Featured

piątek, 31 maja 2013

Pomieszanie z poplątaniem :P

Dziś wcześniej niż zwykle i o wszystkim dosłownie :)
Zacznę od podziękowań dla Was wszystkich, którzy czytacie, komentujecie, wspieracie, rozmawiacie, poprawiacie a czasem nawet ochrzaniacie :)
Za to, że jesteście, że mam się komu wyżalić, mam się z kim podzielić radością, dumą, problemem. Że mogę liczyć na pomoc, wsparcie, ochrzan, śmiech i wszystkie inne emocje - cała paleta barw :)
Wczoraj licznik wybił 50 000 odwiedzin! A "polubiaczy" ostatnio Nam wyskoczyło 100! Dzięki raz jeszcze :)

Kolejną sprawą jaką chciałam się z Wami podzielić, to czerwcowe spotkanie Mam w Tarnowie :) Plakat jest na blogu, spotkanie organizuje przesympatyczna mamussima :) Będzie zapewne dużo śmiechu, dużo rozmów, wiele tematów i... niespodzianek ;) I ja dołączam się do zaproszenia Was na wspólne po południowo - sobotnie pogaduchy :) Szczegóły na Blogu :)
Madzia z babskiego :) Może wpadniesz?? Jesteś mamą, tworzysz cuda :) W razie czego służę miejscem podczas transportu ;) Zapraszam! :)

Prawie tydzień temu obchodziłyśmy Nasze mamowe święto :) Na blogu Mamy Zmagania i Niedomagania Ola - autorka bloga, zorganizowała akcję - I ja jestem mamą! Przedstawiała w niej sylwetki Mam, a my miałyśmy odpowiadać na pytania - mamowe oczywiście :) Fajna zabawa, fajnie przeprowadzona :) Dużo ciekawych rzeczy można się było dowiedzieć i poznać podobne do Nas mamy :)
A oto sylwetka samej Oli :)

Aleksandra Marciniak - Mamy Zmagania i Niedomagania 



Wiek: 25 lat

Rodzina:  Kochany Krzyś (25 lat) i syn Mikołaj (5miesięcy), no i nasz pies, Raissa vel Lusia, Dżesa i inne ;)

Zawód:  Psycholog z zamiłowaniem do pracy klinicznej, obecnie przede wszystkim kochająca  mama, po godzinach także doktorantka na Wydziale Lekarskim CM UJ



Moje dziecko najbardziej lubi, kiedy
jesteśmy wszyscy razem. Kiedy tata trzyma go na rękach a mama wygłupia się i stroi miny, kiedy dostaje całusy w jeden policzek od mamy, w drugi od taty i to jednocześnie- wtedy widzę, że nasz malutki synek aż zanosi się tym szczęściem.
Kiedy mam czas tylko dla siebie to
przyznaję czasu takowego niewiele, bo jak tu mieć czas dla siebie skoro mały M. zaledwie 5 miesięcy ukończył, kiedy karmiony piersią i otoczony ogromem matczynej miłości! Ale kiedy znajdą się już te chwile, te przedpołudniowe drzemki małego M. to mama piję lekką kawę z pianką, sięga po książkę, zaczytuje się choć tylko na chwilę. Szuka inspiracji i pisze bloga. Ot jej świat!
Najfajniesze w byciu mamą jest
doznawanie tylu radości każdego dnia. Macierzyństwo daje mi niesamowite możliwości. Nigdy bym nie przypuszczała, że mimo chronicznego niewyspania i braku sił, będę mogła pod wpływem porannego śpiewu mojego skowronka przenosić góry i o zmęczeniu zupełnie nie pamiętać. Przed nami wielka przygoda we wspólnym poznawaniu świata.
Najtrudniejsze w byciu mamą jest
 świadomość, że całą sobą tak silnie wpływamy na to, kim stanie się nasze dziecko.
Zaczęłam prowadzić bloga bo,
poczułam ogromne pragnienie dzielenia się swoimi doświadczeniami młodej mamy. Impulsem było karmienie piersią, które zaskoczyło mnie totalnie i wzbogaciło moje JA o nową bezcenną wartość. Nie umiem wyjaśnić co  się wtedy stało, jednak wiem na pewno, że to doświadczenie pchało mnie niespokojnie do innych mam, do jakiejś wspólnoty wymiany myśli.
                         
Marzę o / marzę żeby
moja rodzina była spokojna i szczęśliwa, by osiadła w małym domku z dala od miejskiego zgiełku, gdzie kawa będzie smakowała inaczej, bo o poranku w ogrodzie, gdzie jabłoń obrodzi, gdzie najmniejsze troski pokonać będzie łatwiej, będąc na swoim.
Adres i zaproszenie do odwiedzenia bloga

Zapraszam do odwiedzenia  bloga Mamy Zmagania i Niedomagania, gdzie MamaMia zmaga się a czasem i niedomaga, o czym pisze wzburzona lub mniej. Gdzie świat małego M. zamyka w słowach kilku, gdzie intelektualizuje, zapytuje, wciąż poszukuje, gdzie w projekcie PSYCHO MAMA psychologiczną stroną ciekawych zainteresuje.


Zapraszam!


Ja również zapraszam na bloga :) 
A na samym końcu chciałam Wam powiedzieć jak to sama stałam się dzieckiem za sprawą osobistego, własnego brata :) W sobotę na spacer z Emilką wybrała się cała rodzinka. Zabawy było co nie miara :) Mój brat, wielki i stary koń :P :D zjeżdżał na zjeżdżalni, kręcił się na karuzeli, huśtał... I ja się odważyłam!!
Tak - zjeżdżałam na zjeżdżalni :) Tak - biegałam po zamku dla dzieci :) Tak - kręciłam się na karuzeli :) Tak - wraz z bratem huśtałam się na równoważni :))
Ale miałam radochę! Dzięki brat!! :))

czwartek, 30 maja 2013

Ciepełkowo powraca i po kościelne refleksje...

Zacznijmy od zmian, które mam nadzieję są widoczne, a w 100% cieszą moje oko :) Oczywiście oko Emilki też, bo ma swoją żabę :) Już od dawna chciałam coś zmienić na blogu, poprawić i ulepszyć. Wczoraj po raz milionowy wgrałam gotowy szablon, ale nie spełnił moich oczekiwań, dlatego stworzyłam coś swojego. Może proste i prymitywne ale moje i moje oko cieszy :) Nareszcie udało mi się zrobić wysuwane okno FB :) Nie było to takie trudne, nie mam pojęcia czemu wcześniej się nie udawało ;) Ale to nie koniec zmian... Stopniowo poznika to i owo, a pojawią się nowe strony (może :P)
Wraz z zmianami wyglądu powraca chociaż częściowo dawne ciepełkowo :) Jeśli jest ktoś kto czytał od początku (chociaż pewnie nie, bo blog był swego czasu zamknięty dla czytelników, później nieczynny) to wie, że było tu ciepło, rodzinnie i swojsko, a przynajmniej starałam się żeby tak było :) Wiadomo - nawet w najlepszej rodzinie nie jest zawsze idealnie i tak bywało też z Naszą. Szczerze się przyznając, troszkę się czasami zapędziłam, troszkę zagubiłam, podjęłam pewne decyzje których żałuję a które muszę doprowadzić do końca. I źle się z tym czuję. Dlatego moja decyzja to powrocie do korzeni (prawie:P) Zdaję sobie sprawę, że blog tym samym stanie się mniej poczytny (choć i tak nie jest w w tabeli tych bardzo poczytnych), może mniej "medialny", ale będzie mój :) Taki rodzinny i na luzie :) Nazwa ciepełkowo jest "dziwna" i mało poważna, ale niech zostanie :) W końcu drzewo korzeni nie traci :)

Dodam tylko, że na blogu pojawiły się już teraz 2 nowe rzeczy. Pierwsza to zakładka Decu, gdzie będą zamieszczane moje propozycje prac i które gdyby był ktoś chętny można będzie kupić, zamówić coś innego itp. Drugą rzeczą jest formularz kontaktowy (mam nadzieję, że działa), za pomocą którego można się ze mną kontaktować w każdej sprawie. Zawsze to łatwiej niż szukać maila :) Formularz znajduje się pod postami.

**************************************

Jeśli zaś chodzi o refleksje po kościelne... Udało nam się być dziś na procesji. Ciepło było, ale pochmurno. Już nie raz pisałam o ubieraniu dzieci, nie raz pisałam o dziwnej tendencji mam, ukazał się nawet artykuł, że 80% polskich matek dzieci przegrzewa!! Nie chodzi już o to, że moja Mała jest raczej z zimnego wychowu i ku przerażeniu babć i mam z placów zabaw (mam notorycznie zwracaną uwagę na zły ubiór dziecka, na wychodzenie w każdą pogodę, na to, że siedzi na ziemi i bawi się piaskiem - już nawet wspominać mi się o tym nie chce) chodzi ubrana normalnie i stosownie do aury, a nie przegrzewana - uwierzcie, że dziś dzieci były w kurtkach, wełnianych czapach, grubych rajstopach i getrach... Żal mi tych maluchów... Tym razem chodzi mi o modę dziecięcą. Rozumiem, że w sklepach jest przesyt ubranek w kolorze różu. Chociaż nie, tego nie rozumiem. Różu nie lubię, ale jakąś tam rzecz Emi w jego odcieniach ma. Ale na Boga czemu wszędzie jest TYLE różu, w tych wszystkich świńskich i majtkowych odcieniach?? Ale ok, o gustach się nie dyskutuje. I w różu dziecko można ubrać ładnie i elegancko. A mama która różu nie trawi (ja na ten przykład), może poszukać innych kolorów. Emilka ma mało różowych ciuszków, na palcach jednej ręki zliczę, za to masa kolorów tęczy i nie tylko :) Wracając jednak do tematu. Ja nie mam swojego stylu jeśli o ubiór chodzi, preferuję raczej wygodę. Natomiast moje dziecko mimo wygody staram się ubierać ładnie i elegancko. Nie mamy naszywanych miśków i wróżek na spodniach/czapkach/kurtkach, mamy dorosłe ubrania ale w małym rozmiarze ;) Po prostu nie znoszę tego dziecięcego do przesady "szyku", podobnie jak nigdy nie zrobiłabym z dziecka małego zwierzątka zakładając mu kombinezon z uszami i łapkami jak miś/tygrys/małpa itp. Tak już mam. I dziś się zastanawiam co z tymi mamami, co z ich gustem... Same ubrane jak z okładki Vogue, a dziecko... Mówiąc szczerze to tak byle jak. Albo całe w różu i wyglądało niezbyt szczęśliwie, powiem więcej - miało za małe ubranka i wyglądało jak mały, biedny prosiaczek :( Albo kolorystycznie i stylistycznie kompletnie niedopasowane... Ze zdumienia wyjść nie mogę. To lenistwo, czy może tylko brak dziecięcego gustu...

A przy okazji ubrań :) Są 2 firmy, których ubranka dla dzieci podobają mi się niesamowicie. Mają styl, mają to coś, nie ma różu :) Jednej firmy ciuszka mamy - nosi się pięknie :) Jest to bluza Mint Taste od Bibi Dreams :) Nie rozstajemy się z nią :) A z kolejnej firmy polowałam na bluzeczkę + spodnie. Nie udało się bo mój wzór już nie wrócił, za to dziś trafił do sklepu MÓJ wzór tyle, że sukienki :) Oczywiście zamówiłam i czekam z niecierpliwością co to i jakie to będzie :) Ta firma to Maybe4baby - banałom mówimy Nie! To i moje hasło jeśli o dziecięcą modę chodzi ;)

Zaznaczam tylko, że powyższe informacje są moje i prywatne, a nie wynikają z współpracy, sponsoringu itp itd.

środa, 29 maja 2013

3 lata...

3 lata temu, 29 maja 2010 roku byłam już uczesana i prawie umalowana. Czekałam... 3 lata temu zostałam żoną, wyprowadziłam się od rodziców, zmieniłam nazwisko, założyłam swoją rodzinę i zrobiłam ważny krok. To były ciężkie lata. Nie ukrywam, że gdybym miała określić czas ile było dobrze, to na 3 lata małżeństwa, dobre były może 4, może 5 miesięcy... Nawet na blogu jak się kiedyś cofnęłam to doczytałam, że psuć się zaczęło już w lipcu, czyli od momentu kiedy na dobre zamieszkaliśmy u teściów, ze "wspaniałą" szwagierką... Po przeprowadzce na swoje zaczęło być trochę lepiej a wtedy... on wyjechał :( Ale wierzę, że będzie dobrze, że jeszcze nam się ułoży... W każdym razie 3 rocznicę ślubu spędzamy oddzielnie... Muszę sprawdzić jaka to nazwa do Nas pasuje bo nawet nie wiem ;)

Ponieważ dziś mam gości popołudniu, bo rocznica zbiega się z imieninami ;) to powspominam teraz póki młodzież śpi :) I zdjęciowo sobie powspominam...

Znalezione na stronie Apart.pl
Autor Tomasz Totoń

wtorek, 28 maja 2013

Co za nami, co przed nami...

Za nami miesiąc rozłąki. Jak pomyślę to wydaje mi się, że czas zwolnił. Ciągnęło się to wszystko niesamowicie, wszystko na mojej głowie. Muszę dać radę cały dzień zabawiać Emi, sprzątać, gotować, załatwiać ważne sprawy, robić zakupy. Muszę mieć siłę by taszczyć siatki i Emilkę do domu. A czas dla mnie?? Nie ma. Nie jem, choć akurat tego mi nie żal i nie czuję się z tym źle. Nie mam kiedy wyjść do łazienki za potrzebą, a jeśli już to zawsze idzie ze mną widownia... I mój błąd - nie odpoczywam nocą. Bo akurat wtedy mam czas pomalować, popisać, porozmawiać...
Póki co jakoś nie specjalnie brakuje mi G. Jakoś przyzwyczajona jestem do samotności, choć nie ukrywam, że nadal mi nieswojo spać w domu i, że narzekam bo nie ma mi kto iść do piwnicy czy wyrzucić śmieci :P Z mężem codziennie rozmawiamy na skype, na gg. Żal mi Misi bo widzę jak czeka na tatę, jak mówi do ciemnego ekranu gdy wybija godzina rozmowy, jak codziennie pamięta by skreślać dni na kalendarzu. Już chyba troszkę się przyzwyczaiła bo nie woła go non stop, ale z drugiej strony widzę, że taty jej brakuje. Na krok nie odstępuje mojego taty a swojego dziadzi i stąd moje wrażenie o tęsknocie.
Z drugiej strony jak pomyślę ile jeszcze przed nami, to zaczynam się bać i smucić... Bo tak naprawdę to te 30 minutowe czy godzinne rozmowy mi nie wystarczają. Bo przed nami jeszcze 2 długie miesiące, a może trochę więcej. Jak to będzie?? Czy nadal dam radę?? Jak będzie gdy wróci na chwilę... Jak gdy znowu wyjedzie :(
A prawda jest taka, że męża będzie mało z nami... Wraca za 2 miesiące i siedzi ok 2 tyg, po czym jedzie na 4 miesiące... Wraca na jakiś tydzień a dalej nie wiadomo... Nie ma go z nami w najważniejsze daty: rocznicę ślubu, imieniny moje, młodej, jego, urodziny moje, młodej, jego, mikołajki...
Ciężko mi jednak i jeszcze jego siostra... :( Nie umiem się nie przejmować. Gdzieś w głębi mnie siedzi wielki strach :(

poniedziałek, 27 maja 2013

Układy, układziki czyli Automobilklub południowy

Kilka razy pisałam o tym, że mam znajomych startujących w rajdach amatorskich. Na palcach jednej ręki mogę policzyć ile razy ja siedziałam i startowałam z nimi w zawodach. Ale lubię ten sport, żałuję, że nie mam takich umiejętności i odwagi jak oni :) Podziwiam ich - serio! Trzeba widzieć ile oni wkładają pracy, siebie, pieniędzy w samochód, w starty. Jak wielkie jest ich zaangażowanie i jak bardzo boli każda niesprawiedliwa porażka...

A o niesprawiedliwość w imprezach organizowanych przez Automobilklub południowy jest bardzo łatwo. Kto wchodzi w skład takiego zgrupowania, takiej organizacji?? Banda kolesi, gdzie ręka rękę myje, gdzie wszystko jest ustawione pod znajomych, pod tych co mają plecy, co wypili bruderszaft z ważniejszymi członkami. Tak! I jestem wściekła za te oszustwa, za złodziejstwo. Bo jak inaczej można wytłumaczyć sytuację, gdzie na BK (punkt kontrolny przed startem - dopuszczenie załóg do zawodów) podjeżdża zdezelowany, prawie rozpadający się samochód, wysiada kierowca i od razu widać, że "ziom", że na pewno pojedzie! Śmiechy, wspominki ostatniego grilla, ostatniej balangi, 2 minuty pogawędki, karta podpisana i start. A za moment podjeżdża "cywilny" wóz. Wysiada kierowca, a ważny sprawdzający jak Bóg z wyższością podchodzi, przez 15 minut wnikliwie ogląda bez słowa po czym... nie puszcza za byle pierdołę!! Samochód jeździł w rajdach na Śląsku, kilka razy jeździł w rajdach w Małopolsce a tu nagle go nie puszczą!! Dlaczego?? Bo nie dane w łapę, nie wypita flaszeczka, bo nie "ziomek". I tu czas na złodziejstwo. Wpłacone wpisowe, powiedzmy, że ponad 120 zł i oczywiście stracone!! Bo nie ma zasady, że dajesz 20 zł i resztę po BK. Bo szefostwo Automobilklubu musi się wzbogacić, zarobić na kolejnego grilla zapewne. Dlatego wpłaca się całość a później nie startujesz i kasy też nie dostajesz, bo jak to?? Oni się mają pozbawić funduszy?? Mają się przyznać, że znaleźli kozła którego nie puszczą a zrobili tym samym miejsce dla kolesia??

Wstyd!! Złodziejstwo!! Jak można świadomie i z premedytacją psuć opinię o takim fajnym sporcie - zaznaczam, że dla amatorów i zrażać do niego, do startów ludzi! Ludzie amatorzy, z zewnątrz (mowa o oceniających na BK) a zachowują się jak Bogowie, jak specjaliści. Co z tego jak później delikwent się tłumaczy czemu nie puścił, usprawiedliwia - wyrzuty sumienia go ruszyły?? Niech ruszają! Tyle kasy się płaci, takie ma wymagania od zawodników, więc może czas aby ustalić jakieś reguły?? Aby wymienić sprawdzających, współpracowników?? Może czas aby ukrócić kolesiostwo, złodziejstwo, może czas dać szansę obcym ale cenionym zawodnikom??

Szkoda, że Automobilklub południowy nie bierze przykładu z Automobilklubu śląskiego - gdzie organizowana jest masa fajnych, sprawiedliwych imprez. Szkoda, że się tak źle reklamuje ten sport i zraża uczestników, chłopaków dla których to sposób na wolny czas, coś ważnego, pewnego rodzaju droga życiowa.

Automobilklub południowy - wstyd!! Jestem na NIE i czas aby ktoś powiedział jak wyglądają Wasze imprezki, czas na zmianę, na Nowy Model Waszej organizacji. My się już z Wami nie bawimy i nikogo nie zachęcamy!

niedziela, 26 maja 2013

Mama!

Dziś 26 maj - druga ważna, majowa data - Dzień Mamy. To jest mój drugi dzień Mamy, dzień niesamowity choć taki jak każdy inny, ale to dziś córcia obudziła mnie buziaczkiem :)

Pamiętam jak dawniej dużo myślałam i wyobrażałam sobie jak to jest być Mamą. Moje wyobrażenia od 1,5 roku zderzają się z rzeczywistością. Jest piękniej, ale i bardziej męcząco ;) Tak naprawdę bycie Mamą to ciężka praca. To nieustanna uwaga 24 godziny na dobę, to zmęczenie, nieraz stres. Trzeba mieć oczy dookoła głowy, trzeba ważyć każde słowo nim się je wypowie, każdy gest. Dlaczego?? Dlatego, że wejdę na łóżko podlać kwiatka, nie myśląc o niczym innym, a za chwilę widzę w tej samej pozycji moją córcię. Wtedy już myśli mam miliony :) Trzeba pokonać własne słabości, miłostki i przyzwyczajenia - strach przed burzą, przed osą, spanie do południa, leżenie na kanapie. Muszę znaleźć siły do zabawy, muszę nauczyć się malować żaby, wymyślać nowe zabawy. Ale to jest właśnie piękne :) To, że każdy dzień jest inny, że nauczyłam się malować żaby i krowy i małpy i słonie - a wcześniej uważałam się za kompletne beztalencie :) To, że wiem ile mam siły, że dam sobie radę choćby nie wiem co, że wiem na ile mnie stać, że wiem o mojej większej odporności na ból niż myślałam, że mam więcej cierpliwości - o to bym siebie nigdy nie podejrzewała!

Córcia dziękuję Ci za to wszystko!! Za to, że mnie zmieniłaś, za to, że pokazałaś mi jakim jestem człowiekiem :) Za to, że Cię mam i moje życie ma sens, za każdy dzień i za radość i za powrót do dzieciństwa :) Dziękuję!! I bardzo, bardzo Kocham! :*

Będąc mamą zrozumiałam też swoją Mamę... To o czym mi mówiła a ja nie rozumiałam. Albo nie chciałam zrozumieć. Będąc szczerą przed samą sobą muszę przyznać, że mojej Mamie wiele zawdzięczam. I ciężko mi gdy czasem się pokłócimy, posprzeczamy, gdy mamy odmienne zdanie. Ciężko mi gdy czasem Mama uważa inaczej niż ja - słyszy inny ton głosu, inny sens wypowiedzi. Nie zawsze potrafimy się dogadać, ale to Mama, Mama = osoba która nigdy mnie nie zostawi, choćby nie wiem co się działo!

Mamuś dziękuję, za Twoje rady, za pomoc, za dobre słowo. Za wsparcie gdy jest dobrze, gdy jest ciężko i gdy jest bardzo źle. Dziękuję za cierpliwość, za naukę bycia Mamą, za opiekę nad wnusią, nade mną. Dziękuję za to, że gdy mi źle, gdy mam problem medyczny, Ty zawsze pomożesz. Doradzisz, wymyślisz, uleczysz. A później pamiętasz, dzwonisz i pytasz - nawet wtedy gdy nie chodzi o mnie, ale o koleżankę... Dziękuję, że zawsze mogę na Ciebie liczyć.
Dziękuję i Kocham Cię!! Jakoś tak łatwiej mi to napisać niż powiedzieć...

I się wzruszyłam jak zwykle...


sobota, 25 maja 2013

Sobota, a za rogiem niedziela :)

Dziś postanowiłam zrobić krótkie podsumowanie tematów jakie mnie zdenerwowały, wyprowadziły z równowagi, zachwyciły, wzruszyły itp w ostatnich dniach :)

Temat 1 - skrajna głupota, bezmyślność ludzka. Zauważanie tylko czubka własnego nosa... I potwierdzanie stereotypów, choć mówiąc szczerze to jest świat realny a nie żaden stereotyp. O czym mówię?? O babie za kółkiem, co gorsza z najczęstszym kolorem włosów spotykanym w kawałach... Jak można być tak bezmyślnym to nie wiem... Zrobiłam zdjęcie, bo mnie już tak wyprowadziło to z równowagi... Ale dziś nie pokażę Wam, bo mam problemy z siecią i nie mam jak zrzucić... Ale mam ochotę przekazać tę fotkę gdzieś dalej, bo naprawdę wstyd. Środek chodnika, środek przejścia... To jest dopiero hrabianka... Pani należy się Karny k... za h.... parkowanie i to na całą szybę. A matka zastanawia się czy nie stworzyć zakładki o takiej arystokracji i nie zamieszczać zdjęć ludzkiej głupoty. Bo Matkę to wkurza niesamowicie, Matka chętnie by coś z tym zrobiła i Matka żałuje, że w Policji nie jest :P A skoro jest o wpadkach modowych delikatnie mówiąc, to może matka stworzy pierwszy o wpadkach, a raczej głupocie motoryzacyjnej...

Temat 2 - promocja w Biedronce. Na pewno słyszeliście o promocji pieluch DADA. Mega paka od 23 maja. Ktoś kupił?? Bo ja byłam w 2, mój tata był w 2 od samego rana 23 i 24 maja, koleżanka w 1 i... nie ma! Skończyły się!! Wkurzyłam się bo dostali nagrodę dla najlepszych pieluch i co i taką reklamę robią?? Chwyt marketingowy?? Jak w ciągu 30 minut mogły się wyczerpać zapasy??!! Grrrrr (no dobra, dobra może to po prostu czepialstwo lub PMS :P)

Temat 3 - klocki Lego Duplo - KOCHAM!! Kupiłam wczoraj zestaw 5416. W zasadzie Nasz pierwszy, wcześniej miałyśmy tylko 2 sztuki małych, reklamowych zestawików z gazet. Jestem zachwycona wykonaniem!! Kolory, jakość, dopasowanie, łatwość łączenia. Młoda zachwycona, miała tyle radości :) A i ja się z nią chętnie bawiłam :) Taki powrót do dzieciństwa miałam :)

Temat 4 - widziałyście?? :)
Matka tam będzie ha! :)))) Tak mi się micha cieszy :)) I... Herbatko ze szklanki kochana :) Uwielbiam tą nazwę dlatego jej używam - naprawdę będziesz?? :)) Ogromnie się cieszę, że Cię poznam!! :)) Przy okazji gdyby któraś wybierająca się nie miała transportu - zapraszam :)

A poniżej... Zapowiedź jutrzejszego posta :)

piątek, 24 maja 2013

Przypominajka ;)

Dziś wpadłam bo chciałam Wam tylko przypomnieć o konkursie :)
http://ciepelkowo.blogspot.com/2013/05/moda-mama-kariera.html

I oznajmić, że zakochałam się w Lego Duplo :)

Jutro wpadnę z nowymi wieściami, dziś idę odpoczywać i leniuchować skoro mogę :P

czwartek, 23 maja 2013

Mama i ja - woda dla każdego :)

Jakiś czas temu pisałam Wam, że w ramach współpracy dostałyśmy z Emilką do przetestowania wodę Mama i ja wyprodukowaną przez firmę WOSANA S.A. W paczce jaką otrzymałysmy była zgrzewka 1,5L wody, zgrzewka butelek 0,5L z dziubkiem, naklejka na szybę samochodową i myjka dla malucha :) Naklejka poleciała na szybę oczywiście, myjką natomiast zainteresowała się córa i z rąk jej nie wypuszcza :) A co do wody...

Jestem taką osobą która wody nie znosi, nienawidzi, nie pija. Soki, cola, herbata owszem. Emilka wdała się we mnie, ponieważ pija soki (aczkolwiek rozcieńczone), herbatki. Jeśli już mamy wypić wodę, to musi być ona smakowa i najczęściej jest to Żywiec Zdrój bądź inna której nazwy w tej chwili nie pamiętam (trudno się dziwić skoro dostępna jest tylko w 1 sklepie...). Wiedząc, że woda to dobro, zdrowie itp próbowałam się zmuszać do nauki jej spożywania. Naprawdę! Były różne zwykłe i Arctic i Kropla Beskidu i Nałęczowianka... Każda ma taki sam smak kranówki, każda po kilku łykasz sprawia u mnie nieprzyjemny odruch, zdarzają się i takie których smak nie pozwala wypić więcej niż jednego łyka...

Tak było do momentu aż napiłam się wody źródlanej Mama i ja :) Naj, naj, najlepsza woda jaką w życiu piłam!! Piłam - naprawdę wypiłam tę wodę z przyjemnością! Ma delikatny smak w niczym nie przypominający inny wód a już na pewno nie przypomina kranówki. Okazało się, że woda Mama i ja zasmakowała też bardzo mojemu dziecku, które piło ją razem ze mną podczas upalnych spacerów :) Akurat test zbiegł się w czasie z upałami ;) Co do samej wody, jej skład jest idealny dla Kobiet w ciąży, mam karmiących, jak i dla dzieci od urodzenia. Można ją pić w upalne dni, jak również można z niej przygotować dziecięce herbatki, zupki, kaszki itp. Czerpana jest ze źródła znajdującego się na obrzeżach Słowińskiego Parku Narodowego, tak więc na 100% jest czysta :) o czym zresztą zapewnia sam producent "...czystość pod względem fizykochemicznym i mikrobiologicznym. To woda niskosodowa i niskozmineralizowana". Woda Mama i ja posiada pozytywna opinię Centrum Zdrowia Dziecka, oraz zwyciężyła w teście wód źródlanych i mineralnych przeprowadzonym na zlecenie UOKiK przez fundację Pro-Test. Mała butelka jest bardzo poręczna, mieści się w torebce, łatwo trzymać ją w rączce takiemu maluchowi jak Emi i dosyć łatwo z niej pić - moje dziecko nauczyło się pić z butelki przy okazji ;) Co do opakowania wody, jest ono miłe dla oka. Fajne butelki, wygodne do trzymania. Etykieta delikatna, pastelowe barwy i bardzo czytelna :)

Jedyne co mnie zasmuciło to fakt, że w mojej mieścince tej wody nie uświadczy... A przecież firma prawie po sąsiedzku :) W Krakowie nie wiem, przyznaję, że nie miałam czasu by sprawdzić we wszystkich sklepach (jest w Makro i Selgrosie na bank:)) - ceny dlatego też Wam nie podam, choć słyszałam, że jest porównywalna z innymi wodami. Tu gdzie mieszkam ludzie nie lubią nowości, a przez to ja (i pewnie jeszcze kilka osób) wody kupić na miejscu nie da rady... Ale... producent stara się wprowadzić firmę na rynek w innych sklepach również, także będzie więcej miejsc gdzie ją kupimy :) I to jest powód do radości :))

W każdym razie w mojej skali szkolnej od 1 do 6 daję tej wodzie 6 :) TAK, TAK, TAK polecam ją gorąco!! :)) Dziękuję także za możliwość spróbowania wody o której już wcześniej słyszałam wiele pozytywów :)


Pierwsza ważna majowa data :)

Tak - zaczyna się! Dziś data wagi wielkiej :) Imieniny Młodzieży :))
Lecę pakować drobny upominek :) Młoda śpi, jak wstanie to się będziemy bawić :)
Matka chatkę ogarnęła i dzień ma być ciut inny niż wszystkie :)

ps. Byłyście dziś na spacerze?? U Nas zimno... Ale my byłyśmy 2 godziny :) Jedyne...

środa, 22 maja 2013

Nutka wrażliwości...

Matka jest sentymentalna. Matka jest wrażliwa, płacząca, łatwo wzruszająca i non stop marząca. I co poradzę?? :)
Kiedy tak patrzę jak się tuli, śpi... Kiedy pomyślę jaka była mała... Gdy widzę tę cudny zębaty uśmiech :) Te rozbrajające minki... Kiedy widzę siebie - a widzę coraz częściej ;) Kiedy słyszę jak gada i mogę już sama sobie z nią porozmawiać. Jak mam nie wspominać, nie wzruszać się, no jak :)
Jak mam łzy nie uronić gdy siedzę w pokoju czy kuchni, Mila znika by za chwilę wrócić do pokoju boso, z kucykiem, z bardzo poważną miną, niosąc pod pachą poduszkę... Kieruje się do regału gdzie jej odstąpiłam półkę na książki, wyciąga jedną z nich, następnie bierze miseczkę w której ma owoc, chrupka lub jakieś ciastko i wychodzi z tym całym bagażem na balkon. Tam rozkłada poduchę, kładzie się na brzuszku i czyta książkę podjadając to co ma w miseczce - no matka :) Cała ja :) Wiecie jakie to wzruszające?? Jaki słodki widok?? :) Aż muszę jej zdjęcia porobić i nagrać tę całą wyprawę :)

I... za górami tęsknię :( Moimi górami... Na tą polanę bym nawet pojechała co rok temu byliśmy...




ps.
Byliście już na stronie Projekt Wyprawka?? Nie?? To szybciutko!! :) Ja natknęłam się na nią przypadkiem i oczywiście ankietę wypełniłam. Zapowiada się bardzo interesująco! Mam nadzieję, że może w końcu w jednym miejscu znajdę to czego mi/nam trzeba + rzetelne informacje :)
Wypełniajcie, klikajcie i pomagajcie :)

Uwaga zmiana!!

Moi drodzy. W związku z pogłębiającymi się problemami z pocztą na Onet.pl - nie przychodzące wiadomości, nie wysyłające - mam dość i postanowiłam założyć nową pocztę. W związku z czym poczta z końcówką buziaczek.pl NIE istnieje! Od dziś zapraszam wszystkich do kontaktowania się ze mną pod adresem
magdam8611@gmail.com
jeśli są osoby które wysłały zgłoszenie na konkurs na tamten adres, to proszę o przesłanie raz jeszcze na powyższy. Od wczorajszej awarii mam bardzo duże problemy z onetową pocztą i po prostu dużo wiadomości wiem, że nie dotarło...
Tym samym chciałam podziękować dobrym duszyczkom za rady na FB :) Dzięki!!

Zapraszam Was na konkurs :)) Śmiało kochani, ja na pewno nie wykorzystam Waszych pomysłów!

I jeszcze chciałam w tym miejscu bardzo podziękować firmie LUBISIE za ekspresową przesyłkę i załatwienie sprawy :)

poniedziałek, 20 maja 2013

Młoda mama a kariera... ZMIANA!!

Jestem mamą. Młodą, nie młodą - to zależy jak człowiek patrzy i ocenia. Mamą chciałam być zawsze, podobnie jak zawsze chciałam być nauczycielem. Nauczyciel to zawód, w pewnym sensie kariera, aczkolwiek ja kariera kojarzę z jakimś stanowiskiem biurowym, z jakimś lub jakąś celebrytką. W każdym razie kariera i sukces idą w parze bez względu na to czy jest się nauczycielem, kasjerką czy jakąś gwiazdą estrady.
Dawno, dawno temu, jeszcze w podstawówce wierzyłam, że spełnią się marzenia, że odniosę sukces. Będę uczyć innych i siebie, będę podnosić kwalifikację, będę nauczycielem a może kiedyś dyrektorką swojego przedszkola... Był plan?? Był. Mógł być sukces?? Mógł... Niestety gdy ja dorosłam do spełniania marzeń, państwo w którym się urodziłam, żyję, oszalało. Młoda mama?? Jesteś skreślona na starcie. Nie ma znajomości i pleców?? Cóż... Nic nie wskórasz. Jest garstka ludzi którym się naprawdę udaje... Są też mamy które nie mogą wrócić do pracy lub nie mają już gdzie wracać i takie mamy rozpoczęły swoją własną karierę. Zauważyliście ile jest firm młodych mam?? Szyją, sprzedają, tworzą - podziwiam! To jest sposób na siebie, na życie, na zarobek, na karierę i w końcu - na sukces!! Ja takiego sposobu nie mam. Nie mam pomysłu, nie mam tego czegoś po prostu :) I nie chcę się przebranżawiać :P Zaczęłam bawić się Decoupage'm (jeśli tak to się odmienia) i cichutko marzy mi się jakiś tam grosik z tego, ale sił przebicia i umiejętności mi brak. Bo ja to taka cicha jestem, taka niewierząca w siebie, bojąca, taka wręcz pesymistyczna...

Ale, ale :) Ciekawa jestem jak to jest u Was drogie mamy :) Po porodzie, po urlopie wróciłyście do swojej pracy czy nie?? Wracacie czy planujecie coś innego, coś swojego?? A może już coś otworzyłyście :) Może chciałybyście się podzielić swoimi planami, pomysłami na karierę i sukces, swoimi spostrzeżeniami... Może chciałybyście zmienić coś w swoim życiu, rozwinąć skrzydła :)

Maj to dla Matki i Ciepełkowa super miesiąc :) Imieniny Młodej, imieniny Matki, rocznica ślubu... I dla Was znalazł się prezent :)

Wraz z platformą szkoleniową NetAkademia.pl mamy dla Was konkurs :)

ZMIANA Kochani!! Napiszcie w komentarzu nazwę zawodu jaki chcieliście wykonywać gdy byliście dziećmi :) Polubcie na FB profil NetAkademia.pl  i profil Ciepełkowo Fajnie jeśli udostępnicie informację o konkursie i grafikę dalej w świat :) 
Zgłoszenia do 10.06.2013r a ja do 14.06.2013r postaram się wyłonić zwycięzce :) 
Do wygrania 4 vouchery ufundowane przez platformę NetAkademia.pl do wykorzystania na kurs internetowy "Planowanie kariery, czyli droga do sukcesu". Voucher ważny do 5 lipca, a jego koszt to 59 zł!
Myślę, że warto :) Fajna pomoc dla zmieniających pracę, dla powracających po dłuższych urlopach, dla rozpoczynających karierę :)
Poniżej grafika na ewentualne blogi ;)

Miłej zabawy!

ps. Przepraszam za ewentualne błędy ale nie posiadam programu Word... :( Dlatego też proszę o pisanie konkursowych prac w treści listu, a nie w Word bo nie odczytam :(

Do pewnego Bez Przesady

Użytkowniku komentujący jako Bez Przesady...
Po 1. Nie jestem hrabianką
Po 2. Chętnie pójdę do pracy jako kasjerka - już tak pracowałam zresztą, żaden wstyd.
Po 3. 1200 zł kawał kasy. Szkoda tylko, że pracy nie ma. No ale jak znaleźć pracę gdy dziecko żłobka nie ma ani innej opieki...
Po 4. Nie mam narobionych dzieci - mam tylko 1 ;) I to z miłości zrodzone a nie dla kasy.
Po 5. Założę się, że Ty wyciągasz więcej od Państwa...

Bez Przesady Twoje komentarze zgodnie z regulaminem zostały usunięte jako obraźliwe dla mnie bądź dla moich czytelników. Szanuj innych. I jeśli masz odwagę pisać takie rzeczy, miej odwagę się podpisać.

Nie znasz mnie, nie znasz życia, jesteś tchórzem bojącym się podpisać i konfrontacji więc nie obrażaj. Żal mi takich ludzi chorych...

niedziela, 19 maja 2013

Tkane bransoletki :)

Spotkałyście/spotkaliście się z tkanymi bransoletkami dla małych dam??
Ja generalnie jestem przeciwna złotym bransoletkom i wisiorkom o maluchów, aczkolwiek znam osoby które w ten sposób swoje dzieci dekorują.
Ale dziś, kiedy po raz milionowy obcy uśmiechają się do Młodej, rozpływają nad nią i chcą ją "zamienić" pomyślałam, że na zbliżające się jej imieniny, kupię jej czerwoną tkaną bransoletkę :) A co :P Właśnie takowej szukam, jak znacie lub macie pomysł gdzie dostać - piszcie :)

Dziś kończy Miluś mój 19 miesięcy... Kiedy to zleciało i czemu czas biegnie coraz szybciej... Żal mi troszkę :(

ps. Zapomniałam!! Miałam zapytać czy warto kupić dla malucha poduszkę rogal do samochodowego fotelika?? Wybieramy się nad morze i chciałabym żeby jej było wygodnie jechać tyle czasu... Polećcie gdzie mogę takie fajne dostać itp :)

sobota, 18 maja 2013

Sobotnio

Matka po zakupach. Chodziła w ciemnych okularach i obserwowała ludzi, czy aby krzywo na jej fryz nie patrzą :D Powiem Wam, że nikt nie zwracał uwagi. Jedynie dzieci i im się bardzo podobało :) Ulżyło mi i jakoś lepiej :) Zmobilizowałam się do zrobienia makijażu, a na placu widziałam... "coś" dzięki czemu pomyślałam, że nie jest ze mną tak źle :P

Matka dowiedziała się także od męża swego, że ma urlop od 29 lipca do 18 sierpnia :) Później dopiero 23 grudnia do 1 stycznia... Cóż... Młoda ma dowód, ale raczej nie pojedziemy do Taty. Na autobus się nie nadajemy a w samolot nie wsiądę choćby nim sam Bułecka leciał! Ale... Matka ma plan :P Ponieważ zna męża swego, jego wytrwałość za kierownicą i jazdę, postanowiła pojechać do Europy na dzień, by wrócić razem z nim :) Coś zobaczę a i jemu będzie raźniej. Niby mają jechać na 3 auta: kuzyn z rodziną, kuzyn z narzeczona i Nasz tata sam... A tak to Matka pomarudzi, zmieni Tatę za kierownicą bardzo chętnie, ojjjj bardzo :)) A że Matka radzi sobie super i jeszcze "superowiej" się czuje jeżdżąc to będzie zachwycona wycieczką :) Jednak póki co są to plany...

Tyle na dziś. Mam plan wypadu z Młodą na lody i fontannę o ile padać nie będzie bo się coś zaniosło... Zobaczymy, a póki co życzę miłego weekendu wszystkim czytelnikom :)
Znalezione na www.google.pl

piątek, 17 maja 2013

Między innymi o nocniku...

Wg gazet które czytuję najlepszy czas na rozpoczęcie akcji nocnik jest w okolicy 18 miesiąca, a nawet później. Wiele mam zaczyna wcześniej, znajdą się i takie które zaczynają znacznie później. Ja postanowiłam teraz. Tyle zwlekałam przyznaję z lenistwa własnego, ale również ze względu na (moim zdaniem) nieprzygotowanie do tego kroku Emilki.
Moja dziewczynka od pewnego czasu łapie się za pampersa kiedy robi siku. Dlatego też matka obkupiła się w majteczki dziewczęce rozmiar najmniejszy i postanowiła wdrożyć w życie akcję NOCNIK. Cóż... Póki co mogę powiedzieć, że gorzej niż ze szczeniakiem... Wymiotuję łazienką, ponieważ w ciągu 10 minut piorę i 5 par majtek... Młoda wie, że jak się chce siku to należy wołać "Mama si" i siadać na nocniku. Ale na tym nocniku zrobiła si może z 3 razy... Ja się cieszę i chwalę, a ona patrzy jak na wariatkę... Chociaż nie, ostatnie 2 razy zebrała ze mną nocnik i poszłyśmy komisyjnie siki wylać i zrobić im papa, po czym Mila patrzyła jak odpływają hen do morza :) A jak jest najczęściej?? Najczęściej to moje dziecko sika, a potem ucieka z krzykiem "O nie, mama oj nie" do mnie na ręce. Albo nic się nie odzywa i nie zwraca uwagi a ja później znajduję plamę... Raz zesikała się na mnie. Raz zaczęła i widziałam po śladach, że biegła do mnie na nocnik. Generalnie nocnik = hamulec sikania. Jak wstanie to sikać można. Albo zrobi sik obojętnie gdzie i za 2 minuty znowu... Póki co jakoś nie robi na niej wrażenia, że ma mokre nóżki, majtki, butki. Ani, że idzie i sika przed siebie jak strażak z sikawki - takie akcje też mamy :P Już nie mam pomysłu, ale walczę dzielnie ;)

Przy okazji zakupiłam książeczkę wydawnictwa REA pod tytułem "Kajtuś na nocniczku". Książeczka dosyć fajna treściowo, aczkolwiek brakuje mi obrazków i opisów siedzenia na nocniku, tego, że to nie jest straszne itp. Wyglądowo super. Kartki twarde, błyszczące, oprawa też. Wszystko utrzymane w żywych kolorach i przejrzyste. I Kajtuś korzystający z nocnika :) Bardzo szybko załapał o co chodziło mamie ;) Cena ok 16 zł - warta polecenia.



Przedwczoraj w ramach współpracy otrzymałyśmy do testowania wielką pakę smakołyków :) Znalazły się w niej olej i najróżniejsze bakalie w ilościach jakie mnie przeraziły troszkę :P Już nie długo pierwsze wypieki i wrażenia, aczkolwiek ja osobiście firmę znam, korzystam z niej zawsze i jestem pewna, że i tym razem się nie zawiodę :) Cieszy mnie jednak to, że w paczce znalazły się nowości jakich w okolicznych sklepach nie widziałam, a tu sobie wypróbujemy :)



Pozostając w tematach jedzeniowych - wiecie może dlaczego w sklepach tak ciężko dostać Jajko Kinder?? Same Kinder Joy a tych młoda nie chce jeść :(

I na koniec... Na tym blogu w notce z grudnia 2010 znajdują się zdjęcia matki. Matka pragnęła już dawno wrócić do takiej fryzury, którą musiała zmienić ze względu na problemy na uczelni... I zmieniła. Dziś... I... nie czuje się zbyt dobrze :( Może to brak makijażu, a może się zestarzałam...


środa, 15 maja 2013

O kąpieli słów kilka...

Na wstępie chciałam Wam bardzo podziękować za taki odzew odnośnie kąpieli :) Młoda ma i zabawki, i kubki, i kredki do wody, i kolorową wodę nawet tak więc pomysłów część Waszych spełniałam już wcześniej ;) Przeraziłam się natomiast czytając, że taki lęk, niechęć do wody czy jak kto chce nazywać, może trwać tak długo!!
Dziś wypróbowałam jeszcze pomysłu mojej mamy i poskutkowało :) Młoda czysta, zadowolona z wody wyleźć nie chciała :) Ciekawe czy to chwilowe czy nie...
Cóż za pomysł?? Zostawić w ubraniu bobasa :) Serio ;) Wzięłam Emi w ubraniu, wzięłam kaczkę i 3 kubki. I obie weszłyśmy do pustego brodzika gdzie czekała na Nas żaba. Młoda kurczowo się mnie trzymała a ja non stop paplając udawałam, że kaczuszka chce pić i pływać. No i Emilka mi pomagała :) Później udałam, że wody brakło i puściłam prysznic. Zaczęłam stopami chlapać jak Młoda w kałuży i... dziecko zapomniało strachu :) Dało się rozebrać, umyć, główkę nawet - ona siedziała i bawiła się kubkami i prysznicem. Później ja umyłam sobie głowę bo chciałam pokazać, że to nie boli. Emilka uwierzyła do tego stopnia, że zaczęła wylewać na siebie (twarz i główkę) kubełki wody i się śmiała :) Ufff oby tak dalej!

U Nas kurier i akcja nocnik, ale o tym jutro :)

Wczoraj byłam tak padnięta, że usypiając Emilę usnęłam sama i obudziłam się w ciuchach o 1:50... Dziś trzeba nadrobić to i owo. A dzień miałam udany, nie wyłączając kłótni z dziadkiem jakimś na parkingu... Pisać się nawet nie chce. Ma ktoś ochotę zniszczyć ze mną sąsiadów za ścianą?? Choć dziecko mi przypilnujcie :P

Do jutra!

wtorek, 14 maja 2013

Po weekendzie

Wczoraj padłam :) Przyznaję, że pochłonęły mnie całkiem inne sprawy niż sieć, blog i komputer. Nie możliwe?? A jednak :)
W każdym razie tak na szybko póki Młoda śpi.
Weekend u teściów - nigdy więcej - never!! Siedziałam sama, nikt nie pogadał. Wiadomo kto jest okrutnie zmęczona pracą z dziećmi po 4 godziny dziennie. Śpi, matka jej usługuje, zresztą WK przyznała, że tu ona rządzi i rodzice się jej słuchają...
Porażka na całej linii... W domu czasu mało, ponieważ postanowiłam pozmieniać to i owo, dołożyć, przesunąć, wywalić :P Jestem z Wami dzięki moim rodzicom :) Mój secesyjny komp zastrajkował w piątek rano. Najpierw monitor, później klawiatura. Strony nie włączające się były nadal. W niedziele dostałam prezent imieninowy - laptop :) Używany, ale kosztował. Jestem przeszczęśliwa bo wszystko działa, stan lepszy niż ten co pojechał do G :P Ale prezent prezentem, ja postanowiłam, że oddam. Choć połowę... Za dużo pomocy już dostałam i choć jestem wdzięczna ogromnie, to chyba jeszcze bardziej mi głupio... Tak więc połowę laptopa kupiłam :P powiedzmy.
Wczoraj debiut na Skype. Młoda uradowana, że tatę widzi i rozmawia, karmiła go ciasteczkami :) A ja też zadowolona, zawsze to inna rozmowa niż przez telefon, no i taniej. Chwała temu co to wymyślił :)

A co przed nami?? Nowy tydzień, realizowanie "zamówienia" decoupage(owego), kolejna opinia może się pojawi, a ja czekam na nowe produkty ;) Spożywka tym razem :P

Do napisania! :)

czwartek, 9 maja 2013

Emilia M.

Emilia M. zgubiła gdzieś tymczasowo BUNTa. Przyplątał się za to do niej jakiś inny gad, którego chwilowo nie potrafię zidentyfikować i nazwać... Otóż Emilia M. postanowiła dziś polatać przy okazji zakładania spodni i... fiknęła z łóżka... Upadków miała już kilka, ale odgłos tego mnie przeraził... :( Na szczęście wszystko dobrze :) Kilka godzin obyło się bez urazów, po czym Emilia M. nie zauważyła ściany... Bam i mamy 2 guzy, po obu stronach głowy. Jak rogi :) Istny diabeł :D Cóż, moje dziecko ostatnio zachowuję się anty kucykowo/sukienkowo/kolczykowo więc i pojawienie rogów ma jak widać swój cel :P
Jednocześnie Emilia M. bardzo się zmieniła. Wydoroślała :) Taka z niej duża pannica, dziewczynka moja kochana! W sukieneczce, kucysiach wygląda obłędnie! I te sandałki :) Coraz więcej gada, wstydzi się jak dorosła dziewczynka ;) obraża tak samo :) Przytulasek nie z tej ziemi i znowu bardziej mamina - a myślałam, że bardziej już nie można :) Uwielbiam jej tulasek, uśmiech i całusek na dzień dobry. Gdzie się nie pojawi tam zachwyca i ciągle słyszę "O matko jakie oczy! Jakie włoski! Jaka cudowna!" wpadnę w samozachwyt zaraz ale... cóż poradzę jak to prawda :) No uwielbiam ją! Kocham! Moją "wielką" 80cm/10,6kg Emilię M.!
I uwielbiam jej zapach... I stópki... Ahhh :))

Elu dziś po raz pierwszy założyłyśmy sukienkę od Ciebie M. i O. :) Młoda wygląda w niej obłędnie!!

ps. Od jutra jestem na wsi. STOP Kompa i sieci brak. STOP Od poniedziałku działam na kompie z czasów wojny secesyjnej. STOP Nie wiem co działa a co nie. STOP Chyba nie będzie mnie na FB bo nie działa. STOP

ps.2. Dlaczego Skip Hop nie zrobił małych plecaczków żab??!! Tylko sowy, biedrony, małpy i pszczoły buuuuu ;((( A moja żaby kocha właśnie no...

środa, 8 maja 2013

Takie krótkie podsumowania. Podczas weekendu majowego Młoda miała katar. Teraz niby nie ma, ale jednak coś jej furgoli w nosku. Wyciągam na noc i pusto, mimo to nadal. Żal mi jej bo nie wiem jak pozbyć się tych geściochów co jej siedzą daleko w nosku.

Ochrzaniłam wczoraj G więc dziś zadzwonił by pogadać z Emi. 14 minut to trwało. Serce mi pękało jak widziałam ją wpatrzoną w czarny ekran komórki i powtarzającą non stop "Tata" lub "Tato brum brum"... :( Po tej rozmowie co chwilę na dźwięk telefonu i nie tylko, biegnie i woła "Tata brum brum" eh...

Gdyby ktoś nie wiedział to szwagierka potrafi zepsuć wszystko na odległość ogromną, międzynarodową i wtyka nos gdzie nie trzeba. Nadal. Kur%&*%#& mnie trafi!! :[

Młoda boi się kąpać! A tak to kochała... Histeria jest jak ma wejść do wanny/brodzika. Dziś wzięłam ją na ręce i poszłyśmy razem i... nadal histeria :( Aguś pamiętam, że Martynka tak miała, jak to się u Was skończyło??

Widziałam szerszenia... Ogromnego... Brrr... Porwałam dziecko i uciekłam ups

wtorek, 7 maja 2013

Zapach wiosny, zapach gór, czyli krótko o żelu Concertino Baby :)

Jakiś czas temu pisałam Wam o paczce jaką dostałam od firmy Concertino Baby. Były w nim 2 żele do prania – kolorów i białego, oraz spray Brait do czyszczenia wszystkich powierzchni. Póki co wypróbowałam żel do kolorów i opinia o nim dzisiaj. Ale na początku chciałam podziękować firmie Concertino Baby za możliwość przetestowania ich produktów, a także podejście do człowieka/klienta! To jedyna firma która wraz z paczką przysłała podziękowanie :) Bardzo miło mi się zrobiło z tego powodu i od razu wielki plus na początek! :)



 
Firma Concertino Baby to hipoalergiczne produkty dla całej rodziny. Nadają się dla wrażliwej i delikatnej skóry maluszka, starszego alergika czy osoby o wrażliwej skórze. W swojej ofercie posiadają proszki do prania, żele do prania, płyny do płukania i nowość – odplamiacz uniwersalny. Spójrzmy co o hipoalergicznych żelach do prania pisze firma Concertino Baby:
- połączenie delikatności  płynu i skuteczności  proszku
- testowane dermatologicznie
- przeznaczone do prania bielizny niemowlęcej i dziecięcej oraz odzieży osób o wrażliwej skórze i alergików
- idealne do prania odzieży całej rodziny
- dwa rodzaje white i color
- wyjątkowa receptura żelu Concertino Baby white pomaga utrzymać naturalną biel tkanin na dłużej oraz zapobiega ich szarzeniu
- specjalna formuła żelu Concertino Baby color zapobiega blaknięciu kolorów
- łagodne ale skuteczne; doskonale się wypłukują
- nie zawierają parabenów
- pozostawiają delikatny zapach
- skoncentrowane przez co wyjątkowo wydajne: płyn 1L = 16 prań; płyn 2L = 33 prania
Cena: około 12 zł za butelkę 1L w dobrych sklepach
 
Moja opinia:
Na początek postanowiłam przetestować żel Concertino Baby Color. Płyn na kolor lekko niebieski, o dosyć gęstej, lejącej konsystencji. W odmierzaniu ilości pomaga dołączona do butelki miarka – i naprawdę 1L butelka wystarcza na ok. 16 prań :) Podczas nalewania żelu towarzyszy nam cudowny zapach :) Po wypraniu gdy rzeczy są jeszcze mokre zapachu już niestety nie czuć, ale jak wyschną… Oj to mamy cudnie świeże i pachnące ubrania! :) Taki stan się nie zmienia. Ubranka Emilki pachną pięknie cały czas :) Rzeczywiście produkt się doskonale wypłukuje nie pozostawiając plam ani zacieków. Kolory ubrań pozostają nadal intensywne. Żel radzi sobie doskonale z plamami na ubrankach już od prania w temperaturze 40 stopni!
Znalazłam jednak 1 minus… O ile ubranka prane w 40 stopniach są doprane, to pościel prana w 30 czy nawet 40 stopniach już nie… Nie mam pojęcia od czego to zależy, ale prześcieradło prałam 2 razy. Misia stawia na nim kubeczek z herbatą, je w łóżku czasem i takie tam są plamy, a one niestety nie schodzą podczas prania. Wyższej temperatury ustawić nie mogę…
Za jakiś czas zobaczę i napiszę wraz z opinia o kolejnym produkcie, jak wygląda delikatność żelu jeśli chodzi o skórę dziecka. Podejrzewam, że Emilka jest drażniona przez zwykły proszek, tak więc został on wyeliminowany kosztem żelu Concertino Baby i zobaczymy czy nadal będą te same objawy czy nie.
Ocena: W skali jaką ostatnio wprowadziłam, czyli szkolne stopnie ;) Żel otrzymuje ocenę 4+ :)




 Jeszcze raz dziękuję za możliwość poznania tej marki i polecam :)
Copyright © 2016 www.ciepelkowo.pl | blog
| Magda M. Ciepełkowo