wtorek, 12 marca 2013

Mama = szperacz detektyw, czyli żabie buty :)

Pamiętacie jak niedawno pisałam o butkach?? Mówiłam, że szukam gumiaków/kaloszy jak kto woli żab, ponieważ moje dziecko uwielbia żaby. Niestety takie kaloszki widziałam ale nie w Polsce. A tu proszę :) Byłam dziś całkiem przypadkiem w centrum i przechodząc obok małego (i drogiego!!) sklepiku z butami dla dzieci, w oczy wpadły mi napisy "Przedsezonowa wyprzedaż" oczywiście weszłam, zachwyciłam się :) Widziałam na żywo butki Emel które mi się bardzo podobają :) Były 60 zł tańsze niż w innych miejscach, ale... spojrzałam w górę i co widzę?? Kalosze!! Kupiłam a jakże :) W domu młoda od razu "Baba" czyli żaba i zachwycona, a mnie one zaczęły coraz mniej przypominać żaby ale co tam ;) Generalnie kaloszki są z ciepłą wkładką, ale jest ona dziwnie uszyta, za wąska i stópka nie może wejść do butka, więc wkładka poszła precz :)
Firma American Club i tylko 45 zł ;)




6 komentarzy:

  1. ależ słodkie są te żabki:) pozdr i zapraszam do nas :)

    OdpowiedzUsuń
  2. znamy tę firmę...mamy z tej firmy też gumowce:D i super nadają się na deszcz...i potwierdzam ta skarpeta ocieplana to niezbytskrojona:/ u nas użyta tylko raz...ale się namęczyłam żeby ubrac;) wole grubą skarpetę:)
    zapraszam do mnie: www.karolowamama.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczne kaloszki :) My chyba też się porozgladamy niedługo za jakimiś jak wiosna nastanie, aby na deszczowe dni były :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oby dni deszczowych było jak najmniej :)
    Aniu dobrze wiedzieć, że firma godna uwagi na deszcz :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A miałam do Ciebie pisac, że u siebie żabie kalosze widziałam ;) Tzn zielone, ale czy to żaba, czy smok (Oli stwierdziła, że "babaluga" czyli smok)w 100% pewna nie byłam.
    Ja się jeszcze z gumiaczkami wstrzymałam... Czekam na następne podejście wiosny ;)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, dziękuję za pozostawienie komentarza pod tym postem i Twój czas jaki poświęciłeś aby nakreślić tych kilka słów :)

Copyright © 2016 www.ciepelkowo.pl | blog
| Magda M. Ciepełkowo