Featured

niedziela, 30 czerwca 2013

Wyniki Candy! :)

Matula foci i foci i foci :P Więc nie śpi :P A skoro konkurs się zakończył, a nie śpi i Kominowo, to postanowiłyśmy już dziś zrobić losowanko i podać wyniki :)

W zabawie brały udział komentarze zgłoszone pod postem - zgodnie z regulaminem :)
Losowanie odbyło się za pomocą Random.org

Nagrodę od Kominowo to i owo - w dowolnym kolorze otrzymuje
Mordoklejka Ewelina 
 gratulujemy :) Czekam na info odnośnie koloru/kolorów i adresu do wysyłki :)

Nagrodę od Ciepełkowa otrzymuje
Magda
gratulujemy :) Również czekam na info odnośnie adresu do wysyłki :)

Na maila czekam od Was do środy - jeśli do tego czasu nikt się nie zgłosi, robimy dolosowanie :)

Pozostałe osoby niech się nie martwią :) Jeszcze jakiś konkurs będzie :)

Miłej niedzieli!




czwartek, 27 czerwca 2013

Ubraniowe dylematy ;)

Kupić coś dziecku do ubrania, to w moim przypadku nie lada wyczyn. Jak wiadomo podoba mi się nie wiele. No cóż, takie czasy, taki styl i taka moda. Więc kiedy stanęliśmy przed wyborem kilku ciuszków dla Młodej - z kolekcji sklepu Dress You Up, którego wcześniej nie znaliśmy - ja i mąż po drugiej stronie komputera, 1200 km od Nas, to wyobraźcie sobie co się działo :P Jednogłośnie zdecydowaliśmy się na śliczny, niewinny i dziewczęcy komplet dla Naszej dziewczynki ;) Tak z przekorą, co by ją trochę ugrzecznić i ułagodzić :P Gorzej było z wyborem zestawu nr 2. Chociaż na początku oboje zdecydowaliśmy się na Haremki, to gdy przyszło zamawiać ja zobaczyłam Alladynki... Mężowi się absolutnie nie podobały, a mnie kusiły bardzo. Bo widziałam w nich tą moją łobuzującą, diabelsko sprytną i diabelsko piękną córeczkę - no i tym sposobem kupiłam je :P Mąż mi zapowiedział, że kijem dostanę jak wróci :D
Kiedy dziś zapukał listonosz, odebrałam od Niego przesyłkę ze znaczkiem DYU, z duszą na ramieniu otwierałam kopertę... Po moich ostatnich zakupach trochę się bałam... Nie powiem, sukienka fajna, ale cena do reszty - przesadna... Dlatego kiedy tu, drżącymi palcami, z wiszącą Milą obok mnie zaglądałam co jest w środku, bałam się - naprawdę, bałam się, że znowu się rozczaruję... Najpierw zobaczyłam woreczek - siateczkę raczej, z metką. Siateczkę można wykorzystać do prania, np. skarpetek - cieszę się bardzo, bo Młodej skarpety zawsze się rozdzielają :P W środku woreczka ulotka i... ciuszki :) Moje dziecię mi je wyrwało szybciej niż zdążyłam pomyśleć :P Z przerażeniem stwierdziłam, że brak jednej rzeczy, ale na szczęście okazało się, że Mila już ją sobie schomikowała!


Przejdę jednak do rzeczy :)

Ubranka - rewelacja!! Jestem zachwycona! Tymi kolorami - takimi nasyconymi, żywymi, optymistycznymi :) Tymi materiałami - delikatnymi a jednocześnie mocnymi. Tymi wykończeniami - starannymi, dokładnymi - każda lamówka, każda falbanka w sukieneczce, każdy rękawek wykończony po mistrzowsku :) Słowem BOMBA! Widać serce w projektowaniu, w szyciu, widać ogrom pracy, widać zaangażowanie :)
Na pierwszy strzał ubrałam młodą roboczo tylko, by sprawdzić rozmiary z którymi miałam kłopoty. Emilka jest jakby to powiedzieć niewymiarowa :P Mała, chuda, spodnie ma mniejsze, bluzki większe :P Ale wracając do tematu - ubrałam Młodą w podkoszulek i Alladynki - te co mnie przerażały... I wiecie co?? Nie dostanę kijem od męża! Ha! Bo jak zobaczy w nich Emi to bank się zachwyci :D Ja się zakochałam!!!! Nie dość, że gatki rewelacyjne, to jeszcze jak szyte na Misie - na jej rozmiar, na jej humor, na jej styl :) No wypisz wymaluj mój dzikusek diabełkowaty :D Podkoszulek za to dla równowagi bardzo dziewczęcy - i ten powiększony dekolt z tyłu :) Sama bym taki chciała!! Panna oczywiście poszła do lustra, jakżeby inaczej. Stoi, stoi, stoi po czym odwraca się do mnie z taaaaaaaaaaaaaakim bananem na buzi :D Jest styl! Jest radość!



Czas na komplecik CHIC & PLAY który mnie zauroczył :) Założyłam Młodej :) Pierwsze co zrobiła to zaczęła tańczyć :) Spódniczka rewelacyjnie wiruje :) Świetnie wygląda, komplecik rewelacyjny, ale do diabełka mi przypasował średnio - trzeba popracować nad zachowaniem i przemienić ją w Aniołka :P Misiula poszła do lustra, stoi... Za chwilę się obraca i mówi "To nieee" hahaha za grzeczny zestaw :P





Podsumowując - jestem zachwycona!! Materiałami, wykonaniem, wyglądem, przesyłką, ceną - która jak na jakość i wykonanie jest idealna, jestem zachwycona Paniami Agnieszką i Joasią za pomoc, za doradzanie, za kontakt :) Wielki, wielki plus!! Będę bacznie obserwować i pewnie wrócę nie raz :)
Dziękuję za możliwość poznania DYU :)


I na koniec jeszcze krótko o samej firmie :) Dress You Up to firma założona przez siostry :) Firma jedyna i wyjątkowa, bo tworząca trzy linie: Ladies Line - czyli ubrania dla kobiet, dla mam - swoją drogą liczę po cichutku, że może kiedyś i dla Big Ladies Line coś się znajdzie, może polska branża odzieżowa zmieni podejście, zaciągnie i większe rozmiary z USA czy Niemiec. Duża mama też chciałaby być piękna... Linia Kids Line - czyli rewelacyjne ubranka, kocyki, poduszki, zestawy, przytulanki i HIT słońduchy - wszystko dla Naszych najmłodszych skarbów :) Oraz linia Home Line - dla domu, w której znajdziemy pledy, ręczniki, etui na telefon, na laptop itp :) Co fajne - wszystkie rzeczy powstają w krótkich seriach :) Dzięki czemu możemy być choć trochę oryginalne, nie każdy będzie miał to co my :P Rzeczy jak już pisałam są staranie wykonane, z dbałością o szczegół, a materiały posiadają Certyfikat Bezpieczne Tkaniny i są 100% bawełną!! To bardzo ważne :)
Zatem moi drodzy - zapraszam do zakupów do Dress You Up!! Akurat wyprzedaże widziałam :)
Sklep
FanPage

ps. Przepraszam za jakość zdjęć... Już niebawem zmiana :) Zdjęcia będą znowu ładne :)


środa, 26 czerwca 2013

Jeszcze miesiąc!!

Tyle zostało nam do chwili, kiedy tatuś zjedzie do domu na jakieś 2 tygodnie... Za nami 2 miesiące, miesiąc przed nami... Ciekawe czy szybko zleci, oby! Nie myślę póki co o tym, co będzie gdy mąż znów będzie musiał wyjechać. Nie myślę o tym ile go nie będzie. Na razie z młodą skupiamy się na tym co tu i co teraz. Skreślamy liczby w kalendarzu, codziennie rozmawiamy na Skype, bawimy się i czekamy. Ale Emilka coraz ciężej to znosi. Coraz częściej mówi o tacie, woła go, coraz smutniejsza kończy z nim rozmawiać... A ja się jakoś trzymam psychicznie, fizycznie gorzej. Non stop spuchnięta stopa - mam jakieś tam zapalenie stawu mięśniowego czy coś... Dziś odezwała się moja połamana dawno temu ręka... Prawa niestety i latam w opasce.
Gosia z którą nareszcie spotkałam się w Tarnowie, po raz drugi stwierdziła, że moja fryzura z tyłu wygląda inaczej niż z przodu hahaha :) Więc kochani, żeby wątpliwości już nie było, że ja to ja, wklejam Wam fryzurę z tyłu :P
Zdjęcie od mamussimy :)
Powiem Wam, że w życiu nie miałam tylu fajnych zdjęć :) Nie znoszę siebie na fotach, podobnie i teraz, aczkolwiek tym razem jest też jedna nowość. Nawet się sobie podobam ;) I chyba już taki fryz i kolor zostanie, jakoś się wyróżniam i taka swojska jestem :D
Jak tylko pojawi się oficjalnie artykuł ze zdjęciami jakie robiłam w sobotę na prośbę Kominowo to i owo, to na pewno się nim pochwalę :) A co, jestem uradowana, że miałam taką szansę, może to jest jakiś znak, może to początek, zobaczymy. Dziś chciałam Wam pokazać 3 zdjęcia z dzisiejszego spaceru :) Jest zimno więc musiałyśmy się ubrać ciepło i... modnie :P A w tym oczywiście pomogła nam niezastąpiona i cieplutka bluza MINT od Bibi Dreams i najcudowniejsza czapeczka MINT również od Bibi Dreams :) A na szyjkę co by młodzieży nie zawiało cudowny dziecięcy komin od... Kominowo to i owo!! :) Rewelacyjny :) Ja oczywiście modnie ubrana nie byłam bo nie lubię :P Nie wyglądam modelowo, więc staram się ukryć jak najlepiej a nie pokazywać jak moje dziecko :P Oczywiście zabawa była gdzie?? Jasne, że tak! W kałużach i kamieniach :) Do butów nalane, rękawy bluzy mokre po łokcie, wszystko do prania. Ale radość była a to najważniejsze :) :)


I ostatnia sprawa :) Od Madzi z bloga Babskie Blogowanie otrzymałam wyróżnienie, za które ogromnie dziękuję!! :)
Moje odpowiedzi:
1. Moja pasja... Zdecydowanie i z całą pewnością fotografia i motoryzacja ;)
2. Gdy nie tworzę to... Bawię się z córą, wymyślam różne rzeczy, planuję i kombinuję :)
3. Mam słabość do... Hmmm przychodzi mi na myśl tylko jedna słabość ;) Nooo 2, ale o drugiej (pierwszej w zasadzie) część wie - czyż nie?? :P Pierwsza to słabość do coca-coli :P
4. Plany na przyszłość ? Takie do zrealizowania?? Chciałabym kupić lustro, iść na kurs i go ukończyć a później działać.
5. Czy masz sentyment do którejś wykonanej przez Ciebie rzeczy ? Mam prawie do każdej :) Każda wykonana inną techniką, każda po raz pierwszy :) Ale największą słabość mam do zakładki bo jest po prostu piękna :D
 
Moje pytania:
1. Skąd taka pasja??
2. Czy to co robisz jest Twoim hobby czy wymogiem?? Tzn robisz bo lubisz, czy musisz z czegoś żyć??
3. Gdzie widzisz siebie za kilka lat??
4. Chciałabym jutro...
5. Moim kolejnym celem jest...

A nominuję:
I jeśli ktoś chętny to zapraszam :)

I przypominam o trwającym do soboty Candy!!

Miłego dnia!!


wtorek, 25 czerwca 2013

Kombinatorka

Jesteśmy u siebie. Młoda wpadła i od razu poleciała do klocków lego, a później spała ponad 3 godziny :) I co muszę stwierdzić - wrodziła się w ojca swego :P Burza w nocy, burza w dzień podczas snu, grzmiało okropnie a ona nawet nie drgnęła!! Spała!! Szok dla mnie, ale ja się burzy i huku boję okropnie...
A teraz siedzę z bolącymi plecami, jakoś dziwnie brzuchem, wypiekami i tak mi się wydaje, że znowu zaczyna mi się "jazda" zwana nerwicą... Nie wiem czemu, nie wiem skąd ale już ją poznaje... Pocieszam się, że mój wspaniały SKB też ma, więc nie jestem jakaś dziwna :P

Dziś nie będzie opinii bo nie zdążyłam napisać. Nie leży mi temat i żałuję... Ehh mniejsza o to. Dziś będę nudna i monotematyczna, więc jak kogoś nie interesuje, niech nie czyta :P
Pisałam kiedyś, że mam aparat Canon PowerShot s5 IS, który padł... Pytałam wczoraj gościa o kosztorys naprawy i powiedział mi... 500 zł :( Trochę dołożę i mam używane lustro, ale w piątek pojadę i zobaczę, może się okaże, że mniej będzie za naprawę... Dlaczego piszę?? Dlatego, że wczoraj od bliskiej mi osoby usłyszałam, że teraz ona spełnia marzenia, że ja pracy nie znajdę czy mam aparat czy nie, że żeby mieć pracę trzeba mieć wykształcenie (przypomnę tylko, że mam 2 kierunki studiów...) i jeszcze, że mogłam nie studiować to bym miała aparat wypas jaki chcę...A ja po prostu chcę robić lepsze zdjęcia, myślałam może nad jakimś kursem - może z UP by się coś udało, może jakoś bym dorobiła...
A dlaczego chcę zmienić?? Bo mi ten nie wystarcza...
Mam dylemat czy bym chciała Canon czy Nikon, ale chyba bardziej do Nikona mnie ciągnie...
I tak na szybko wytłumaczę.
Canon mój ma 6 megapixeli, ma ISO w zakresie 100-1600. Przy dużym zbliżeniu są szumy, obraz nie jest wyraźny, jest blady. Pomarzyć można o fotach w ruchu, np rajdy samochodowe, o makro - nie ma dużego zbliżenia a jak robię mocne to wychodzą ziarna...
Z Nikona marzę o modelu d3100 lub d5100 i uwaga czym się różnią: mają ok 14/16 megapixeli - wiecie ile to więcej?? Ehhh... Mają ISO w zakresie 100-6400 z możliwością rozwinięcia do 12800 lub 25600 - widać różnicę?? Dodatkowo mają zakres AF (autofokus) ok 11 krzyżyków - ruchome obrazy itp wychodzą fajnie...
I do tego z czasem (bo nie od razu oczywiście) 3 obiektywy - żebym mogła portrety robić, makro i krajobrazy: obiektywy 18-105, 35 1.8G, 35 f1.8, 40 f 2.8 Micro, lub 50 1.4
Albo AF-S NIKKOR 18-55mm 1:3.5-5-5.6G i TAMRON AF 70-3000mm F/4-5.6LD Macro 1:2
Marzenia...
W tym miejscu chciałam bardzo podziękować za rady, podpowiedzi i pomoc Madzi, Panu Dawidowi i Violi - zapraszam w linki - cudne zdjęcia :)

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Weekendowe spotkanie mam i dzień Ojca :)

I już po :) W sobotę odbył się zlot, a raczej zjazd Mam Blogerek i nie tylko :) Poznałam wiele ciekawych osób, wiele mam z pasją, spełniających marzenia! Nareszcie mogłam osobiście porozmawiać z Madzią - moją zakotwórczynią :)))) I z Gosią!! Niesamowite :)
A co najfajniejsze, to wysłuchałam opowieści o rozkręcaniu własnego biznesu, planach. Brawo :) Podziwiam kreatywność kobietek! Słuchając ciągle myślałam o sobie. A ja?? Cóż... Nie szyję, nie piekę, malować nie umiem. Trochę zaczęłam ozdabiać techniką decoupage. A co kocham?? Motoryzację, fotografię i góry... Przecież nie założę firmy w której będę wozić turystów w góry, oprowadzać po nich i robić im pamiątkowe zdjęcia :P Jednak podczas wykładu (tak to nazwę :)), słuchając o spełnianiu marzeń i nie tylko, w głowie miałam jeden szum - zdjęcia! I chciałoby się powiedzieć "nie, nie uda się", ale pamiętam, że zakazano :P Trzeba wierzyć i iść do przodu a nie marudzić, bo wtedy naprawdę się nie uda... Zobaczymy...
Wczoraj miałam małą sesję zdjęciową ;) Aparat popsuty, makro nie działa, ostrości nie da się ustawić ale dzielnie walczyłam. Nie jestem z nich do końca zadowolona, nie są przerabiane w PS, ale kilka jest fajnych :) Więc jeśli Marta pozwoli - to sesja dla niej, to wkleję w mój drugi blog. A wieczorem szukałam, grzebałam... Korci mnie żeby znaleźć jakąś używaną lustrzankę z jednym lub dwoma obiektywami. Canon lub Nikon, choć bardziej mnie Nikon korci, bo Canona już znam... I wiadomo, że nie drogą... Znalazłam kilka fajnych w widełkach cenowych 450 - 1200 zł z gwarancją. Zobaczę, pomyślę... Może uda się mój ożywić... W każdym razie coś więcej w późniejszym terminie ;)

Wczoraj był dzień Ojca. Emilkowy Tata nadal jest daleko i jeszcze ponad miesiąc nim przyjedzie na jakieś 2,5 tygodnia... Za pomocą wujka do Taty Misia wysłała laurkę :)


Tata to ważna osoba w życiu prawda?? :) Dla mnie tata jest kimś bardzo ważnym. Zawsze pomoże, zawsze mogę na Niego liczyć, mogę się wygadać, pochwalić. Zawsze dzwoni, a jak nie to jakoś mi tak dziwnie, pusto. Już się tak przyzwyczaiłam do tych telefonów :) Mój tata nauczył mnie prowadzić samochód :) To dzięki Tacie jestem takim kierowcą :) Mój Tata był moją dziewczyńską "miłością" hahaha :) Taak, do dziś pamiętam jak wracaliśmy z jakiejś wycieczki, mój tata ubrany w granatowy jeans, a ja tak patrzyłam i myślałam "Boziu, jaki on przystojny" hahaha :) Pamiętam jak strasznie było mi żal, kiedy podczas dnia otwartego w salonie samochodowym, kluczyk nie pasował do stacyjki i tata nie wygrał samochodu. Tak strasznie chciałam żeby coś miał! Tata jest moim wsparciem :) Był ze mną podczas praktycznie każdego egzaminu - jak nie osobiście, to myślami... Pamiętam jak nie zdałam egzaminu w Lublinie, wyjrzałam przez okno, a On czekał tam na dole i intensywnie patrzył w okno, pokazywał jak trzyma za mnie kciuki. A ja go zawiodłam :( Pewnie tego już nie pamięta, ale we mnie to siedzi... Mój tata to dla mnie guru motoryzacyjny :) To z nim kupowałam najlepsze auta, to On zapisał mnie na prawko w małej tajemnicy przed mamą i to dla niego zaczęłam się przykładać do matury i nauki :P Żeby pokazać, że warto mi zaufać, żeby był dumny. To on zawsze pomyśli najpierw a nie działa :) Dużo głupot mnie ominęło dzięki temu ;) I to tata już od 2 rano wyciągnął mamę i czekał pod porodówką na wnusię :P A potem z radości zapomniał zdjąć ochronnych niebieskich woreczków z butów :)

Dzięki Tatuś za wszystko!! I Kocham... Choć nie mówię... Ale ja już tak mam... :***** 

sobota, 22 czerwca 2013

Makro i widokówka

Zaniedbałam... Wiem... Ale dziś jakiegoś kopa dostałam i wrzucę kilka zdjęć. Nie wszystkie.
Sprzęt mi siadł. Makro nie działa na amen... Szkiełka jakie kupiłam okazały się do d... :(
Wypadałoby kupić, marzy mi się nadal lustro... A póki co, w poniedziałek moje pudło leci do naprawy...





czwartek, 20 czerwca 2013

Dama :)

Próbuję się skupić, choć jest ciężko jak słychać walenie za ścianą aż się szyby trzęsą!! Ku^&%^ już nie daję rady!! Co za patałachy, co za slums do cholery... Jak ja żałuję, że tu mieszkam...
Raz... Dwa... Trzy...Cztery... Sto pięć...

Pisałam kiedyś, że mam w domu małą damę. Emilka od jakiegoś czasu na każdy spacer wychodzi z reklamówką, w której taszczy herbatniki, opaskę na włosy, ewentualnie jakieś picie czy... mały słownik języka angielskiego :P Wychodzi i nie chce jej oddać za żadne skarby!! Nawet uwagi nie zwraca na to, że zbyt duża siatka ciągnie się za nią niemiłosiernie, wpada do kałuży lub wznieca tumany kurzu, targa się, brudzi. Misia musi i już. Od chrzestnej dostała plecak (żabi!! Od Skip Hop :D). Za duży wiadomo, ale też go twardo nosi na tych małych pleckach lub ciągnie za sobą po ziemi. Moja mała dama :) Ostatnio ja zmieniłam swoją torbę :) Po przepakowaniu się, zabrała mi ją córa :) Od tego momentu po domu - bo na zewnątrz wyjść nie pozwoliłam :P - moje dziecko chodzi taszcząc ją za sobą :P Dlatego postanowiłam jej sprawić jakąś torebkę.  W końcu panna, już nie taka najmłodsza, niech ma. Szukałam, szperałam i... nic. Nie to, że nie ma. Są. Ale znowu nie takie jak ja bym chciała. Nie chcę Hello Kitty, nie chcę typowo dzieciaczkowych z pluszu, różu itp. Ciężka sprawa ze mną, zdaję sobie sprawę, że jestem bardzo wymagająca... I pewnego dnia, gdy już prawie się poddałam, na jakieś 3 dni przed Targami w M1, gdzie mamy pokazują swoje wyroby dla dzieci i innych mam, na FB natknęłam się na TE torebki!!
Znacie?? Mamu-hm to firma stworzona przez Mamę :) Z tego co zauważyłam obecną i przyszłą :) Pani Marto gratulacje i wszystkiego dobrego!! Mamu-hm to ręcznie robione torebki dla najmniejszych, małych i tych ciut większych dam :) Niebanalne i wyjątkowe. Nie ma dwóch takich samych :) I co najważniejsze, torebki Mamu-hm mówią STOP banałom :) Nie znajdziesz wśród nich droga mamo cukierkowych kociaków, rażącego różu, pluszu - chyba, że sobie zamówisz :P Są wykonane starannie, z dbałością o każdy szczegół. Pięknie wykończone, z trwałych kolorów :) A Pani Marta umożliwia swoim klientom marudzenie! Nie ma czegoś wśród wzorów?? Napisz, a będziesz to miał :) Ja zapytałam, czy nie ma przypadkiem torebki z żabką i Pani Marta postanowiła taką dla Nas uszyć! W tempie ekspresowym, zwracając uwagę na to, by nie było koralików które Młoda uwielbia odrywać :) Przy odbiorze okazało się, że mamy wybór spośród 2 żab, 2 kolorów pasków i 2 kolorów wnętrza :) Cóż za miłe zaskoczenie!!
Pani Marto jeszcze raz bardzo, bardzo dziękujemy!! :) I życzymy sukcesów!! A Was kochani zapraszam na zakupy :) Dla córek, siostrzenic, czy innych małych dam i nie tylko :) Bo torebki od Mamu-hm rozchodzą się jak ciepłe bułeczki!! :) A ostatnio poza torebkami pojawiło się kilka nowości! Zatrzaskowe portfele, i fenomenalny szczery Jerry - piórnik :) Polecam gorąco!!
A tutaj Emilkowa, dorosła torebka :)


A tak się prezentuje na modelce - damie :) I tego mi trzeba, takich ludzi i takich produktów :) A do damy wracając... Torebunia, sukieneczka i... wywrotka z kamieniami :P Hit osiedlowy :D


I... Jest wielki kamień?? Jest impreza!! :D
A ja tymczasem przygotowuję się na spotkanie Mam :) To już w sobotę!! Doczekać się nie mogę, ale i stres mam!! Chwała, że jedzie Nas komplet, jakoś raźniej będzie :) I podziwiam mamussime za organizację! Szacun :)



środa, 19 czerwca 2013

O pewnym "naście" które już nie wróci i o foto...

Moje "naście" nie wróci - to rzecz najpewniejsza z pewnych. Ale dziś już zakończyła się epoka innego "naście", Emilkowego - szczęście, że mowa jedynie o miesiącach :P
Tak, tak... Dziś moja mała córeczka, ta wyczekiwana co nie tak dawno kopała i wypychała brzuch aż bolało, ta co jeszcze mam w głowie jej narodziny, czuję to wszystko, ta malizna moja kończy dziś 20 miesięcy... Aż ciężko mi w to uwierzyć... Wiem, że piszę co miesiąc podobnie, ale co poradzę. Co poradzę, że co tydzień, co miesiąc dziwię się jak ten czas leci. Dopiero pamiętam rok, później 1,5, dopiero co pisałam o 19 miesiącach a tu proszę... Przeraża mnie gdy patrzę na suwaczek - leciał do 1 a teraz już do 2 zmierza, a za momencik 3 będzie... Żal mi trochę. I nie to, że nie chcę jej takiej, ale za szybko mi czas ucieka, nie zdążyłam nacieszyć się takim "Betonkiem" - pamiętacie co?? :P A już mam małą damę...
Uwielbiam ją obserwować :) Jak siedzi skupiona i czyta, lub rysuje po zeszycie :) Układa się przy tym jak dorosła panna. Potrafi odzwierciedlić każdy ruch dorosłego, dziś powtórzyła po mnie słowo "kupa" i zaczęła się śmiać :) Jestem z niej dumna za to jaką jest dziewczynką. Jak dba o młodszych (choć czasem im też przywali :P), jak potrafi się dzielić, jaka jest otwarta, wesoła i radosna :) Jak klocki pięknie układa, jak gra w MEMO choć jest od 3 lat :)
Nie wiem co bym zrobiła gdyby coś jej się stało... Umarłabym po prostu... I właśnie wczorajszy dzień był dla mnie straszny... Wiem, wiem spanikowałam, przestałam myśleć racjonalnie, ale tak strasznie się wystraszyłam, tak okropnie...
Podgrzewałam obiad Emilce, otworzyłam szafkę w której mam suszarkę na naczynia. 2 półeczki takie ja wiem, metalowe... Na górnej stały szklanki, pełno szklanek a na dolnej talerze. Nim zdążyłam ją otworzyć to do kuchni weszła Emi, prawie za mną stanęła. I wtedy otworzyłam szafkę po jej miseczkę. I nim się skapnęłam o co chodzi, to ta górna półka opadła... Pamiętam tylko huk. Straszny huk. Wszystko latało a ja starałam się to jakoś złapać i krzyknęłam do córki żeby poszła stąd. Nie dałam rady, coś tam odbijałam i leciało do zlewu, coś tam zasłaniałam i wtedy poza tym hukiem, trzaskiem tego szkła - okropieństwo - usłyszałam przeraźliwy krzyk Emilki. Kątem oka spojrzałam, że ma otwartą buzię i tak przeraźliwie krzyczy, podskakuje... Chciałam ją złapać ale nie mogłam bo mi uciekała, w końcu ją szarpnęłam do góry i po tym szkle pobiegłam na przedpokój. Bo tylko tam nie było tak dużo szkła... Cała kuchnia, cały pokój zasypany - poszły talerze, szklanki, filiżanki z kompletu ślubnego, kubek od męża na pierwsze walentynki :( Nic to. Posadziłam taką histerycznie krzyczącą Emi na krzesełku i zaczęłam ją oglądać. W buzi miała szkło... Wyjęłam bo mi sama język podstawiała. Pod oczkami miała odrobinki i na całym ciele, wszystko jej delikatnie zdejmowałam. I stópkę, paluszka dużego miała zakrwawionego, kapało na podłogę. Nie dała sobie zobaczyć, bałam się, że tam coś jest, że jej nie wyjmę, ale okazało się, że tylko się przecięła... Oczami wyobraźni widziałam ją z powbijanym w ciałko szkłem... Na szczęście nic jej nie jest, musiała się tylko huku przestraszyć. Mnie o dziwo też nic, choć po szkle biegałam gołymi stopami... Jezu, nie wiem co ja bym zrobiła gdyby coś jej się stało, przecież to moja wina ;( W każdym razie kolejny raz przekonałam się, że mogę liczyć na rodziców... Spanikowana zadzwoniłam do taty, który w tempie ekspresowym przepchał się przez korki i był u mnie. Mama udzielała rad przez telefon... Boże dziękuję!!

Co do fotografii, to zaniedbałam trochę mój drugi blog... Kto tam zagląda to przepraszam, postaram się nadrobić, powklejać zaległe zdjęcia. Ale coś mi aparat się psuje... Drży przy robieniu zdjęcia pionowo, makro nie chce działać... Muszę pomyśleć nad tym makro Canona ale to 400 zł prawie... I szkiełka co kupiłam okazały się g.... :( Muszę dokupić osobno każde, żeby coś warte były... Ale cieszę się bo dziś robiłam małą sesję Emi :) I ja z tymi anty umiejętnościami i nie wypaśnym sprzętem i bez polepszania w PS, robię lepsze zdjęcia niż znajoma mająca super wypas i własną firmę :P No i foty koloryzuje :) Hihi cieszę się no :P

wtorek, 18 czerwca 2013

Sprzątający cud! :)

Dzień dziś straszny... Ale jutro napiszę coś więcej. Dzięki Bogu żyjemy i mamy się dobrze...
Jakiś czas temu obiecałam recenzje produktów jakie dostałam w ramach współprac. Dziś zaczynam, bo z obietnic się wywiązuję :) W miarę możliwości postaram się to czynić regularnie - co wtorek.

Nie jestem idealną Panią domu, a do perfekcji to już w ogóle brakuje mi bardzo wiele. Nie mam brudu i smrodu, ale nie lubię sprzątać więcej niż ryneczku ;) Odkurzam codziennie, bo przy mojej Młodej nie ma innego wyjścia, na mokro ścieram ze stołu, ale kurze... Pokrywę od akwarium... Nie to, że zapominam, ale po prostu mi się nie chce. Ale ktoś sprzątać musi i tym kimś jestem ja. Sprzątam generalnie w soboty. Generalnie czyli wszystko. Ale nie znoszę kurzy ścierać - okropność!! Wszystko lata, co zetrę to znowu opada. Na mokro próbowałam i nic. Więc mąż kupił Pronto i przejął ten przykry obowiązek. Ale później umierał przez kilka dni bo jest alergikiem, bo go podrażniło, a i ja nie czułam się najlepiej. I kiedyś otrzymałam propozycję współpracy. Generalnie chodziło o żel do prania dla dzieci i alergików Concertino Baby. Wraz z żelem dostałam Barit Multiclean. Długo stał na półce bo nie miałam ochoty na używanie go. Często do rodziców jeździłam, więc nie sprzątałam. Aż nazbierało mi się tyle kurzu, że i ja oniemiałam! Wstyd! Zostawiłam dziecko u dziadzi (taty mojego) a ja wpadłam do domu na sprzątanie. I wtedy stało się! Zakochałam się w tym spray'u! Serio!! A dlaczego?? Bo nie śmierdzi, nie ma intensywnego i duszącego zapachu! Nie boli po nim głowa, nie kicha się. Jest bezpieczniejszy dla zdrowia niż inne bo zrobiony na bazie alkoholu etylowego a nie metylowego. Ale więcej! :) Idealnie czyści. Jest do wszystkich powierzchni - do drewna, szkła, metalu, sprzętu elektronicznego - jeden do wszystkiego :) Usuwa kurz, chroni meble, i! Uwaga najważniejsze dla mnie i najwspanialsze!! Kurz nie siada!! :D Sprzątałam w sobotę, a w piątek tydzień później na czarnej komodzie nadal nie było kurzu!! Uwielbiam go - ile mniej roboty :P A kurz nie siada, bo spray ma składniki antystatyczne które temu zapobiegają :) Polecałam już rodzicom, polecam i Wam :) Sama od teraz będę go używać zawsze!! I mężowi lepiej będzie :) Cena za 350 ml to ok 8 zł. W sklepach jeszcze nie widziałam, ale zawsze można zamówić przez internet o TU :) I ja chyba będę hurtem zamawiać :)





Co do żelu Concertino Baby do białego, to jest identyczny jak color, o którym możecie przeczytać TU :) Wydajny, nie uczula, ładnie wypiera :) Różni się tylko zapachem, który bardziej kwiaty przypomina, ale nadal jest łagodny, delikatny, a ubrania po praniu pachną świeżością :) Oczywiście i w tym wypadku polecam gorąco :)




A firmie Concertino Baby dziękuję za współpracę i możliwość poznania produktów :)

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Domowo...

Miało być o czymś innym, o oczekiwaniu i takie tam, ale nie będzie bo jak zwykle zagotowałam. Jak zwykle za sprawą tych samych osób. Ja nie wiem, powinnam być odporna, mądrzejsza, ale głupota ludzka powinna być karana!! Nie rozumiem ludzkiej zawiści, złośliwości, dwulicowości. Mądre to, wykształcone, wierzące jak nie wiem co, a takie... Szkoda gadać, a z drugiej strony nie potrafię się uodpornić, zrobiłabym coś by mieć spokój, ale w głowie mam tylko jeden pomysł...

I tyle z planów postu i tyle z żalu wylewania bo więcej to nie chce mi się tu wciskać klawiszy na temat powyższy, szkoda je tłuc na coś takiego.
Jesteśmy w domu. Dziś przyjechałyśmy a młoda od razu poleciała do zabawek :) Nie wiem jak się to dzieje, ale gdy wpadamy do domu to dziecko znika :) Cisza, spokój, nikt nie woła, Młoda zajęta u siebie w pokoju, a ja... mogę spokojnie rozpakować toboły... :/ Toboły to tragedia. Zawsze mam ich tyle, jakbym na koniec świata jeździła. A później wtaczam się z nimi i Emilą na ręku... Ledwo żyję, dosłownie. Ale pomysłu jak to rozwiązać brak... I tak rozpakowując toboły natknęłam się na prezent imieninowy - kosmetyki z Sephory O.o tiaaaa... Ja nie ukrywam, że jestem mało kobieca. Nie dla mnie dbanie, SPA, malowanie. Ja nie mam czasu albo mi się nie chce. Wolę luz, dres rozciągnięty po domu. Czasem jednak mi głupio i żal. Bo w głębi duszy chciałabym się choć ciut podobać, chciałabym być zadbana i kobieca. I tak myślę... Prezent, niedawna propozycja współpracy od pewnej firmy - może to znak?? Może czas o siebie zadbać, malować, pachnieć, kobieco ubierać... Bo ja nie mam stylu, nie mam wyczucia - stylisty mi trzeba! Ot co... O diecie już nie mówię, dieta była i kicha... Nie leczę się... Chyba czas się taką wielką polubić i zaakceptować :(

Wracając do Emi :) Po południu dziewczyna również była prawie nieobecna - pluskała się w miednicy :P Z racji upałów postanowiłam znowu spróbować pożegnać pieluchę. Sukces bo siada na nocnik!! Ale... sika na łóżko, podłogę... Nie woła, nie zwraca uwagi... Ucieka i się przewraca... Chyba jeszcze nie czas. Ale za to jest wesoło, bo ulubiony strój domowy Emi to podkoszulek, majtki i... gumiaki :P

Emilkowa krowa :P
Ulubione zajęcie - robienie baniek :)
Pamiętacie jak prawie rok temu pokazywałam takiego malucha od Emi mniejszego?? To ten sam...
A tu... Wiadomo :P



piątek, 14 czerwca 2013

Taka tam paplanina ;)

Miałam dziś pomysł na post. Na wyrzucenie z siebie tego, co mnie denerwuje. Ale nie miałam zamiaru pluć jadem - spokojnie ;) A później pomyślałam sobie "po co", po co się denerwować jak i tak Ci co powinni nie przeczytają, nie zrozumieją, odwrócą kota ogonem itp. Jednak nie byłabym sobą gdybym nie zrobiła listy co to jest :P A: wazeliniarstwo, nieszczerość, włazid...., stronniczość, fałsz, zakłamanie - to najwięcej. Nie zawsze trzeba mieć rację! Ja to wiem, przestałam na siłę każdego pouczać i przekonywać, choć nie ukrywam, że dawniej tak robiłam... I wkurza mnie, że facetów - tych prawdziwych - nie ma. Ale o tym innym razem.

A dziś wspomnienie i zapisanie na kartach e-pamiętnika, Naszego dnia z Emilką :) Jednego z wielu, a codziennie innego :)
Lubimy gdy świeci słońce :) Wtedy na polu siedzimy non stop :) Gdy pada, to wiadomo tylko rano (bo zwykle pada popołudniami a ja nadal bez kaloszy...) Na spacer wyruszamy już o 8 rano! :) I łazimy do 12 :) Malujemy kredą, zbieramy kamyki i patyki, oglądamy świat, zaczepiamy :) Idziemy do piasku gdzie dostajemy ochrzan :P Babramy się w nim, a potem i jedna i druga nadaje się do prania ;) Idziemy na huśtawki, znowu na spacer i do domu - bo Młoda nie lubi spać w wózku. Popołudnie wygląda podobnie :) Wczoraj z ciocią Martą i Olinkiem byliśmy na dłuuugim spacerze :) Dobrze nam to zrobiło, na tyle, że jutro zastanawiam się nad wycieczką z Młodą :) Nie ma gdzie jechać, więc kombinuję spacer - dłuuuugi spacer :) Taki ze spaniem w trakcie :P Tylko czy ja dam radę :P
A dziś moja mała po raz pierwszy chciała coś, co nie było żabą :P Kupiłam jej pluszaka, bo ciągle słyszałam "Mniu" czyli Misiu :) Serce się radowało gdy patrzyłam na moją szczęśliwą dziewczynkę :) Jak tuli, całuje, karmi i lula swojego Mniu, jak każdemu pokazuje, że mama Niuni Mniu kupiła :P



A po południu spaceru nie było. Bo miałam kilka sklepowych załatwień. Odbierałam lodówkę dla męża, buty dla siebie na górskie wycieczki, co by boso nie latać, chociaż za jednym Panem to bym poszła :P Po autograf rzecz jasna :)
I na poczcie byłam odebrać przesyłkę... Zakochałam się!! Już nie długo o niej coś więcej, choć i tak pewnie część wie co to :P A później będzie więcej i więcej, bo od dziś TO nam, a raczej Emi będzie towarzyszyć w podróżach :)
Miłego wieczoru! :)

Copyright © 2016 www.ciepelkowo.pl | blog
| Magda M. Ciepełkowo