sobota, 4 stycznia 2014

Języki świata

"Chciałabyś tu pracować??"
Nie wiem, może...
"To może trzeba się zacząć języków uczyć??"

Mniej więcej taką rozmowę odbyłam wczoraj z mężem na gg. Chodziło oczywiście o pracę w Belgii. Już wyjaśniam, czemu powiedziałam, że nie wiem. Hmm prawda jest taka, że nie wiem i już. Chciałabym tam jechać i pracować bo bylibyśmy razem, bo Em byłaby szczęśliwsza, bo może szanse mielibyśmy większe na godne życie. A z drugiej strony nie chcę... Boję się. Boję się bo nie znam języków, bo nigdy za granicą nie byłam, bo będę tam sama - cała najbliższa mi rodzina, najukochańsi dziadkowie Emi zostaliby tutaj. Teraz tygodnia bez dziadziusia wytrzymać nie może, a później musiałaby rok, może mniej... Bo byłabym sama ze wszystkim - tutaj jednak mi wygodnie, mama pielęgniarka zawsze pomoże, doradzi. Tata i brat mechanicy - zawsze pomogą, podrzucą. A tam...

Co do języków. Uczyłam się 3 lata niemieckiego. Nauczycielkę miałam nie bardzo, ale język dosyć ciekawy, choć twardy. Uczyłam się 7 lat angielskiego i... całkiem do kitu. Hamulec mam i nie potrafię w osobistej rozmowie słowa wypowiedzieć. Co innego przez telefon, kiedyś... Bo od ponad 2 lat nie mam kontaktu z językiem, więc teraz pewnie nic bym nie wydusiła. Sam angielski mi się nie podoba. Nie lubię go, mam uraz i na bank nic bym nie powiedziała, nie nauczyła się. Kiedyś moim marzeniem był włoski, francuski, hiszpański... Przyznać muszę, że ja, jeśli chodzi o naukę języków to jestem dno totalne :P Nie nadaję się, pamięć nie ta.

I teraz myśleć trzeba. Belgia - język niderlandzki i francuski. Angielski też, ale z tego co pytałam kilku osób, to bardzo niechętnie. Tam gdzie mąż przebywa mówią dialektem niderlandzkiego - język flamandzki (coś jak w Polsce kaszubski). Zrozumieć ich i dogadać się to ponoć tragedia.
I teraz pytanie - czego się uczyć?? Angielskiego, który może być tylko wywalonymi pieniędzmi i czasem?? Który mnie odpycha?? Niderlandzkiego, który jest ciężki, dziwny, ale jednak coś mnie w nim ciągnie?? Francuskiego, który jest ponoć bardzo ciężki...
Nie wiem. Nie wiem nawet jakie są rokowania, szanse, że tam pojedziemy. Nic nie wiem... A z mojego punktu widzenia, to też mi wywalić kasę żal na coś, co może się nie przydać, a kosztuje dużo...

Tak dziś wyglądała moja lektura ;) Taka odmiana po 3 książkach-prezentach przeczytanych ;)

Wczoraj dotarła do Nas paczka wyprzedażowa ze sklepu ZARA ;) Matka zaszalała, ale taka wyprzedaż... Bardzo się zdziwiłam, że zamówienie jechało z... Madrytu! Światowo :) Fajnie zapakowane - skromnie, ale zachwyt klienta wzbudza :) I dobre miejsce noclegowe ;)


A na koniec świąteczna karteczka z wymiany blogerek :) Od Patrycji z bloga www.patita.pl


Dziecię mi zasnęło, stąd ten post... Ciekawe czy obudzi się w nocy :/

Podoba Wam się nowe logo?? :)

Pozdrawiam!

22 komentarze:

  1. Francuski! ;) Razem się uczyć będziemy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem w tym, że w Belgii po francusku mówi ok 45% ludzi. A część gdzie mieszka G. jest niderlandzkojęzyczna...

      Usuń
  2. Och z tymi językami to jest problem... ja też jestem odporna, ale już coś tam łapię. Z tym, że ja nie miałam wyboru - angielski i kropka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba tak lepiej :) Masz umieć 1 i koniec. A nie jak ja niby 3 do wyboru... Masz jakiś dobry sposób na naukę??

      Usuń
  3. Oj nie pomogę, ale może warto coś zmienić i zaryzykować...:) Nie stawałam nigdy przed takim wyborem, zdaję sobie sprawę, ze to mega trudne!

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja Cię doskonale rozumiem że się boisz. Sama bym się bała wyjeżdżać. Raz już mieliśmy małą namiastkę tego, kilka tygodni pracy w Szwecji, lata temu we dwoje i wiem że to nie dla mnie. Za bardzo tęskniłam do tego co mamy tutaj. I choć mieliśmy okazję tam pracować na dłużej, może nawet na stałe, to ja jakoś nie umiałam wyobrazić sobie życia gdziekolwiek indziej niż tutaj. A z języków to chyba "najłatwiej" się angielskiego uczyć bo wszędzie się nim dogadasz ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uff fajnie, że ktoś rozumie :)
      Co do angielskiego... Nie wszędzie. W Belgii nie każdy chce mówić angielskim, choć go zna. Oni uważają, że masz znać język w jakim oni mówią. Szefowa męża niby coś po angielsku powie, ale nie chce z nim rozmawiać, każe uczyć się niderlandzkiego...

      Usuń
    2. ooo no zobacz to nie wiedziałam że tak robią ;))

      Usuń
  5. Oj nie pomogę, ale może warto coś zmienić i zaryzykować...:) Nie stawałam nigdy przed takim wyborem, zdaję sobie sprawę, ze to mega trudne!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja tez Cie doskonale rozumiem. Liznęłam rosyjskiego, niemieckiego,czeskiego nawet i angielskiego. Tego ostatniego to juz lata się uczę, a guzik umiem. Lekcje traktuje troche rekreacyjnie, jako spotkanie z kolezanką, wyrwanie się z domu. Teraz stwierdziłam, że rezygnuję bo to chyba nie dla mnie i tylko kase wywalam w błoto. Może za rok lub dwa ... A Ty jak masz możliwość to ucz się, zwłaszcza, że są jakies perspektywy. To zawsze inwestycja w siebie. Ja sie poddałam jak narazie niestety i juz załuję. Pozdrawiam, Mama A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :* Kurczę, co ten angielski w sobie ma, że tyle osób ma problemy z nim, z jego przyswojeniem...

      Usuń
    2. Ludzie problemy z nauka jezyka maja bo sie skupiaja na gramatyce, spinaja sie, ze blad popelnia, ze na glupka wyjda. A prawda jest taka, ze na glupka sie wychodzi non stop uczac jezyka, Najlepiej jest uzywac rozmowek, i gadac, gadac gadac. Bo wypelnianie cwiczen w ksiazce nic kompletnie nie daje... aaa no i trzeba sie obsluchac, najlepiej z telewizji.
      Cale zycie uczylam sie angielskiego, w szkole mialam, dodatkowo chodzilam na prywatne lekcje i co z tego jak technicznie moze i bylam podszkolona, natomist praktyla lezala. Balam sie wyjsc do ludzi, odezwac bo beda sie smiali, ze kalecze jezyk. A to nie prawda, nikt sie nie smial i nie smieje, raczej wspiera i pomaga ;)
      Glowa do gory, dla chcacego nic trudnego. Nie zastanawiaj sie, ze za trudne, ze nie dam rady, ze cos tam innego- just do it!

      Usuń
    3. Dużo w tym prawdy. Z nauki jaką pamiętam, skupiali się właśnie na gramatyce i wypełnianiu ćwiczeń. Zero rozmów, nawet takich na luzie, żeby się osłuchać, przyzwyczaić. Tylko pisanie, mazanie i tak w koło :)

      Usuń
  7. Doskonale cię rozumiem. I my powoli stajemy przed perspektywą konieczności poszukiwania pracy za granicą. Rozmawiamy, zastanawiamy się czy i kiedy ... wątpliwości mamy mnóstwo. Co do języków , ja całą edukację wałkowałam niemiecki. I co z tego, jak i tak nie potrafię porozumieć się po niemiecku? `Angielski znam tyle co ze słyszenia, haseł, tv - czyli wcale. Źle mi z tym, że w tych czasach nie potrafię porozumieć się w innym języku niż polski. Ale boję się. Miałam kilka razy możliwość rozmawiania z Niemcami. I Nic. Zero. Dopiero w domu, na spokojnie, sprawdzałam to co udało mi się zapamiętać i wstyd mi było, że nawet podstaw nie rozumiem. Znam? A jak bym wogóle nie znała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam to doskonale. Ja tak mam z angielskim... Wstyd mi, złoszczę się, ale cóż poradzę?? A faktycznie w obecnych czasach, nieznajomość języków to klops :/
      Trzymam kciuki za Wasze decyzje!

      Usuń
  8. Madziu, pamiętaj, że czasami strach ma wielkie oczy. Ja lecąc do Irlandii znałam język angielski tylko tyle ile sama się nauczyłam, bo w szkole to zawsze trafiałam na słabych nauczycieli. Niestety życie mnie zmusiło (a raczej mój mąż) i już kolejnego dnia roznosiłam swoje CV i chcąc - nie chcąc musiałam zacząć gadać. Teraz nie mam już oporów, ale początki jak zawsze bywają trudne. Głowa do góry i nie poddawaj się! Trzymam kciuki! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś jak z nauką pływania - wrzucić do wody ;) Ponoć taki skok na głęboką wodę pomaga w szybszej nauce :)

      Usuń
  9. Ja się uczyłam od podstawówki po studia niemieckiego. Czytam w tym języku prawie bezbłędnie, jak ktoś do mnie mówi to też rozumiem. Ale za nic nie potrafię nic logicznie powiedzieć po niemiecku. Napisać jak najbardziej ale z mówieniem mam straszny problem. Co do niderlandziekiego to jest bardzo podobny do niemieckiego. Pracowałam swego czasu w firmie, której właściciel to Holender i mieliśmy tam lekcje niderlandzkiego. Myślałam, że będzie mi trudno dorównać do poziomu reszty grupy (uczyli się ponad 2 lata). Okazało się, że większość słów jest taka jak w niemieckim, tylko troszkę inaczej się wypowiada. Ale za to gramatyka jest zncznie prostsza niż niemiecka. Paradoksem jest to, że angielskiego się nigdy nigdzie nie uczyłam a mówię w tym języku dość sprawnie. Też mam dylemat czy nie wyjechać do Niemiec. Siostra męża się tam urządziła i nawet by nam całkiem niezłą pracę załatwiła. I też mam dylemat jak tak zostawić całą rodzinę i znajomych, nasze mieszkanie itp. Kurde ciężko tak zdecydować i poprzestawiać swoje życie do góry nogami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie... Niby starych drzew się nie przesadza, ale młodym też ciężko.
      Słuchałam bajek kilku po Niderlandzku i nie jest taki zły ten język :) Ale kompletnie nie wiem jak go ugryźć... Mam rozmówki, zeszyt na słówka kupiłam ;) Ale lektorzy są do bani...

      Usuń
    2. Postaram się podać Tobie nazwę książki, z której ja się uczyłam. Była bardzo fajna. Tylko muszę zapytać koleżankę o tytuł. Po weekendzie dam znać.

      Usuń
    3. Dobra książka do holenderskiego to Code Nederlands.

      Usuń

Drogi czytelniku, dziękuję za pozostawienie komentarza pod tym postem i Twój czas jaki poświęciłeś aby nakreślić tych kilka słów :)

Copyright © 2016 www.ciepelkowo.pl | blog
| Magda M. Ciepełkowo