sobota, 20 kwietnia 2013

Blogowe przemyślenia...

Naszło mnie tak z rana... Nie wiem czy wywołam burzę - raczej nie bo i blog mało poczytny. Nie szkodzi. Nie chodzi mi wcale o ilość czytelników - aczkolwiek bardzo mi miło i Dziękuję, że tyle Was jest :))
Od samego początku mój blog to był rodzaj pamiętnika. Ci którzy są z nami od początku, bądź dłużej niż rok, wiedzą, że Rodzinnie było blogiem zamkniętym, dostępnym tylko użytkownikom posiadającym hasło. Ale później... Właśnie. Później się zmieniło. Nie mam pracy o czym, jak i o powodach tego już pisałam kiedyś, dlatego postanowiłam blog upublicznić. A nóż widelec trafi się jakaś firma chcąca abym opisała ich produkt, może zareklamowała. Po cichu liczyłam gdzieś na niewielki choć przypływ gotówki - przestałam już :) W tej chwili planuję coś, co może mi pomóc w inny sposób ;) I trafiło się kilka firm, dzięki którym mam w domu kilka naprawdę fajnych rzeczy za darmo - czyli w sposób który naprawdę akurat mi pomaga. Misia miała witaminki, ma kubki z których korzysta itp. Ja się cieszę :) Ale do czego zmierzam... Coraz mniej siedzę i zaczytuję się w niektórych blogach. Razi mnie to co się na nich dzieje, a mówiąc wprost razi mnie "wazeliniarstwo". Tak, ja to właśnie tak odbieram. Nie lubię słodzenia na siłę, nie lubię nieszczerości a to właśnie pojawia się coraz częściej. Wchodząc na jakiś maminy blog chciałabym poczytać o dziecku głównie, o jego i jej przemyśleniach, jakiś radach. A w tej chwili dziecko to chodząca reklama. Codziennie przesłodzony wpisik o tym co dostali/dostaną/mają. Każde zdjęcie to rewia mody - chodzący afisz reklamowy, neon prawie z tylko oryginalnymi i kosztującymi fortunę ciuszkami... Zero praktycznych rad, zero dzielenia się szczerością i odczuciami z czytelnikami. Jakoś tak... dziwnie...
Dlatego nie ukrywam, że za jakiś czas kiedy, przetestuję wszystko co mam i co ponoć idzie gdzieś tam, skądś tam do Nas, nie pomyślę nad ponownym zamknięciem bloga, a raczej dostępu do niego. Uchronię się może przed ironią, może przed smutkiem, może przed ewentualną kradzieżą praw do zdjęć i tekstu. Nie wiem jak zrobię, na razie takie moje gorące poranne przemyślenia :) Póki co kombinuję z czymś ;) I troszkę żałuję, że dałam się ponieść modzie testowania aż tak ;) Szaraczki siły przebicia nie mają :P Więc nie pytajcie mnie proszę co zrobiłam, że aż tyle testuję - bo ja tylko kropelkę sprawdzałam w morzu możliwości innych :)) Nie potrafię Wam dlatego pięknie poradzić i odpowiedzieć na maile i wiadomości, bo nie wiem :) I najważniejsze, nie chcę z dziecka robić chodzącej reklamy - to troszkę śmieszne i chyba nie o to w tym wszystkich chodzić powinno.

Odbiegając od tematu - wyniki CANDY dziś wieczorem lub jutro, ponieważ matka robi małe domowe przemeblowanie i "losująca maszynka" dziecinka jest u dziadków :) Ale losy porobione :)
Dzięki za zabawę! :)

21 komentarzy:

  1. Z tym testowaniem masz rację. Ja też testuję, ale ostatnio robię mocną selekcję ofert bo nie chodzi o to, żeby z bloga zrobić słup ogłoszeniowy. Podejmuję współpracę tylko z firmami, których produkty naprawdę lubię, właśnie po to by móc szczerze pisać. Np. Bosch i Karcher - znam ich urządzenia od lat, wiem że to nie chińskie badziewie, więc jak wypuścili na rynek jakiś nowy model, to z przyjemnością go wypróbowałam i opisałam. Bez ściemniania, jak coś mi w danej rzeczy nie pasowało to też opisałam :-)
    Blogowanie ma przede wszystkim sprawiać przyjemność, zarówno autorowi jak i czytelnikom, w przeciwnym razie można sobie pisać do szuflady ;-)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaradna mamo witam w moich skromnych progach :)) Masz absolutną rację!! O takim testowaniu jak piszesz to ja nawet nie myślę ;) A szczerość opinii to podstawa :)
      Pozdrawiam!!

      Usuń
  2. Dlatego ja zaglądam tylko na niektóre blogi :P Jak widzę, że ponad połowa postów to reklamy to cóż... Z jakiegoś powodu telewizji nie oglądam :D Marketingu na studiach tez mam pod dostatkiem ;)
    Jak czujesz, że powrót do zamkniętego bloga lepiej się sprawdzi to to zrób. Ja mam nadzieję, że dalej dostęp będę miała :P
    A co do słodzenia... Hmm.. Dlatego rzadko zostawiam komentarze - jak nie mam nic sensownego do napisania (a pod reklamami zazwyczaj nie mam)to po co klawiaturę męczyc ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciągle myślę i chyba nie zamknę dostępu, ale na pewno mocno spowolnię całe etapy pisania, wycofam się z niektórych projektów... Zresztą i tak teraz będzie jeszcze mniej czasu...

      Usuń
    2. Oooo a co szykujesz, że czasu będziesz miała mniej? :))

      Usuń
    3. Po 1. zostaję słomianą wdową... więc nawet tego mini mini odciążenia co miałam nie będzie...
      Po 2. ... mam ochotę spróbować z handmade ;) ale nie wiem czy warto, czy nie jest tego za dużo na rynku, czy byliby chętni... w każdym razie porobię sobie i może jakoś się uda, zobaczymy ;)

      Usuń
    4. No tak, całe dnie z Malutką, faktycznie czas ci się skurczy... a za handmade trzymam kciuki - próbuj, a nóż widelec coś się uda!

      Usuń
  3. Heh, ostatnio aż huczy o tym w blogosferze... ja mam to w nosie, bloguję od 10 lat niemal, nie odpisuję na propozycje współpracy, bo po prostu nie chcę - owszem, skusiłam się na wózek, z czystego zysku, bo 1000 zł piechotą nie chodzi, a spacerówkę i tak mieliśmy kupić. Nie zabiegam o czytelników, nie piszę dla publiczności, pisze dla siebie, dla bliskich, dla Basi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z wózkiem to fajnie Ci się udało :) A co do blogosfery... Czytałam, czytałam ;) Ale mam całkiem inne skojarzenia niż większość :) Mdli mnie ale od 3 innych blogów głównie, bo te od których się "zaczęło" to nie czytam ;)

      Usuń
    2. To ja chyba za krótko tutaj, bo nie znam tych blogów wszystkich ;) Przeglądam, zaglądam... Jak się spodoba to wracam, a jak nie to się trudno mówi :)
      I na temat reklamowy jeszcze nie trafiłam nigdzie ;) Co najwyżej na porady w stylu "jak dostac produkty do testowania" :P

      Usuń
  4. Nie wyobrażam sobie sytuacji gdzie musiałabym wypowiadać się pozytywnie o produktach, które są dla mnie badziewiem. Dlatego też może u mnie tak mało testów :) i dobrze:)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja nie widzę nic złego w testowaniu produktów :> Jak ktoś chce no to dlaczego by nie. Sama się teraz tym zajmuję, nie na blogu co prawda a dla jednego portalu robię recenzję produktów które mi przysyłają, mam z tego trochę grosza na drobne wydatki Martynkowe więc chętnie korzystam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko, ja też nic złego w testach nie widzę. Jak pisałam dla mnie to opłacalne. Mam coś za darmo, na co możliwe, że żal by mi było wydać pieniądze bo są sprawy ważniejsze. Mnie chodzi o słodzenie sobie kilku osób i codzienne posty typu "Zawitało do Nas (produkt)", polecanie na wzajem siebie i traktowanie dziecka jako reklamy. Zdjęcia i na każdym nie zwracasz uwagi na malucha ale na naszywkę na bluzie, czapce, butach itp itd. Zresztą tak są nawet zdjęcia robione (często) a na końcu masz bluza A, spodnie B, czapka C...

      Usuń
    2. Zapomniałam dodać, że takich blogów teraz dużo... Chyba, że tylko ja na takie trafiam ;)

      Usuń
    3. aaaaaaaa no to nie zrozumiałam tak do końca przesłania notki. faktycznie jak tak czytam jeszcze raz to jest jak piszesz, coraz więcej tego typu blogów.

      Usuń
  6. widzę, że każdego nawet tych maluczkich jak ja dotknęła ostatnia akcja. Ja, nieuważna bez doświadczenia jak się okazało śmiałam nie zgodzić się z opinią zamieszczoną na jednym z blogów na temat testowanego produktu - oberwało mi się, że brak mi doświadczenia - ale już nie wspomniano jakiego, czy w blogowaniu, byciu mamą a może testowaniu - bo takiego nie mam - jasne codziennie testuje coś - badziej używam niż testuję, ale nikt poza moim własnym kontem i kontem małża nie gwarantuje nam "dostania" produktu do testowania.

    powodzenia w zmianach - zrób tak abyś czuła się dobrze :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że jest sporo takich blogów, które powstały z myślą o dostawaniu darmowych rzeczy i zarabianiu, dzięki zachwalaniu konkretnych produktów. Nie ukrywam jest to łatwa i przyjemna praca. Ale i w tym trzeba mieć jakieś zasady, bo jeśli ktoś coś krytykuje, a za kilka tygodni reklamuje podobny produkt, to taka osoba jest dla mnie po prostu mało wiarygodna. I jeśli blog jest tylko o tym, że coś się testuje i to pod przykrywką opisywania codzienności to chyba coś jest nie tak. Po prostu trzeba mieć jakieś zasady i wszystko robić "z głową" ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie najważniejszy jest umiar. Jest kilka blogów do których przestałam zaglądać, głównie przez to że zmieniły sie w tablice reklamowe. Nie mam nic do testowania, konkursów i współprac, nawet jestem za. Ale wszystko z głową i wyczuciem

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak jak założyłam bloga, a potem odwiedzałam większość innych to nie sądziłam, że można aż tak dużo testować. Moje zdanie jest takie, że testowanie owszem jest miłe (chociaż nie testowałam nic) ale w końcu nie o testowaniu ma być blog. Ja na swojego bloga wstawiam zdjęcia np. co kupiłam ale nie po to żeby reklamować tylko poprostu kocham wszytsko co jest dla dzieci, może komuś się coś spodoba i będe mogła podpowiedzieć gdzie coś konkretnie znaleźć. Chociaż dopiero blogowanie rozpoczynam.
    Ale ogólnie zgadzam się całkowicie z tobą, aczkolwiek nie jestem przeciwniczką testowania tylko prowadzenia bloga ze względu na "gratisy"
    Żem się rozpisała ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. I właśnie o to chodzi :) Widzę, że wszystkie mamy podobne odczucia :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, dziękuję za pozostawienie komentarza pod tym postem i Twój czas jaki poświęciłeś aby nakreślić tych kilka słów :)

Copyright © 2016 www.ciepelkowo.pl | blog
| Magda M. Ciepełkowo