środa, 21 maja 2014

Niedziela z Mother Power

Na spotkaniu Mam byłam po raz 4. Każde spotkanie to inni ludzie, inne wydarzenia i inne wrażenia. Dziś jest środa, więc minęło trochę czasu (spotkanie było w niedzielę), ja miałam czas na analizę wszystkiego i spokojne podejście do tematu. Spokojne bo... niektórzy to jednak potrafią zaskoczyć.
Mother Power to pomysł i realizacja dwóch przesympatycznych dziewczyn - Mam blogerek - Kasi którą miałam okazję spotkać już kilka razy i Żanetki z którą widziałam się po raz pierwszy :) Spotkanie i warsztaty plastyczne odbyły się w Kryspinowie, w którym byłam chyba po raz pierwszy ;) Piękne urokliwe miejsce, cudowne wnętrza - mój klimat :) Po raz pierwszy było to spotkanie nie tylko Mam, ale całych rodzin - były cudowne dzieciaczki i ich Tatusiowie :) Ja akurat byłam sama z Em, dlatego też... moja relacja nie będzie taką relacją jak inne :P Nie opiszę Wam co kto mówił i co było robione, bo po prostu nie wiem haha ;) Wiem, że warsztaty to zabawa z PlayMais które jest hitem u nas w domu, a którego wcześniej nie znałyśmy :) Wiem, że była prezentacja produktów firmy Palmer's i koszulek Hug&Play - ale niestety nie uczestniczyłam w nich, gdyż moja córka wolała wariacje na placu zabaw ;) Cóż, moja strata ;) Jedyne w czym brałam udział, to prezentacja każdej mamy ;) Dlatego teraz coś czego miało nie być, ale już wytrzymać nie mogę... I nie byłabym sobą gdybym nie dodała swoich myśli.

Z początku czytając negatywne opinie starałam się zrozumieć blogerki które je wystawiły. Zwłaszcza jedną. Starałam się w jakiś sposób tłumaczyć jej zbyt emocjonalny wpis, myślałam żeby stanąć w obronie, bo widzę, że zaczął się "lincz" ale... nie. Przespałam się z tematem i o to co myślę.

Ludziom to się poprzewracało w tyłkach. Ludzie stali się teraz bardzo wygodni. Są matki które zapominają o tym, że nie są na tym świecie same, są takie, że bez żadnych skrupułów jedna by drugą pożarła. Teraz ludzie (nie tylko matki) wymagają najwyższych standardów, hoteli z najwyższą ilością gwiazdek, spa i wszystkiego co tylko można podać na tacy by im dostarczyć. Ja jestem nauczona innego życia i może inaczej patrzę na to wszystko. Dla mnie fajny dzień to taki gdy wracamy umorusane do domu. Wakacje mogą być w przyczepie, gdzie do łazienki trzeba dojść i graniczy ona z chlewem - to są dopiero wspomnienia! :)
Do czego zmierzam. Brak przewijaka - a na siedzeniu w samochodzie czy na ławce dziecko przwijałaś mamo?? Ja tak. I nic mi nie ubyło, mojemu dziecku również nie. A na spacer dla dziecka nie bierzesz prowiantu?? Ja biorę, wtedy też miałam bułki i soki - przygotowana na każdą ewentualność. A jeśli nie, to kilka kroków dalej restauracja była, mogłaś mamo iść i kupić zupę. Plac zabaw?? Rewelacja!! Dzieciaki wybawiły się za wszystkie czasy, mnie to absolutnie nie przeszkadzało. Dyskryminacja?? Nie zauważyłam... Złe prezenty?? No (*(^%^#% dostać coś za darmo, tyle tego!! i jeszcze marudzić i kręcić nosem... Ciekawe czy mama sama by zdołała tyle zebrać. A zresztą... Nie podobało się?? Trzeba było oddać, nikt nie kazał tego brać do domu, może jakieś biedne dziecko by się ucieszyło... Nie pamiętam zupełnie czy jeszcze coś było...
Aaa niesprawiedliwy konkurs. Tu się zgodzę, ale NIE BYŁA to wina dziewczyn! Więc nie do nich pretensje! Jasne, można było rozdać nagrody wszystkim dzieciom, zwłaszcza, że moja mała 2,5-latka bardzo przeżyła to, że nie ona dostała, ale Pan się zmył. Trzeba było jednak zabrać malucha, zająć czymś i już. Po sprawie.

Ja jestem zadowolona. BARDZO! :) Najważniejsze dla mnie to radość na buziulce Em. A ta była cały czas - zachwyt, radość, wypieki. Bieganina i wrzaski. Dzieci cieszą się z małych rzeczy i my powinniśmy się tego uczyć od nich. Ja zaczynam :)
Kasia i Żanetka na prawdę odwaliły kawał dobrej roboty! Pozyskanie tylu sponsorów, organizacja całego przedsięwzięcia. Widziałam, że czasem może stres był, ale te uśmiechy, ten power :) Ja z każdego spotkania coś wynoszę. To właśnie na mamowych spotkaniach zaczęłam myśleć o realizacji swojego marzenia, zaczęłam coś działać. I tak jest nadal, dlatego dziewczyny - DZIĘKUJĘ :)

Szczególnie DZIĘKUJĘ za... nowe doświadczenie Emilki, jej radość, błysk w oku :) Oczywiście o ognisku mowa :) Jej pierwsze ognicho w życiu!! Opowieściami o nim zanudza osiedlową koleżankę :P To musiało być niesamowite przeżycie widzieć ogień, trzymać kijacha z kiełbasą i samemu ją przyrządzać :) Bo gorąc, bo ciężkie, bo pali się, kopci, pachnie i strzela :) Miodzio!

Mam nadzieję, że to nie ostatnie takie spotkanie, mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy i... uda się pogadać ;) Bo w niedzielę się nie udało. Nie dość, że mnie niezbyt łatwo przychodzi nawiązywanie znajomości, to jeszcze niektóre mamy takie niedostępne chodziły... A jak już miałam się przełamać to... dzieć mi znikał :P

Kasiu, Żanetko - dzięki i oby do zobaczenia! :)
Dominiku - Cacynkowy mężu - dzięki za super zdjęcia :)
Sponsorzy - dzięki za tyle upominków!!

Już powiem Wam nasze hity - oczywiście masa plastyczna i "chrupki", oczywiście książka i... kosmetyki dla Em :) Mamy na łapkach jakieś paskudy, a po kąpieli w Oillan to znika!! :)) Hurra :))

Zabawa i konkurs



A tak obładowane wracałyśmy do domu - nawet Em targała siaty :P






I na koniec zabawa "chrupkami" a na naszym Instagramie więcej zdjęć dla ciekawych ;)










10 komentarzy:

  1. Rencami i nogami się podpisuję pod każdym zdaniem oprócz spania koło chlewu ;DDDDDD
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Prawda! Dla mnie takie spotkania to przede wszystkim radość z poznania nowych ludzi, zabawa dla Baśki, przełamywanie własnych barier i wychodzenie ze skorupy... jeśli ktoś jedzie z nastawieniem "jestę blogerę i mi się należy", siedzi naburmuszony i szuka dziury w całym - to niech lepiej zostanie w domu. Ktoś się napracował, szukał sponsorów, poświęcał czas kradziony rodzinie, a tu durnowate zarzuty. W dupach się poprzewracało, dobrze prawisz!

    OdpowiedzUsuń
  3. I ja się zgadzam całkowicie.
    Zresztą dzięki Bogu to chyba tylko jedna osoba zrobiła takie zamieszanie i była taka nie zadowolona do końca. Więc na tyle osób, tylko jedna, to mówi samo za siebie. Ze było naprawdę świetnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz co, w mojej relacji nie było ani krzty emocji. Prowiant miałam choćby z tego względu, że mój syn alergik i prowiant mam zawsze, przewinąć też przewijałam różnie, być może trudno jest zrozumieć, że może mi być ciężej niż innym mamom bez przewijaka, bo mam tylko jedną rękę. Po prostu napisałam, że tego mi brakowało, gdyby nic poza tym mi nie przeszkadzało i wróciłabym cała wesoła to też bym uważała, że tego brakowało. Taka wskazówka na przyszłość i dla innych, którzy próbują coś organizować. Wszyscy twierdzicie, że powinnam była cicho na uszko itp. Dlaczego? Dużo większe "afery" są opisywane na blogach i wtedy to się pisze "brawo za odwagę", a tu się zarzuca, że powinnam była po cichu. Wybaczcie wszystkie, że byłam niezadowolona, ale nie ukrywałam tego, a moja relacja jest uczciwa z moim sumieniem teraz po przemyśleniu nic bym w niej nie zmieniła.

    OdpowiedzUsuń
  5. I wypraszam sobie zarzuty o poprzewracaniu się w mojej tylnej części ciała. Taka przewaga mojej relacji nad niektórymi komentarzami, że nikogo tam nie obrażam. Nie twierdzę, że dziewczyny nie poświęciły czasu, ale przecież to była ich inicjatywa, więc wiedziały z czym to się wiążę. doceniam ich trud i rozumiem, że jest im przykro, że nie wszyscy są zadowoleni, ale ja nie potrafię przymykać oczu na pewne rzeczy tylko dlatego, że ktoś się starał. Sztuką jest wyciągnąć z tego wnioski. Ja już swoje wyciągnęłam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Aż się wypowiem bo mnie nosi... Ewo, skoro tak bardzo chciałaś zwrócić organizatorką uwagę na niedociągnięcia w celu usterzenie ich przed popełnianiem podobnych błędów w przyszłości nie uważasz, że wypadało by im to powiedzieć twarzą w twarz? nie po cichutku na uszko w ścisłej tajemnicy ale zwyczajnie w czasie rozmowy? Czy nie wydaje Ci się że tak by było uczciwiej? A nie wróciłaś do domu i wylałaś żale przed komputerem. Dlaczego z Nimi nie porozmawiałaś? Bezpośredni kontakt wymaga jednak więcej odwagi niż stworzenie postu jak widać.
    A jeszcze jedno stwierdzenie że przecież same chciały i wiedziały za co się biorą.... zastanawia mnie tylko czego Ty chciałaś i czego się spodziewałaś publikując tamten wpis. miłego dnia Wszystkim!

    OdpowiedzUsuń
  7. Widać że świetnie się bawiłyście:), a to ze jesteście zadowolone jest najważniejsze:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawa imprezka, po zdjęciach widać, że fajnie się bawiłyście :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobrze to napisałaś. Sama organizowałam takie spotkanie i wiem ile to wysiłku i nerwów kosztuje, ajak ktoś tego jeszcze nie doceni a sam od siebie nic nie da to tego nie rozumiem!

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiem czemu mojego posta nie ma :( teraz zauważyłam. Niestety jeszcze się taki nie urodził co by wszystkim dogodził... ludzie ja mieszkam kawał od Krakowa i zazdroszczę takich spotkań, serio jest czego. Choćby było w najmniej dogodnym miejscu, o zerowej wygodzie to i tak bym zadowolona była!!! tu chodzi o zabawę, o wyrwanie się z domu, o porozmawianie a jeszcze z takimi super prezentami to czysta rewelacja!!! nie rozumiem jak ktoś może narzekać. Nie dość. że spotkanie otwarte, że został obdarowany to jeszcze marudzi... brak słów... ludzie tu sama inicjatywa jest ważna, że się komuś chce zorganizować i ma ochotę jeszcze sponsorów poszukać a nie... nie pasuje to po co chodzić...?!
    Ja osobiście zazdroszczę Tobie Madziu i innym mamom, że mają okazję się spotkać :**

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, dziękuję za pozostawienie komentarza pod tym postem i Twój czas jaki poświęciłeś aby nakreślić tych kilka słów :)

Copyright © 2016 www.ciepelkowo.pl | blog
| Magda M. Ciepełkowo