Featured

czwartek, 30 stycznia 2014

Co z tą... Pocztą??!!

Poczta Polska od nowego roku zaciekle walczy o swoje. Na drodze sądowej bo przetargu nie wygrała na dostarczanie przesyłek z sądów (o ile dobrze kojarzę). Od 1 lutego ceny podnosi - pewnie żeby sobie straty odbić...
Moim skromnym zdaniem, Poczta Polska powinna zająć się szkoleniem personelu lub jego wymianą. Powinna dopracować komunikację między punktami, na infolinii. Powinna bardziej szanować klientów. A ona nie robi nic. NIC. Poza oczywiście wyciąganiem kasy, warczeniem zza okienek pocztowych i nieustającymi przerwami śniadaniowymi...
Taka sytuacja:
13.01 zamówiłam tablicę samoprzylepną. Wysyłka w 24h oczywiście Pocztą Polską. Ponieważ przelew poszedł od razu, liczyłam, że do 2 dni wyślą to co kupiłam.
Codziennie latałam do skrzynki czy nic nie ma. Kilka razy był listonosz z jakąś przesyłką. 22.01 nastał i nic, cisza. A mnie tak bardzo zależało na tej tablicy... Napisałam do firmy i dowiedziałam się, że wysłali ją już na drugi dzień, czyli 14.01. Dzwonię na infolinię, ponieważ na śledzeniu przesyłki jest info tylko o tym, że wyszła... A dalej ją zagubiono chyba. Mówi mi tam miły Pan, żebym zadzwoniła na pocztę docelową - powiedzą mi czy jest, bo może listonosz nie zostawił awiza...
Na pocztę dzwoniłam i stawiłam się osobiście. Oczywiście z wielką łaską usłyszałam, że nie ma i nie powiedzą mi więcej nic, ponadto co na stronie. Mogę prosić nadawcę o reklamację ale dopiero po 2 tygodniach. Dwa tygodnie mijały we wtorek 28.01. Wyobraźcie sobie, że rano był u mnie listonosz z paczką poleconą. A 2 godziny później wychodziłam z Em na spacer i w skrzynce znalazłam... powtórne awizo!!!! Rozumiecie?? Pierwsze z 17.01 - którego ja nie dostałam!!
Listonosz nie przyniósł, bardzo zapracowane "damy" nawet tyłka nie chciały ruszyć by sprawdzić. Moja przesyłka leżała na poczcie prawie 2 tyg!! Od 5 dni w chwili, gdy o nią pytałam. I co?? Za co się tej Poczcie płaci?? Za nic nierobienie?? Nie... Dziękuję... Powinni ją zamknąć, bo to wstyd być czymś takim :/
Wcześniej - jakieś kilka miesięcy - zagubiona została paczka międzynarodowa. I ta nie odnalazła się z tego co mi wiadomo... Ktoś sobie ją przygarnął po prostu... Dobrze napisała firma która robiła dla mnie wysyłkę, aż zacytuję "Cieszymy się, że wreszcie dotarła! Wiwat Poczta Polska!" tylko czy poczta to zrozumie...

Ps. Będę cały tydzień się przypominać :P Proszę o głosik na Blog Roku :) Dziękuję!!

Pozdrawiam! :)

Blog Roku - głosowanie!!

Moi Drodzy :)
Ruszyło głosowanie na Blog Roku!!
Pisałam Wam kiedyś, że to dobra zabawa, szansa na "zaistnienie", ale zdaję sobie sprawę, że na nic innego nie ma szans :)
Jednak proszę Was o głosiki na Nas. Koszt sms to tylko 1,23zł, a cały dochód przeznaczony będzie na Hospicjum dla dzieci osieroconych, prowadzone przez Fundację Gajusz. Głosować można tylko do 6.02.2014 :)

Bardzo, bardzo dziękujemy, za każdy najmniejszy głosik!! :)



środa, 29 stycznia 2014

Ile w tym prawdy??

Od kilku dni po sieci krążą pewne zdania, zdjęcia, historie. Czemu?? Nie wiem. Być może to już oddech zbliżających się walentynek ;)
Nie byłabym sobą gdybym i ja nie przyglądnęła się temu bliżej. Nie zastanowiła się czy to prawda, jak to jest u mnie, co z tym dalej... Lubię analizować - choć uważam, że to moja wada.
Lubię też od momentu, gdy na studiach miałam psychologię. Napisałam pracę z Psychologii Miłości na 5++ i zostałam zwolniona z egzaminu :P Tak mi już zostało ;)

A Wy?? Jakie macie zdanie?? Uważacie, że to co wkleję poniżej to prawda?? Pół prawdy?? A może g... prawda ;) Jakie jest Wasze doświadczenie?? Co zrobić w chwili, gdy w życiu czujemy się identycznie jak w podpisie zdjęcia drugiego?? Czy tacy mężczyźni istnieją, czy to jedynie kobieca wyobraźnia (zdjęcie 1) :)

Nie będę tu analizować siebie, swojego życia. Ja swoje zdanie jakieś tam mam... Chciałabym poznać Wasze i ewentualnie... skonfrontować z moim ;)

Czekam na komentarze :)




Wszystkie zdjęcie są znalezione dzięki wyszukiwarce Google.

ps. Wczoraj post chciałam napisać, ale jakoś wena mnie opuściła ;) Jutro za to będzie - o Poczcie Polskiej...

Pozdrawiam! :)

wtorek, 28 stycznia 2014

Ankieta - wypełnić proszę ;)

Ponieważ FB znowu mnie zablokował, wrzucam ankietę tutaj - bardzo proszę o wypełnianie - znaczy, będzie mi miło poznać Wasze zdanie :)

https://docs.google.com/forms/d/1YMD8Lia3GxfC28auAb6z9QmEgp0kMH2euDZqG1J8AVY/viewform

I... Blog Roku się zbliża :) Wiem, że szans nie ma, wiem, że startują wielkie blogi i takie co miały nie startować, ale... choć 1 głosik wyślijcie :P Dla spokoju mego ;) Jeszcze się przypomnę ;)

Pozdrawiamy!

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Zadanie, którego nie lubię wykonywać...

Sprzedaż to zadanie prawda?? Dla mnie tak. A sprzedaż auta, to zadanie bojowe dla mnie. Nie lubię, nie znoszę, nienawidzę go. Zwłaszcza w momencie, gdy jakiś samochód dużo dla mnie znaczy, jest fajny, sprawny, bezpieczny - a ja muszę go sprzedać.
Nie lubię potencjalnych klientów, bo każdy z nich ma wygórowane wymagania, z kosmosu wzięte. Idzie oglądać auto 16-letnie, z plikiem 7 tys. w kieszeni i żąda wyglądu, stanu auta salonowego. Przykład?? Podam te z czasu sprzedaży Clio.
W ogłoszeniu jasno wypisałam stan auta, co zrobione, co ewentualnie do zrobienia. Przyjechał taki cwaniaczek fordzikiem, co to nawet jeździć nie potrafi - problem z parkowaniem, cofaniem. Wyszedł i ani me, ani be. Ani dzień dobry - nic - "kluczyki" jedyne słowo z wyciągniętą łapą jakie wypowiedział. W szoku takim byłam, że mu je oddałam, wsiadł i pojechał z moim tatą. Wrócił i już wiedziałam, że nie. Zatrzymał się i szarpał koło O.o W stojącym samochodzie szarpał koło - czujecie?? Strongmen o wadze przepiórczej cholera. Później przy ciepłym, ciągle pracującym silniku otworzył zbiorniczek z płynem chłodzącym - do dziś żałuję, że mu w pysk ten gorąc nie chlusnął. Może by się nauczył czegoś, a przestał cwaniakować. Aż się trzęsłam ze zdenerwowania, ale powiedziałam mu, że to auto jest więcej warte i do widzenia.
Później był inny, co znał się jak ja na krowach. Gaz sekwencyjny mu cyka, nie dobrze. 2 godziny oglądał auto z pijakiem - tak, pijany ojciec, teść, nie wiem kto, pomagał mu w kupnie. Też nie. A zaraz po nich byli inni co już na początku stwierdzili, że cykanie sekwencji to dobry objaw. Ci pojęcie mieli. Zabrali mi moje "Klinciontko"... Na szczęście czasami je widuję ;)

Dlaczego to piszę?? Dlatego, że już nie długo będę musiała pożegnać się z moim Romeo... :(
Nie jest teraz czas ani miejsce na opisywanie samochodu, jego zalet, wad, ceny itp itd. Jeszcze nie teraz. Już mi ciężko o tym myśleć, a co dopiero jak przyjdzie czas... Bo Alfa to źle - nie wiedzą, słyszeli od kumpla Zenka, a ten od szwagra bliskiej koleżanki swojej byłej dziewczyny i powielają. Bo mają wymogi jak wyżej, np. na jednym z for znalazłam - odnowiona kierownica?? Zła! Bo znaczy, że auto ciachane. Brzydka?? Też zła bo znaczy, że ciachane - jak ludziom dogodzić?? Nie wiem...
Chciałabym żeby Bella poszła do kogoś, kto ją będzie chciał i rozumiał. Kto będzie znał te wozy, kto się w nich zakocha. Alfy nie kupuje się rozumem, Alfę kupuje się sercem - wsiadasz i już wysiąść nie chcesz.
Nic nie ukrywam, zresztą nie ma czego. Ale postanowiłam, że jak mi ktoś nie podejdzie, jak będzie się idiotycznie zachowywał, to mu powiem żeby spadał na palmę banany prostować. Nie sprzedam takiemu i już. Nie, bo nie.
Czemu więc sprzedaję?? Hmm bo... dostałam prezent ;) Alfę 156 SW. Nowsza, mniejszy przebieg i... czerwona skóra :P Jak tu nie skorzystać ;)

A dziś z Em kupiłyśmy sobie Alfy do zabawy :P Brerę i 159 - moje kolejne marzenie :) Może za kilka lat...

Pozdrawiam!

sobota, 25 stycznia 2014

Suplementy diety

Czy wiecie co ja przeżywałam, kiedy od przeszło 30 minut nie mogłam się dostać na bloga wczoraj??!! Szok!! A myślałam, że nie jestem aż tak przywiązana... O rety, rety, blogger powinien wcześniej informować o takich akcjach.

Przejdźmy do rzeczy :)
Nie lubię łykać tabletek. Od dziecka tak mam. Nie lubię i nie potrafię, bo zaraz mi w gardle stanie i... wiecie ;) Nie smakują mi syropy, nie bardzo wierzę w działanie tego wszystkiego i... zapominam. Tak, tak leń jestem i sklerotyk ;)
Post ten powinien być kilka miesięcy wstecz napisany. Wiem, przyznaję się. Ale kurczę, ciężko mi pisać na "trudne" dla mnie tematy, które wyobrażałam sobie, że będą czym innym. Myślałam o czym innym, doszło co innego, a ja wcześniej nie skapnęłam się, że to łudząco podobny produkt. Czasu również brakowało, wypadało to i owo. W każdym razie jeśli powiedziałam A, muszę powiedzieć B.

Jeszcze we wrześniu dostałam propozycję współpracy od firmy Biogened, mającej swoją siedzibę w Łodzi, a zajmującej się produkcją dermokosmetyków, suplementów diety i leków. Kurierem przyjechała do mnie paczka w której otrzymałam suplementy diety.


Są takie które mnie zaskoczyły, są i takie obojętne, ale jest również coś, co rozczarowało mnie okropnie...
Zaczynamy ;)

Suplement diety PROlady.

Pomaga w utrzymaniu zdrowej skóry, pięknych paznokci i mocnych włosów. W opakowaniu znajdziemy 45 tabletek zawierających w sobie bambus, skrzyp, cynk i biotynę.
Moja opinia:
Tabletki zielone ;) Sporawe, ale nie są bardzo trudne do połknięcia. Ja dałam radę, a to znaczy, że jest ok ;) Generalnie całe opakowanie pozytywnie mnie zaskoczyło swoim działaniem. Faktycznie paznokcie wydają się ciut mocniejsze, włosy minimalnie mniej wypadają - to zauważę od razu ;) Co do skóry, ciężko mi się wypowiedzieć, czy to działanie PROlady czy nowego kremu ;)
Mogę polecić :)

Próbki kosmetyków Dermedic Laboratorium.

Do skóry suchej - HYDRAIN3 - do twarzy, szyi i dekoltu.
Do skóry wrażliwej - ANGIO - do twarzy.
Do skóry mieszanej i tłustej - NORMACNE - żel punktowy.
HYDRAIN3 ma lekką, kremową konsystencję i cudowny, świeży zapach :) Mnie przypomina ogórki świeże :) Skóra po nim jest fajna, gładziutka. Więcej powiedzieć nie mogę, bo próbki starczały na krótko.
ANGIO ma również kremową konsystencję, ale jest gęściejszy niż Hydrain. Jego zapach również jest inny. Przyjemny, ale nie tak "świeży".
NORMACNE żel. Zapach okropny, trochę gumowymi zabawkami zalatuje. Ale efekty... Fajne :) Trądzik, drobne wypryski, znikają po kilku pokryciach :)
Co ważne, kosmetyki Dermedic są hipoalergiczne, powstające na bazie wód termalnych.

Suplement diety - Błonnik ze śliwką - z naturalnych składników roślinnych. 100 kapsułek, starczy na ok. 16 dni.

Moja opinia.
Tabletki wielkie, mnie się je ciężko połykało, ale generalnie powinno być ok, bo mają opływowy kształt i są w formie kapsułek. Suplement należy połykać przed lub w trakcie posiłku (lepiej przed) i popijać wodą. Ma to przynieść uczucie sytości, a śliwka podejrzewam wyregulować pracę jelit. Mimo, że jestem na diecie, to nie zauważyłam efektów przyjmowania Błonnika. Może dlatego, że ogólnie nie bywałam głodna i jedzenie w siebie wmuszałam... Nie mam pojęcia, trudno mi ocenić.

Suplement diety - Sambucus czarny bez.

Zawiera witaminę C i cynk, wspiera naturalną odporność organizmu i prawidłowe funkcjonowanie układu immunologicznego.
Moja opinia.
Zraziłam się od samego początku, bo to suplement na którym się przejechałam (nazwa, wygląd). Nie mogę go zlokalizować w pobliskich aptekach - nie wiem czemu... Nie zadziałał na mnie, ale w sumie się nie dziwię, bo nie zdołałam wypić więcej niż kilka łyżeczek... Paskudniejszego smaku i zapachu nie znam!! Fuj! Okropność. Śmierdzi i smakuje jak coś z domieszką miodu. Nie lubię, lepkie takie. Myślałam, że to tylko ja tak mam, ale komu nie dałam spróbować to każdy się krzywił i mówił to samo.
Sambucus jak dla mnie zdecydowanie NIE.

Suplement diety - Rutimal lizaki.

Dla dzieci. Witaminy w lizakach - na odporność, ból gardła. Różne smaki i kolory. Pyszne :) Co ważne - są porządnie zrobione, nie spadają z patyczków. I działają ;) Podjadałyśmy razem z córcią :)
Również polecam!

Tyle ode mnie. Było ciężko. Ale dziękuję firmie Biogened za paczkę do testów, za fajny suplement na włosy i paznokcie, za pyszne lizaki, za super żel na krostki ;) I błagam, zróbcie coś z Sambucusem... Mam nadzieję, że dla dzieci ma on lepszy smak...

Pozdrawiam! :)


czwartek, 23 stycznia 2014

O planach...

Miałam wrzucić zdjęcie co bym chciała :P Takie wiecie, plany na ten rok ;) Ale zrezygnowałam, bo niektóre obrazki to już się posypały ze starości pewnie...
Dlatego szybciutko, dla zapisania w pamięci i odczytania kiedyś tam, kiedyś, napiszę co mi w głowie siedzi...
Chciałabym pracować... Zarabiać. Nie musi być dużo na początek, powiedzmy lepiej, że dorobić bym chciała. Wiecie, żeby kupić coś Em, żeby sobie coś kupić, żeby wyrzutów sumienia nie mieć (aczkolwiek znając mnie, to będą zawsze...).
Pisałam milion razy i powtarzać nie będę, że fotografia mnie kręci. Bardzo. Długo już, ale dopiero rok temu udało mi się spełnić marzenie o lustrze.
I tak teraz kombinuję... Zaczęło się od tego, że brat zaproponował mi reklamę na samochodzie.
Później dzięki pomocy Madzi dostałam logo :) A raczej 2 loga :) Dzięki raz jeszcze!!
Następnie strona - tu wielkie, ogromne ukłony dla Agnieszki z bloga Mamowisko i dla Eli z Mommy Life :)
Za rady i wskazówki podziękować też chciałam Tomkowi z Tak Jak Chcemy :)
Iiiii mojej wspaniałej, kochanej czarownicy Ani :D Za długie, nocne marudzenia, rady, opisywanie itp itd :*

Tak powstał blog. Na razie ;) Co na nim?? Zdjęcia jakie dotychczas zrobiłam. Pytanie co dalej. Chciałam poświęcić się czemuś, co będzie miało szansę trwać. Fotografia dziecięca?? Oklepane. Masa tego i wszystko na jedno kopyto. Mnie ciągnie ruch, akcja. Może fotografia dziecięca w plenerze?? O! Fajnie! Kiedyś zakupię obiektyw do portretów. Zastanawiam się nad zestawem studyjnym - tak, jednak. Ale zobaczę.
Fotografia reportażowa?? Super! Akcja, ja nie jestem w świetle jupiterów, ale z boku, po cichutku ;) Podobnie zdjęcia z imprez - też reportaż i też się tam widzę (dosyć wyraźnie ;))
Zdjęcia natury, pejzaże?? Fajne... Makro - ekstra, ale bez szans na cokolwiek raczej.
I wreszcie... Fotografia motoryzacyjna, rajdowa. To coś, co pociąga mnie najbardziej. Motoryzacja - coś co kocham. Rajdy - podobnie, a prócz tego ta prędkość, adrenalina, umiejętności i zaangażowanie kierowców, ich pasja :)) Aż mi się micha cieszy!
Większość opinii jest taka, że powinnam w stronę motoryzacji i rajdów podążać... Ale czy to ma sens??
Nie wiem, jestem na takim etapie, że boję się mojego porwania z motyką na słońce... W każdym razie w kwietniu kupuję tele - do rajdów głównie i zobaczymy.

Jakby ktoś na wiosnę czy teraz był chętny na jakąś sesję plenerową siebie/dziecka bądź samochodu, to zapraszam do kontaktu :P

A jeśli ktoś nie widział, to...
Tutaj BLOG
Tutaj FanPage
Tutaj Stronka (do ocen głównie)

Zapraszam do oglądania, komentowania, oceniania, polubiania i rozsyłania :)
Będzie mi miło :)

Pozdrawiam!

sobota, 18 stycznia 2014

Bunty, buntki i bunciki ;)

Jak żaliłam się kiedyś na FB, ostatnie dni były ciężkie. Głównie zwalam winę na nieszczęsne trójki, które już wylazły, a co za tym idzie, nasilenie wycia i histerii zmalało.
Zastanawiałam się jednak czym jest to, co siedzi w Naszym domu - poza mną, Em i Kropką ;) Pewnie "rozpuszczenie" dziecka. Pewnie tęsknota za tatą i brak jego obecności na co dzień. Pewnie troszkę buntu... Właśnie o tym ostatnim lokatorze wpadł mi w ręce artykuł, w jednej z popularnych gazet dziecięcych. Przestałam już je kupować, ale tą wzięłam z ciekawości ;)

Cóż się dowiedziałam...
Bunt dwulatka - chce być niezależny.
Wspomnę tylko, że dla mnie dwulatek to również dziecko do 3 urodzin. Być może inni liczą innym systemem, ale ja liczę tak ;)
1. "Co się stanie jeśli..." pozwól na poznanie konsekwencji, np. ruszenie klocka i rozsypanie wieży. Wydaje mi się to trochę dziwne, ponieważ my takie konsekwencje poznawałyśmy jeszcze przed 2 urodzinami - ok. 1,5 roczku i wcześniej. W tej chwili Młoda zna konsekwencje dużo gorszych czynów - skakanie po łóżku i uderzenie w coś, odkręcenie kurków - teraz są zabezpieczenia ufff, a z bajek wie, że grzybków czerwonych nie ruszamy bo są trujące. Konsekwencje są?? Są, ale mam wrażenie, że doroślejsze.
2. "Dystans do mamy" zazwyczaj dziecko samo zatrzyma się podczas spaceru gdy będzie za daleko i poczuje się niepewnie. To nie moje. Moje idzie przed siebie i najczęściej wali fochem. Nawet gdy się schowam i bacznie ją obserwuję a ona mnie nie widzi, to wzruszy ramionami i idzie dalej... Co wtedy?? Nie napisali.
3. "Nie okazywać złości" policz w myślach do 10 - odzyskasz panowanie nad sobą. Cóż... czy nie lepiej byłoby napisać prawdę, a nie mydlić i kolorować oczy?? Potem każda matka która panowania nie odzyska, wyrzuca sobie, że jest zła i jedyna, bo przecież inne liczą, doliczą ten i są w pełnym relaksie jak po wizycie w SPA ;)
4. Rozpierająca energia brzdąca zamienia się w złość. Niech wyładuje ją (energię) budując zamek z pudełek kartonowych i poduszek, lub "pomagając" w domowych zajęciach. Hahahahahaha tak... Nadmiar energii nie zamienia się u Nas w złość, ale w kolejną energię. Doładowuje się jak akumulator ;) Zamek z pudełek?? Nie ma szans. Pudełka to miazga, a każdy zamek jest niszczony przez potworne wichury i na nowo budowany przez wspaniałych budowniczych ;) Pomoc w pracach?? Pomocą bym tego nie nazwała ;) A jeśli już się zdarzy, to jest mega frajdą i kolejną okazją do ładowania - nic i nikt nie jest w stanie jej wymęczyć ;)

Trzylatek - określa granice.
Wg opisu, moja dwulatka zachowuje się jak trzylatek...
1. Chętniej zje posiłek gdy pomoże w przygotowaniu. Kolorowy, ładnie podany obiad, skusi największego niejadka. Bzdura totalna! Może pomagać, cały dzień siedzieć ze mną w kuchni, a potem i tak niczego nie zje. A na talerzu mogę tęczę zrobić, bajkowy świat kolorowy i nie ruszy, co najwyżej wrzaśnie "Mamo odólet się zepsuł - naplaw odóla".
2. Aby zapobiec histeriom i wymuszeniom w sklepie, weź z domu starą zabawkę, a atak histerii przeczekaj. U Nas najczęściej stare nie pomaga. Emi nie wymusza, ale gdy coś jej się spodoba, to nie pomaga rzecz jaką ma ze sobą. Najczęściej jednak wystarczy powiedzieć "nie", lub podać jakieś wytłumaczenie i zrozumie. Tak samo jak nie bierze ze sobą zabawek do sklepów, bo boi się, że Pani powie, że ukladła :D Co do histerii - nie zdarzyło nam się. Ani histeria, ani wymuszanie, ani rzucanie na ziemię dlatego, że czegoś jej nie kupię lub nie dam.
3. Daj dziecku dwa ubranka i pozwól dokonać wyboru. Jeśli nie chce się ubrać, nie idzie na spacer. Hmm ciuchy idzie i wybiera sama. A dając jej 2 ubranka, najczęściej wybiera 3 ;) lub nie może się zdecydować - jak to baba :P Natomiast drugie zdanie to dla mnie głupota. Może dlatego, że ja bym nie wytrzymała w domu cały dzień. Zwłaszcza jak jest ładna pogoda.
4. Problem z dzieleniem się mają dzieci, które nie mają kontaktu z rówieśnikami. Niekoniecznie. Misia ma kontakt w rówieśnikami, ale nie zawsze CHCE się dzielić. Jak każdy. Jednak nie ma z tym problemu - wymiana zabawki na zabawkę, albo poczęstowanie chrupkami to u niej normalne :)
5. Pozwól dziecku samemu ubierać się i sprzątać zabawki. Gdy czegoś nie umie - pokaż mu jak to zrobić. Gdy chce sam włożyć buciki - poczekaj na niego. Ubiera się owszem. Czasem założy spodnie tyłem do przodu, ale potrafi i bluzkę założyć i spodnie i skarpety i buty i czapkę i golf i rękawiczki :) Samodzielna jest bardzo. Ale zabawek sprzątać nie lubi i wołami jej do tego nie zaciągną. Ciężko jej też pokazać jak poprawnie wykonywać daną czynność - ona musi do tego dojść sama. Buty zakłada samodzielnie przed każdym wyjściem, trzeba poczekać i trochę pomóc ;)
6. Kiedy się złości, kopie, gryzie - zachowuje się w sposób jaki zobaczył. Masz za wysokie wymagania, przeczekaj atak agresji a później spokojnie powiedz o co chodzi.
Złości się. Czasem próbuje uderzyć. Nic więcej. Na pewno tego nie zobaczyła. Nie ogląda agresji w tv, a ja sama siebie nie biję. Czy mam wysokie wymagania?? Nie sądzę. Nie mam parcia na super rozwój mojego dziecka. Podobnie jak nie da się spokojnie wytłumaczyć - nie zawsze. Najczęściej wtedy znowu zaczyna się akcja foch/złość.

To tylko kilka linijek z całego obszernego artykułu. Rozczarowałam się. Niby porównałam sobie całość i wyszedł u Nas trzylatek, ale... nie podoba mi się generalizacja. Psycholog nie pokazuje różnych wyjść z danej sytuacji, tylko skupia się na jednym. Tak jakby wszystkie dzieci robiły tak i tak. Dziwne troszeczkę...

Jednak może komuś z Was trochę to pomoże w rozgryzieniu ciężkich dni ;)

Pozdrawiam!

czwartek, 16 stycznia 2014

Jak przygotować niespodziankę z dwulatką ;)

Nie da się!
Już w Wigilię bałam się, że wygada mojemu bratu prezent ;) Na szczęście nie, ale dziś...

Dzwoni babcia.
B: Emilko kiedy przyjedziesz do babci??
E: Dziś. Przywiozę laujtę
B: Co przywieziesz??
E: Laujtę
B: Laurkę??
E: Tak, laujtę dla dziadziusia i babci przywiozę. Zrobiłyśmy i przywiozę. Malowałam.

Aż się popłakałam ze śmiechu.
A teraz siedzi i opowiada o przyjaciołach samochodach i...

"Mamusiu śmot lyczał dawno temu. Ogniem siał. Emisia się bojała. Boiłam się ucietałyśmy do domu przed dymem, z tatusiem. Boiłam, mama trzyczała na smota. Ucietałyśmy do domu właśnie. A tu jest misiu mój w tapelusie, tocham misia, on śpiewa. Mama Emisia siano przyniesie dla tonita"

To tak na żywo na szybko co zdążyłam w tym momencie zanotować haha :D

środa, 15 stycznia 2014

Gadulstwo

"Dzień dobry, poploszę jajo! Da mi Pani pienionszta?? Dzientuje, do widzenia"
"Nie jestem dziefczyntą, jestem Emilta Mofczit. Miesztam w Stawinie!"
"Mamusiu uspotój się słyszysz?? Co lobisz?? Uspotój się dobrze?? Grzeczna mamusia"
"Będzie, będzie działo, będzie zabawa!"
"Ślisto jest. Fontanna zamalzła. Łenifeł!!!! Pod chointą jest łenifeł!!"
"Jeeeeeeedźźźźź dziadu!! Zielone!! Start!!"
"Mamuuuuuś a to to?? Tsiondz?? A jest dziefczyntą?? Nie?? A czemu chodzi w sutieneczce??

To tylko szybki i nawet nie dokładny skrót z trwającego zaledwie 15 minut dnia Em. A gdzie reszta?? Całe 12 godzin??

Okej, przyznaję bez bicia, że ostatnie 2 dni były dla mnie bardzo ciężkie. Bardzo. Ja z francowatą migreną czy innym wrednym ustrojstwem. Młoda z diabłem za kołnierzem - wrzask, pisk, płacz i lament o byle co. No i jeszcze moje "tworzenie".
Dziś jest lepiej - głowa nie boli ;) Młoda ciut mniej płacze, ale i tak absorbująca jest bardzo.

Przyznaję się bez bicia - jest rozpuszczona. Przyznaję, że miałam nadzieję na chwilę ciszy jak będzie starsza. Wiecie, ona się czymś zajmie, w coś pobawi, a ja chociaż obiad zrobię na spokojnie... Eeee gdzie tam.
"Mamusiu choć pobaw się ze mną." 
"Mamooo mogę usiąść na piecu?? Będę z Tobą gotofać".
"Mamusiu cichooo nie denelwuj się. Mogę pomieszać??"

A gdy już pójdę się z nią bawić to słyszę:
"Mamuś masz tutaj pudło i zabawki. Pobaw się" Helllołłłł ja tu dla Ciebie przyszłam, z Tobą się pobawić a nie sama, sama mam inne zabawki :)

Drze się tak jakby głusi w domu byli. Rośnie realne zagrożenie dla Dody mówię Wam ;)
Śpiewa, gra i tańczy. Non stop lata, nie siądzie na 5 minut bo czasu nie ma. Nie zje bo kiedy, nocnik to zło konieczne! Histerie jak ją sadzam, a już tak ładnie sikała! Nadal nie woła... Ja nie wiem, krok do przodu a potem 3 do tyłu :/

W sklepie gada non stop - nic nowego. Śpiewa. Ludzie się gapią, śmieją. Szuka po kieszeniach i wyciąga pieniążki na niby, a co najlepsze chce nimi płacić! Mina kasjerki w Biedronie bezcenna :P I wtedy słyszę "Ale Ty gadasz non stop! Jak ładnie, a jak wrzeszczysz sama do siebie :) Jak Ci na imię??" córa oczywiście odpowiada, na co zostaję poinformowana "Aaaaa Emilka. To już wszystko wiadomo, Emilki takie są :)"  Hmmm serio??!! W sumie nuda mi nie grozi, a i moja ginka mnie ostrzegała (pozytywnie :P) przed tym imieniem ;)

Dzwoni tatuś a Em. powiada:
"Dzień dobry Panowie, zapraszam na tawe"
T: Do mamy przychodzą jacyś Panowie??!!
"Taak"
T: A kiedy??
"Wieczorem"
T: I co robią z tą mamą??
"Nie z mamą. Z babcią. Otwierają drzwi i dzwonią"
Buhahahaha nie no, nie raz jest komicznie :D

A wyobraźcie sobie minę ludzi, gdy moje dziecko biegnie z krzykiem
"Mój samochód!! Moja Alfa tochana, mój dizeeeelek" po czym tuli się i całuje znaczek... :P
Ja jej nie uczyłam, ja jej nie kazałam :)

A poza tym mamy wybite dwie 3 :) Na dole i u góry :) Przebijają się dwie 5 i lezie 3 ostatni :)

I tyle. Parę projektów mam do wykonania, ale... To norma u mnie ostatnio prawda?? ;)

Pozdrawiam!



czwartek, 9 stycznia 2014

"Będzie, będzie zabawa. Będzie się działo..." ;)

To niech się dzieje ;)
Próbujemy i nie po to by wygrać, by stawać do walki z najlepszymi i największymi :)
Dobrze piszecie babeczki :)
Dla mnie wielką nagrodą jest to, że jesteście, czytacie, odwiedzacie :) Ja jestem zwycięzcą każdego dnia! I to dzięki Wam :)

Zgłosiłam się żeby się dobrze bawić! Może więcej osób o Nas usłyszy :) I tak na uczczenie 4 lat działalności :P
A za rok... Jak mój plan wypali, zgłoszę się w innej kategorii :P

Także Ciepełkowo znajdziecie poniżej :)
Kto ma ochotę, niechaj głosuje :)

http://www.blogroku.pl/2013/kategorie/ciepel-kowo,5f3,blog.html


A na koniec... Zastanawiałam się czy pisać o tym, ale napiszę. Dziś był dzień dziwnych maili...
Znajome blogi podostawały propozycję współpracy za... 20 zł.
Wiecie, blog to może i zabawa. Ale my w prowadzenie go, w tą zabawę wkładamy serce i czas!
Już chyba lepiej nic nie proponować niż takie coś...

Ja też dostałam mail... Czytałam go 5 razy i nie wiem czy się śmiać czy usiąść i zapłakać... Nawet odpisywać nie mam sił, bo cóż napiszę...
Nie podam firmy, nie podam treści dokładnej.

W skrócie chodziło o to, że...

W nagrodę za moją kreatywność, pracę itp itd firma wyśle mi... puszkę łososia w sosie dla dzieci...

Ja pitolę. Na łososia to mnie stać. A to żadna nagroda za coś co robię dla siebie, dla czytelników a nie dla nagród. Już by lepiej wyglądało gdyby to było zapytanie o opinię, ocenę, polecenie. Serio. Wtedy bym odpisała. A tak to się poczułam dziwnie...

Tyle :)
Pozdrawiam!

środa, 8 stycznia 2014

Sposób na życie odnaleziony??

Jak żyć w miarę godnie w tym naszym "wspaniałym", "życzliwym", "cudownym" kraju?? Godnie, tzn. tak, by nie stresować się czy starczy do 1, nie siedzieć od połowy miesiąca z kartką i długopisem w ręku i liczyć ile wydałam/łem, ile mogę, co jeszcze mam zapłacić... Na upartego, to sposób właśnie wczoraj odkryłam. Ale nie, nie sama. Tak mądra to ja nie jestem ;) Bardzo pomogło mi w tym polskie prawo, policja, a także krętacze, oszuści i złodzieje - mogliby założyć jakieś studium chociaż. Byłabym pierwszą która się zapisze na zajęcia, choćby po to, by dowiedzieć się jak oni to robią, że im się udaje.
Pamiętacie jak pisałam jaki czas temu, o kolesiu który orżnął - inaczej powiedzieć nie można - bliską mi osobę na 400 zł?? To słuchajcie co dalej...
Chcesz konto w banku?? A proszę, ale przynieś dowód, miej regularne wpływy bo inaczej czekają Cię opłaty za prowadzenie konta, karty, przelewy itp. Dodatkowo podpisz papiery i pamiętaj, że każde fałszywe zeznanie równa się z problemami - odsiadka, spłacanie odsetek itp itd. Tak, czasem zwykły szaraczek to boi się na samą myśl założenia konta, co go czeka, cała niezrozumiała na już papierologia, czy nic nie przeoczył, czy źle nie zrozumiał.
A wiecie, że są ludzie, którzy jakimś cudem mają kilka FIKCYJNYCH kont?? Gdzie każde konto jest na inny adres, na każde konto mają wpływy, które wyciągają. Na każde jakoś się logują, więc musi być i IP i jakieś inne numery. Tacy ludzie są jednak nieuchwytni. Widmo! Amba Fatima było i ni ma. Bingo - 1:0 dla nich.
Normalny człowiek co weźmie musi spłacić. Kredyt bo go gonić będą. W kasie zapłacić. Pożyczki zaciągnięte. Napisze coś źle na forum itp już bana dostaje, pogróżki bo komuś coś nie spasuje i jakoś każdy wie jak trafić, gdzie znaleźć. Chorą, starszą babcię, czasem osobę bezdomną ścigają za jakieś 6 groszy zaległe 15 lat temu - bo teraz się dopatrzyli. I znajdują! Bo 6 groszy to kupa kasy, trzeba oddać.
A tu... 400 zł i koleś jak mgła się rozpłynął. Nie ma śladu kasy, nie ma śladu człowieka. Chociaż nie oszukał jednej osoby, nie tylko na 400 zł. Zniknął. Ulotnił się jak para wodna, wpadł szkód wyrządził i zniknął jak Ksawery i mocnych na niego nie ma. I znowu 1:0 dla niego.

Sprawa została umorzona. A jak w tym wszystkim wygląda wymiar sprawiedliwości?? Policja?? Państwo?? Podane dane, numery IP, konta i po nitce do kłębka dojść nie mogą?? A koleś siedzi z piwkiem i leje równo. Śmieje się do rozpuku, bo znowu ich wykiwał. Bo znowu nie dali sobie z nim rady. Bo kolejny raz mu się upiekło i dalej będzie to robił. Żenua dosłownie...

Państwo nasze jest rajem dla złodziei i przekrętów. Nikt z nimi nic nie robi - nie chce, nie umie. Potrafią ścigać tych co łatwo im złapać - babcie handlujące pietruszką, dziadziusia z ratlerkiem bez smyczy. Bo oni im nie podskoczą, nie pobiją, nic nie zrobią.

Chętnie bym się podszkoliła z tym "zawodzie". A potem pobawiła w Robin Hood'a i bogatym bym zabierała a dawała biednym. Miałabym swoją świtę, tak wiecie, żeby bali się mnie ruszyć ;)

Pozdrawiam!

sobota, 4 stycznia 2014

Języki świata

"Chciałabyś tu pracować??"
Nie wiem, może...
"To może trzeba się zacząć języków uczyć??"

Mniej więcej taką rozmowę odbyłam wczoraj z mężem na gg. Chodziło oczywiście o pracę w Belgii. Już wyjaśniam, czemu powiedziałam, że nie wiem. Hmm prawda jest taka, że nie wiem i już. Chciałabym tam jechać i pracować bo bylibyśmy razem, bo Em byłaby szczęśliwsza, bo może szanse mielibyśmy większe na godne życie. A z drugiej strony nie chcę... Boję się. Boję się bo nie znam języków, bo nigdy za granicą nie byłam, bo będę tam sama - cała najbliższa mi rodzina, najukochańsi dziadkowie Emi zostaliby tutaj. Teraz tygodnia bez dziadziusia wytrzymać nie może, a później musiałaby rok, może mniej... Bo byłabym sama ze wszystkim - tutaj jednak mi wygodnie, mama pielęgniarka zawsze pomoże, doradzi. Tata i brat mechanicy - zawsze pomogą, podrzucą. A tam...

Co do języków. Uczyłam się 3 lata niemieckiego. Nauczycielkę miałam nie bardzo, ale język dosyć ciekawy, choć twardy. Uczyłam się 7 lat angielskiego i... całkiem do kitu. Hamulec mam i nie potrafię w osobistej rozmowie słowa wypowiedzieć. Co innego przez telefon, kiedyś... Bo od ponad 2 lat nie mam kontaktu z językiem, więc teraz pewnie nic bym nie wydusiła. Sam angielski mi się nie podoba. Nie lubię go, mam uraz i na bank nic bym nie powiedziała, nie nauczyła się. Kiedyś moim marzeniem był włoski, francuski, hiszpański... Przyznać muszę, że ja, jeśli chodzi o naukę języków to jestem dno totalne :P Nie nadaję się, pamięć nie ta.

I teraz myśleć trzeba. Belgia - język niderlandzki i francuski. Angielski też, ale z tego co pytałam kilku osób, to bardzo niechętnie. Tam gdzie mąż przebywa mówią dialektem niderlandzkiego - język flamandzki (coś jak w Polsce kaszubski). Zrozumieć ich i dogadać się to ponoć tragedia.
I teraz pytanie - czego się uczyć?? Angielskiego, który może być tylko wywalonymi pieniędzmi i czasem?? Który mnie odpycha?? Niderlandzkiego, który jest ciężki, dziwny, ale jednak coś mnie w nim ciągnie?? Francuskiego, który jest ponoć bardzo ciężki...
Nie wiem. Nie wiem nawet jakie są rokowania, szanse, że tam pojedziemy. Nic nie wiem... A z mojego punktu widzenia, to też mi wywalić kasę żal na coś, co może się nie przydać, a kosztuje dużo...

Tak dziś wyglądała moja lektura ;) Taka odmiana po 3 książkach-prezentach przeczytanych ;)

Wczoraj dotarła do Nas paczka wyprzedażowa ze sklepu ZARA ;) Matka zaszalała, ale taka wyprzedaż... Bardzo się zdziwiłam, że zamówienie jechało z... Madrytu! Światowo :) Fajnie zapakowane - skromnie, ale zachwyt klienta wzbudza :) I dobre miejsce noclegowe ;)


A na koniec świąteczna karteczka z wymiany blogerek :) Od Patrycji z bloga www.patita.pl


Dziecię mi zasnęło, stąd ten post... Ciekawe czy obudzi się w nocy :/

Podoba Wam się nowe logo?? :)

Pozdrawiam!

czwartek, 2 stycznia 2014

Nienawidzę pożegnań...

Witam Was w 2014 roku :)
Jak leci?? Sylwester udany?? :)

Dziś będzie krótko...
Sylwester 2013/2014 był moim najgorszym sylwestrem...
O 6 rano G. pojechał do "siebie".
Cóż... Nie wiadomo teraz co dalej, nie wiadomo kiedy przyjedzie. Nie można nawet czekać i odliczać.
Czy mi trudniej?? Nie wiem... Chyba głupio liczę, że może zostanie, może coś się wydarzy i się zmieni...
Jechałam za nimi, goniłam ich z początku. Było ok. Potem mnie złapały światła, oni pojechali i... wtedy się poryczałam. Nie wiem na co liczyłam, że będę jechać za nimi 1300 km??
Szybko się doprowadziłam do porządku. Mgła, ślisko i zamglone oczy to nie był dobry pomysł, a przecież czekała na mnie Emilka.
Całe szczęście z nią jest "lepiej". Nie mówi, nie pyta, nie rozpacza. Jakoś leci.

Nowy rok = nowy plan. Mam pewien, chociaż coraz częściej wydaje mi się, że porywam się z motyką na słońce...
Ale taką mam chęć działania, robienia czegoś. Nie chcę siedzieć bezczynnie w domu, zanudzam się tu, duszę. Z drugiej strony mam lęk - czy warto, a co jeśli nie wypali...
Stronę bym swoją chciała (nie, nie na tego bloga) ale nie znam się na tych domenach... Nie wiem jak to ugryźć... Jakieś tanie znalazłam, ale czy to nie podpucha?? Jest tu ktoś, kto doradzić może??

I prośba do Was.
Kliknijcie w link poniżej (trzeba mieć konto na FB). Polubcie zdjęcie i konto Cuda z masy solnej
Do 5 stycznia jest czas, a mnie bardzo zależy na kolejnym Aniołku do kolekcji :)
KLIK

Najważniejsze!!
Dziękuję za 90 000 wejść! Jesteście wspaniali :D

Dziękuję i pozdrawiam!
Copyright © 2016 www.ciepelkowo.pl | blog
| Magda M. Ciepełkowo