Featured

środa, 26 lutego 2014

Rowerek biegowy

Z początku nie miałam w planach zakupu tego cuda techniki ;) Z czasem jednak, w miarę czytania opinii o nich, zmieniałam zdanie. W końcu kupiłam. To nic, że słuchałam i słucham nadal, że to wywalone pieniądze, że głupota, że wymysł dzisiejszych czasów, bo dawniej tego nie było i żyjemy. Może i racja, jednak my decyzję podjęliśmy taką jak chcieliśmy - nowoczesną ;)
Em ma rowerek z pedałami. Taki do prowadzenia przez dorosłego. Użyty może 4 razy... Jest on dla mnie wyrzuconą kasą. Moja córcia jest bardzo energicznym dzieckiem i na takim do pedałowania się męczy. Nie wysiedzi tam długo, bo ona chce biegać, skakać, gonić. W efekcie na spacerach Młoda lata, ja rowerek prowadzam. Co innego teraz ;)
Prawie rok temu chcieliśmy jej już kupić, taki dla dziecka 1,5 rocznego. Niestety Emilka była za malutka i mimo najniższego położenia siodełka, nie dostawała nóżkami do ziemi.
Ponowiliśmy próbę w grudniu :) Już było lepiej. Pozostała kwestia wyboru rowerka. Są różne firmy, różne ceny, różne zdania. Wysłałam kilka zapytań do firm - o wytrzymałość, dokładne wymiary itp itd - od kilku, dosyć znanych na rynku, nie dostałam żadnej odpowiedzi... Podziękowałam ;)
Spotkałam się z opiniami, że dla maluchów lepsze są drewniane rowerki i takie podobały mi się niesamowicie. Jako potwierdzenie, podawano przykład działania kierownicy i jej blokady. Ponoć w drewnianych kierownica jest tylko skrętna. W stalowych/metalowych itp kierownica obraca się dookoła co grozi upadkiem dziecka. Jak jest na prawdę - nie wiem.
Przed samym zakupem pytałam znajome mamy (Was też ;)) które rowerki polecacie. Większość opinii jaka do mnie dotarła, zdecydowanie polecała rowerki metalowe. Są trwalsze, nie niszczeją na deszczu (podobno drewnianym się to zdarza... Ja nie wiem.), nie rozklejają się.

Pomimo mojej miłości do drewna i drewnianych rowerków, po oględzinach jednych i drugich, zdecydowaliśmy się na rowerek biegowy metalowy. Kupiony w Decathlonie.
Decyzję podjął głównie Pan Tata - to on bacznie się przyglądał każdemu pojazdowi i wymyślał różne testy :P

Dlaczego jednak ten?? Po pierwsze wydaje nam się trwalszy niż drewniany. Po drugie ma duży zakres regulacji wysokości siodełka. Będzie dobry nawet dla małych dzieciaczków - przykładem była Emi - była, bo ostatnio skoczyła w górę ;) Zakres wiekowy to 2-4 lata rowerzystów :) Koła nie są pompowane, ale nie był to dla Nas problem. Są duże, dosyć miękkie i fajnie podbijają.
 Na rowerku można spokojnie zamocować dzwonek (co uczyniliśmy), teraz będziemy polować na koszyk - bo i on się zmieści :) Co dla mnie ważne, ten rowerek biegowy ma hamulec! Maluch w razie potrzeby uczy się korzystania z niego, a gdy będzie starszy może sam hamować :)
Obalam też mit na temat kierownicy w metalowych rowerkach. Nie kręci się ona dookoła - a przynajmniej nie w tym. Ma blokadę i skręca tylko lewo lub prawo. Rowerek jest stabilny, bezpieczny i... lekki!
Z początku Emilka ćwiczyła w domu, ostatnio odbyła swój pierwszy rowerkowy spacer :) Nie powiem, początki są ciężkie i... komiczne :P Bo dzieciaczek chodzi, nie siedzi na siodełku, ale każdy krok to więcej doświadczenia i więcej odwagi :) Pod koniec spaceru zaczęła się gonitwa i bieganina, co zresztą zobaczycie za chwilę :) Pamiętajcie tylko o ochronie główki małego rowerzysty. My kupiliśmy kask w tym samym sklepie co rowerek. Oddychający, z regulacją, piankowy od środka. Na początek bardzo dobry, chroni dobrze główkę, jest leciutki i wygodny.






Widzieliście Nas na Instagramie?? ;) Nie byłam przekonana, nie wiedziałam co to, po co. Ale każdy ma, każdy zakłada, założyłam i ja ;) Z ciekawości :P Faaaajne!
Zapraszam o TU :) Albo w klik w ikonkę po prawej stronie :)

Pozdrawiam! :)



wtorek, 25 lutego 2014

Wtorek z Książką vol. 2 :)





Osobiście jeszcze nie miałam okazji czytać książek autorki o której dziś będzie mowa. Filmy na ich podstawie znałam, ale nic poza nimi. To był mój pierwszy raz i... na pewno nie ostatni :)

Szczęśliwe zakończenia? Przyjaźń? Zgrana paczka na którą zawsze można liczyć? To realne i możliwe w prawdziwym życiu, choć często trudne do zrealizowania. Kto tego nie ma, kto za tym tęskni, może spróbować odmienić swoje życie. Może też zacząć od przeczytania tej książki - dla poprawy humoru, wskazówki, dla odprężenia. Dlaczego?? Dlatego, że książka Katarzyny Grocholi "Osobowość Ćmy" zawiera w sobie wszystko o czym wspomniałam powyżej. To wesołe, życiowe i dramatyczne losy grupy przyjaciół, mających swoje marzenia, plany, problemy i nadzieje na lepsze jutro, na miłość i zakończenia z happy endem.
"Osobowość Ćmy" to zbiór historii.
Krzysztofa - biznesmena, który odnajduje miłość i zmienia się nie do poznania.
Nie wierzącej w siebie Basi, nie wierzącej w wierność męża, która na szczęście pewnego dnia zaczyna na wszystko inaczej patrzeć. Spokojniej, realniej.
Piotra - fotografa i męża Basi, mężczyzny, który nie rozumie zachowania swojej żony, oskarżeń wysuwanych pod jego adresem, który nie wie w jaki sposób się przed nimi obronić.
Róży - dziewczyny Sebastiana, która nigdy nie pyta swojego chłopaka o życie prywatne i plany - bo nie wypada, bo widać on nie chce skoro nie mówi.
A Sebastian - chłopak Róży, nie opowiada jej o swoim życiu, bo wydaje mu się, że ona nie chce słuchać. Poza związkiem z Różą, jest on nauczycielem wf, opiekującym się chorą matką.
Julii - dziewczyny ze złamanym sercem, wracającej do kraju i odnajdującej w nim miłość swojego życia i Romana - artystycznej duszy ze złamanym sercem, który wraz z odnalezieniem swojej miłości, znajduje swoją muzę.
Na koniec zostaje Buba - dziewczyna posiadająca niesamowitą charyzmę, mądrość życiową i... masę problemów. Buba kocha tęczę i kryształki.

Z początku do książki podchodziłam sceptycznie. Czemu?? Sama nie wiem. Początek jak dla mnie nie jest zbyt wciągający, ale później cała historia nabiera tempa, życia i już jest ciekawie :) Książkę jak zwykle "połyka się" jednego wieczoru :)
Po jej przeczytaniu uświadomiłam sobie, że i ja mam pewne zachowania, nawyki, nie ułatwiające mi życia. Zwłaszcza tego rodzinnego ;) Może więc czas na zmianę?? Może czas na przełamanie się, na rozmowy i pytania, zamiast fochów, domysłów i oskarżeń??

Katarzyna Grochola
"Osobowość Ćmy"
Wydawnictwo Literackie

Teraz do moich czytelniczych zachcianek muszę wrzucić
"Miłość bez końca"
"Położna 3550 cudów narodzin"
"Wiosna na ulicy Czereśniowej"
i wszystkie inne książki Pani Grocholi ;)

Pozdrawiam :)




niedziela, 23 lutego 2014

Nocnikowy sukces :)

Złe samopoczucie wyłączyło mnie z sieciowego życia na kilka dni. Później przyjechał mąż i tak mi jakoś nie po drodze do komputera, do bloga, do tego całego świata i wiecie co?? Dobrze mi z tym :)

Post o rowerku biegowym oczywiście będzie, zgodnie z tym co obiecałam.
Dziś jednak chciałabym pochwalić się Wam naszym nocnikowym sukcesem :)

Kto czyta wnikliwie ten wie, że z nocnikiem ciężko u Nas było. Próbowałam już w wakacje, to Em sikała pod siebie i nawet na to uwagi nie zwracała. Na nocnik nie wołała, siadać na nim nie chciała. Ja się denerwowałam, bo z jednej strony nacisk na mnie ogromny "Ona już powinna sikać". "Inne dzieci w jej wieku". I widziałam jak młodsze dzieci sikają (nie wszystkie, ale jednak). Z drugiej znałam osoby będące w podobnej sytuacji jak moja, wiedziałam też, czułam, że moja córcia nie jest jeszcze gotowa. Raz się przestraszyła grającego nocnika. Innym razem zraziły ją naciski i sadzanie na siłę. Histerie córci wtedy też nam się zdarzały, mnie było jej żal, ale co poradzić...

Przyszedł czwartek - tydzień temu. Wstałam rano i postanowiłam działać. Kilka dni wcześniej, zabrałam Misię do sklepu i poprosiłam by wybrała sobie nocnik jaki chce. Wybrała grający. O dziwo, nie wystraszyła się go w domu, gdy zaczynał grać ;)
Tak więc tydzień temu w czwartek wysadziłam moją dziewczynkę rano na nocnik. Sik był. Super. Założyłyśmy same majteczki i zapobiegawczo zwinęłam dywan ;) Nastawiłam się na walkę, na problemy, na niechęć. A moja duża dziewczynka zaskoczyła mnie ogromnie!
Za każdym razem wołała siku. Trzy razy zdarzyło się jej nie wytrzymać i puścić kropelkę, ale co to jest?? Nic :) Od ponad tygodnia Emilka woła na nocnik lub na muszlę. Zawsze! Załapałam w mig, od strzała można powiedzieć :) Widać przyszedł jej czas :)
Dodatkowo duma mnie rozpiera, bo po każdej nocy mamy suchy pampers! Mnie jedynie brak odwagi by Emilkę bez niego położyć do spania. Pampersy zakładamy też na spacery. Za zimno żeby sikała na polu, chociaż wiem, że Emi nie chce ich już. Potrafi powiedzieć, że chce się załatwić gdy jesteśmy poza domem (samochód, sklep) i... wytrzymuje aż do domu dotrzemy! :) Zawsze sucha pielucha :))

Kurczę nie potrafię przekazać jak bardzo się cieszę i jak ogromnie jestem z niej dumna!!

Żal mi jej jedynie w momencie gdy chodzi o "2". Ma jakąś blokadę i załatwia się raz na kilka dni (wcześniej codziennie). Woła, biega na muszlę, nocnik i nic nie robi. Mam nadzieję, że jakoś się przekona, bo aż serce mi pęka jak widzę jej męczarnie :(

Z własnego doświadczenia nocnikowego mogę Wam powiedzieć - słuchajcie siebie i swojego dziecka :)
Elu - dzięki! :)

A Wam wszystkim dziękuję za... 100 000 odwiedzin!!

Pozdrawiam :)

wtorek, 18 lutego 2014

Wtorki z Książką

Jak zapewne wiecie, bo pisałam o tym nie raz i nie dwa, obie z Emilką bardzo lubimy czytać. Ona oczywiście póki co słucha, ale bardzo chętnie, a potem zapamiętuje i sama sobie bajki opowiada - mnie również :) Jej zasób słów i pamięć są rewelacyjne :) Jestem pewna, że to zasługa książek jakie czytałam jej już za życia płodowego, a później od razu po urodzeniu. Ja książki połykam. Nie jestem typowym molem książkowym, ale gdy najdzie mnie chęć czytania, to nic innego się nie liczy ;) Nie czuję zmęczenia, czytam nocą i spokojnie wtedy funkcjonuję w dzień. Taka dziwna zależność. Uwielbiam książki, ich zapach, szelest kartek. Nie ukrywam jednak, że ze względów ekonomicznych przerzuciłam się częściowo na e-book. Tańsze książki i owszem, łatwiejszy do nich dostęp, jednak już bez zapachu i innych typowo książkowych cech.
Spotykam się bardzo często z opinią, że dzieciom nie ma potrzeby czytać, skoro i tak nic nie rozumieją. Mamy są zdziwione gdy ich półroczne dziecko rączki do książek wyciąga, ale nie chcą mu ich kupować bo zniszczy. Są książki dla maluchów - do kąpieli, materiałowe, z grubymi kartami. A nawet jeśli zniszczy to co?? Zresztą książka dla malucha to dobra okazja do tłumaczenia, że książek niszczyć nie wolno, nie można po nich pisać. Ja problemów takich nie miałam.
Znam też osoby dorosłe które nie czytały jako dzieci i nie czytają teraz. Nie rozumiem tego, ale szanuję, bo każdy jest inny. Widzę jednak ile mają problemów z ortografią, z wyobraźnią, z marzeniami. Głupie?? Zależy z której strony patrzeć.
Z obrazkiem który kiedyś krążył po FB zgadzam się w zupełności i podpisuję obiema łapkami :) Ja sama dużo myślę ;) Nie zawsze potrzebnie i na temat :P Ale nie narzekam, podobnie jak nie narzekam na bogatą wyobraźnię ;) Wdzięczna za to jestem rodzicom, którzy miłość do książek we mnie obudzili. W domu zawsze było ich dużo, zawsze mama lub tata czytali, a dodatkowo gdy była akcja "Cała Polska czyta dzieciom" tata i nam czytał bajki na dobranoc :) Fajne wspomnienia, fajnie tak wrócić myślami :)

Nie wiem czy wiecie, ale w 2014 roku rozpoczął się Narodowy Program Rozwoju Czytelnictwa 2014-2020. Nie jestem co prawda wydawcą, ani księgarzem, ani bibliotekarzem (choć może trochę z racji ukończonej szkoły poligraficzno-księgarskiej ;)), ale postanowiłam na swój sposób wesprzeć akcję. Zwłaszcza, że moja propozycja spotkała się z pozytywną reakcją ;)
Zrobiłam mały banerek i od dziś rusza cykl
Baner w zasadzie dla mnie, żeby było wiadomo o co chodzi ;) Póki książki mam - dla dzieci i nie tylko - to wtorki będą im poświęcone. Jak ich braknie, to będzie mała przerwa ;) Ale wg grafiku nie zdarzy się to przez najbliższych kilka tygodni :)
Chcę od razu powiedzieć, że to będą moje szczere opinie. Nie powielanie czegoś, co modne w sieci. Na ten przykład mogę podać 2 publikacje, które w internecie, na stronach mam robiły furorę, a ja je przeglądałam kilka razy i... nic wzbudzającego takie ochy i achy w nich nie znalazłam... Pierwsza to "Książka z dziurą", druga "Naciśnij mnie". Nie wiem. Kasy kupę kosztują a w środku... No nic, o gustach się nie dyskutuje :)

Po tym "krótkim" wstępie ;) czas na pierwsze wtorkowe spotkanie z książką :)

Zapraszam Was dziś na nowość Wydawnictwa BIS "Najwierniejsi Przyjaciele - niezwykłe psie historie".
Czy psy kochasz, czy ich nie lubisz (czego osobiście nie potrafię zrozumieć), tą książkę powinieneś przeczytać...
Barry ratujący z lawiny matkę z dzieckiem. Niosący na własnych plecach przez zaspy małego chłopca. Niezwykła przyjaźń, opieka i przywiązanie Dunaja i Azora. Moglibyśmy się od nich wiele nauczyć. I powinniśmy... Ogromne przywiązanie i smutek Hachiko - historia, która wyciska łzy. Bratek - niezwykły pies lekarz i Karmel - okno i drzwi na świat, na ludzi. To tylko kilka przykładów psich bohaterów, z którymi spotkamy się w najnowszej książce Renaty Piątkowskiej, noszącej tytuł "Najwierniejsi Przyjaciele - niezwykłe psie historie". Każde opowiadanie, każda historia, ukazuje mądrość psów, ich niezwykłą inteligencję, pomoc jaką niosą ludziom i ogromną odpowiedzialność za powierzone im pod opiekę dzieci. To opowieści pełne wzruszeń, radości, nadziei, skłaniające do refleksji. To również zbiór wspaniałych cytatów: "Psy zostały stworzone specjalnie dla dzieci" Henry Ward Beecher, "Psy wiedzą wiele, a nie mówią nic, odwrotnie niż ludzie" Ernest Hemingway; i wiele innych. To cudowne ilustracje wykonane przez Katarzynę Bukiert.
"Najwierniejsi Przyjaciele" to książka, która powinna znaleźć się w biblioteczce każdego miłośnika tych czworonogów. Uczy, bawi, wzrusza. Każdego - dziecko i dorosłego. Przepiękne wydanie w twardej oprawie, z kolorowymi ilustracjami i dużą czcionką. 10 psich historii, które miałyśmy okazję przeczytać z Em, dzięki uprzejmości Wydawnictwa BIS. Cudowna książka i żal, że tak szybko się ją czyta i tak szybko się kończy. Ja jestem nią zachwycona, Emilka również :) Dziś wieczorem po ostatniej historii pożegnała się słowami "Papa pieski" :) A ja osobiście uważam, że psy są naprawdę stworzone do dzieci... Niezwykle mądre zwierzęta.
Wydawnictwo BIS dziękujemy!! :)





A ja Wam tylko przypomnę, że ta książka jest jedną z nagród w konkursie :)

Pozdrawiamy!




poniedziałek, 17 lutego 2014

Już czuć wiosnę

Nosi mnie. Mam ochotę gdzieś jechać, łazić godzinami. Stoję w oknie i patrzę na błękitne niebo, na słońce, słucham śpiewających ptaków. W myślach już zakładam cieńsze ciuchy, planuję co kupić Em, gdzie na wycieczkę pojedziemy. A Młoda?? Ją też nosić zaczyna, na spacerach, na placu zabaw godzinami by siedziała :)
Jeśli mnie nosi, to znaczy, że wiosna idzie :) Może jeszcze spadnie śnieg, może mróz złapie, ale wiosna jest już blisko. To wiem i to mnie cieszy :) Lubię każdą porę roku, ale ta napawa mnie jakimś takim optymizmem :)
W domu wiosnę mamy już. Chociaż jak patrzę na naszą "wiosnę" w rozkwicie to śmiać mi się chce, bo wygląda tragikomicznie ;)
Tu jeszcze piękna :)
Tyle na dziś. W domu czeka mnie kupa roboty :) Malowanie, czytanie, pisanie, obróbka :) Sama nie wiem od czego zacząć. Ale szczęśliwa jestem - z sukcesów córci ;)
Od jutra rusza cykl - skoro chcecie to mi bardzo miło :) Jutro więcej napiszę, już mam plan co i jak. Oby poszło ;)
A w sobotę w nocy kierunek... Prudnik/Krapkowice ;) Oby mi taki szczyl jak dziś na autostradzie nie wyskoczył, bo zabiję... :/

Pozdrawiam wiosennie! :)

piątek, 14 lutego 2014

Nieustanne zachwyty

Od rana idzie zwariować. Wszędzie słodko, mdło, kolorowo, serduszkowo, lukierkowo itp itd. Ludzie! Czy Wy się kochacie tylko raz w roku?? Czy tylko raz w roku o tym myślicie?? Okazujecie to?? No oszaleć idzie.
Mnie to nie rusza. Nie ruszają mnie walentynki, nie ruszają mnie serduszka. Ja nie lubię tego święta. Po prostu...
Nie lubię nawet wtedy, gdy dostaję walentynkę od teścia. Tak. Bo i tak wiem, że to wymuszone, na pokaz zrobione tylko po to, żeby się synuś nie wkurzał jak przyjedzie za tydzień...

Ale... Jest Ktoś i Coś zarazem, co mnie nieustannie zachwyca. Czemu/Komu serce oddałam, jeśli chodzi o odzież dziecięcą :) Ta staranność, dokładność, wyjątkowość na rynku, ten kontakt :) No kocham, uwielbiam i tak będzie na zawsze :) Bibi Dreams :)
Kupiłam czapę, kupiłam dres i nieustannie się zachwycam :) Wszystkim co mam - a mam wiele ;) Czapki, bluzy, tuniki :D Wspaniali są, idealni i wyjątkowi :)

I tak o to, wyszedł mi post prawie walentynkowy ;)












Jesteśmy po fryzjerze. Obie :D Cudna jest :)
Kocham tą moją dużą dziewczynkę :))))) Straszliwie!! :)))))

Pozdrawiam :)


czwartek, 13 lutego 2014

Jak łatwo pomagać

W Polsce jest taka dziwna sytuacja, że każdy każdemu pomaga. Oczywiście są wyjątki, ale nimi się teraz nie zajmuję. I nie chodzi tu o to, że to źle, że pomagamy. Wręcz przeciwnie. Fajnie wiedzieć, że są ludzie którzy chcą to robić, że są momenty kiedy wszyscy potrafimy się jakoś zebrać do kupy i wesprzeć tych co potrzebują. Szkoda tylko, że musimy liczyć jeden na drugiego, a nie na... innych, tych wyżej.

Jak pomagamy?? Tak jak każdy może. Kto daje radę to przelewa jakieś sumy, licytuje na aukcjach itp. Praktycznie każdy oddaje 1% podatku. Większość wspiera WOŚP. Są i tacy co nie mogą pomóc finansowo, wtedy udostępniają informacje o potrzebujących - to też pomoc! Są i akcje klikania - Pajacyk, składki na jedzenie do schronisk, budowanie domu dla dzieci, składki na jedzenie dla dzieci - takie kiedyś widziałam, teraz coś mi zniknęły.

Komu pomagamy?? Potrzebującym. Chorym - na leki, leczenie za granicą, na protezy; biednym - na ubrania, opał, jedzenie, pomoce do szkół; dzieciom - na nowy dach nad głową, zabawki; zwierzętom - na jedzenie, ratunek od śmierci, ciepły kąt.

Ja pomagam. Klikam, wspieram WOŚP co roku, oddaję 1%. Na większe aukcje typu przelanie pieniędzy czy licytacje nie bardzo mnie stać, chociaż i w takich parę razy zdarzyło mi się wziąć udział.

Dziś chciałam Wam przedstawić portal założony przez ludzi o wielkim sercu, którzy chcą wspierać i pomagać. Portal WszyscyKlikamy.pl Na czym to polega?? Rejestrujecie się i klikacie w akcje które chcecie wesprzeć (portal pomaga dzieciom, niepełnosprawnym, zwierzakom - wszystkim). Za każdy kliknięty punkt, sponsor przekazuje pieniądze na wybrany cel charytatywny. Pomagacie komuś. Wy sami macie z tego satysfakcję, ale i pewną korzyść (o ile to w ogóle fajnie brzmi w tym temacie). Dzięki zebranym klikerom, możecie obniżyć ceny produktów i usług na portalu i kupować ze zniżkami.

Proste?? Fajne?? Fajne. Aczkolwiek ja zarejestrowałam się tam nie po to by mieć korzyści, ale po to by pomagać. Bo w ten sposób mam większe pole manewru.

To co?? Kto się przyłączy?? :)
http://wszyscyklikamy.pl/ref/64f438e36824643ec3884d0d64d43eed

środa, 12 lutego 2014

O tym co lubią dzieci i o brylach

Dzieci lubią różne rzeczy. Lubią się śmiać i dokazywać, lubią czytać, bawić się patykami, lubią grać, oglądać tv, lepić z plasteliny i malować.
Moja córcia najbardziej lubi czytać, rysować i naklejać :) Dopiero w następnej kolejności są samochody, klocki lego i wszystkie inne rzeczy :) Najmniej lubi grające, związane z nowinkami technicznymi, zabawkami typu edukacyjne pieski, garnuszki, stoliczki itp itd.
Jak łatwo się domyślić, dziś będzie post o tym co Em lubi najbardziej :)

W zeszłym tygodniu przyszła do Nas paczka od Wydawnictwa Muza. Znalazłyśmy w niej 3 książki - 2 to kolorowanki dla 2-latka, a ostatnia to książka z różnymi zabawami, zagadkami i rebusami, już dla ciut starszych dzieci.
Na pierwszy ogień poszły kolorowanki. O nich dziś Wam krótko opowiem, ponieważ to nowość, która dopiero wchodzi na rynek :) O księdze zagadek następnym razem - zachwyciła mnie bardzo, ale chcę jeszcze coś zobaczyć ;)
2-latek rysuje, to dwie spore książeczki :) Jedna o zwierzątkach, druga nosi tytuł "Co to jest?".

W środku znajdziemy duże, wyraźne rysunki, na których maluch może malować do woli :) W nauce rysowania i mieszczenia się w konturach rysunku, pomagają mu grube, czarne kreski, będące ramą obrazka. Dodatkowo w książeczkach są tematyczne naklejki. Nie ma co prawda wyznaczonego miejsca na ich naklejenie, ale każde dziecko powinno sobie z tym poradzić :) Może kleić gdzie chce - w książce czy na meblach ;) - wyszukiwanie naklejek to fajna zabawa i doskonała okazja do ćwiczenia skojarzeń. Gdzie mieszka piesek?? W budzie. Co to jest?? To buda w której mieszka piesek. Możliwości zabawy i zagadek jest wiele :)

Kartki w kolorowankach są dosyć grube i wytrzymałe. Gdyby jakieś dziecko zapragnęło malować farbami, z dużą ilością wody, to kartki powinny to spokojnie wytrzymać ;) Na każdej ze stron są zagadki. W książeczce "Zwierzęta" mają one formę opowieści - jak w przykładach powyżej i poniżej. W wersji "Co to jest" - są to raczej zagadki opisy - dziecko po ich wysłuchaniu, powinno powiedzieć co mieliśmy na myśli. Także jak widzicie to nie tylko kolorowanki, ale i zgadywanki, wyklejanki, a nawet książeczki do czytania ;) Również dla maluchów, dzięki dużej i czytelnej czcionce.

Na koniec - naklejki. Kolorowe bardzo i bardzo realistyczne. Nie można pomylić lwa z baranem, czy myszy z królikiem, jak kiedyś miałam okazję ;)

Książeczki z córcią polecamy bardzo :) Ja jako mama - bo są fajnie, z pomysłem i sercem zrobione. Pomagają, zajmują na dłużej. Można z nich korzystać i bawić się na wielu płaszczyznach, a nie jedynie kolorować. Są wygodne dla maluchów, zachęcają je do częstych "odwiedzin" :) Moja córa też poleca ;) Chociaż nadal wychodzi za linie (norma), chociaż czasem naklejki jej się targają, to wraca do nich bardzo często :) Zresztą zaraz po otwarciu paczki były pierwszymi które chwyciła z okrzykiem "Łaaaał!! To moje!!" :)





W tym miejscu chciałam bardzo podziękować Wydawnictwu Muza za paczkę i radość, jaką dzięki niej miałyśmy obie ;)

ps. Ja nie mogę, nie mogę wchodzić na strony wydawnictw i księgarń... Już mi coś błysnęło i już mnie korci... :D

Teraz szybko o moich nowych brylach :P Jak wiecie udało mi się być wśród szczęśliwej 30 blogów, które otrzymały bryle od Brylove :) Kupować okulary zaocznie?? Oj nie, ja sobie tego nie wyobrażałam. Więc tym bardziej bałam się tej nagrody, na którą przecież nie miałam żadnego wpływu :) Przyjechały bardzo szybko i... W pierwszym momencie pomyślałam "O rety" - tak, ja nie miałabym odwagi takich wybrać ;) Później stałam i zastanawiałam się jak je założyć haha :D A jak już założyłam... Mnie się podoba :) Są duże, fajnie wyszczuplają twarz - w porównaniu do tych co mam - są optymistyczne i teraz na wszystko będę patrzeć przez... różowe okulary :) A sama będę polować na jeszcze jedne z ciemnymi szkłami i zerówki - wrzucę Wam co mi się podoba, może by mi pasowały ;)


Proszę teraz powstrzymać śmiechy :P Może uda się w najbliższym czasie o jakieś inne, bardziej profesjonalne foto ;) No i fryzjer się kłania :D
A te mi się marzą...
Ze strony www.brylove.pl

Brylove dzięki za nagrodę :)

Przypominam o konkursie ;)

Pozdrawiam! :)







wtorek, 11 lutego 2014

Rocznicowe Konkursiwo! :)

Knułam, kombinowałam i jest :)
Bardzo mi zależało na tym, by temat nie był jednym z kopiowanych ostatnio ;)
Bardzo mi zależało na tym, by nie był to znowu konkurs meeega, na "pokaz", ale taki... skromny, taki Nasz :)
Udało się! Dzięki fantastycznym osobom, firmom, mamy konkurs rodzinny praktycznie :)

Dziękuję, że mogłam na Was liczyć kochani :) Dziękuję za tyle ciepłych słów uznania, tyle komplementów dla mnie i mojej "pracy" - uwielbiam Was!! :D

Konkurs z okazji 4 lat istnienia bloga - był zawieszony, był zamknięty, ale jest! :)
Konkurs z okazji 100 000 wejść - już niebawem :D
Konkurs z okazji 500 posta - stuknął nam niedawno :)
Wszystko dla Was :)

To co?? Zaczynamy! :D

Regulamin:

* Czas trwania 11.02.2014 - 04.03.2014 do 23:59
* Należy polubić KAŻDEGO sponsora!! Będzie to sprawdzane. Linki poniżej, wraz z nagrodami.
* Wyniki najpóźniej do 8.03.2014 - pojawią się na blogu. Nagrody dobieram losowo.
* Na maila magdam8611@gmail.com proszę wysyłać wiadomość zatytułowaną KONKURS w treści wpisujemy imię i nazwisko zgłaszającego, wiek i płeć malucha (jeśli mamy ;)) i wysyłamy zdjęcia 1 lub kolaż z max. 3 zdjęć - zgodne z tematem zabawy (co to będzie, jak zrobione - obrazek, krótka instrukcja, zdjęcie - to już Wasza decyzja). Zdjęcia nie mogą pochodzić z profesjonalnych sesji, obrazki itp nie mogą być ściągnięte z sieci - muszą być Wasze!! Nie mogą brać udziału w innych konkursach.
* Na fan page będzie założona galeria z Waszymi pracami.
* Blogerzy udostępniają plakat u siebie, kto ma tylko FB nie musi - ze względu na przepisy.
*Facebook nie ma żadnych korzyści płynących z tego konkursu, nie jest z nim w żaden sposób powiązany.

Wysyłając zdjęcia na konkurs, wyrażacie zgodę na ich publikację na FB, blogu Ciepełkowo, a także w ewentualnych materiałach sponsorów. Ciepełkowo nie bierze odpowiedzialności za wykorzystywanie zdjęć konkursowych przez osoby do tego niepowołane.
Zabrania się kopiowania, wysyłania,  i jakiegokolwiek wykorzystywania zdjęć przez osoby, które nie posiadają praw autorskich do fotografii.

Sponsorów lubimy ze względu na szacunek do ich pracy i w podziękowaniu za chęć "umilania" nam zabawy. Jeśli komuś nie podobają się nagrody - niech nie bierze udziału.
NIE wolno zmieniać przyznanych nagród - to co na zdjęciach, to jest nagrodą - chyba, że napisałam inaczej. Mam nadzieję, że niemiłe sytuacje z poprzedniego konkursu, nie będą miały miejsca...

Sponsorzy cudowni i wspaniałe nagrody :)

Cuda z masy solnej - Aniołek do powieszenia :)

Niebieskie Migdały - handmade by Anka - 15% rabat na zakupy :)

Gapula - kominek dla dziewczynki :)

Wydawnictwo BIS - najnowsza książka Renaty Piątkowskiej :)

Kubazu - opaska dla dziewczynki w wieku 1-3 lat :)

Mama mniej zapracowana - poducha ręcznie malowana domek

i... 15% rabat dla WSZYSTKICH uczestników :)

Waniliowa Skrzynia - lala do przytulania i nie tylko :)

Drulla Art - rękodzieło z sercem - 10% rabat na zakupy :)

Venisima -trzy bony zniżkowe do sklepu :)

Ciepełkowo - pudełko na skarby - zdjęcie przykładowe :)

oraz... rabat 20% na zakupy w sklepie FISZKI :)

Wysyłka TYLKO na terenie Polski!

POWODZENIA!! :)


Copyright © 2016 www.ciepelkowo.pl | blog
| Magda M. Ciepełkowo