki widziałam, w pobliżu jakiego żyłam. Może to kara za to jaka byłam?? A może jeszcze się uda i jakoś ułoży?? Póki co będę pielęgnować te piękne wspomnienia, skoro mam szczęście je mieć :)
I dziękuję Mamo i Tato za to, że mogę je mieć!

Dziś tak prywatnie :) Mam nadzieję, że w poniedziałek dostanę już pozwolenie wychodzenia i powoli wrócę na łono natury ;) Trzymajcie proszę kciuki.

4 komentarze:

  1. Piekne masz wspomnienia. Kiedys sie faktycznie inaczej podrozowalo:-) jestem rocnik 81, pamietam, zadnyvh fotelikow,mcdo, gpsow:-) i bylo fajnie, rodzinnje, ludzie tez bardzidj otwarci, latwo nawiazywalo sie znajomosci na takich urlopach..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w zupełności! Ja co prawda, młodsza trochę, ale wspomnienia mam dokładnie takie same :)

      Usuń
  2. Nie ma to jak powspominać czasy, gdy na poziomki trzeba było jeszcze z drabiną chodzić, te zabawy, wygłupy, różne dziecinne wpadki i wypadki, świat pełen czarów i magii. To co było, nigdy się nie wróci, choćbyśmy chcieli, możemy tylko (albo aż) ten skarb bezcenny jakim są wspomnienia pielęgnować w naszej pamięci i przekazywać je innym, co jest fajne... pamiętam jak bardzo uwielbialiśmy słuchać historyjek z dzieciństwa naszej babci, mamy, taty, o - czasem sobie z rodzinką nasze hece przypominamy i mamy ubaw... Jednak dziś też jest fajnie i na pewno co dnia macie jakieś fajne wesołe przygody, która Młoda zapisuje w swojej łepetynce. Pamiętaj, że dziecinne oczy widzą co innego niż "starych", i to co dla nas nudne, powszednie, dla malucha może być czadowe. I cholercia - Madziula - całe życie przed Wami jeszcze, nie martw się więc tak bardzo bieżącą chwilą i bieżącymi problemami. Nigdy nie można mieć wszystkiego, na niektóre rzeczy trzeba czekać i czekać, i czekać, i jeszcze o nie walczyć z losem, bo los to francowata bestia, która patrzy tylko by nam figla spłatać i na złość zrobić. W oczekiwaniu na lepsze jutro i spełnianie marzeń i planów trzeba korzystać z tego, co się ma TU i TERAZ, bo czas płynie i niektóre rzeczy przeminą i nigdy nie wrócą. Nie patrz na innych, bo każdy z nich ma swoje problemy jak nie takie, to inne. Nikt nie wie, co masz w papierach, a nawet jeśli wie, to g..o go to obchodzić powinno :-P. Póki nie da się inaczej bawcie się same z Młodą i wyduście z życia ile się tylko da - zwiedzajcie, podróżujcie, odkrywajcie, cieszcie się słońcem, deszczem i wiatrem. Spróbuj nie myśleć ciągle o tym, co byś chciała mieć i co byś mogła, tylko o tym co masz w tym momencie... To nie łatwe, ale możliwe. Co ma być, to i tak będzie bez względu na to, czy będziesz siedzieć i się zamartwiać, czy będziesz się bawić w tym czasie. Pozdrawiam cieplutko i powodzenia we wszystkich przedsięwzięciach :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A pewnie, że jest :) Jednak dla mnie nie tak jak wtedy. Ale Em nie zna mojego wtedy, więc dla niej pewnie jest czadersko i jak za kilka lat będzie to wspominać, to się okaże, że wtedy (teraz) to były czasy ;) Nie wiadomo co świat przyniesie :)
      Dobrze mówisz :) Jak tylko dostanę pozwolenie, będę dusić :P

      Usuń

Drogi czytelniku, dziękuję za pozostawienie komentarza pod tym postem i Twój czas jaki poświęciłeś aby nakreślić tych kilka słów :)

Copyright © 2016 www.ciepelkowo.pl | blog
| Magda M. Ciepełkowo