poniedziałek, 23 lipca 2012

Pierwsze proby przemieszczania i wizyta u fizjoterapeuty...

Zaczne od przyjemniejszego. Od soboty Emilka probuje raczkowac :) Czasem jej wyjdzie, czasem nie, ale widac jak sie stara i jak bardzo jej sie to podoba :) Probuje na 2 sposoby a wlasciwie to 3. 1 - staje na paluszkach u stopek i probuje isc do przodu :) 2 - odpycha sie nozkami jak przy raczkowaniu, z ta roznica, ze odpycha stope od stopy i sciaga sobie spodnie, skarpetki lub w miejscu stoi jak rajdowka na starcie i "kurzy" :D 3 - ustawia nozki razem i kica jak zabka :) No nie powiem dziecko mam pomyslowe :) Ostatnio zostawilam ja na dywanie i nagle slysze rumor. Zagladam do pokoju, nikogo nie ma a jednak nadal cos sie tlucze. Moje dziecko wlazlo pod lozeczko i postanowilo zrobic porzadek z mamy zapasami chusteczek nawilzonych i pieluch :D (odnosnie chusteczek znalazlam rewelacyjne - Cleanic Kindii).
A teraz mniej przyjemne a raczej cos, na co jestem wkur.... :[ Ponad miesiac temu bylam u lekarki (rehabilitantki) bo Emi nie sprezynuje na nozkach i zgina stopki do srodka i paluszki zawija. Lekarka powiedziala, ze na stanie i sprezynowanie ma czas w 2. polowie roku, a na tamto moze przepisac 10 masazy. Problem w tym, ze terminy byly dopiero za ok miesiac! i Pan fizjoterapeuta powiedzial, ze mam cwiczyc w domu bo to za pozno, nozki za silne bedzie miala itp. Cwiczylam. Misia nie zagina paluszkow, ani stopek, ladnie stoi, sprezynuje. Dzis wypadl Nasz termin i poszlam z nadzieja, ze uslysze super wiadomosc w stylu "nie musi Pani jezdzic 3 razy w tyg. 40 km na 10 minut bo jest ok". A tu co?? On nie wie... NIE WIE!! czy jest ok czy nie. W dodatku tak mi Misie gniotl :( Ona sie wyginala, on ja sila przytrzymywal, plakala, probowala do mnie uciec. Wkoncu zaczela sie zanosic placzem i krztusic, ja sie wystraszylam i ja posiadzilam bo balam sie, ze sie udusi czy cos. Spojrzal na mnie nie milo ale robi swoje. Emis zlapala mnie za bluzke, chce wstac, zanosi sie placzem i szlocha "mama". Miala takie napuchniete, czerwone, zalzawione oczka i gile okropne z noska lecialy - pierwszy raz to wszystko - i (moze powiecie glupia czy nadwrazliwa matka) powiedzialam, ze ma przerwac. Przytulilam ja mocno i wyszlam. Na piatek zapisalam sie do lekarki do kontroli jak chciala a do niego juz wiecej nie pojde. Moje biedne, pogodne sloneczko...

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku, dziękuję za pozostawienie komentarza pod tym postem i Twój czas jaki poświęciłeś aby nakreślić tych kilka słów :)

Copyright © 2016 www.ciepelkowo.pl | blog
| Magda M. Ciepełkowo