sobota, 6 kwietnia 2013

Mali artyści i walka ze sztuką ścienno-meblową :)

Tak jak pisałam na FB dziś opinia o magicznej gąbce :) Może i Candy się uda, ale na początku chciałam lojalnie uprzedzić - na końcu tego posta będzie rozlewisko... Tak wyleje/rozleje jak kto woli swój żal. Jeden. ;)

Około miesiąca temu w dziecięcej gazecie znalazłam informację o "magicznej gąbce" która to ze ścian zmywa wszystkie artystyczne zapędy naszych maluchów :) Jako że moje dziecko swą artystyczną duszę, ścienno-meblową, odkryło niedawno, dopiero dziś zdecydowałam się na zakup takiego rodzicielskiego wspomagacza :) Na wstępie chciałam dodać, że zmieniłam punkty oceniania. Dawniej była to skala 0-10, ale teraz odezwał się we mnie nauczyciel i pedagog ;) i przyjęłam skalę szkolną (dawniej) mamy skalę taką jak oceny, tzn. 1 - nie polecam i 6 - ideał :)
Oto opinia:

Pod lupę wzięłam magiczną gąbkę "Scotch-Brite" firmy 3M. Zakupiona została w Rossmannie (była jeszcze inna - wypróbuję ją następnym razem ;)) za ok 8 zł - dwupak. Na opakowaniu producent napisał:
Usuwa trudne plamy, brud oraz zacieki, ślady flamastrów i kredek. Czyści ściany, kafelki i fugi.
Aby zacząć czyszczenie, wystarczy lekko zmoczyć i delikatnie wycisnąć gąbkę. Instrukcja jest na opakowaniu :)

Postanowiłam przystąpić do działania :) Gąbka w dotyku troszkę inna niż ta do garnków, niestety śmierdzi... Ale jak ktoś w szkole używał zmazika do piór, to gąbka śmierdzi tak jak jego biała końcówka :) Da się przeżyć ;)
Znalezione na www.google.pl

Zamoczyłam, dokładnie wycisnęłam i poszłam czyścić ścianę w Emilkowym pokoju :) Na ścianach jest tapeta strukturalna pokryta farbą. Normalnie podczas czyszczenia schodzi i malowidło i wyrównuje się struktura tapety... Emi użyła do rysowania kredek ;) Delikatnie potarłam magiczną gąbką i...

Ta dam! Nie ma śladu :) Kredka zniknęła, ściana i struktura tapety nie zostały naruszone, aczkolwiek na gąbce został ślad farby - normalne :)





Z kredką na ścianie poradziła sobie idealnie :)

Czas na próbę nr. 2. Kredka na drzwiach. Drzwi drewniane, malowane już kilka razy. Niestety z nich nic się nie da zmyć. Nie schodzi lub schodzi z lakierem...
Chwila prawdy...

Bingo! :) I tu zadziałała magiczna gąbka :) Zniknęły malowidła, farba i drzwi pozostały nie naruszone :) Super :)
Test nr. 3 - ostatni. Znowu ściana w pokoju Emi, ta sama tapeta, ta sama farba. Malowidło to już jednak pisak...

Buu :( Z pisakiem się nie udało... Pomimo tak jak wcześniej delikatnego czyszczenia, gąbka zabrała pisak i farbę... Odsłoniła poprzedni kolor (pomarańcz) i częściowo wybieliła odcień obecny. Jedynie czego nie zrobiła, to nie zniszczyła struktury tapety.

Ogólna ocena?? Daję 4+ Gąbka radzi sobie z kredkami, nie niszczy struktury tapety, usuwa niemożliwe z niemożliwych drzwi ;) I nie kończy się szybko :) Tak to może córcia malować :) Byle nie pisakami :P

A teraz rozlewisko żalu...
Pracujesz w Polsce, z dużej i znanej firmie za 1200 zł miesięcznie + jakieś premie od ilości klientów. Tylko ich ostatnio brak... Ty się martwisz o dom, o opłaty, o kredyty i inne, a na dziecko dostajesz od Państwa 77 zł i to z wielką łaską po miesięcznych formalnościach, jakbyś miał co najmniej 700 zł dostać...
Praca w Belgii... Taka sama, ale na początek dostajesz 1200 euro... Po roku więcej. Pracy dużo, a Tobie płacą za godziny a nie za ilość klientów. Dostajesz mieszkanie i interesuje Cie tylko zapłata za prąd. Za pracę w soboty dostajesz bony na paliwo lub bierzesz sobie sprzęt AGD za który firma płaci. Zarejestrujesz dziecko (wystarczy papier) to co miesiąc dostajesz na to dziecko 150 euro...
Cholera gdzie ja mieszkam?? Gdzie tu sprawiedliwość??
Coraz częściej myślę o ucieczce z tego chorego kraju... :(



5 komentarzy:

  1. Gąbkę zapisałam na liście "do kupienia w przyszłości", jak się u nas zaczną mazania po ścianach (na razie ich nie ma, bo nie pozwalamy biegać z kredkami ;)) A sprawiedliwości w naszym pięknym państwie nie ma i chyba nigdy nie będzie. Jak macie możliwość przenieść się do Belgii na tych warunkach co napisałaś, to ja bym z miejsca się przenosiła. Gdyby M. nie miał tej pracy którą ma, to pewnie byśmy rozważali wyjazd, choć zapewne z bardzo ciężkim sercem z mojej strony..

    OdpowiedzUsuń
  2. ja, tak jak Agusiek wrzuciłam gąbkę na listę :) chociaż mam nadzieję, że nie będę musiała dokonywać zakupu ;) Wczoraj po nocy akurat pisałam koleżance pracę o kapitale ludzkim i trochę zagłębiłam się w temat ;) chyba może byc juz tylko gorzej, bo nie wierzę, że nadejdą takie reformy, więc jak masz okazję to uciekaj ;) chociaż nie wiadomo ile kosztuje życie w np. Belgii

    OdpowiedzUsuń
  3. Problem w tym, że okazało się, że my zostajemy tu a G miałby jechać... Raz na 3 miesiące dostałby urlop tyg na przyjazd do Polski... I nie chodzi mi o mnie, bo ja i tak żyję sama, ale Emilka coraz częściej woła "Tato" i nie wyobrażam sobie jak ona tak woła a jego nie ma 3 miesiące, wraca na tydzień i znowu jedzie... Chyba serce by mi pękło za nią... :( Ale mam się zastanowić, więc myślę...

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas problemu pisania po ścianach z Kubuniem nie było, Grześ ma jeszcze czas, ale dobrze wiedzieć że istnieje takie cudo.
    My własnie jesteśmy w takiej opcji jaką zaproponowali G.
    Na co dzień jestem sama z chłopcami a N. przyjeżdża raz na 12 tyg na 2 tyg. Tylko że u nas jest tak że my możemy pojechać też do niego w odwiedziny. Rozważam przeniesienie się na stałe do NL. Jedyne co nas blokuje to kłopoty komunikacyjne Kuby. Nie powiem że jest łatwo, ale cóż zmusiła nas do tego polska rzeczywistość.

    OdpowiedzUsuń
  5. ide lece zakupuje!! moje dziewczynki lubują się w malowaniu po ścianach, robią to namiętnie, często i zawsze w ukryciu, tzn one się tam nie kryja zbytnio ... czekaja tylko jak mam do pieca, albo do łazienki pójdzie ... muszę sprawdzić tę gąbeczkę bo moje ściany ... no ... zresztą zobaczcie sami :D http://kropleszczescia.blogspot.com/2013/03/potrzeba-spenienia.html

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, dziękuję za pozostawienie komentarza pod tym postem i Twój czas jaki poświęciłeś aby nakreślić tych kilka słów :)

Copyright © 2016 www.ciepelkowo.pl | blog
| Magda M. Ciepełkowo