czwartek, 30 sierpnia 2012

Pozegnanie przyjaciela ;(

Od rana nie wstawal... Nie chcial isc na spacer, lezal. Ale jak wrocilam ze spaceru to machal ta swoja kitajka. Myslalam... Nie chcial nic jesc, tata karmil go mlekiem i miodem ze strzykawki bo w ksiazce "Lassie wroc" wyczytal, ze tak robili. Po poludniu mial jechac na kontrole. Pojechalam z nimi. Na korytarzu zwymiotowal krwia ;( Ledwo stal na nogach, musialam go podtrzymywac i polozyc na ziemi. Doktor zastanawiala sie, ze moze zrobimy plukanie ale nie gwarantuje efektu. A on biedny ledwo stal ;( W koncu zobaczyla, ze jakos sie dziwnie napina. Dotknela jego brzucha i w tym momencie Boks podskoczyl. Kolejny raz to samo. Powiedziala "Kochani, chyba musimy sie pozegnac..." w tym momencie Oski obrocil sie i takimi smutnymi slepkami spojrzal mi w oczy... Nie wytrzymalam i musialam wyjsc ;( Zwazyli go, pies ktory kiedys mial 35 kg teraz wazyl zaledwie 20... Pozniej Boks jakby czul i przytulil pyszczek do taty kolana ;( Gdy wyszli z gabinetu by przejsc na sale, popatrzyl na mnie smutno a ja jak zawsze pocalowalam go i przytulilam ;( Tata poszedl z nim na sale i byl do konca :( Tulil go dopoki nie przestal oddychac i nie przestalo bic serce... ;( Ponoc byl spokojny i nie bolalo go :( Nigdy nie widzialam mojego taty takiego placzacego... Tak go przywozilismy do domu nowego z Lublina - Oski, ja i tata. I w takiej samej "druzynie" go pozegnalismy. To byl moj obowiazek ;(

Chcialam zeby byl z Nami. Walczylismy o Niego i On walczyl. Byl bardzo silnym psem. I gdy wydawalo sie, ze jest lepiej on przegral walke ;( I to pokonal go ten co chodzi wspak a nie choroba z ktora walczyl. Myslalam, ze bedzie chodzil razem z Emilka. Ostatnio nie reagowal nawet na jej zaczepianie ;( A jak byla noworodkiem to jej tak pilnowal, spal i zagladal do lozeczka, jak plakala, jak ktos ja bral. Byla w jego stadzie... ;(

Mam nadzieje, ze teraz jestes szczesliwy. Ze nic Cie nie boli, jestes najedzony i jak zawsze wesolo skaczesz, bawisz sie i dokazujesz.
Oskarku to bylo 5 cudownych lat. Byles wspanialym psem PRZYJACIELEM
Bedzie Nam Ciebie bardzo brakowalo ;( Nie zapomnimy kochany ;( ;(




5 komentarzy:

  1. O mój boże, poryczałam się :( ;((((((( Straszne, nie mam pojecia jak ja kiedyś moją Sonię pożegnam :(((( Boże, ta boksiowa mordka... :(((

    OdpowiedzUsuń
  2. :( Strasznie mi przykro, Trzymaj się.

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, dziękuję za pozostawienie komentarza pod tym postem i Twój czas jaki poświęciłeś aby nakreślić tych kilka słów :)

Copyright © 2016 www.ciepelkowo.pl | blog
| Magda M. Ciepełkowo