poniedziałek, 22 czerwca 2015

Ładowanie akumulatorów

Wieś - miejsce, gdzie odnajduję siebie, ciszę i spokój. Z początku ciężko mi się przyzwyczaić do wszechogarniającej ciszy, przerywanej od czasu do czasu gdakaniem kur, muczeniem krowy czy przejeżdżającym traktorem. Ale później zaczynam wsłuchiwać się w ciszę, śpiew ptaków i patrzę na te ukochane krajobrazy... Na góry...

Straciłam już rachubę ile to ja siedzę w domu. Będzie coś około 6 tygodni. Męczę się leżeniem, bo nigdy tyle nie wypoczywałam. Jak się jest samej z dzieckiem, to trzeba obskoczyć place zabaw, piaskownice, sklepy. Pozałatwiać różne sprawy, ugotować obiad, wyjść z psem. Nie ma czasu na nudę, ale nie narzekałam - lubię to, lubię być mamą, chociaż czasem może być ciężko. Okej, nie może ale jest ciężko ;)
Od 6 tygodni praktycznie leżę. W mieście, w bloku u rodziców, którzy nam pomagają. Zaczynam się śmiać, że zanikają mi mięśnie przy kręgosłupie :P Naprawdę, jak się leży bite 4 tygodnie, później na chwilę wstanie, to ma się wrażenie, że nic nie trzyma klatki piersiowej, że Ci duszno, męczysz się szybko. Ale staram się teraz chodzić, jeździć samochodem - to mi wolno :)

Tak więc jak wspomniałam, siedzimy w mieście. Em jest miejskim dzieckiem, nic nie jest jej obce (może poza jazdą autobusami ;)). Co sobotę na całe dni jeździ z dziadkami na wieś, jeździ i popołudniami i poznaje dzięki temu inne życie. Z babcią sieje trawę, z wujkiem i dziadzią podlewa, remontuje, łobuzuje, ma basen i piaskownice i pełen luz :)

Od chwili kiedy teściom powiedziałam o ciąży, dzwonili więcej razy niż przez 5 lat mojego małżeństwa... Jestem trochę tym zaskoczona, bo kto nas czyta kilka lat, to wie jak bywało ;) W każdym razie, zapraszali nas do siebie, zapraszali i postanowiłam zaryzykować :P
Jesteśmy więc z Emką na wsi - prawie prawdziwej wsi ;)

Ja ładuję akumulatory, leżę, siedzę, czytam. Siedzę przed domem na ławce, słucham, patrzę na moje góry. A moje dziecię lata :P A to u krów jest, a to robiła zagrodę dla pisklaków, głaskała je i karmiła, zrywała czereśnie, dogląda warzyw w ogródku, sadziła kwiatki ;) Teraz natomiast nie wiem gdzie jest ;) Usłyszałam, że mam się kłaść i odpoczywać, a oni biorą ją pod opiekę, mieli jechać gdzieś po siano czy coś... Pojechali oboje, więc mam nadzieję, że mogę im zaufać. Obawy mam, wiadomo, zwłaszcza, że to debiut ;)

*******************************
Jutro pojawię się tutaj z recenzją książki o przyjaźni - piękna :) I powoli zastanawiam się nad tematem wyprawkowym - trochę mi się pozmieniało, dużo rzeczy wyrzucone, jeszcze za wcześnie na zakupy, ale nad listą powoli myślę...
*******************************
Muszę również Wam powiedzieć, że dostałam jakiś czas temu mail, z wieloma ciepłymi słowami pod adresem bloga i treści jakie zawiera, tyle pochwał dawno nie słyszałam :) Wszystko od serwisu genomio.pl, który przyznał nam tytuł "blog na medal" - szczerze powiem, że zrobiło mi się bardzo, bardzo miło :) Dziękuję!

4 komentarze:

  1. Odpoczywaj ile się da:) Tytułu gratuluję! Należy się

    OdpowiedzUsuń
  2. wspaniała zabawa dla młodej. kiedy czytałam o tym co wyprawia na wsi u dziadków, to przypomniało mi się moje dzieciństwo. ja całe wakacje na wsi u dziadków byłam. to czas który wrył się na stałe do moich wspomnień.
    Barddzo ci zazdroszczę tych wolnych chwil na odpoczymnek. ja bym jednym dniem takiego leniuchowania nie pogardziła:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chcesz się zamienić?? :P
      Zazdroszczę! Ja nie miałam dziadków na wsi, więc niestety o wakacjach na świeżym powietrzu non stop, mogłam tylko pomarzyć. Ale dzięki rodzicom i ja mam świetne wspomnienia :) Na szczęście nie jestem z tej rodziny, co dzieci tylko siedzą pod blokami - bo i tak się zdarza ;)

      Usuń

Drogi czytelniku, dziękuję za pozostawienie komentarza pod tym postem i Twój czas jaki poświęciłeś aby nakreślić tych kilka słów :)

Copyright © 2016 www.ciepelkowo.pl | blog
| Magda M. Ciepełkowo