środa, 27 lutego 2013

Canpol Babies


Polubiłam tą firmę ostatnio :) W domu mamy dużo produktów z ich logo, ale jakoś specjalnie mnie to nie ruszało. Dopiero po ostatnich „wydarzeniach” zaczęłam się bliżej przyglądać temu co mam w domu i jestem zachwycona :) Obcinarka do maleńkich paluszków to u mnie hit :) Niestety nie potrafię obcinać Emi paznokietków nożyczkami, a obcinarką idzie nam szybko, sprawnie i bezboleśnie. Kolejna rzecz to blokada do szuflad. Mocno trzyma, ma taki zacisk którego nie otworzy dziecko, a najważniejsze – ma mocno i wytrzymały klej!! Inne firmy się nad odkleiły po 3 dniach a Canpol Babies jest już 2 miesiące i nadal mocno trzyma. A teraz najważniejsze co skłoniło mnie do napisania. Hurra hurra hurra!! Brawo i chwała za wyprodukowanie kubka niekapka :) Jest to pierwszy kubeczek jaki kupiłam córaskowi. Było to dawno temu i niestety kubeczek leżał w szafce, ponieważ jak wiecie Misia nie tolerowała żadnych niekapków, kapków, kubeczków itp. Od jakiegoś miesiąca moja dziewczynka koniecznie chciała bawić się CANPOLowym niekapkiem. Była zachwycona uchwytami do trzymania i wizerunkiem owieczki na kubku. Tydzień temu zaczęła z niego pić!! Sukces!! Od tygodnia lata po mieszkaniu pijąc z kubeczka, dopominając się picia gdy w nim brakuje i pojąc wszystkie zabawki jakie posiada :)
Moje odczucia odnośnie kubeczka?? Plus za uchwyty do trzymania, które są na stałe przy kubeczku. Wyprofilowane tak, aby małym rączkom wygodnie było je trzymać, jednocześnie pokryte warstwą antypoślizgową. Kolejny plus za jakoś kubeczka i trwałość wykonania samego kubka, jak i wizerunku na nim. Nie zmywa się i nie niszczy po wielokrotnym myciu i szorowaniu. Plus za ustnik, do którego na początku podchodziłam z rezerwą. Wydawał mi się nieodpowiedni, twardy choć na opisie widniała informacja, że ma być miękki, trudny do zassania. Ale chyba źle dobrałam pierwszy kubeczek córki :) W tym momencie stwierdzam, że ustnik jest fajnie wyprofilowany, powleczony miękkim tworzywem. Wygodnie się zasysa napój. Plusem jest również funkcja niekapka. Na początku wypłynie nam kilka kropel, ale na tym koniec :) Wyjątek – gdy dziecko odwraca kubek do góry nogami i tłucze w podłogę/nóżkę itp. Ale to normalne ;) Jedynym brakiem którego można się przyczepić jest brak podziałki, aczkolwiek u malucha w wieku mojej córeczki to nie problem. Nie robię jej już picia wg podziałki tylko wlewam ile uważam za stosowne ;)
Innym produktem jaki chciałam Wam zaprezentować są sztućce dla dzieci :) Ale nie plastikowe!! Prawdziwe sztućce stalowe :) Dla dzieci +18 miesięcy, ale my korzystamy z nich od miesiąca. W komplecie: łyżka, nóż i widelec. Rączki mają kolorowe (ja spotkałam czerwone i niebieskie) i grube, co ułatwia trzymanie ich w małej rączce. Z noża jeszcze nie korzystamy. Łyżka jest dosyć płytka, szeroka i o dziwo nie wylewa się z niej zupa. Idealna do jedzenia :) Widelec ma krótkie ząbki, zaokrąglone – jednym słowem bardzo bezpieczne! Emilka samodzielnego jedzenia widelcem nauczyła się właśnie dzięki tym sztućcom. Wygodnie można nabić na widelec parówkę, makaron, mięsko. Nie można było tego powiedzieć o plastikowym widelcu. Wielki plus i żadnych minusów. Brawo!! I serdecznie polecam :)







4 komentarze:

  1. Sztućce są na prawdę śliczne! My póki co używamy widelczyków do ciasta, ale trzeba będzie w końcu pomyśleć o komplecie specjalnie dla Martynki ;) Polubiłam Twój fanpejdż na fejsbuku z mojego fanpejdża Strefa Malucha, sprawdź proszę czy to się w ogóle dodało u was że jest polubione? :>

    OdpowiedzUsuń
  2. Sztućce naprawdę polecam :) Aguś na razie nic się nie dodało, ale ja mam dziś opóźnionego kompa, więc wszystko przed nami :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam tą firmę - zabawki też się u nas sprawdzały, zwłaszcza misiek-pozytywka. I smoczki i butelka na początku, kubeczki i sztućce właśnie :) W sumie to większość rzeczy mamy od nich. I jakość i cena (z podkreśleniem na cenę) mi bardzo odpowiada :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, dziękuję za pozostawienie komentarza pod tym postem i Twój czas jaki poświęciłeś aby nakreślić tych kilka słów :)

Copyright © 2016 www.ciepelkowo.pl | blog
| Magda M. Ciepełkowo