wtorek, 5 czerwca 2012

Walka z goraczka :(

Jestem na siebie zla. Tak. Jeszcze nim Emi pojawila sie na swiecie, postanowilam sobie, ze nie ulegne modzie i nie zabiore swojego dziecka do hipermarketu. Wkurza mnie jak te wszystkie mamuski biora takie kilku tygodniowe dzieci na spacery w tlum sklepowy, halas i uwazaja, ze to jest normalne, dobre, wspomagajace... No ale... Udalo mi sie przez 7,5 miesiaca. Ale 1 czerwca ja wzielam, zeby kupic fotelik i mam :( Zaczelo sie w niedziele. Jadla zupke ze smakiem i nagle bez powodu, bez zadnego wysilku ja zwymiotowala. Miala tak smutne oczka przy tym, ze az mnie samej zal bylo jej zupki i zaladka. Pozniej nic sie nie dzialo, az do ok 17:30 kiedy wstala po krotkiej drzemce cala rozpalona, z wypiekami. Zmierzylam goraczke - 38 stopni... Natychmiast usnela wtulona we mnie. Na noc podalam jej Ibufen i jakos usnela. Obudzilam sie ok 1 w nocy dotknelam jej i zamarlam. Byla bardzo, bardzo goraca :( Brzuszek, ledzwie, nozki az parzyly. Buzia byla niesamowicie czerwona. Miala 40 stopni :( Nie wiele myslac podalam jej czopek paracetamolu i zapakowalam w samochod. O 2 pojechalysmy na calodobowke w Ska. Tam Panie nie mogly uwierzyc, ze ona jest chora. Moja mala smiala sie, zagadywala. Badanie nic nie wykazalo, wiec kazano nam zbijac goraczke i jechac w dzien do swojego pediatry. Cala noc czuwalam przy niej, zmienialam zimne oklady, podawalam picie, zwilzalam usteczka. Rano, kiedy Misia zawsze mnie budzi ze smiechem, gaworzy i sie bawi, tym razem spala. Spala a raczej lezala polprzytomna szukajac mnie i tulac sie kiedy tylko mnie znalazla. Tak nam minelo przedpoludnie. Ok 13:30 wpadla w histerie, nie moglam sie uspokoic i kolejny raz rozplakalam sie z bezsilnosci :( To jest straszne patrzec na wlasne chore dziecko, ktore prawie odplywa z goraczki, ktorej nie mozna zbic. Dziecko zawsze sie smiejace, radosne, bawiace sie a teraz cichutko lezace od czasu do czasu otwierajace smutne oczka by sprawdzic czy jestem, a gdy juz sprawdzi wtulajace sie we mnie z takim lekkim usmiechem "Mamus jestes, nie martw sie bedzie dobrze" i znow odplywajace... :( U lekarza pokazalo sie lekko zaczerwienione gardlo, dostalysmy leki bo wyglada to na wirusowe cos, ale moze okazac sie trzydniowka. Popoludnie bylo lepsze. Smiala sie, bawila, czasem przespala. A noc znowu tragedia. Miala goraczke ponad 40 stopni :( Lezala nieprzytomna, goraca, nawet nie miala sil plakac :( Na glowce non stop oklad, zwilzalam buzie, raczki, paszki, pachwiny i stopki. Dawalam pic, tulilam. Kiedy goraczka lekko opadla (z 40 na 39,5 - przyklady podalam) Emilka nagle otwierala oczy, smiala sie i rozmawiala, bawila a pozniej usypiala by odpoczac. Dzis rano juz lepiej. Zabawa itp, ale pozniej zwymiotowala owocki i od 10 do 14 miala znowu powtorke, na szczescie lagodniejsza. Popoludniu tez lepiej. Ok 37.5-38 stopni ale czas spedzila na dokazywaniu. Wieczorem znowu przyszla zla bestia i moja corenka zaczela powoli sie meczyc i stawac goraca. Miala 39.1 ale poszla spac i narazie nie jest goraca. Mam nadzieje, ze leki zaczely dzialac i najgorsze za nami. Naprawde widok cierpiacego dziecka jest straszny, najgorszy na swiecie. A ja z tej bezsilnosci placze kiedy mala spi, bo przy niej chce i musze byc twarda, skoro ona jest i tak pieknie walczy to i ja musze...

EDIT:
Dokladnie ROK temu poczulam i zobaczylam kopniaka mojej malej :) Pamietam jak dzis :) Ogladalam X Factor, spiewal Gienek, ja sie uczylam i zobaczylam po lewej stronie pepka :) Szturchnelam i znowu mi odkopala i tak nawiazalysmy kontakt :)

2 komentarze:

  1. Zdrówka dla małej :*

    A co do tego zabierania dziecka do supermarketów, to ja sie staram na razie tego nie robić, ale jak mały podrośnie nieco pewno będę musiała, bo mój mąż jest beznadziejny w robieniu zakupów, za to ja nie pójdę sama zrobić dużych, bo jakoś tak przestałam jeździć autem i się boję... wiem, że to nie jest miejsce dla dziecka, ale czasami nie ma wyjścia :/

    OdpowiedzUsuń
  2. jejku to faktycznie musi być straszne... wiesz co moja mam zawsze mówiła,że jak jest taka wysoka gorączka to trzeba owinąć dziecko z umoczone w ciepłej wodzie prześcieradło i to pomaga, albo zanurzyć w ciepłej wodzie... mi pomagało jak byłam malutka :)
    trzymam kciuki,że wszystko się uspokoi i będzie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, dziękuję za pozostawienie komentarza pod tym postem i Twój czas jaki poświęciłeś aby nakreślić tych kilka słów :)

Copyright © 2016 www.ciepelkowo.pl | blog
| Magda M. Ciepełkowo