Featured

wtorek, 30 kwietnia 2013

Pytania prawie retoryczne...

Nie będzie o Europie, nie będzie o życiu, nie będzie o ludziach. Będzie za to kilka pytań które pozostawię bez odpowiedzi. Kilka spośród setek jakie kłębią się w mojej głowie. Bez odpowiedzi gdyż takich nie znam, nie chcę udzielać, lub też udzielenie ich nie leży w moich rękach.
1. Dlaczego ludzie (pracownicy) w Polsce, nie są szanowani przez swoich pracodawców?
2. Dlaczego "wspaniali" politycy mydlą oczy, że będzie lepiej, że walczą o lepsze życie a tak naprawdę mają Nas wszystkich gdzieś?
3. Dlaczego w kółko i do znudzenia jest wałkowana sprawa Smoleńska, konflikty między partiami, a nikt nie zajmie się sprawami naprawdę ważnymi - np. bezrobociem?
4. Dlaczego jest cisza o powyższym (bezrobociu), a ludzie wysoko postawieni zdają się nie widzieć, że z Polski każdy ucieka?
5. Dlaczego matki I kwartału i rodzice przedszkolaków mogą wywalczyć swoje, a pozostałym tyłka ruszyć się nie chce?
6. Dlaczego rząd obiecujący politykę prorodzinną i masę ułatwień młodym rodzinom, pozwala aby te przymusowo się rozdzielały?
7. Dlaczego w Polsce panuje taka cholerna biurokracja, mająca na celu wypłatę np. "psich" pieniędzy...
8. Dlaczego "Panowie" kraju uważają, że miesięcznie na dziecko starczy 77 zł?
9. Dlaczego lepiej zabrać dziecko biednym rodzicom i nic im nie pomóc, a dać je jakimś podejrzanym typom wypłacając co miesiąc ok 1000 zł?
10. Dlaczego za krzywdę na zwierzęciu są wyższe kary i szybszy wyrok niż za krzywdę na dziecku...
11. Dlaczego ciężko pracujący człowiek nie może pozwolić sobie na normalne życie bez liczenia czy starczy na chleb, a człowiek z zawodem "syn" lub "córka" ma wszystko?
12. Dlaczego człowiek ciężko pracujący od 25 lat, od rana do nocy praca fizyczna zarabia miesięcznie ok 2 tys zł (przy dobrych wiatrach) a taki Mu..., Pa..., Li... i inne gwiazdki - co najgorsze dzieciaki!! - dostają te 2 tys za 1 dzień kłapania buzią??

Paranoja...

************************************

Dziękuję za wczorajsze odpowiedzi :) Myślałam, że drewniane klocki to dla młodszych ;)

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Klocki, klocuszki i tym podobne

Klocki - fajna rzecz :) Nie znam ani dziecka, ani dorosłego który by ich nie lubił. Pozwalają oderwać się od codzienności, spełniają marzenia, zmieniają dorosłego w dziecko a dziecko w architekta który buduje najwymyślniejsze budowle.
Klocki drewniane - super rzecz. Naturalne, pachnące, kolorowe. Chciałam kupić, ale jakoś tak się nie nadarzała okazji i w końcu drewnianych klocków u Nas brak. Raczej ich nie będzie, bo wg mnie za późno - leżałyby razem z innymi zakurzonymi zabawkami.
Klocki LEGO Duplo - przyznaję, że nie byłam do nich przekonana. Drogie okropnie, a w zestawie zaledwie 4 klocki, chociaż są i po 30 ;) Jednak okazało się, że LEGO zwykłe które posiadamy z bratem, nie są wcale tańsze, a jest sposób na to by je mieć ;) Kupować co jakiś czas zestawik i się uzbiera. Misia ma kilka Duplo które kupiłam jakiś czas temu z gazetą i lubi się nimi bawić, więc Duplo u Nas zagości ;)
Klocki - takie zwykłe plastikowe. O tych myśleliśmy od początku. Są i dla maluchów i dla starszych dzieci. Emi swoje dostała na Mikołaja. Na opakowaniu jest info, że od 3 lat ale cóż... Mama pochowała małe elementy, a resztą jaka została bawiła się razem z córką, dzięki czemu miałam pewność, że Młoda nic nie połknie. Klocki mamy firmy BAJA - o takie

O ile na początku zaaferowana Misia lubiła się nimi bawić, a ja lubiłam z nich budować, to teraz nam się to znudziło... Ile razy można składać z klocków piramidę lub ludzika... Klocki poszły do piwnicy, ale wcześniej postanowiłam im się bliżej przyjrzeć...
300 elementów z których można budować zamek i pociąg. Rewelacja!! Szkoda tylko, że w realnej zabawie nie jest już tak fajnie i kolorowo. Zacznijmy od tego, że klocki albo odpadają jeden od drugiego, albo w ogóle nie dają się ze sobą połączyć. Skończmy natomiast na tym, że poszczególne elementy po prostu do siebie nie pasują... Spójrzcie na obrazek - tak wg producenta wygląda ciuchcia


A tak wygląda wagonik w realu

Niestety nic nie pasuje, wagoniki się odpychają a daszka nie sposób trwale przymocować. Szkoda, bo już wiadomo, że reszty się nie uda zbudować i mija chęć do zabawy. Zamku, domku czy dworca jak kto woli, też nie bardzo się da postawić. Okna i drzwi nie mają mocowań jakiś trwalszych i zaraz wypadają. Płotu i drzew, nie da się w ogóle postawić/posadzić...

Nie mam pojęcia ile kosztowały te klocki - były prezentem, ani ile takie kosztują. Ale ja nie jestem z nich zadowolona. Powiem więcej - jestem rozczarowana i z pewnością nie poleciłabym ich nikomu...

A jutro?? Jutro postaram się Wam przedstawić jak Europa Europie nie równa...


sobota, 27 kwietnia 2013

27.04.2013

Pojechał... ;(( Oczy pieką, szczypią. Zamglone spojrzenie, milion myśli, smutek... Różnie bywało, często źle. Była masa słów dosyć przykrych, decyzji... Ale wiem, że nie potrafiłabym bez niego żyć i wzajemnie... Wiem, że Kocha, że mu zależy. Tylko czemu akurat teraz musiałam przejrzeć na oczy, a On czemu otworzył się dopiero pod wpływem takich wyborów/emocji... Nie ma go 5 godzin a ja czuję pustkę. Na kogo ja będę czekać aż wróci z pracy... ;( Wiem, że wróci ale jednak nie zaraz, nie jutro... Nie ma go 40 km dalej, tylko prawie 1300...
To niesprawiedliwe... Jest mi źle, jest mi smutno...
Łzy same cisną się do oczu... ;((

czwartek, 25 kwietnia 2013

Przyjaciele i wizyta Kuriera :)


Całkiem niedawno na jednym z blogów, natknęłam się na temat związany z przyjaźnią. Super temat… super, że ma się kogoś takiego. Tak zaczęłam się zastanawiać nad sobą, analizować i postanowiłam napisać. Żeby nie zapomnieć, uporządkować, a może się oczyścić…
Wiadomo – w zerówce i początkach szkoły podstawowej to raczej nie wiadomo czy to już przyjaźń czy jeszcze nie. Ja nawet za dobrze tych czasów nie pamiętam. Ale jestem pierwszym rocznikiem testów edukacyjnych, więc dalszą część podstawówki i „wspaniałe” czasy gimnazjum pamiętam… Miałam wtedy (jak mi się wydawało) 2 bardzo, bardzo bliskie koleżanki. Może nawet przyjaciółki. Jak patrzę na te znajomości teraz, z perspektywy czasu (bo oczywiście nie przetrwały) to widzę, że to nie było nawet dobre koleżeństwo. Łażenie za chłopakami którzy im się podobali, załatwianie lepszych ocen, pisanie za kogoś prac – owszem. Z jedną koleżanką wszystko umarło po gimnazjum, rozmawiałam z nią przed swoim ślubem i dowiedziałam się, że w wieku 15 lat urodziłam dziecko, które zostawiłam rodzicom a sama uciekłam za granicę :D Ponoć mama mojej „przyjaciółki” takie baje puszczała ;) Z drugą – wspaniałą uczennicą – rozmawiałam jeszcze za czasów szkoły średniej :) Ale niestety finalistka konkursu o antykoncepcji zaliczyła wpadkę, szkoły nie skończyła i ją podobno wywieźli ze wstydu… :/ Nie wiem ile w tym prawdy, ale nie mieszka już gdzie mieszkała.
Czasy liceum… Tu miałam jedną naj, najlepszą przyjaciółkę i 2 bardzo dobre koleżanki. Oczywiście również wszystko umarło. Jedna zmieniła orientację, a pozostałym po maturze przestałam być potrzebna. Bo wcześniej byłam, owszem. A to dałam zadanie lub ściągę (nie byłam kujonem ale lubiłam mieć przygotowane to i owo), zrobiłam za kogoś pracę grupową, zawoziłam tyłek na matury (jako jedyna miałam prawo jazdy i samochód). Cóż… W tamtym okresie byłam wolontariuszką we wspólnocie religijnej i na wyjeździe wakacyjnym poznałam super duszyczkę :) I sama nie wiem czemu nie mamy kontaktu… Podejrzewam, że to wina mojego poprzedniego związku… Mogłam być mądrzejsza…
Studia… Na licencjacie to tylko koleżanki były. Na magisterce miałam 2 super koleżanki, były obietnice utrzymania kontaktu itp. Jedna mieszka 5 km ode mnie, druga ok. 30 km… I cóż. Z jedną spotkałyśmy się ze 2 razy (mamy dzieci w tym samym wieku). Później pisałam, proponowałam ale niestety nigdy czasu nie było, w końcu kontakt się urwał. Może źle robię, ale mam zasadę – nie pcham się gdzie mnie nie chcą. Zwykle się jej trzymam ;) Za studenckich czasów była też przyjaciółka… Naprawdę myślałam i wierzyłam, że to będzie przyjaźń na całe życie. Spotykałyśmy się często, wspólne wypady, picie winka, seriale, płacze i radości, problemy, wsparcie… Miałam na kogo liczyć aż do momentu ślubu… Wtedy to się dowiedziałam, że ona jednak facetów nie chce, że są beznadziejni, powinnam z kobietą spróbować itp. itd. A jak się okazało, że jestem w ciąży i na moje próby z kobietą za późno (a nawet gdyby nie było za późno, to nie dla mnie takie coś) to… się ulotniła :(
I taka moja historia… Nie mam przyjaciół - może brat tylko… tylko jemu mówię wszystko, mogę liczyć na wsparcie, radę, zryp totalny, wyśmianie, jak również szczere, prawdziwe i pomocne opinie. Wspólne zakupy, wypady do kina, jazda samochodem itp. :) W życiu bym nie powiedziała, że tak nam się odmieni :) Bo tłukliśmy się niemiłosiernie :D Mam mało znajomych. Głównie wirtualnie. Jedną taką fajną dziewczynę, kilka spotkań realnych z dziewczynkami ale… Cóż, nic pisać więcej nie będę bo co mogę…
Brakuje mi czasem babskich pogaduszek, spotkań. Nawet babskich + dzieci :) Wiem, że mam francowaty charakter. Wiem, że zyskuje przy bliższym spotkaniu, ale i czasami tracę po dłuższej znajomości. Ale wiem też, że odkąd jestem mamą zmieniłam się. Bardzo! A czemu nie mam przyjaciół?? Może przez charakter właśnie, może przez moją naiwność, może nieśmiałość i strachliwe podejście do ludzi, może… Nie wiem przez co…
Ale się Wam podałam jak na tacy… Aż wypieków dostałam… Trudno, napisałam A trzeba powiedzieć B i sprawić by tekst ujrzał światło dzienne.
Dziękuję.

Co do Kuriera - pierwszy raz zdarzyło mi się być tak nieprzygotowaną i otworzyć drzwi w koszuli nocnej... O 10 rozumiecie?? Dzisiejszy dzień to w ogóle kosmos :)) A Pan Kurier przywiózł nam aż 13 litrów wody Mama i ja do testów :) Idealnie zgrał się z pogodą :) Niebawem relacja! A ja dziękuję firmie Wosana i Agencji FlyPR za możliwość otwarcia domowej pijalni :))

Młodzież moja wzbogaciła się dziś o kilka par nowych ciuszków - w tym bielizny :) Zaczynamy kolejny etap nocnikowania ;) Po wielkiej gonitwie udało jej się kupić i sandałki w CCC o takie :)
Znalezione na www.google.pl
Jakoś wytrzymałam by nie zwymiotować... To były jedyne sensowne sandałki. Reszta to oczywiście wstrętny róż - bleee

Jutro mnie nie będzie. Dlaczego, to wiadomo - ostatni wieczór z mężem i tatą... A później będę mniej, ale nie znikam ;)

środa, 24 kwietnia 2013

O kosmetykach (BB Cream i AVON) oraz Liebster Award

Nie będzie opinii - spokojnie. Jednak jestem winna wyjaśnień, a ponieważ nie znoszę gdy ktoś mówi, obiecuje i cisza, lub robi sobie z buzi pewną część ciała - oznajmiam... Obiecane opinie o BB Cream i kosmetykach z AVONu się nie pojawią! Tak zadecydowałam. Nie jestem ekspertem od urody i makijażu, na co dzień się nie maluję, a kosmetyki te nie są związane z dziećmi dlatego też nie będę wbrew sobie pisać... Miał być inny post, ale jestem wyprowadzona z równowagi przez męża, który w sobotę jedzie a nadal go nie ma... I to trzeci dzień praktycznie wraca później... Ochłonę jutro mam nadzieję...

Od Babytesterki dostałam wyróżnienie Liebster Award. Ponieważ w coś podobnego się ostatnio bawiłam, to odpowiem tylko na pytania nikogo nie nominując. Kto chce, niech się bawi :) I dziękuję za nominację :)
1.  Jaka jest Twoja ulubiona piosenka? Nie mam jednej ulubionej. Aktualnie wszystkie zespołu Baciary, Zakopower i podobnych.
2. Które zwierze wybierasz: psa czy kota? Zdecydowanie pies.
3. Twój ulubiony kolor ? Niebieski
4. Czy mężczyzna powinien być przy porodzie? Zależy od mężczyzny. Nie powinien robić nic wbrew sobie. Mój był i czułam się bezpieczniej.
5. Czy oglądasz seriale? Staram się ulubiony ;)
6. Must have na wiosenny spacer. Wygodne buty i picie :)
7. Co wybierasz róże czy frezje? Róże
8. Twój ulubiony kosmetyk? Każdy o zapachu kokosa :)
9. Co jesz dzisiaj na obiad? Kotleta z ziemniakami i mizerią.
10. Co wybierasz jezioro czy basen? jezioro
                                                  11.  Wakacje to w Polsce czy zagranicą ? Obojętne :)

wtorek, 23 kwietnia 2013

Znacie może...

firmę Flimboo Toys?? Jakiś namiar na stronę?? Przypadkiem wpadł mi w oko rowerek biegowy - rewelacyjny, podobny do tych z marki Tup Tup, ale nie mogę znaleźć żadnych więcej informacji... Podeślijcie jak coś macie ;)

Dziś weny brak na post. Będzie coś jutro...

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Mamy w domu małego BUNT(a)...

Tak się cieszyłam, że u Nas bunt dwulatka sławny przechodzi delikatnie. Bo Misiulka tylko "nie" woła. Tak... Kiedy to było :D Równo z wybiciem 1,5 roku pojawił się w domu nowy lokator - BUNT. Typ dosyć specyficzny, męczący, aczkolwiek wesoło z nim jest nie powiem :)) Teraz wszystko jest "nie", wielkie "NIE". Jest płacz okrutny wręcz histeria, jest tupanie nogami, wycie jak wilki do księżyca, jest zaciskanie piąstek i prężenie, jest zapieranie. Nie ma tylko rzucania na podłogę i mam nadzieję, że nie będzie ;) Staram się BUNTa poznać i okiełznać, staram się być twardziochem ;) Udaje się na tyle, że biorę go (ją) na ręce jak przyjdzie i przestanie wyć, aczkolwiek wiele mnie to kosztuje gdy widzę tą zapłakaną i zasmarkaną buzię, wyciągnięte rączki i mokre oczyska... Ejj BUNT...

Ponoć jak poniedziałek dobry to i cały tydzień taki - zobaczymy ;) Rano wiadomość o obniżeniu wysokości rat!! Hurra :)) Później zawirowania związane z mężowskim wyjazdem... Na końcu listonosz z paczką o której zapomniałam na amen... Ale cieszę się :) Przyda się to co w niej odkryłam :))
Dziękuję :)

niedziela, 21 kwietnia 2013

Niedziela...

Już od jakiegoś czasu w niedziele staram się nie zamieszczać nowych postów. Tak sobie postanowiłam, że poświęcam ten dzień tylko bliskim. Ale dziś, kiedy mąż usypia małą (jak ja za nią tęskniłam!! 2 dni jej nie widziałam a mam wrażenie, że tak wydoroślała!), siedzę i patrzę przed siebie. Na swój projekt. Widzę fajną ściankę z książkami (nareszcie!!) kwiatami (rosną!! :)) żywym bukietem narcyzów (nie uschły :)) zdjęciami i pudłami. Kurczę podoba mi się :) Patrzę w prawo i widzę narożną półkę a na niej... paprotka od szwagierki! O.O Naprawdę mi przywiozła kwiat!! I pięknie jest, pięknie wygląda, idealnie pasuje :) Nareszcie czuję się jak w domu, jak u siebie. Nigdy nie miałam kwiatów bo nie miałam do nich ręki. A teraz jakoś rosną :) Zrobiło się tak ciepło, domowo. Nawet z mężem jest lepiej, inaczej, cieplej...

Ale myślę też o tym "Ta ostatnia niedziela..." muzykę sami dołóżcie. Bo to jest ostatnia Nasza wspólna niedziela... Na jakiś czas, ale na jaki nie wiadomo... Za tydzień o tej porze G. będzie od ponad 9 godzin w Belgii... Ja będę miała za sobą pierwszą "samotną" noc, pierwszy dzień... Smutno...

Wyniki! :)

Dziś "losująca maszynka" dziecinka dokonała wyboru szczęśliwca :)
Najpierw jednak matula czyli ja ;) przygotowała losy i pojemnik do losowania :) Przy okazji możecie zobaczyć zarys moich mieszkaniowych zmian - ależ mi się podoba!!
Następnie dziecinka zgrabnie odrzuciła część losów...




Po czym... Jest, jest ten jeden :)



Zwycięzcą zostaje...





Serdeczne gratulacje!! :)
Czekam na mail z adresem do wysyłki :)

Odpoczywajcie i korzystajcie ze słonecznej niedzieli :)
Do jutra!!

sobota, 20 kwietnia 2013

Blogowe przemyślenia...

Naszło mnie tak z rana... Nie wiem czy wywołam burzę - raczej nie bo i blog mało poczytny. Nie szkodzi. Nie chodzi mi wcale o ilość czytelników - aczkolwiek bardzo mi miło i Dziękuję, że tyle Was jest :))
Od samego początku mój blog to był rodzaj pamiętnika. Ci którzy są z nami od początku, bądź dłużej niż rok, wiedzą, że Rodzinnie było blogiem zamkniętym, dostępnym tylko użytkownikom posiadającym hasło. Ale później... Właśnie. Później się zmieniło. Nie mam pracy o czym, jak i o powodach tego już pisałam kiedyś, dlatego postanowiłam blog upublicznić. A nóż widelec trafi się jakaś firma chcąca abym opisała ich produkt, może zareklamowała. Po cichu liczyłam gdzieś na niewielki choć przypływ gotówki - przestałam już :) W tej chwili planuję coś, co może mi pomóc w inny sposób ;) I trafiło się kilka firm, dzięki którym mam w domu kilka naprawdę fajnych rzeczy za darmo - czyli w sposób który naprawdę akurat mi pomaga. Misia miała witaminki, ma kubki z których korzysta itp. Ja się cieszę :) Ale do czego zmierzam... Coraz mniej siedzę i zaczytuję się w niektórych blogach. Razi mnie to co się na nich dzieje, a mówiąc wprost razi mnie "wazeliniarstwo". Tak, ja to właśnie tak odbieram. Nie lubię słodzenia na siłę, nie lubię nieszczerości a to właśnie pojawia się coraz częściej. Wchodząc na jakiś maminy blog chciałabym poczytać o dziecku głównie, o jego i jej przemyśleniach, jakiś radach. A w tej chwili dziecko to chodząca reklama. Codziennie przesłodzony wpisik o tym co dostali/dostaną/mają. Każde zdjęcie to rewia mody - chodzący afisz reklamowy, neon prawie z tylko oryginalnymi i kosztującymi fortunę ciuszkami... Zero praktycznych rad, zero dzielenia się szczerością i odczuciami z czytelnikami. Jakoś tak... dziwnie...
Dlatego nie ukrywam, że za jakiś czas kiedy, przetestuję wszystko co mam i co ponoć idzie gdzieś tam, skądś tam do Nas, nie pomyślę nad ponownym zamknięciem bloga, a raczej dostępu do niego. Uchronię się może przed ironią, może przed smutkiem, może przed ewentualną kradzieżą praw do zdjęć i tekstu. Nie wiem jak zrobię, na razie takie moje gorące poranne przemyślenia :) Póki co kombinuję z czymś ;) I troszkę żałuję, że dałam się ponieść modzie testowania aż tak ;) Szaraczki siły przebicia nie mają :P Więc nie pytajcie mnie proszę co zrobiłam, że aż tyle testuję - bo ja tylko kropelkę sprawdzałam w morzu możliwości innych :)) Nie potrafię Wam dlatego pięknie poradzić i odpowiedzieć na maile i wiadomości, bo nie wiem :) I najważniejsze, nie chcę z dziecka robić chodzącej reklamy - to troszkę śmieszne i chyba nie o to w tym wszystkich chodzić powinno.

Odbiegając od tematu - wyniki CANDY dziś wieczorem lub jutro, ponieważ matka robi małe domowe przemeblowanie i "losująca maszynka" dziecinka jest u dziadków :) Ale losy porobione :)
Dzięki za zabawę! :)

piątek, 19 kwietnia 2013

1,5 roczku największego SZCZĘŚCIA :*


Emilko!
Dziś kończysz 18 miesięcy swojego życia. Bardzo pracowitych miesięcy dla Ciebie. Dużo się nauczyłaś, nadal dużo się uczysz, a jeszcze wiele nauki przed Tobą. Dla mnie to było najwspanialsze 18 miesięcy!! Jesteś moim największym skarbem, szczęściem, moją dumą!! Jestem szczęśliwa gdy patrzę na Twoją uśmiechniętą buźkę, gdy widzę jaka jesteś żywa, ufna. Jak pięknie bawisz się z innymi dziećmi, jak wszystko Cię interesuje. Jestem dumna, że tak pięknie się rozwijasz, że jesteś mądra i potrafisz tyle rzeczy!! Dziękuję Ci, że jesteś. Że mam dla kogo żyć, że czuję się potrzebna i kochana. Dziękuję za Nasze rozmowy, żarty i tulaski. To wspaniałe uczucie kiedy nagle przychodzisz się przytulić, dać całusa, albo kiedy głaszczesz mnie po włosach usypiając. Jesteś takim moim codziennym promyczkiem :) Aż chce się rano wstawać, nie czuje się zmęczenia. Jestem przeszczęśliwa, że mogę być Twoją mamą :)) Kocham Cię córeczko!! To jeszcze nie raz usłyszysz :)

A co potrafi Emilka??
- załadować i włączyć pralkę ;) tylko proszku jeszcze nie wsypuje :P
- sama je i pije
- coraz więcej mówi – dogadać się już można bez problemu :)
- potrafi ubrać gumiaczki i kapcie i to prawy na prawą a lewy na lewą nóżkę!
- ćwiczy ubieranie się samodzielne
- lubi malować i kocha przyklejać naklejki
- nadal kocha żaby!!
- potrafi wsypać piasek łopatką do wiaderka
- umie bawić się z innymi dziećmi i pożyczać zabawki (jak patrzę to mam wrażenie, że jest dużo dojrzalsza niż rówieśnicy…)
- potrafi wchodzić po schodach
- biega – a z wózkiem się troszkę pokłóciła ;)
- sama wsiada i zsiada z rowerku i krzesełka
- bardzo dużo rozumie i pomaga mamie :)
- wchodzi i wychodzi z łóżeczka
- gdy chce gdzieś iść z mamą, to bierze ją za rękę i ciągnie za sobą :)
- układa 11 klocków jeden na drugim
- układa puzzle i dopasowuje kształty do otworu
- waży ok. 10,6 kg
Potrafi wiele, wiele więcej ale ja już po prostu nie pamiętam :) Trudno sobie tak na szybko przypomnieć.
Oczywiście są też chwile trudniejsze, gdy płacze nie wiadomo dlaczego, kłóci się, ale to przecież jest wpisane w Nasze życie i role :) I absolutnie te gorsze chwile nie znaczą, że jest źle, że mniej ją kocham. Wręcz przeciwnie!! Kocham tak, że bardziej nie można :) A po gorszym dniu mnie czasem dopada wyrzut sumienia, że mogłam jakoś inaczej zareagować, stanąć w jej obronie itp…



ps. Odnośnie nieprzyjemnej sytuacji jaka wydarzyła się z udziałem zdjęć Mandarynkowej Mamy (przepraszam ale linku na szybko nie znajdę) ostrzegam potencjalnego złodzieja i jakąś zołzę żeby gorzej nie powiedzieć bo mnie to tak wściekło WARA od kopiowania zdjęć i treści!

środa, 17 kwietnia 2013

Zabawkowe rozmyślania...


Wasze maluchy mają jakieś szczególne upodobania zabawkowe?? U Nas Emilka nie lubi zabawek typu edukacyjne czy kreatywne – elektroniczne. Miała kilka i leżały zakurzone, więc je sprzedałam albo wyniosłam. Zdecydowanie bardziej preferuje zabawki drewniane, garnki, łyżki, plastikowe butelki itp. :) Największym hitem są samochody w każdej postaci :) Niby zdarzają się rodzice którzy uważają, że dziewczynka ma się bawić lalkami a chłopiec samochodami, ale dla mnie to bez znaczenia. Ważny jest prawidłowy rozwój dziecka, rozwijanie jego zainteresowań. Ja jako dziecko wolałam samochodziki, mój brat natomiast siedział z babcią w kuchni i jakoś na ludzi wyszliśmy :) Aczkolwiek On lepszy ludź bo samochód ma perfekt opanowany, a takiego puree jak On zrobi to nikt nie potrafi :) Delikatne jak mgiełka, pyszne! Niebo w gębie :) Ale wróćmy do zabawek – konkretniej lalek :)
Misia ma 3 lale i żadną się nie bawi… Po jednej skakała, drugą tłukła ziemię, trzecia już lepiej tolerowana jest, ponieważ ma czesane włoski ;) I tak się zastanawiam powoli co jej kupić na nadchodzące imieniny (23 maja) i dzień dziecka…  Mówiąc szczerze myślałam o lalce, wózku i może łóżeczku. Już powoli patrzyłam na stronach WWW co by mi pasowało. Jeśli chodzi o łóżeczka to wszystko jedno, byle nie różowe :P Wózek to marzy mi się mała, wierna kopia wózka dla prawdziwego dzidziolka :) Lala… Myślałam o takiej płaczącej, którą można karmić, może taka która chodzi, ale… czy ona nie jest za mała?? Ostatnio zaczęłam się zastanawiać nad klockami LEGO, albo rowerkiem biegowym… Sama nie wiem…

Nie byłabym sobą gdybym nie powiedziała o akcji na babskim :) Bransoleta za 10 zeta!! Madzia nawet uwzględniła mój apel o biżu dla dzieci :P Rozbijam skarbone bo 10 zeta to tam uzbieram już i lecę :D

A i pamiętajcie o CANDY!! Do piątku do północy :)

wtorek, 16 kwietnia 2013

Liebster Blog - wyróżnienia :)


Wielka radość mnie spotkała całkiem niespodziewanie :) Otóż otrzymałam 4 wyróżnienia: od Madzi z babskie blogowanie Gosi z małe tete a tete  AnEvelin i od Krople Szczęścia - dziewczyny bardzo dziękuję!! :)
Reguły dla przypomnienia ;) Nominację dostajemy od innego Blogera (którego nie możemy już nominować) za „nienaganne prowadzenie Bloga” :) Należy odpowiedzieć na 11 pytań, następnie zaprosić do zabawy – wyróżnić – 11 innych blogów :)

Pytania od Gosi
  1. którą część dnia/doby lubisz najbardziej i dlaczego? Jeśli już muszę wybrać to noc i wieczór, bo wtedy mam chwilkę dla siebie :)
  2. jaki kolor przeważa w Twojej szafie? Niestety szary…
  3. gdzie najczęściej robisz zakupy? W biedronce :D
  4. co ostatnio kupiłaś tylko dla siebie? Hm… jeśli chodzi o kupno dla przyjemności to od dłuższego czasu nic. Jeśli z przymusu to buty i kurtkę
  5. czym zajmowałaś/zajmujesz/chciałabyś zajmować się zawodowo? Nie pracuję, ale chciałabym uczyć
  6. ile lat lub miesięcy ma Twoje dziecko i co jest jego najbardziej ulubioną zabawą lub zabawką? 18 miesięcy, najbardziej lubi żaby i samochody a zabawa… nie ma takiej jednej jedynej :)
  7. jakie jest Twoje popisowe danie? czy możesz sprzedać przepis? :) zapiekanka z ziemniaków lub gyros :) mogę ;)
  8. jakiej czynności związanej z utrzymaniem porządku nie lubisz? Mycia garów i sprzątania łazienki…
  9. czego poszukujesz w sieci? A różnie :) nowinek, ubrań, miejsc, czasem po prostu kogoś do pogadania :)
  10. jaka jest Twoja ulubiona bajka? Hmm o kotku który szukał mamusi – pamiętam ją jeszcze z dzieciństwa :) Ale aktualnie tytuł mi z głowy wyparował...
  11. na co masz ochotę w tej chwili? Na to żeby sobie usiąść :D
Pytania od Madzi
1. Plany na przyszłość... Na najbliższą to dać radę wszystkiemu i wyjechać na wakacje. Na dalszą to znaleźć w końcu jakieś dochodowe zajęcie…
2. Wakacje we dwoje czy z dzieckiem... Oczywiście, że najlepiej we dwoje z dzieckiem :)
3. Krówka czy miętówka? Krówka
4. Moja pasja to... nadal najbardziej to mimo wszystko samochody, a później fotografia
5.Czasem chcę... gdzieś uciec i poleżeć :)
6. W doniczce czy wazonie? W doniczce
7. Na słodko czy na ostro? Pół na pół ;)
8. Nie mam czasu na... sen, chyba, że się bardzo postaram :)
9.Bez ... nie wychodzę z domu! Telefonu!!
10. Gwiazdka z nieba czy złota rybka? Złota rybka – łatwiej złapać ;)
11. Kawał ... Mam opowiedzieć?? Nie, nie umiem :]

Pytania od AnEvelin
  1. Kawa czarna czy biała? Biała
  2. Góry czy morze? Góry, góry, GÓRY!!
  3. Piwo czy Wino? Wino
  4. Książka czy kino? Książka
  5. Wymarzone miejsce do mieszkania dla rodziny? Góry – jakaś dolinka u podnóża Tatr :)
  6. Ulubiona kuchnia? Nie mam :)
  7. Ulubiony deser? Hmm szarlotka…
  8. Mini czy dres? Dres
  9. Największe marzenie? Takie naj, naj to góralski domek w górach
  10. Największe osiągnięcie? Urodzenie takiego cudnego malucha :) Bez znieczulenia :) Panikara jestem ;)
  11. Okreś się w max 3 słowach? Zwariowana, nieśmiała, nie wierząca w siebie (starałam się w 3 :))
 Pytania od Kropli Szczęścia:
1.  Impuls czy przemyślana decyzja
 - co zdecydowało o tym, że zaczełaś/zacząłeś pisać bloga? Przemyślana decyzja :)

2. W jakie miejsce chciałabyć/chciałbyś pojechać na wczasy
 - gdyby zasób portfela cię nie ograniczał? To pewnie jakaś Majorka, albo wyspa Bali, albo coś podobnego :)

3.  Jaki jest twój ulubiony smak? 
Jakiej potrawie nigdy nie odmówisz? Uwielbiam smak kokosu i kawy :) A nigdy nie odmówiłabym rosołowi mojej mamy, jej zapiekance... W ogóle potrawom mamy :)

4. Czy jest blog, który cię inspiruje?  
Który jest dla ciebie jak matka dla corki? Nie

5.  Jaka jest twoja ulubiona książka 
- jaką książkę poleciłabyś mi do przeczytania? Pamiętniki Stanisława Grzesiuka - "Pięć lat kacetu", "Boso ale w ostrogach" itp

6.  Bez czego nigdy nie wychodzisz z domu? Bez telefonu :)

7.  Czy masz swoją "żelazną zasadę" którą kierujesz się idąc przez życie? Tak, mam.

8. Gdybyś mogła cofnąć czas ... to o ile byś go cofnęła? To wycięłabym ostatnie 5 lat, cofnęła się o kolejne 4 a na pewno 2 lata, wymazała je i w to miejsce wkleiła wycięte 5 lat. Coś na zasadzie kopiuj - wklej :)

9. Kto jest twoim autorytetem? Może to dziwne, ale nie mam jednego. Jest ich kilku.

10.  Twój sposób na relaks to ... jak jestem zestresowana to najlepiej odprężam się za kółkiem :) A poza tym to spacer i książka.

11.  Gdyby za twoim oknem był mur, a w nim wielka stara brama ... otworzyła byś ją?
TAK
Moje pytania:
1.      Wakacje w Polsce czy zagranicą
2.      Praca na kogoś czy praca na siebie
3.      Ulubiony owoc
4.      Moje wymarzone miejsce lubię za…
5.      Pojawienie się mojego dziecka zmieniło…
6.      Za kierownicą czuję się…
7.      Paznokcie krótkie czy długie
8.      Mój główny cel to…
9.      Włosy naturalne czy farbowane
10.  Jutro…
11.  Dzisiaj…

A nominuję
Copyright © 2016 www.ciepelkowo.pl | blog
| Magda M. Ciepełkowo