czwartek, 11 lipca 2013

Z Emilką wśród dzikich zwierząt

Moje fatum działa. Planowana wycieczka = deszcze. Tak też było i dziś. Nie dość, że Młoda wstała po 5 zaraz, to jeszcze marudna, a na dodatek za oknem było szaro, buro, zimno i deszczowo... Długo zastanawialiśmy się: jechać czy nie. Już ubrani, zapakowani, schodzimy na dół a tu - niespodzianka. Leje. Więc do domu się wracam. Za kilka minut intensywność opadów zmalała. Wuj Buba pyta co robimy, no jedziemy. Może tam nie będzie padać. Może... Całą drogę lało jak diabli. Już mieliśmy się wrócić, ale mówię żeby jechać pod szlaban. Jak tam będzie dalej lać to wracamy. Po skręceniu w ulicę prowadzącą do ZOO - bo właśnie tam się wybieraliśmy ;) deszcz przestał padać :) I nie padał już więcej :) Wycieczka udana, prośby wysłuchane!! :) Misia w ZOO była już 2 raz. Ale pierwszy świadomy :) Te jej wielkie oczy na widok słonia, te zachwyty na widok papug, małp i innych zwierząt :) Bezcenne :)




Naśladowała każde zwierzę, krzyczała na wuja Bubę bo jej sowę wystraszył haha - serio, jak ją zaczęliśmy naśladować to udawała, że obraca się w drugą stronę. Za każdym razem, aż uciekła za drzewo haha :)) Zaczepiała ludzi - machała z uśmiechem do dzieci, biegała za nimi z wyciągniętą rączką wołając "Am", lub za Panami wołając "Pan da Niunia pa" co znaczy Pan daj Niuni (Emi) parasol :P Karmiła zwierzątka w Małym ZOO i nic się ich nie bała :) Odważna moja dziewczynka :) Miałam ochotę wejść do Egzotarium, ale w momencie gdy jako pierwszy punkt przeczytałam, że należy zachować ciszę, to zrezygnowałam. Emi i cisza to się nie zdarza :D
 Już po wyjściu dogonił Nas nasz ukochany i najwspanialszy BUNT, sprawiający, że Niunia traci władzę w nogach w miejscu gdzie aktualnie się znajduje i siada... Ale i tu nieocenionym był wuj Buba :P
A w drodze powrotnej panienka zasnęła z nadmiaru wrażeń :) Nowy sposób zakładania poduchy - o którym powiedziała mi Pani Wiola z KALAMATI jest naprawdę rewelacyjny :) A poduchę podróżną oczywiście nadal i niezmiennie polecamy! :)
Podobnie jak rewelacyjne spodnie z Dress You Up, którym nawet tygrysy nie straszne :P Hehe :)

2 komentarze:

  1. Musimy i my się w końcu wybrać do zoo :D Tylko że przeraża mnie trochę prawie całodniowe łażenie, brak drzemki, a co za tym idzie popołudniowe mega marudzenie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że u Nas nie było źle ;) W sensie obyło się bez marudzenia :) Padła wieczorem ;)

      Usuń

Drogi czytelniku, dziękuję za pozostawienie komentarza pod tym postem i Twój czas jaki poświęciłeś aby nakreślić tych kilka słów :)

Copyright © 2016 www.ciepelkowo.pl | blog
| Magda M. Ciepełkowo