piątek, 11 lipca 2014

Polak Polakowi wilkiem...

Ciężki temat i pojęcia nie mam od czego zacząć. Musi być w miarę grzecznie, w miarę krótko i tak jakoś... spokojnie.
O tym, że "Człowiek człowiekowi wilkiem" wiadomo. O tym, że "sam nie ma i drugiemu nie da" również. I jeszcze "umiesz liczyć, licz na siebie". Oczywiście nie każdy człowiek, nie każdy Polak taki jest, ale jednak...
Po czym poznać rodaka za granicą?? Po pijaństwie, po balangach bądź awanturach, po brudzie i po krętactwach. Krętactwach, które wymierzone są również w "swoich" ludzi. Tak niestety słyszę i od znajomych i od męża. I oczywiście jak wyżej, są wyjątki, ale one moim zdaniem tylko potwierdzają regułę...

Za granicę mąż jechał na roczny okres próbny, kiedy to zatrudniany był przez firmę pośrednika Randstad w Belgii. Nawet nie wiedziałam wtedy, że taka firma jest też w Polsce. Polka, która miała być "przewodnikiem" męża przez ten rok, obiecywała, że będzie "opiekować się" bliskimi w Polsce, żeby nie czuli się oni pozostawieni sami sobie i zdenerwowani nową sytuacją. Niestety na obietnicach się skończyło. Odkąd mąż wyjechał, z Panią A. są same problemy. Nic nie wie, nie potrafi załatwić, nie chce jej się sprawdzić. Najlepsze jednak zaczęło się całkiem niedawno...

Wg umowy, pierwszy rok zatrudnia PM pośrednik. Później, jeżeli szefowa firmy w której pracuje zechce go na stałe, to zostaje. Jeśli nie, to wraca lub zostaje na starych zasadach. Rok mijał w maju. Wtedy też powinna być podpisana umowa na stałe. I tu mamy pierwszy "dołek" Polki w stosunku do Polaka. Nie poinformowała ona szefowej, że umowa się kończy (tzn. A. twierdzi, że mówiła, ale szefowa nic nie wie). Dopiero kiedy PM zaczął się burzyć i upominać, okazało się, że najpewniej Pani z agencji chciała jeszcze te 3 miesiące "zarobić". Zdenerwowała się bardzo za ochrzan, ale maile które pisała z nami... Cóż... Tak wrednych maili nasyconych sarkazmem, to jeszcze nie czytałam...
Prowizja za 3 miesiące dla pośredniczki uciekła i w tym momencie zaczęły się kłopoty... Robienie na złość i stwarzanie problemów przez Panią A...

Problem nr. 1 - druga część rodzinnego. Nie będę się rozpisywać co i jak, powiem tylko tyle, że wg urzędów w Belgii, rodzinne się należy. Czekaliśmy ponad rok. Dzwoniliśmy do Pani A. czy coś wiadomo. Nigdy nic nie wiedziała, nie była w stanie powiedzieć. Aż pewnego dnia trafiło się tak, że była na urlopie, a mój mail dotarł do jakiejś Pani, będącej wyżej niż Pani A., która na dodatek coś rozumiała po polsku ;) Na moje szczęście, w mailu wyraziłam zniecierpliwienie postępowaniem Pani A. Po niecałym tygodniu sprawa była załatwiona... Przez Belgijkę, nie Polkę...

Problem nr. 2 - dodatek wakacyjny. W Belgii jest coś takiego jak przerwa technologiczna. Cały zakład pracy jest wtedy zamknięty i wszyscy pracownicy mają urlop. PM ma 3 tygodnie. Do końca czerwca w roku kolejnym, odpowiedni instytucja wypłaca wspomniany dodatek. Dostali go wszyscy, tylko nie PM... Pierwszy kontakt z Panią A - brakowało numeru konta, wszystko będzie w tygodniu. Tydzień minął i cisza. Kolejny kontakt po wcześniejszym sprawdzeniu w instytucji - brakuje jakiś dokumentów. Kasa będzie: dla mojej informacji w przyszłym tygodniu lub za 2, dla informacji męża w tym lub przyszłym o.O PM dzwoni na drugi dzień, okazuje się, że kasa może będzie w przyszłym lub za 2, a nie ma jej bo nie mieli zgody na wysłanie... W międzyczasie Pani A. łaskawie odpisała na mój mail, w którym zaczęła się użalać nad tym, jak to wszyscy się na nią złoszczą... Bidulka... Cała sprawa za pośrednictwem jakiś informatorów dotarła do szefowej PM, która interweniowała i... zobaczymy. W każdym razie dzięki wspaniałej polce - złośliwej, bo jak inaczej - wakacji w tym roku nie ma, chyba, że zdarzy się cud...

Jestem wściekła i tyle w tym temacie. Nie pojmuję po co trzymają kogoś takiego jak Pani A., skoro każdy uważa, że odkąd ona pracuje na tym stanowisku to są same problemy. Nie rozumiem po co pracuje, skoro ciężko jej cokolwiek zrobić i załatwić. Pomijam już niektóre teksty jakimi waliła w PM. Wstydziłaby się nawet... Po cholerę firma nadal ją trzyma?? Kobieta działa na jej niekorzyść, psuje wizerunek i opinię firmy. Nie wiem jak jest w Polsce, ale z pewnością nie podjęłabym pracy w Randstad Belgia, wiedząc, że miałabym mieć coś wspólnego, lub jako opiekunkę Panią A.

Opinia moja. Moje osobiste przeżycia. A jeśli chcecie poczytać o innych przykładach "miłości wśród rodaków" to zapraszam TU - Madzia mieszka w Belgii i swoje też już przeżyła.
Niech żyje wspólnota :P

8 komentarzy:

  1. Kobita jest leniwej, dostała pracę mając a. Znajomosci....B.szczęscie c.... zgadzam się, Polak Polakowi wilkiem, ale nie wszyscy. ja trafiłam na super Polaków mieszkając w Szkocji, którzy nawzajem sobie pomagali, załatwiali pracę, polecali się nawzajem...ja tez tak robiłam jak wyjezdzalam...więc nie jest wszędzie tak źle...najgorsze co moze byc to Polak na stanowisku...to juz tez przeżyłam...poniżanie...wyżej sranie niz dupy się ma...najlepiej pisać maila, nawet z google translator do Belga...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście nie każdy Polak jest taki, ale tych fajnych, jest na prawdę coraz mniej...

      Usuń
  2. ehhh chyba mi zezarło posta - a jesli nei to tamte plizz wykasuj bo nie wiem czy sie nie pokryją :P
    hehe
    w kazdym razie podsumowując wspołczuję :/ bo przez tą panią macie same straty :/
    ja powiem szczerze ze temat polakow za granicą jest na czasie u mnie , niestety tez ostatnio miałam bardzo przykrą sytuację ze znajomą która już od -nastu lat siedzi "zagramanicą" i jak się okazało też "wyżej sra..." :/ szkoda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No... Zapomniało się jak to jest w PL, jak życie wygląda i wiesz... Inny świat a my plebs :P Nic nie kasowałam, nie miałam innych wiadomości od Ciebie. Blogger się drażni ;)

      Usuń
  3. No tak, jak się komuś "udało" za granicą to już ręki swojemu rodakowi nie poda. I tylko utrudniać potrafi. Chciałoby się rzec: taki mamy naród

    OdpowiedzUsuń
  4. Wierzyć mi sie nie chce, że ludzie są tacy:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj są... A to chyba tylko początek ;) Szczyt góry jak to mówią :/

      Usuń

Drogi czytelniku, dziękuję za pozostawienie komentarza pod tym postem i Twój czas jaki poświęciłeś aby nakreślić tych kilka słów :)

Copyright © 2016 www.ciepelkowo.pl | blog
| Magda M. Ciepełkowo