poniedziałek, 1 czerwca 2015

"Letnia akademia uczuć" - recenzja

Czy grupa w której przebywamy, wpływa na nasze zachowanie? Czy zawsze potrafimy być sobą? A może wśród znajomych, w szkolnych ławach, "graliśmy" kogoś innego tylko po to, by zostać zaakceptowanym, lub mieć względny spokój?

Na wakacyjną kolonię ze szkoły, wybiera się grupa młodych ludzi - o  różnych charakterach i przyzwyczajeniach. Wyjeżdżają na obóz do Bułgarii. Podczas obozu dowiadują się o sobie nowych rzeczy, lepiej poznają siebie i swoich kolegów. Okazuje się, że Wiesio nie jest do końca takim ponurakiem, Marcin to nie tylko szkolny Casanova, Mariola jest w rzeczywistości kruchą i niepewną siebie osobą, a Tymek tylko udaje, że jest twardzielem i że nikt, nigdy tego nie zmieni. Życie każdego z uczestników obozu zmienia się. Nie tylko chwilowo, ale zmiana ta trwa po powrocie do domu, do codziennych trosk i zajęć, do środowiska w którym każdy czuje się pewnie, jest u siebie.
Powrót do miasta to próba przyjaźni Bogdana i Małgorzaty, nauka życia jaką przejdzie Jagoda, rozwijające się niespodziewane uczucie Kaśki i Freda, to w końcu bolesne zderzenie z codziennymi problemami, jak niepewność, agresja, czy śmierć ukochanej osoby.
"Letnia akademia uczuć" autorstwa Hanny Kowalewskiej, wydana nakładem Wydawnictwa Zysk i S-ka, składa się z dwóch tomów. Tom pierwszy "Letnia akademia uczuć - Anna i wodorosty" - to wakacyjna przygoda, która wpływa na dalsze życie i  losy bohaterów.
Znalezione na www.google.pl
Tom drugi "Letnia akademia uczuć - pięć najważniejszych słów" - zderzenie młodych ludzi z ich codziennymi obowiązkami.
Znalezione na www.google.pl
Całość to lekka, młodzieżowa powieść wakacyjna, przy której łatwo się odprężyć, zapomnieć o codziennych troskach. To również zwrócenie naszej uwagi na problemy społeczne, pokazanie jak łatwo człowiek zmienia się na potrzeby grupy w której przebywa, lub chce przebywać. 

Nie ukrywam, że książkę czytało mi się ciężko. Z początku była potwornie nudna, dopiero po kilku rozdziałach zaczynałam wczuwać się w całą sytuację. 
Gdy przypomnę sobie swoje młodzieńcze lata, to mogłabym z całą odpowiedzialnością polecać "Letnią akademię uczuć" wszystkim nastolatkom. Przypomina mi ona moją ulubioną z tamtych czasów historię opowiadaną w książce "Zapałka na zakręcie". Zastanawiam się tylko do kogo tak naprawdę można skierować tę powieść. Głównym odbiorcą są ludzie młodzi (z założenia autora), głównie dziewczyny, tylko w dzisiejszym świecie te młode czytelniczki (13-,14-letnie) z uwielbieniem zaczytują się w Grey'u i tym podobnym opowieścią. Przeraża mnie to, a jednocześnie liczę, że są jeszcze "normalne" nastolatki ;)

Dziękuję Wydawnictwu Zysk za egzemplarz recenzencki :)

4 komentarze:

  1. Dobrze mówisz, też mam nadzieję, że są jeszcze jakieś normalne nastolatki. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam ją jeszcze w czasach gimnazjalnych, pamiętam jaką ekscytajcje wzbudział. Teraz dość często można ją spotkac na promocji, ale raczej nie skusiłabym się na nią, aby nie psuć spobie tych wspomnień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem gdzie się uchowałam, ale nie znałam jej, a coś czuję, że byłaby równie ulubiona jak "Zapałka" :)

      Usuń

Drogi czytelniku, dziękuję za pozostawienie komentarza pod tym postem i Twój czas jaki poświęciłeś aby nakreślić tych kilka słów :)

Copyright © 2016 www.ciepelkowo.pl | blog
| Magda M. Ciepełkowo