Featured

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Firma BEPPE :)

Na firmę BEPPE natknęłam się przypadkiem latem 2012 roku - przy okazji poszukiwania fotelika dla Emi :) Otóż w sklepie gdzie szukaliśmy fotelika, na miejscu testowym siedziała wieeelka, zielona, szalenie sympatyczna Żaba :) Od razu zainteresowała moja córcie, ale jakoś jej nie kupiłam. Zrobiłam to 2 tyg później. Odtąd Żaba z apaszką to najwspanialsza przyjaciółka mojego dziecka :) Emilka często chodzi z wielką Żabą (Nasza ma 80 cm :)), non stop woła "baba" co u niej oznacza właśnie żabę, siada między jej łapami i obejmuje rękami, a gdy jest śpiąca przytula się do żabiego brzucha :) Dlaczego piszę o tym właśnie teraz?? Otóż mamy wyjątkowo silny etap "żabowy" - najlepsza jest mama lub właśnie owa wielka przyjaciółka :) Postanowiłam więc, że kupię Emilce jakąś małą żabkę do spania, jako przytulankę do łóżeczka. Nie widziałam nigdzie żadnego interesującego mnie płaza, więc wpisałam nazwę firmy która wyprodukowała Naszą przyjaciółkę i się zachwyciłam!! Mają w swojej ofercie zabawki pluszowe, dla niemowląt, artykuły dekoracyjne i papiernicze. A wszystko tak piękne i kolorowe, że dech zapiera :) Muszę pilnie poszukać gdzieś w sklepie stacjonarnym małej żabki dla córci a jak nie znajdę skorzystam ze sklepu internetowego BEPPE.
Szybko o Naszej Żabce :) Żabina ma niesamowicie miły wyraz pyszczka :) Uśmiechnięta, wesoła, z serduszkami na policzkach aż zachęca do uśmiechu i przytulenia się. Jest jednocześnie bardzo puszysta, mięciutka, delikatna i miła w dotyku - wprost do tulenia :) Nawet sie na niej wygodnie leży!! Ma długie nogi i ręce dzięki czemu można ją układać w dowolnej pozycji. Jest starannie wykonana, nic się nie odbarwia, nie odpruwa, nie płowieje. Jest poprostu FANTASTYCZNA!!
Żaba ze strony sklepu BEPPE
I Żaba w Emilkowym pokoju :)

Stacje O..., brak przewijakow i akcja Pani Anny Muchy 

Mialam już kiedys o tym pisac, ale oczywiście jak to u mnie bywa (nadal brak sieci) nie napisalam. Jak jechaliśmy w sierpniu na wakacje, na wysokości Rabki młodej przytrafila się smierdzaca sprawa ;) Coz, postanowilam zjechac na stacje O... wlasnie w Rabce z nadzieja – a raczej pewnoscia!! – ze mamy XXI wiek i na pewno na stacji będą przewijaki gdzie będę mogla spokojnie przewinac dziecko. Niestety rozczarowałam się. Brak przewijaka. Ale Pani powiedziala, ze powinien być na nastepnej stacji przed Nowym Targiem. Ok, pojade tam. Szybko mi to zleci bo nie ma korkow, a ja nie naleze do ślamazarnych kierowcow. Zajezdzam na wspomniana stacje i co?? I również przewijaka brak… Ani stolika, ani zadnego innego miejsca gdzie będę mogla przewinac dziecko. Nie jezdze wielkim SUVem, ani innym potężnym autem, nawey kombi nie mam i nie mialam wtedy. Musialam przewinac mloda w samochodzie. Wyobrazcie sobie. Male Renault Clio II. Polowa tylnej kanapy zajeta przez fotelik. Polowa wolna ale kanapa jest pochylona w strone tylu auta – taki spad. Caly samochod zapakowany na wakacje. Zimno, leje. Ja meza wygnalam na zewnatrz a sama musiałam się zamknąć z dzieckiem w samochodzie (UPCHNAC!!) i przy placzacej ze strachu dziewczynce przewinac ja ze śmierdzącej sprawy – dlaczego w takich warunkach?? Ano dlatego, ze stacje benzynowe – umowmy się NIE tylko O... inne również (najczęściej przewijaki spotykam na STATOILu – brawo!!) maja gdzies mlode matki. Zero szacunku chociaż my tez jesteśmy kierowcami i dajemy zarobic dyrektorom sieci i nie tylko.
Po powrocie wpadl mi w rece artykul o Pani Ani i jej problemie z przewijaniem malej Stefanii na stoliku na stacji, wlasnie z powodu braku przewijaka. Wczoraj czytalam wywiad z Anna Mucha i wspominala ta sytuacje, interwencje u kierownika, wpisy na blogu i dalsze sprawdzanie stacji. BRAWO Pani Aniu :) Super, ze ktos się wkoncu odważył i stanal po stronie mobilnych mam :) Ponoc na iles tam stacji (nie pamiętam ale chyba 1800) obiecano założyć 200 przewijakow (zapewne Warszawa i okolice :P), kropla w morzu, ale od czegos trzeba zaczac :)

niedziela, 27 stycznia 2013

O bezrobociu, poszukiwaniu pracy i sprawach urzędowych.

Sama nie wiem od czego zaczac, bo nazbieralo się tego troche… Może powoli, od początku i jakos dalej poleci, ale spodziewam się, ze może być dlugo, dlatego na wstepie uprzedzam – niech czyta kto naprawde wytrwaly ;)
Pracy poszukuje już dłuższy okres czasu. W czasie studiow magisterskich nie mogłam znaleźć, ponieważ nie mialam odpowiednich kwalifikacji… Jak znalazłam, zaszlam w ciaze i musiałam zrezygnowac, a pozniej wiadomo. Niby pracodawca który chciał mnie zatrudnic, prosil żebym odezwala się jak maleństwo będzie odchowane (co zrobilam), ale bez odzewu… Na początku zdecydowałam, ze jak Emilka skonczy rok pojde do pracy, ale tylko tej w zawodzie. Jak wiadomo pomagaja nam moi rodzice, wiec pracowanie w sklepie za 1200zl – nie sadze, ze zarobki wzrosly – się nie oplaca, bo nic nie zostanie w domu. Siedzac z Emi wychodze na czysto. Ale wyjaśnianie tego to inna sprawa, o ktorej nie będę się rozwodzic teraz. Pracy w zawodzie brak. Jak już się znajdzie to w ramach polityki prorodzinnej naszego kraju i dbania o mlode matki, pracodawca słysząc „mam dziecko” nie bierze mojej kandydatury pod uwage, lub tez pyta pod czyja opieka dziecko mialoby zostawac. Jeśli zlobka to mnie nie zatrudnia, gdyz w przypadku choroby malucha poszłabym na L4, co innego gdyby coreczka opiekowal się ktos z rodziny…. Zapisana jestem na bezrobociu co jest dla mnie komedia kompletna :D Nie mam z niego nic, ani grosza, ale meldowac się co 2 miesiace trzeba. Karteczki maja powywieszane, ze jest deficyt nauczycieli wczesnoszkolnych ale ofert brak… Ostatnio mialam 2 komiczne sytuacje. Pierwsza, gdy zostalam zaproszona na „porade zawodowa grupowa”. Spodziewalam się naprawde jakiejs porady, pomocy a tu co? Weszlam, 2 minuty na test komputerowy który opisal jaka jestem (szybko poznaja ludzi), podpis pod kolejnym terminem na 22 luty i pa. W domu czekal na mnie list z UP Krakow. Wezwanie na TARGI PRACY za tydzień i stawienie obowiązkowe. Mama wziela wolne żeby posiedzieć z Emi, ja pojechałam i coz… W skrocie była to reklama jednej z firm zajmujących się poszukiwaniem pracownikow/pracy tymczasowej, a nauczyciele usłyszeli cos takiego „nauczyciele którzy chca pracowac w zawodzie, nic nie znajda tutaj, ponieważ my dla Was pracy nie mamy. Nauczyciele którzy chca się przebranżowić na, np. kasjerke w hipermarkecie dobrze trafili”. Oczywiście wyszlam. Dla mnie to poniżające. Konczylam studia, uczylam się tyle lat po to, żeby teraz nie robic tego co kocham i chce, ale pracowac na kasie! Wstyd! Stazu nie dostane, kursu tez, pracy nie ma. Może uda się dofinansowanie do studiow podyplomowych ale nie wiadomo ile. W każdym bądź razie zloze wniosek. Wybiore się chetnie na rytmike lub logopedie, lub ktorys jej dzial. Bylam tez w sekcji przedsiębiorczości, myślałam o zalozeniu wlasnego punktu przedszkolnego, klubu malucha itp. Mam wykształcenie i jasne dostane do 40 tys, ale musze mieć swoja kase żeby kupic/wynająć i wyremontowac lokal… To jest myslenie madrego wlasnie. Bezrobotny ale kilkanaście tysięcy musi mieć na poczatek, ideal  Dlatego zdecydowałam, ze jeśli dostane prace w zawodzie na naprawde super warunkach, tzn 1500 na reke w zwyz, a wierze, ze to możliwe, to ide do pracy. Jeśli nie, to siedze w domu z mloda do chwili Az nie Pojdzie do przedszkola. Pozniej będę szukac pracy już gdziekolwiek…
A teraz o urzednikach… Pol roku temu z glupia w zasadzie złożyłam wniosek o świadczenia socjalne na dziecko, które dostalam. Teraz po upływie Pol roku, musiałam taki wniosek składać powtornie wraz ze wszystkimi dokumentami. Ale nie ma tak kolorowo. Panie w MGOPSie nie powiedza co i gdzie załatwiać bo nie wiedza. Po zaświadczenie o zarobkach jade do KMY ponieważ tam się rozliczalam i tam mnie skierowano. Okazuje się, ze musze to załatwiać już w KRK. Jade wiec do KRK gdzie okazuje się, ze nie mam papierka z KMY. Wracam do KMY po papierek i znowu do KRK (wszystko z mloda) gdzie okazuje się, ze maz nie jest widoczny w KRK i musze załatwić jeszcze jego papier i podpis. Jade do SKA, maz podpisuje i znowu wracam do KRK oddac. Czekac trzeba do 7 dni. Wracam za rowno 7 dni i czekam 45 minut, ponieważ Pani dopiero dzwoni do KMY o przeslanie informacji o które wnioskuje. Otrzymuje tylko moje, meza brak – on musi jechac znowu za kilka dni… Jest! Sa papiery. Jade złożyć w MGOPS u samego kierownika i… klops!! Panie nie wytłumaczyły o jakie ubezpieczenie chodzi, nie mogę wpisac sama, powinno wrócić do kadr w pracy meza, choc mam na karteczce wszystko wypisane. W gescie laski pozwala mi wpisac ale… Musze udowodnic, ze jestem bezrobotna i już nie mam stazu który w 2011 mialam przez miesiąc – znowu ksero!! Znowu wracam i jezdze jak glupia… Podsumowujac. Mam diesla Bogu dzieki. Licze, ze na cala sprawe spalilam ok. 100 zl. A co gdybym miala benzyne lub busami jeździć?? Ale… 100zl a socjalnego dostaje… 68 o.O hahaha czulam się jakbym miala dostac z 200zl co miesiąc normalnie, a nie jakies marne 68zl (Edit z dn. 6.01.2013 podniesli z 68 zl na 77 no comment…) POLSKA :/

Aktualizacja zabkowa :)

Jak zauwazycie zabki sa jednak 4 :) I jednak pierwsza wyszla nam gorna lewa 2, czyli bylo to przed 16 stycznia :) Jako niedoswiadczona mama, nie wiedzialam, ze to zab :D Idzie nam kolejnych 5... Jedynka i cztery 4...

Teraz krotko, ale jutro znowu cos skrobne. Bede laczyc stare posty i nowe :) Na zaleglego kwiata przyjdzie czas :)

Gdyby drodzy czytelnicy mogli puscic w eter informacje, ze sprzedam monitor oddechu Snuza Halo i Pchacz gawedziarz v-tech bedzie mi milo :) Moze ktos potrzebuje ;)

ps.
Usuwam sie z ostatniego forum... Ale to pierwsze po ktorym mi tak strasznie smutno, zle, ciezko i zly leca... ;( Nie wiem co to bedzie...

czwartek, 17 stycznia 2013

Fenomen Pana "Szarego"

Jakis czas temu na FB huczalo od wpisow w stylu "Kocham szarego", "nie czytajcie tej ksiazki kiedy meza nie ma obok", " to fascynujaco dziala na wyobraznie" itp. Zastanawialam sie o co chodzi?? Kupilam wiec czesc I trylogii o "szarym" i... rozczarowalam sie... BDSM znalam juz wczesniej, a przynajmniej zetknelam sie z tym terminem. Nie znalazlam w ksiazce opisow ktore powodowalyby, ze miekna mi kolana, robi mi sie slabo, ..., i marze nie wiem o czym - ale moze sie na tym nie skupialam. O co wiec chodzi?? Kupilam czesc II i III tylko dlatego, ze jak zaczynam to koncze i ciekawa jestem dalszych losow bohaterow. Ale zastanawiam sie czemu tyle kobiet zeswirowalo na punkcie tego Pana?? Czy moze chodzi o jakies ukryte pragnienia ktorych boja sie ujawnic, boja sie wprowadzenia ich w zycie?? Czy moze tesknota za takim zyciem, za takim kochankiem. Czy... No wlasnie - wie ktos o co chodzi?? :)

15 miesiecy

Na prawie 15 miesiecy mamy wyklutego kolejnego zabka :) 16.01 wyszla nam gorna lewa 1 :) Inne rzeczy rozwijaja i pojawiaja sie w takim tempie, ze nie nadazam :) Mloda biega, placze, wisi na mamie, placze za mama, krzyczy, smieje sie, bawi, strzela miny, gada, nie je lub wcina same suchary, karmi psa z reki a pies inaczej nie zje, dokarmia go czym popadnie itp itd :) Wazy ok 10,2 :)

Pewna osoba z rodziny (bardzo mi bliska ale nie chce pisac kto) ma partnerke :) A ja przyznaje, ze jestem troszke zazdrosna. Podobna do E. Lisowskiej, ladna laseczka ale jednoczesnie taka... hmm... "słitaśna" i tego sie obawiam...

Nastepnym razem bede miec pytanie z dziedziny "Rosliny pokojowe" :)

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Houston mamy problem!!

A konkretnie dwa, choc może nie takie ogromne ;) Pierwszy dotyczy zachowania mojego dziecka. Na wstepie dodam, ze po namysle odważyłam się o tym napisac, ponieważ nie wiem jaka będzie reakcja ewentualnych czytelnikow. Czemu? Dlatego, ze nigdzie nie spotkalam się z podobnym wyznaniem – ani na blogach, ani na forach, ani z zadnym artykulem. Jednym slowem wszystkie matki sa idealne i maja idealne dzieci ;) To chyba kolejny temat tabu… Coz… Moje dziecka od kilku dni (dokladnie od momentu samodzielnego poruszania się na dwoch nogach ;)) slowo „nie” traktuje bardzo „luzno”. Dla niej to fantastyczna zabawa. Bije psa, mowie „nie” a ona w smiech i mocniej i dalej. Dochodzi do tego, ze jak cos jej zabieram, nie pozwalam, to ona w złości wali mnie w twarz… Mowie „nie wolno” itp. a ona dalej, tym razem ze smiechem. I tak kilka razy Az nie wstane i nie wyjde. Wtedy zaczyna plakac i wolac „mamo”. Czasem przyjdzie i da buzi, a czasem dopadnie i zaczyna „zabawe” od nowa. Zdarzylo się tez, ze dostawalam po psyku za nic, ot tak, moja Emi uznala to za super zabawe. Wiem, ze ona jest mala, ale staram się już ja czegos nauczyc żeby nie było pozniej problemow w przyszłości, rozpaczy, leku i histerii. Nigdy tez nie podniosłam na nia reki, nikt inny również wiec kompletnie nie wiem skad jej się wzięły takie pomysły. Troche mi smutno. To nic, ze ona nie rozumie, ze sprawdza na ile sobie może pozwolic. Mnie jest smutno i już, tym bardziej, ze z wyzej podanych powodow mam wrazenie iż jestem jedyna matka, która ma taki problem.
A co z drugim?? Zastanawiam się kiedy isc do pracy… Ciezko jest z kasa. Cholernie ciezko. Ale Emi nie dostala się do zlobka. Nie stac nas na zlobek prywatny ani na nianie. Szczerze mówiąc nie chce jej nawet dawac do zlobka, ani pod opieke kogos nie sprawdzonego. W moim zawodzie za rok powinno się poprawic: dzieci z wyza Ida do szkol, 6-latki również, a Emilka moglaby isc do przedszkola. I teraz takie 2 sytuacje.
Sytuacja 1 – obecna
Siedze z Emi w domu non stop. Nie place niani, nie choruje mloda. Mamy pomoc od rodziny 600 zl.
Sytuacja 2 – przyszlosciowa
Ide do pracy i zarabiam ok. 1500 zl (rewelacja by to była). Nie siedze z Emi. 600 zl idzie na splate kredytu, reszta na nianie lub zlobek… Tu gdzie mieszkam prywatny kosztuje 800-900 zl a niania ponoc ok. 1000 lub wiecej bo liczy się dojazd.  No i nie mam pomocy od rodziny, mloda na bank będzie chorowac, a ja nie spedze z nia czasu choc finansowo wcale nie będzie lepiej… Doliczmy jeszcze moje dojazdy…
Dlatego zastanawiam się czy rozwozic już CV czy poczekac jeszcze rok…

czwartek, 3 stycznia 2013

Nowy roczek - pierwszy kroczek :)

Witamy sie w roku 2013 :) I przy okazji Szczesliwego!!
Moja mala od 30 grudnia sama zaczynala chodzic, ale to co wyprawiala 1 stycznia :) przeszlo moje nasmielsze oczekiwania :) Moj maly skubaniec, a ja matka jakos sie nie umiem przyzwyczaic do tego widoku :) Mozliwe, ze z powodu nabycia nowej umiejetnosci znowu jest mamina... Gdzies czytalam, ze dziecko odkrywa iz mama i maluch nie sa jednoscia i jest powtorka leku separacyjnego. U Nas tak to wyglada. Non stop mama i na raczki, albo choc zebym siedziala przy niej. Troche jestem tym zmeczona...

Mam tylko jedno postanowienie noworoczne. Ale bardzo mi na nim zalezy, wiec wypisane zasady i cele wisza na lodowce :) Poki co dzien 3, masa kuszacych potraw i sytuacji a ja sie nie daje. To moj sukces :) Wlasnie zakupilam step do aerobiku i bede cwiczyc w domu :) Taniej mnie wyjdzie niz zakup karnetu, a zajecia kiedys prowadzilam, wiec dam rade :)

Doniu nie moge wlazic na Waszego bloga :(
Copyright © 2016 www.ciepelkowo.pl | blog
| Magda M. Ciepełkowo