niedziela, 27 stycznia 2013

O bezrobociu, poszukiwaniu pracy i sprawach urzędowych.

Sama nie wiem od czego zaczac, bo nazbieralo się tego troche… Może powoli, od początku i jakos dalej poleci, ale spodziewam się, ze może być dlugo, dlatego na wstepie uprzedzam – niech czyta kto naprawde wytrwaly ;)
Pracy poszukuje już dłuższy okres czasu. W czasie studiow magisterskich nie mogłam znaleźć, ponieważ nie mialam odpowiednich kwalifikacji… Jak znalazłam, zaszlam w ciaze i musiałam zrezygnowac, a pozniej wiadomo. Niby pracodawca który chciał mnie zatrudnic, prosil żebym odezwala się jak maleństwo będzie odchowane (co zrobilam), ale bez odzewu… Na początku zdecydowałam, ze jak Emilka skonczy rok pojde do pracy, ale tylko tej w zawodzie. Jak wiadomo pomagaja nam moi rodzice, wiec pracowanie w sklepie za 1200zl – nie sadze, ze zarobki wzrosly – się nie oplaca, bo nic nie zostanie w domu. Siedzac z Emi wychodze na czysto. Ale wyjaśnianie tego to inna sprawa, o ktorej nie będę się rozwodzic teraz. Pracy w zawodzie brak. Jak już się znajdzie to w ramach polityki prorodzinnej naszego kraju i dbania o mlode matki, pracodawca słysząc „mam dziecko” nie bierze mojej kandydatury pod uwage, lub tez pyta pod czyja opieka dziecko mialoby zostawac. Jeśli zlobka to mnie nie zatrudnia, gdyz w przypadku choroby malucha poszłabym na L4, co innego gdyby coreczka opiekowal się ktos z rodziny…. Zapisana jestem na bezrobociu co jest dla mnie komedia kompletna :D Nie mam z niego nic, ani grosza, ale meldowac się co 2 miesiace trzeba. Karteczki maja powywieszane, ze jest deficyt nauczycieli wczesnoszkolnych ale ofert brak… Ostatnio mialam 2 komiczne sytuacje. Pierwsza, gdy zostalam zaproszona na „porade zawodowa grupowa”. Spodziewalam się naprawde jakiejs porady, pomocy a tu co? Weszlam, 2 minuty na test komputerowy który opisal jaka jestem (szybko poznaja ludzi), podpis pod kolejnym terminem na 22 luty i pa. W domu czekal na mnie list z UP Krakow. Wezwanie na TARGI PRACY za tydzień i stawienie obowiązkowe. Mama wziela wolne żeby posiedzieć z Emi, ja pojechałam i coz… W skrocie była to reklama jednej z firm zajmujących się poszukiwaniem pracownikow/pracy tymczasowej, a nauczyciele usłyszeli cos takiego „nauczyciele którzy chca pracowac w zawodzie, nic nie znajda tutaj, ponieważ my dla Was pracy nie mamy. Nauczyciele którzy chca się przebranżowić na, np. kasjerke w hipermarkecie dobrze trafili”. Oczywiście wyszlam. Dla mnie to poniżające. Konczylam studia, uczylam się tyle lat po to, żeby teraz nie robic tego co kocham i chce, ale pracowac na kasie! Wstyd! Stazu nie dostane, kursu tez, pracy nie ma. Może uda się dofinansowanie do studiow podyplomowych ale nie wiadomo ile. W każdym bądź razie zloze wniosek. Wybiore się chetnie na rytmike lub logopedie, lub ktorys jej dzial. Bylam tez w sekcji przedsiębiorczości, myślałam o zalozeniu wlasnego punktu przedszkolnego, klubu malucha itp. Mam wykształcenie i jasne dostane do 40 tys, ale musze mieć swoja kase żeby kupic/wynająć i wyremontowac lokal… To jest myslenie madrego wlasnie. Bezrobotny ale kilkanaście tysięcy musi mieć na poczatek, ideal  Dlatego zdecydowałam, ze jeśli dostane prace w zawodzie na naprawde super warunkach, tzn 1500 na reke w zwyz, a wierze, ze to możliwe, to ide do pracy. Jeśli nie, to siedze w domu z mloda do chwili Az nie Pojdzie do przedszkola. Pozniej będę szukac pracy już gdziekolwiek…
A teraz o urzednikach… Pol roku temu z glupia w zasadzie złożyłam wniosek o świadczenia socjalne na dziecko, które dostalam. Teraz po upływie Pol roku, musiałam taki wniosek składać powtornie wraz ze wszystkimi dokumentami. Ale nie ma tak kolorowo. Panie w MGOPSie nie powiedza co i gdzie załatwiać bo nie wiedza. Po zaświadczenie o zarobkach jade do KMY ponieważ tam się rozliczalam i tam mnie skierowano. Okazuje się, ze musze to załatwiać już w KRK. Jade wiec do KRK gdzie okazuje się, ze nie mam papierka z KMY. Wracam do KMY po papierek i znowu do KRK (wszystko z mloda) gdzie okazuje się, ze maz nie jest widoczny w KRK i musze załatwić jeszcze jego papier i podpis. Jade do SKA, maz podpisuje i znowu wracam do KRK oddac. Czekac trzeba do 7 dni. Wracam za rowno 7 dni i czekam 45 minut, ponieważ Pani dopiero dzwoni do KMY o przeslanie informacji o które wnioskuje. Otrzymuje tylko moje, meza brak – on musi jechac znowu za kilka dni… Jest! Sa papiery. Jade złożyć w MGOPS u samego kierownika i… klops!! Panie nie wytłumaczyły o jakie ubezpieczenie chodzi, nie mogę wpisac sama, powinno wrócić do kadr w pracy meza, choc mam na karteczce wszystko wypisane. W gescie laski pozwala mi wpisac ale… Musze udowodnic, ze jestem bezrobotna i już nie mam stazu który w 2011 mialam przez miesiąc – znowu ksero!! Znowu wracam i jezdze jak glupia… Podsumowujac. Mam diesla Bogu dzieki. Licze, ze na cala sprawe spalilam ok. 100 zl. A co gdybym miala benzyne lub busami jeździć?? Ale… 100zl a socjalnego dostaje… 68 o.O hahaha czulam się jakbym miala dostac z 200zl co miesiąc normalnie, a nie jakies marne 68zl (Edit z dn. 6.01.2013 podniesli z 68 zl na 77 no comment…) POLSKA :/

3 komentarze:

  1. Wiem ile to załatwiania, też w tamtym roku się ubiegałam o te śmieszne 68 zł. W tym roku sobie odpuściłam... niedługo spadam z tego kraju :/

    OdpowiedzUsuń
  2. podpisuje sie załatwiania jest masa, zus, skarbówka....porażka...z tym że ja mam trochę więcej bo 2x77, 1x98 1x80 1x400 więc mi się kalkulowało jeździć i załatywiać...

    mam nadzieje że z praca się poprawi i coś w końcu znajdziesz :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Oto Polska właśnie... Mi nawet tych 68zł nie przyznali :/

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, dziękuję za pozostawienie komentarza pod tym postem i Twój czas jaki poświęciłeś aby nakreślić tych kilka słów :)

Copyright © 2016 www.ciepelkowo.pl | blog
| Magda M. Ciepełkowo