poniedziałek, 6 października 2014

3-letnia Emilka

Za 2 tygodnie (już nie całe) Emilka obchodzi swoje 3 urodzinki. Poważny wiek :) Mnie żal, że tak szybko czas ucieka, że dziwnie nam przelatuje między palcami i już nie wróci... Coraz częściej łapię się na wspominaniu ciąży i pierwszych chwil z Emi, na myślach, że nigdy nie chciałam żeby była jedynaczką, nigdy nie chciałam dużej różnicy wieku, a tu szans na zmianę nie ma... Trzeba z tym żyć, ja muszę nauczyć się tej myśli i życia, poukładać plany i marzenia na nowo.

Nie sposób opisać szczegółowo 3-letniej Misi :) Jaka jest tak w skrócie?? Jest absolutnie wyjątkowa!! :) Rozgadana, roześmiana, rozpyskowana i bardzo samodzielna. Panie w przedszkolu nie mogą się jej nachwalić :) Te, które same mają dzieci w podobnym wieku, nie mogą uwierzyć, że ona dopiero kończy 3 lata :) Mała samosia mi rośnie, z zamiłowaniem do zwierząt i samochodów - po mamie :P Jest moim oczkiem w głowie, skarbem i mogłabym się godzinami w nią wpatrywać :) Taki mój promyczek, lek na jesień, na zło, na chandrę - nie sposób się nie śmiać gdy się ją widzi, lub słyszy jej odzywki, dialogi :) Taka mała mamina małpeczka :)

Jedynie martwi mnie jej niejedzenie... Na prawdę mam z tym problem. Dawniej (gdy miała ok rok, 1,5) jadała fajnie, teraz nie jada praktycznie nic... Dziś przykładowo było tragicznie. Nie wiem co z tym zrobić, nie mam pomysłu, nie działają na nią żadne sztuczki jedzeniowe... Od maja nie przybrała nic na wadze... Waży 13,5 kg, za to od połowy lipca urosła 5 cm i w tej chwili ma 94 cm :) Rośnie mi dziewuszka :)
Musimy zrobić badania i mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze, że w końcu zacznie jeść...

Aaaa i ma "chłopaka" Kubusia ;)

7 komentarzy:

  1. Wagą myślę nie masz się co martwić! Martynka waży w ubraniu i adidasach 14,5 - dziś się na lotnisku ważyła więc mam info z pierwszej ręki ;)) No i z jedzeniem u nas też różnie bywa, ale tragicznie nie jest. Emi nic kompletnie nie chce jeść? Czy np ma swoje wybrane ulubione i nic poza tym?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ją najdzie, to zje pół parówki, albo kęs kiełbasy, albo kilka łyżek zupy. A jak nie, to nic... Ostatnio coraz częściej jest to nic. Dziś zjadła 2 gryzy tosta, 3 gryzy kukurydzy i 2 kawałki jabłka...

      Usuń
    2. O kurczaki, to faktycznie nieciekawie. Ale skoro rośnie i nie traci na wadze, to może po prostu nie potrzebuje więcej jeść. Nie wiem, ja bym się zapewne skonsultowała z lekarzem, ale widzę że macie jakieś badania do zrobienia więc trzymam kciuki za wyniki :)) Gorzej gdyby chudła, no i najważniejsze że pije.

      Usuń
  2. Chłopak być musi! To przecież podstawa! Oby ten okres niejedzenia szybko minął. Moi też nie raz mają zastoje, momenty, w których talerz zupy jest wyzwaniem, ale jak przeczytałam komentarz ile je, to się za głowę złapałam. Może to po prostu taki okres :) Oby szybko minął.

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas już nie raz pomógł Multi-Sanostol. Ola nigdy nie należała do grona łasuchów a raczej do tych przeciwnych. Gdy zaczęliśmy stosować M-S efekt był już widoczny po tygodniu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak się chce, to na dziecko przychodzi czas:) i wtedy nie będziesz patrzeć, że jest większa różnica wieku niż chciałaś:). Tylko żeby sobie powoli wszystko poukładać:).

    OdpowiedzUsuń
  5. czytam i komentuję z opóźnieniem, ale w kwestii niejedzenia to powiem Ci jako matka trójcy nieświętej z 12letnim już stażem - stwierzdziłam spory już czas temu że "niejedzeniem" to nie ma się co przejmować. Oczywiście - jak tu przedmówczyni wspomina - gdy dochodzą jakies niepokojące objawy typu chudnięcie, słabość czy jakies bóle itp, to inna kwestia. Wtedy trzeba łazic po lekarzach. Jednak w normalnej sytuacji ja uważam, że dzieci same wiedza najlepiej co, kiedy i ile potrzebują zjeść. Popatrz na siebie, czy zawsze masz na wszystko ochotę i jesz tyle samo? Ja np mam dni że zeżarłabym konia z kopytami a za pare dni wystarcza mi miska musli. Moje młode mają tak samo. Wszystkie jak jedno w wieku przycycusiowym tyły półtora kilo na miesiąc. W wieku butelkowkaszkowym żarły jak głupie ale ze względu na uzyskanie mobilności rośnięcie nie tyły jakoś specjalnie. Doro jest jeszcze częściowo na tym etapie, znaczy rano o 5tej wypija butlę gęstej kaszy manny, bo lubi. Potem przed szkoła już nie je, w szkole o 10tej jedza owoce, o 12 kanapki z sokiem lub mlekiem, potem mogą zjeść ciastko lub bułeczkę, ale on przynosi do domu i wtedy zjada. Obiad jak mu podejdzie to zeżre dużo, jak nie to poprzyprawia tym wszystkim co inni (cukier, sól, maga, ketchup często jednoczesnie) i nie zje nic. Ja nauczona doświadczeniem ze starszymi mam to teraz gdzieś. Nie namawiam go na jedzenie. Jak jest głodny to woła kromkę z szynką lub masłem orzechowym albo parówkę (raz zje 2 plasterki, raz 3 sztuki całe!). Czasem przed spaniem gryżnie zaledwie bułeczki czy jogurta i to mu wystarcza. Jest więcej niż ruchliwy, mało rośnie (no ale tatuś ma 160:) ale jest okrąglutki i ma grube fajne brzuszysko. Moje dziewczyny też przechodziły ten okres. Zu wiecznie chciała "co innego" czyli coś czego nie ma najprawdopodobniej na świecie, bo żaden z wymienianych przez wszystkich produktów nie był tym właściwym. Każdy latał namawiał, a ona nie jadła. Też mi proponowali syropy na apetyt, ale to nie działało nic a nic. Potem w końcu za czyjąś sugestią zaczęłam się zastanawiać co ona faktycznie jadła i co się okazuje, że przez cały dzień to się w sumie sporo nazbierało. Tu gryz kromki, tam łyk kaszki, tam liz jogurta, do tego kostka czekolady, kawałek jabłka itp. Wtedy sobie pomyślałam, że dziecko to nie sikorka, nie musi zeżreć tyle ile sama waży i po woli przeszłam na tym do porządku dziennego. Z drugą w takim wieku to akurat nie było problemu. Zastopowała z jedzeniem ciut później i do dziś wydziwia przy korycie, za co jest ochrzaniana systematycznie, bo to już 10latka. Przez pare lat chodziła i chwaliła się wszystkim swoimi wystającymi żebrami niczym głodujące dzieci z Afryki, bo b. szybko rosła, przerosła 2lata starszą siostrę, a że po matce ma nieziemska przemiane materii więc była chodzącycm szkieletem. Co roku zapowiadała że obłoży się tłuszczem na zimę, ale dopiero w zeszłym roku się jej udało znormalnieć. Jednak nie dlatego, że zaczęła jeść, ale dlatego, że przestała rosnąć. Najstarsza ma figurę wręcz idealną jak na 12latkę. Reasumując wszystkie trzy sztuki miały okresy niejedzenia (jeden ma) i wszystkie trzy są zdrowymi, niechorującymi, prawidłowo rozwijającymi się, inteligentnymi dziećmi mimo, że matka pozwalała im jeść kiedy chcą i co chcą. Nie ograniczam też jakoś drastycznie słodyczy i chipsów (drę pysk jak jedzą za często, ale nie zabraniam). Więc nie przejmuj się etapem niejadka. No chyba że faktycznie zaobserwujesz dodatkowe objawy - to opinia zwykłej pospolitej matki nie pediatry czy innego znawcy dzieci. ;-)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, dziękuję za pozostawienie komentarza pod tym postem i Twój czas jaki poświęciłeś aby nakreślić tych kilka słów :)

Copyright © 2016 www.ciepelkowo.pl | blog
| Magda M. Ciepełkowo