piątek, 8 listopada 2013

Religijnie...

Po wizycie u teściów i kłótni z teściową tak mnie naszło...

Kim jest Bóg i Jezus?? Stwórcą i Ojcem?? Synem?? Kimś do kogo w zależności od wiary modlimy się, oddajemy w opiekę?? A może są Oni jedynie... budynkiem?? Do którego chodzi się koniecznie co niedzielę...
Dla mnie jasne. Bóg jest wszędzie, modlić i rozmawiać z Nim mogę wszędzie. I sorry jeśli kogoś tym urażę, ale ostatnio najmniej mi Go w Kościele... Zrobiłam się antykościelna co nie znaczy antyBoska. Jak widać nie dla wszystkich to tak oczywiste...

A Wiara czym jest?? Czy tylko modlitwą niedzielną przed ołtarzem?? Żeby ludzie nie gadali?? Wznoszeniem rączek do "Boga" a poza murami Kościoła obrabianiem tyłków na lewo i prawo - to jest wiara?? Wyzywaniem i szydzeniem z Żydów?? Jezus też był Żydem...

"Nie chodzisz do Kościoła co niedzielę, nic od Boga nie dostaniesz. Ani miłości, ani szczęścia - nic". Dziwne... Chodzi co niedzielę a miłości synowi dać nie potrafiła. A wnuczce?? A bliźnim??

Kipi złość we mnie na to wszystko. Straszna, okropna! Na to zakłamanie, na fałsz, na mydlenie oczu!

Wiecie, znałam w życiu jedną na prawdę bardzo wierzącą osobę... Moja Babcia Świętej Pamięci... Chodziła do Kościoła, modliła się. Nie słuchała "radyjka" bo dla niej to ... no, przemilczę ;) Nie wydziwiała, nie obrażała, nie wciskała nikomu do czytania na siłę gazetek. Przyjmowała zdanie różnych stron - Kościoła i nie - wyciągała wnioski. I miałam wrażenie, że jest szczęśliwa. Miała taką pogodną twarz... Mieszkała w mieście, na wielkim osiedlu a z każdym w zgodzie żyła. Z każdym porozmawiała, zatrzymała się, dobre słowo rzekła. Każdy ją znał i lubił. I szanował.

I druga strona. Kościół i "radyjko". Wyrocznia wszystkiego. Tylko jemu się wierzy i tylko jego słucha. Wszystko inne jest wstrętne. Już 4 wojny światowe były, 1000 końce świata - wiecie?? Nawet gdy duchowny w TVP czy TVN się wypowiada to be - manipulacja. Podstawili mu dźwięk i to nie on mówi a ktoś za niego - MANIPULACJA!! Gazetki na siłę wciskane, próba omotania, zastraszenia nawet - z sektą mi się to kojarzy. Nie ma słuchania innych, nikt poza "radyjkiem" racji nie ma, a jak ktoś próbuje powiedzieć swoje zdanie to jest źle, to wrzask i obraza wszystkiego! A ona sama?? Słuchaczka o której mowa?? Zgorzkniała... Pomarszczona, wiecznie niezadowolona. Wiecznie pesymistka co UFO widzi co wieczór (serio). Na wsi mieszka. Małej, sąsiedzi to rodzina. I z nikim w zgodzie nie żyje. Z nikim nie rozmawia, nie utrzymuje kontaktu. Nikt jej nie lubi, nie szanuje - jej i całej rodziny. A ona uważa, że dlatego bo wszyscy naokoło są źli! Tak! Źli a ona sama jest jedyna i najlepsza i nie może się skalać rozmową z "grzesznikami".

Dwa oblicza tej samej wiary. Drugie to wg samej zainteresowanej PRAWDZIWA wiara. A pierwsze... Cóż, nawet nie namiastka. To fałsz i diabeł przemawiający.

A dla mnie wiara to Babcia. A drugie... Drugie to choroba, to fanatyzm, to pochrzanienie z psychiką.
Ale nie... To nie ksiądz mówi, że "dzieci same do łóżek właziły", to nie ksiądz uważa, że 10-latki zaspokojenia potrzebowały - to manipulacja a nie słowa księdza - dziś się dowiedziałam...
I to nie "beretki" biedne 80-letnie nagle powera dostały i wyzywają, grożą, biją pod sejmem itp. To też manipulacja! Kaskaderzy w przebraniu pewnie. I to nie do mnie kiedyś babcia 80-letnia w sklepie "Spierd****" powiedziała. Nie... I to też nie prawda, że jedna "święta" z osiedla, z pierwszej ławki kościelnej, nosząca krzyż na Boże Ciało, działająca w biurze "radyjka" itp, po osiedlu na chłopami niewinnymi woła "Ty hu***", za kobietami "Kur***, szma*** dzieci poje**** wychowasz" nie... To na pewno też manipulacja!

17 komentarzy:

  1. Zgadzam się z każdym jednym słóweczkiem!
    Mi już nawet szkoda słów na to co dzieje się w Kościele:/ Z Bogiem niestety ma to nie wiele wspólnego:/

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiarę ma się w sercu, taka prawda :) Do kościoła chodzi się dla Boga i dla siebie, nie dla księdza. Na szczęście nie wszyscy są zepsuci, są jeszcze fajni kaplani. A pedofil? A pedofil to ch... i trzeba mu obciąć co nieco, plus jeszcze mordę obić. Bez względu na to czy to ksiądz, ojciec dziecka, czy nauczyciel czy sąsiad.

    OdpowiedzUsuń
  3. też miałam taką babcię, jak twoja, od prawie 20 lat mi jej brakuje...

    podpisuje się pod każdym twoim słowem,
    święto jeb...wi z pierwszych rzędów też działają na mnie, jak płachta na byka, a tych w otoczeniu nie brakuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że tacy ludzie odchodzą...

      Usuń
  4. Za dużo "władzy" w jednych rękach. Za dużo przywilejów dla kościoła i idea gdzieś zginęła w wielu przypadkach...
    Ja wierzę. I dobrze mi z tym. Znam sporo wspaniałych księży z powołania. I żałuję, że oni zaczynają byc oceniani przez pryzmat żądnych władzy ludzi zajmujących się polityką i grami zaraz wiarą i chrześcijańskimi prawdami.
    Te wszystkie akcje to dla mnie paranoja... To pedofile i zbrodniarze jak każdy inny... I tak samo powinni byc sądzeni. Człowiek przecież wraz ze święceniami nieomylności nie zdobywa. Ale sądzony powinien byc człowiek, a nie cała organizacja kościelna (problem jednak, że przez niektóre zachowania idiotów, bronienia i kosmiczne, zadufane w sobie wypowiedzi, ten rozdział w niektórych przypadkach jest bardzo trudny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zwykle masz rację! Szkoda, że "władza" tego nie zauważa...

      Usuń
  5. Tak zgadzam się i już od dawna nie chodzę do Kościoła.

    OdpowiedzUsuń
  6. O jak ja Cię rozumiem. Ja też wierzę... i modlę się codziennie do swojego Boga, którego mam w sercu i nie potrzebuję do tego Kościoła czy księży... chociaż nie wszystkich księży spisałam na straty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja :)
      I również nie spisałam wszystkich na straty. Znam kilku wspaniałych Księży! Ale to dosłownie garstka...

      Usuń
  7. Niestety. Wiara w sercu jest. Ale ... . Zaczęłam już myśleć że to tylko ja taka dziwna jestem, że wierzę, modlę się, a idąc do kościoła czuję się nieswojo. To już nie jest mój dom jak kiedyś. Idąc na mszę jesteśmy wszyscy oceniani, głównie przez pryzmat ubioru. Każdy na każdego patrzy wilkiem a potem siadają kumochy i komentują, że ta tak, a ta tak, a ten to w ogóle ... .Nie jest dla mnie do przyjęcia, że osoba chodząca regularnie do kościoła, jest w stanie w drodze powrotnej nazbierać kamieni, by rzucać nimi w psa, który szczeka na przechodzących. Dzieci na religii nie uczą się wary, nie uczą się o Bogu miłosiernym - zamiast tego katecheta straszy je grzechem, mówi, że są cały czas obserwowane i żaden grzech nie umknie Bogu. I że za wszystkie zostaną ukarane ... . Nie pokazują tej dobrej strony wiary, zamiast tego sieją fanatyzm. Nie rozmawiają o chrzcie jako o czymś dobrym. Zamiast tego dziecko moje przychodzi do domu mówiąc że urodziło się ZŁE, a następną lekcję mają przynieść nie pamiątkę chrztu, ale album ze zdjęciami z kościoła.

    Niektórzy księża otwarcie mówią o tym, że kary cielesne to jedyna dobra metoda wychowawcza. Tego, co słyszy się w mediach nie skomentuję zupełnie, bo i nie jestem w stanie pojąć, że takie teksty o pedofilach mogą paść z ust osoby duchownej.

    Nie wiem, co dzieje się z kościołem, z wiarą i gdzie podziało się to dobro, miłosierdzie, szacunek do istot żywych. Tam, gdzie pojawiają się pieniądze nie ma już wiary. Jest tylko władza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O.O Szok... Nie mam doświadczenia z nauczaniem religii, ale to co mówisz... Zdanie odnośnie oceniania w Kościele, patrzenia wilkiem - mam takie samo

      Usuń
  8. Bardzo dobrze napisałaś! Niestety to co dzieje się w Kościele przeraża mnie i otworzyło oczy na wiele rzeczy. Dawniej należałam do młodzieżowej grupy przykościelnej, modliłam się i uczestniczyłam w zjazdach młodzieży, prowadził nas ksiądz z tzw. powołania. Tak o tym myślałam wtedy. Dziś, kiedy przypomnę sobie niektóre sytuacje, zastanawiam się gdzie to wszystko odeszło? Kościół jako instytucja straciła w moich oczach szacunek i zaufanie, księżom (choć nie generalizuję) kompletnie nie ufam. Uważam, że są zakłamani. Dziś raczej stronię od kościoła (budynku) i jak już to wolę pomodlić się w ciszy własnego domu. Zastanawiam się jednak, którą drogą poprowadzić malucha, bo nie chcę aby spotkała go jakaś krzywda ze strony osób, którym teoretycznie może ufać... Ahhhh :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bingo! Też działałam w przykościelnym wolontariacie itp, i mówiąc szczerze już wtedy coś mi nie grało... Ale i przed tą działalnością i po niej, poznałam fajnych Księży. Takich szczerych, prawdziwych. Szkoda, że ich tak mało, że coraz mniej...

      Usuń
  9. Ja chodzę do kościoła bo to Dom Boży ale biorę poprawkę na to co księża głoszą!! Chociaż czasem sie trafi taki z prawdziwego zdarzenia :)
    www.nelusiovo.blogspot.co.uk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafi! Ale powiem Ci, że tam gdzie mieszkam teraz, księża są tragiczni... Potrafią Cię wyrzucić z konfesjonału bo nie przyszłaś na spowiedź w 2 wyznaczonych godzinach - w pracy byłaś... Także ja tam unikam Kościoła z tego i kilku innych powód - fałszu głównie. Za to jeśli mówimy nadal o Domu Bożym - uwielbiam Bazyliki - tam chodzę zawsze na spowiedź i zachodzę ot tak gdy jestem w okolicy :)

      Usuń

Drogi czytelniku, dziękuję za pozostawienie komentarza pod tym postem i Twój czas jaki poświęciłeś aby nakreślić tych kilka słów :)

Copyright © 2016 www.ciepelkowo.pl | blog
| Magda M. Ciepełkowo