sobota, 21 września 2013

Nieudane sprzątanie...

Nie dawno pisałam Wam o kolejnych produktach do testowania, jakie dostałam od firmy Concertino Baby. Dla ciekawych zostawiam LINK
Dziś pora na recenzję spray'u do mebli, który zawiera w sobie czynniki antystatyczne. Jakiś czas temu, testowałam podobny spray. Tamten jednak był do wszystkich powierzchni KLIK.

Powiem Wam szczerze, że mając porównanie, oba te produkty to niebo a ziemia. Tamten przeczy powiedzeniu "Co jest do wszystkiego, to jest do niczego" jest rewelacyjny!! Ten... Cóż, nie jestem zadowolona... Ale do rzeczy.
Nowy Brait Antistatic Spring Flower, posiada w sobie czynniki antystatyczne dzięki którym, łatwiej i skuteczniej wyczyścimy meble w naszym domu.
 Przepraszam za jakość zdjęcia, ale nie mam przy sobie aparatu żeby zgrać większe...
W notce producenta przeczytamy między innymi o tym, że preparat przeznaczony jest do wszystkich rodzajów mebli. Posiada specjalną formułę "Protect System+", która tworzy powłokę i zapobiega osadzaniu pyłów na wyczyszczonych powierzchniach. Cały kurz podczas ścierania pozostaje na ściereczce, a my cieszymy się meblami bez kurzu przez dłuższy czas.
Dodatkowo preparat wzbogacony jest o 6 składników aktywno-pielęgnacyjnych, dzięki czemu skutecznie czyści i chroni meble przed zarysowaniami, plamami, zaciekami, dając jednocześnie przyjemny kwiatowy zapach. Sprzątanie ułatwia kremowa konsystencja i wygodny w użyciu rozpylacz. 
Cena za 350 ml ok 7,99 zł

Moja opinia
Przyjemny kwiatowy zapach i sama nazwa produktu - kwiaty wiosny, wiosenne kwiaty itp. bardzo mnie ucieszyły. Pomyślałam nareszcie! Coś przyjemnego do sprzątania. Niestety! :( Zapach to dla mnie tragedia, z niczym nie kojarząca się z kwiatami... Jest bardzo mocny i bardzo duszący. Ledwo wytrzymywałam przy ścieraniu, musiałam wietrzyć pokoje po całej akcji. Podobnie z kremową konsystencją - pianka zwykła, bryzgająca na wszystko dookoła... Rozpylacz wygodny - zgadzam się. Jak wszędzie zresztą.
Niestety również nie mogę potwierdzić słów producenta mówiących o nieosiadaniu kurzu na meblach. Owszem, podczas ścierania kurz zostaje na ściereczce, ale za chwilę znowu jest na komodzie, szafce, stoliku...

Przyznam, że nie jestem zadowolona i niestety nie polecę go nikomu. Wiadomo, że to moje odczucia, ktoś inny może mieć inne, ale porównując ten preparat i poprzedni do wszystkich powierzchni, również z właściwościami antystatycznymi, całym sercem jestem za tamtym. Piękny i subtelny zapach, nie duszący, a co najważniejsze kurz nie osiada na meblach ponad tydzień!

Podsumowując, temu produktowi mówię niestety nie...

6 komentarzy:

  1. Gdzieś słyszałam, że ponoć do mebli dobry jest zwykły krem Nivea, ale czy to prawda... Nie wiem :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja od jakiegoś czasu do wycierania kurzu używam tylko i wyłącznie chusteczek do tego celu stworzonych, albo z lidla albo z rossmana i jestem z nich zadowolona, najbardziej z tego że po wytarciu wyrzucam i nie muszę się martwić co robić z brudną od kurzu ściereczką ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też czasami używam chusteczek do mebli - z Biedronki. Ale najlepiej sprawdzają się chusteczki do dupci młodego :P Mam ciemne meble w sypialni. Jak się po nich pięknie błyszczą! Do butów też ich czasami używam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tam chusteczek dziecięcych używam ;) do wszystkiego :D

    OdpowiedzUsuń
  5. hehe ja tez dzieciecych :P ostatnio umyłam nimi szklany blat stołu i doznałam olśnienia - moze by tak i okna tym cudem umyć ;) przed świetami sprawdze :P

    OdpowiedzUsuń
  6. poczytałam i spróbowałam :P Macie racje :) Fajne te chusteczki hehe ;)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, dziękuję za pozostawienie komentarza pod tym postem i Twój czas jaki poświęciłeś aby nakreślić tych kilka słów :)

Copyright © 2016 www.ciepelkowo.pl | blog
| Magda M. Ciepełkowo