wtorek, 28 maja 2013

Co za nami, co przed nami...

Za nami miesiąc rozłąki. Jak pomyślę to wydaje mi się, że czas zwolnił. Ciągnęło się to wszystko niesamowicie, wszystko na mojej głowie. Muszę dać radę cały dzień zabawiać Emi, sprzątać, gotować, załatwiać ważne sprawy, robić zakupy. Muszę mieć siłę by taszczyć siatki i Emilkę do domu. A czas dla mnie?? Nie ma. Nie jem, choć akurat tego mi nie żal i nie czuję się z tym źle. Nie mam kiedy wyjść do łazienki za potrzebą, a jeśli już to zawsze idzie ze mną widownia... I mój błąd - nie odpoczywam nocą. Bo akurat wtedy mam czas pomalować, popisać, porozmawiać...
Póki co jakoś nie specjalnie brakuje mi G. Jakoś przyzwyczajona jestem do samotności, choć nie ukrywam, że nadal mi nieswojo spać w domu i, że narzekam bo nie ma mi kto iść do piwnicy czy wyrzucić śmieci :P Z mężem codziennie rozmawiamy na skype, na gg. Żal mi Misi bo widzę jak czeka na tatę, jak mówi do ciemnego ekranu gdy wybija godzina rozmowy, jak codziennie pamięta by skreślać dni na kalendarzu. Już chyba troszkę się przyzwyczaiła bo nie woła go non stop, ale z drugiej strony widzę, że taty jej brakuje. Na krok nie odstępuje mojego taty a swojego dziadzi i stąd moje wrażenie o tęsknocie.
Z drugiej strony jak pomyślę ile jeszcze przed nami, to zaczynam się bać i smucić... Bo tak naprawdę to te 30 minutowe czy godzinne rozmowy mi nie wystarczają. Bo przed nami jeszcze 2 długie miesiące, a może trochę więcej. Jak to będzie?? Czy nadal dam radę?? Jak będzie gdy wróci na chwilę... Jak gdy znowu wyjedzie :(
A prawda jest taka, że męża będzie mało z nami... Wraca za 2 miesiące i siedzi ok 2 tyg, po czym jedzie na 4 miesiące... Wraca na jakiś tydzień a dalej nie wiadomo... Nie ma go z nami w najważniejsze daty: rocznicę ślubu, imieniny moje, młodej, jego, urodziny moje, młodej, jego, mikołajki...
Ciężko mi jednak i jeszcze jego siostra... :( Nie umiem się nie przejmować. Gdzieś w głębi mnie siedzi wielki strach :(

16 komentarzy:

  1. Dasz, a raczej dacie radę... Naprawdę w to wierzę. Mocno. Wiem, że łatwo nie jest. Nie będzie. Że boli nawet to, że człowiek sobie sam poradzić potrafi...

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana będzie dobrze, musi być dobrze :* Jesteś silna babka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* Ale tej silności też się boję...

      Usuń
  3. Mocno przytulam. Troszeczkę wiem, co czujesz bo w poprzednie wakacje mój P. wyjechał do Anglii na dwa miesiące. Ale było mi łatwiej, bo pojechałam do rodziców, a później do teściowej. Sama byłam przez pierwsze dwa tygodnie i było mi ciężko. Początek najgorszy, później już jakoś daje się radę wszystko organizować. Nie masz blisko kogoś z rodziny, kto mógłby czasem Emilkę Ci popilnować? Żebyś sama mogła się wyrwać do sklepu. Bo o godzinnym spacerze to pewnie nie ma mowy, co?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam to szczęście, że co weekend jestem u moich rodziców. Teraz siedzę cały tydzień nawet. Więc trochę oddechu łapię u nich. Tylko na nich mogę liczyć i wdzięczność moja nie zna granic, bo inaczej to chyba bym się załamała, albo popadła w jakąś obojętność totalną...
      Dziękuję :*

      Usuń
  4. Przytulamy was mocno i współczujemy rozłąki! Jesteście bardzo dzielne, że dajecie radę. A on na pewno, nawet jeśli to trudne, robi to z myślą o was...Czasami trzeba zacisnąć zęby i poczekać na lepszy czas, a wtedy czerpać z niego garściami! Buziaki !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy :* Oby ten lepszy czas szybko nadszedł... Albo choć plany, to już będzie łatwiej...

      Usuń
  5. Bardzo Ci współczuję. W tamtym roku byłam sama z Arturem 3 miesiące... bardzo długie trzy miesiące. Teraz też czeka nas rozłąka, ale tym razem postaramy się, żeby była ona jak najkrótsza - 2 miesiące maks. Przytulam mocno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam jak uważnie śledziłam Waszą historię i kibicowałam... Obym i ja była taka silna. Dzięki śliczne!

      Usuń
  6. współczuje, trzymaj się :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Ważne, że masz rodziców, zawsze to jakaś pomoc, oddech, chwilka dla siebie. Niestety takie życie, że trzeba zacisnąć zęby i myśleć o tym, że to wszystko jest po coś - żeby Wam się żyło lepiej, Emilce. Że teraz jest ciężko i pewnie będzie jeszcze trudniej, ale potem będzie lepiej, kiedyś ta rozłąka się skończy i wszystko zacznie się układać. :)

    corsyka

    OdpowiedzUsuń
  8. musisz być silna!powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  9. Kochana wiem jakie to trudne gdy jesteś sama, dasz radę, Emilka na bank tęskni i trudno się dziecku dziwić... ja czuję, że ta rozłąka bardzo dobrze zrobi Waszemu związkowy, zatęsknicie a potem będzie cudownie :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Madziu doskonale rozumiem Twoje rozterki, a nawet wydawałoby się irracjonalny strach przed samodzielnością. Znam Twoją tęsknotę uczciwie Ci powiem że z dnia na dzień będzie Ci wbrew pozorom coraz łatwiej. Trudniej zrobi się po urlopie męża gdy pozostaje niedosyt wspólnych chwil. Wówczas dopiero każdy dzień ciąży niemiłosiernie. A tymczasem wierzę w Ciebie i Emilkę. Musisz znaleźć czas i na pasję i na odpoczynek.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dzięki dziewczyny :* Jakoś tak lepiej człowiekowi, jak wie ile życzliwych osób ma obok siebie :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, dziękuję za pozostawienie komentarza pod tym postem i Twój czas jaki poświęciłeś aby nakreślić tych kilka słów :)

Copyright © 2016 www.ciepelkowo.pl | blog
| Magda M. Ciepełkowo