czwartek, 9 kwietnia 2015

Mieszkania szukam... I co dalej??

Niech mnie ktoś kopnie!! Jak ja nienawidzę tego mieszkania!! Tych ludzi!! Lumpów!! Tych co nas zmusili do szybkiej przeprowadzki wrrrr!!

Wdech, wydech... Wdech, wydech...
Okej...

Mamy kwiecień. Wg planów już za max. 4 miesiące, nasze życie spakowane w kartonowe pudła i my zapakowani w pudło blaszane na czterech kółkach, wyruszymy w poszukiwaniu... przygód. Można powiedzieć, że zaczniemy nowe życie.


Nie byłabym sobą, gdybym nie zaczęła się zamartwiać, analizować, doszukiwać problemów itp. Oczywiście mój mąż tych problemów nie ma. "Macie tu przyjechać i koniec. To postanowione i przestań panikować". On tu nie wróci. Inne życie, inni ludzie, inna kasa, a przede wszystkim... inne powietrze. Tutaj po jednodniowym pobycie nie widzi na oczy, nie rozstaje się z paczkami chusteczek, lekami i nie może oddychać. Tam mu nic nie jest...
A ja?? A ja jak to kobieta (chyba każda tak ma??) zastanawiam się czy damy radę:
a) finansowo - 3 osobowa rodzina wyżyć za X kwotę (wyżyć - mam na myśli jedzenie, paliwo, ewentualne przyjemnostki drobne dla Em i ewentualne odkładanie nawet drobnostek na czarną godzinę)
b) językowo - no bo lekarz, urzędy, zakupy. Do pracy trzeba by iść, do szkoły, może o rodzeństwo dla Em się w końcu postarać (o ile jeszcze są szanse, ale o tym kiedy indziej)
c) edukacyjnie - pomijam siebie, ale córa nasza... Tam dzieci już chodzą do przedszkoli dawno. Ona będzie w tyle, kolejny rok w plecy, bo w wakacje zapisać to już ciężko będzie...

Generalnie od czego zacząć?? Jak szukać?? Gdzie uderzać?? Co muszę załatwić tu, nim wyjadę??
Nie wiem... Prosić o pomoc rodaków, to wydawać na siebie wyrok?? Z tego co czytam tak. Nie dość, że nie pomogą, to jeszcze oskubią... Chociaż, może my mielibyśmy szczęście??
Mieszkanie załatwić ciężko - zwłaszcza jak jesteś Polakiem lub Turkiem, masz dziecko i psa.
No i inne przyzwyczajenia... Cyt. z ogłoszenia o mieszkaniu w Belgii "(...) powierzchnia do życia mocno ograniczona. Mieszkanie nadaje się dla młodej pary, ewentualnie młodej pary z maleńkim dzieckiem, gdyż posiada 70m2" :o Kurde, a my tu w 3 osoby na niecałych 30m2 żyjemy... Nie do ogarnięcia to dla mnie.

I tak myślę, zastanawiam się... Oglądałam wczoraj ogłoszenia, domki, mieszkania (dla mnie apartamenty) i liczyłam, liczyłam, liczyłam...

Potrzebuję więcej informacji, bo oszaleję i nie przekonują mnie słowa "Zawsze masz gdzie wrócić"...
Help!

2 komentarze:

  1. A to coś będziecie mieć wynajęte jak będziecie jechać, nie jedziecie w ciemno? Finansowo na pewno dacie radę, jak mąż Was ściąga to chyba ma obliczone co i jak się sprawy mają :)) Ja bym najbardziej przerażona była w takiej sytuacji tym przedszkolem, czy tam szkołą co tam oni mają, nagle posłać małą w tłum dziwnie mówiących dzieci.. Aczkolwiek z drugiej strony, dzieci się bardzo szybko uczą i przyzwyczajają do nowych warunków. Musi być ok!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E no pewnie, że nie w ciemno. Mąż już tam 2 lata jest, a w tej chwili szuka mieszkania. Co do finansów, to ja... chyba już się taka panikara urodziłam :P Zwłaszcza na wyrost ;)

      Usuń

Drogi czytelniku, dziękuję za pozostawienie komentarza pod tym postem i Twój czas jaki poświęciłeś aby nakreślić tych kilka słów :)

Copyright © 2016 www.ciepelkowo.pl | blog
| Magda M. Ciepełkowo