czwartek, 25 lipca 2013

Moja córa i Panowie ;)

Jak wiecie godzina ZERO się zbliża :) Więc zamieszania wiele, czasu coraz mniej. I to nie tyle o pracę chodzi co o głowę. Nie mam jej chwilowo :) Myślami jestem całkiem gdzie indziej :) Inne miejsce, inny czas... :)
Dlatego dziś znowu będzie moja tajna broń :P Coś napisane wcześniej, nie tak dawno temu, aktualne nadal, takie moje koło ratunkowe ;)
Wcześniej jednak chciałam Wam podziękować :)
Znalezione na www.google.pl
Za 60 000 wejść na bloga :) Miło mi jest, że jednak czasem ktoś zerknie na chwilę, coś przeczyta :)

Widzieliście ten filmik?? KLIK Ryczałam wczoraj jak go oglądałam... Tak bardzo mi żal tego chłopca... Nie rozumiem bezmyślności ludzkiej... Jak można zostawić dziecko w nagrzanym samochodzie i iść na zakupy?? Jak można w ogóle gdzieś zostawić takiego malucha?? Jak można nie mieć wyobraźni?? Myślcie! Zawsze i wszędzie MYŚLCIE!!

****************************************

Gdybym miała szczerze powspominać swoje życie, to zawsze lepiej mi się rozmawiało, utrzymywało kontakt z mężczyznami niż kobietami. Ale musieli to być Panowie których znam już jakiś czas. Zgodnie z tym co już o mnie wiecie, jestem nieśmiała i nie umiem nawiązywać nowych znajomości, a jeśli o Panów chodzi, to sytuacja jest gorzej niż dramatyczna... Jak mam coś załatwić i wiem, że będzie tam mężczyzna, to od dłuższego czasu choruję i psychicznie się przygotowuję do całej akcji, a później i tak zaliczam większą lub mniejszą wtopę. Nie lubię dzwonić - obojętnie do kogo, chociaż i tu gorzej mi z Panami. Jednak gdy się zostaje samą i samej trzeba załatwiać różne sprawy, to wyjścia nie ma. Trzeba się i z mężczyznami nauczyć rozmawiać, załatwiać itp, choć ja osobiście zawsze czuję się wtedy dziwnie, nieswojo i jak głupek ostatni... Dlatego nie znoszę chodzić do banków, sklepów i w inne miejsca gdzie pracuje płeć "brzydka" z moją córką... Ona to zupełne przeciwieństwo mamusi - tak z zachowania, jak i z wyglądu, chociaż dużo ludzi mi mówi, że jest do mnie bardzo podobna - nie wiem jakim cudem. Emi nie ma problemu z zaczepianiem obcych, z kokietowaniem ich na swój mały, dziewczęcy sposób. Ona ma w sobie takie coś, że każdy się za nią ogląda. KAŻDY. I każdy zachwycony, każdy komentuje, każdy do niej zagada. Na osiedlu i moim i rodziców, każdy ją zna. Ja przyznaję, bardzo to miłe, ale i krępujące dla takiej osoby jak ja... Dlatego podczas ostatniej wizyty w banku było mi bardzo hmm nieswojo... W banku od jakiegoś czasu pracuje Pan, od którego Emila już wyłudziła długopis, który zawsze coś do niej zagada, zaczepi. I podczas ostatniej wizyty, znowu ten Pan nas obsługiwał. Na dzień dobry powiedział do Młodej żeby się go nie wstydziła, przecież już się znają... Gdybyście widzieli jej wzrok!! No nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać... Później co chwilę go zaczepiała, kolejny raz oskarżyła o zepsucie stołu hahahah :D Kolejnym klientem był również Pan - dosyć młody ;) Jak go młoda zauważyła to zaczęła udawać zawstydzoną i zaczepiała zza wózka, wydawała odgłosy, małpowała go. Później było milion pytań do... na które oczywiście musiała odpowiadać zakłopotana matka... Cóż poradzę, że tak mam... Na samym końcu czekał młody Pan w garniturze. My akurat wychodziłyśmy, nie mogłam sobie poradzić z drzwiami i w tym momencie moja córa spojrzała na Pana, pokazała palcem i wypaliła tonem rozkazującym "Pan" pokazując następnie na drzwi. Facet się zerwał do drzwi ze słowami "Ja Pani pomogę" czujecie... O.O hahaha :)

3 komentarze:

  1. No Emi ewidentnie się nie wstydzi ;)
    Poradzi sobie w życiu i tyle!
    A filmik koszmar... Głupich nie sieją...

    OdpowiedzUsuń
  2. ja nawet nie chcę patrzeć na takie filmy...coś okropnego!

    OdpowiedzUsuń
  3. O tak, Emilka definitywnie to bardzo odważna mała kobietka :)
    A ten filmik... bardzo smutny i niestety potwierdzający tylko, że na świecie istnieją bardzo głupi rodzice :(

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, dziękuję za pozostawienie komentarza pod tym postem i Twój czas jaki poświęciłeś aby nakreślić tych kilka słów :)

Copyright © 2016 www.ciepelkowo.pl | blog
| Magda M. Ciepełkowo