czwartek, 21 lutego 2013

KONKURS - W roli mamy

Od kiedy pamiętam, zawsze chciałam być mamą. Dziwne co?? :) Ale tak jest. Pamiętam rozpacz gdy dowiedziałam się o leczeniu by spełnić marzenie o małym człowieczku. Pamiętam radość z II kresek, a potem ogromny ból spowodowany stratą. Pamiętam pretensje do Boga za to jak mnie potraktował, setki a może miliony pytań "dlaczego?". Pamiętam płacz i lament, że mnie to spotkało, że nawet gdyby dziecko było chore to bym je kochała, ja już je kochałam w tym 4, 5, 6tc i dalej... I pamiętam złość na ludzi gdy mówili mi, że tak lepiej, że Bóg wie co robi, że jeszcze będę mamą... Jak się nie przeżyło takiej straty, nie powinno się udzielać rad.
A później?? A później nie chciałam dziecka przez rok. I cóż... Emilka to dziecko nie planowane, w pewnym sensie "wpadka" ;) Gdy 14 lutego 2011 zobaczyłam II wpadłam w histerię, płakałam i nie mogłam się uspokoić. Pierwszą osobą która się dowiedziała, był mój brat :) To jego uśmiech i radość zobaczyłam pierwszą i to on zapewniał mnie, że będzie wszystko dobrze. Dalej był stres i masa problemów. Na początku usłyszałam, że poronię lub ciąża pozamaciczna. Wróciłam do swojej starej doktor. Całą ciążę brałam dużo leków, leżałam. 2 razy byłam w szpitalu, a każdego dnia modliłam się o tą moją małą istotkę. Ale nie do Boga... Modliłam się do Jana Pawła II. I kurcze, wierzę, że to on mi pomógł!! Każdy ból sprawiał mi radość, bo wiedziałam, że to dla niej, żeby była ze mną. Poród też miałam niby ciężki (z opowiadań lekarzy i rodziny). Ale ja panikara, z zerową odpornością na ból się porodem delektowałam :) Każdy ból był wtedy konstruktywny i przybliżał mnie do spotkania z córeczką. Boże pamiętam tą radość gdy ją zobaczyłam. Takie cudowne parujące, pachnące ciałko. Nie mogłam uwierzyć, że udało mi się dokonać tego cudu i wydać go na świat. Ile razy na nią nie spojrzałam to płakałam z radości i niedowierzania, że to MOJA córeczka, moje upragnione dziecko, moja miłość, mój CUD!! Nie mogłam siedzieć, stać ale chciałam z nią być non stop, a gdy nie mogłam to zamiast spać i odpoczywać, myślałam o tym co robi, czy płacze... Były też chwile załamania... Jedna i trwała kilka dni. Czułam się złą i wyrodną matką, bo nie mogłam jej karmić piersią.
Byłam i jestem sama ze wszystkim. Nie tylko z opieką nad dzieckiem, ale z domem, z problemami, z samą sobą. Jeśli mogę na kogoś liczyć, to tylko rodzice i brat. Ale nie wykorzystuje tego.
Jednak od zawsze czułam miłość do mojego dziecka, od małej kropeczki. Czułam wdzięczność za to, że jest. Choć nie spałam 3 doby, choć mała czasem marudziła, spać nie chciała, choć teraz woła ciągle "mamo" i wisi tylko na mnie, to ja nigdy tak na serio nie narzekałam. Nie przeszkadza mi to, nie jestem nieszczęśliwa z tego powodu, nie czuję potrzeby odpoczynku, podrzucenia jej komuś choć na chwilę. Wiedziałam co wiąże się z rodzicielstwem i jestem na to gotowa, a każdy jej uśmiech wynagradza wszytko :) Jej przytulenie, całusek dla mamy i rozpowiadanie wszystkim, że jestem jej "Mama", "Mamo", "Mamu" :)

W roli mamy czuję się spełniona i szczęśliwa. Czuję się wyjątkowo. Czuję się dobrze. Zawsze tak było i nigdy nie zmieniłabym nic w swoim życiu, zadaniu które jest przede mną już na zawsze.
Coś musi w tym być, bo jakiś czas temu pewna osoba napisała mi, że jest zaskoczona jaką mamą jestem. Że się tego nie spodziewała i mi gratuluje. I że na odległość widać i czuć radość z Emi i miłość jaką ją obdarzam. Ostatnio to samo powiedziała mi moja mama - że się nie spodziewała :)

Bałam się, to oczywiste :) Ale czuję się w roli mamy rewelacyjnie :) Jak stworzona do tego :) Jak ryba w wodzie :) Urodziłam się po to, by być mamą :) I po trudach zostałam wynagrodzona. Mam cudowną, piękną, mądrą, zdolną i zdrową dziewczynkę :) Aż sama nie wierzę w to jaka jest i w to, że ja mam takie dziecko!! :)

Chyba mogę śmiało stwierdzić, że mimo wszystko mam w życiu wiele szczęścia... :)

Kocham Cię Córeczko i dziękuje, że jesteś!!



Moi drodzy :) Jednak postanowiłam spróbować się pokazać :) Ale jednocześnie nie zmieniam wpisu, niech pozostanie tak emocjonalny jaki jest :)
Trochę późno zamieszczam link, ale gdyby komuś się spodobało i zechciał kliknąć - dziękuje :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku, dziękuję za pozostawienie komentarza pod tym postem i Twój czas jaki poświęciłeś aby nakreślić tych kilka słów :)

Copyright © 2016 www.ciepelkowo.pl | blog
| Magda M. Ciepełkowo