Featured

piątek, 23 marca 2012

:)

Nie moge uwierzyc, ze moja corcia weszla w 6 miesiac zycia i juz nie dlugo skonczy pol roczku. Czas leci niesamowicie szybko!! Pamietam jeszcze jakby to wczoraj bylo jak rozmawialam z moja mama, ze sie boje porodu, bolu. Pamietam przyjecie do szpitala i pierwsze bole i moje przerazenie. A pozniej pamietam, ze jak zaczal sie porod wlasciwy a konkretniej bole to juz sie nie balam i nie bolalo tak jak myslalam. I pamietam jakiego powera dostalam jak uslyszalam slowa "Widze czarna kudlata glowke" az mam lzy w oczach... Teraz moja najukochansza gwiazdeczka, kudlata glowka spi :) A ja sie powoli ubieram na spacerek :)

Od niedzieli mieszkam u siebie :) Wszyscy pytaja "I jak??" no a co ja mam powiedziec... jeszcze to do mnie nie dociera, jest troche ciezko jesli chodzi o kase a wiadomo, ze idzie koniec miesiaca teraz... ale jest fajnie :) Jestem u siebie, spokojna, wyciszona i swobodna :) Jest tak jak chcialam pod wzgledem swobody jak i wygladu mieszkania :) Tylko z psem mamy problemy :( Podejrzewam cos z nerkami, pozatym jak zostaje sam to wyje okropnie i mamy problemy. Nie wiem co to bedzie :(

Pytacie o rozwod... Hmm no takie slowo to moj maz wypowiadal. Tlumaczac, ze ma dosc, ze tylko jego strona jest najgorsza itp. A w sobote stwierdzil, ze to chyba jego siostra miesza i chce rozwalic, ze on chce sobie zaczac zycie ukladac na nowo. No i przeniosl sie z nami... Codziennie rano mam zrobiona kawke ;) A pan maz leci do sklepu po swierze buleczki i aktualna gazetke. Mala caluje, sciska, przebiera. Ale widze, ze sie boi i nie wychodzi mu to za dobrze. Musi sie nauczyc, jesli tylko bedzie mial checi...

W domu nie mam internetu dlatego mnie malo. Wracam w sobote i internet bede miala u rodzicow w czwartek dopiero. A w niedziele mamy jechac do tesciow... Pierwszy raz od 2 miesiecy!! TRoche sie denerwuje ale postanowilam, ze jesli cos beda mowic to nie bede potulnie milczec. Powiem co mysle i jak wyglada sprawa, bo moze nie wiedza, ze za wszystkim stoi ich wspaniala psychiczna coreczka...

wtorek, 13 marca 2012

Zapuscilam Bloga tak, ze szkoda gadac... Jeszcze kilkanascie dni temu mialam wielki plan, powklejania zdjec i nadrobienia bo troche sie dzialo. Niestety nie mialam kiedy i nawet dzis pisze z doskoku. Zdjec nie bedzie bo nie mam czasu a i aparat sie rozladowal...
Tak w skrocie to moja dziewczynka rosnie, od prawie miesiaca je juz inne dania :) Deserki lyzeczka a reszte jednak przeszlysmy na butle. Lyzeczka troche to trwalo a szkoda mi ja meczyc. Jak juz bedzie to jedzonko w bardziej stalej postaci to napewno przejdziemy na talerzyk. Jestesmy po kolejnym szczepieniu i chorobie. Miala biedactwo taki katar i kaszel jak jeszcze nigdy :( Jeszcze ja tylko kaszle czasami... Ale troche mi smutno bo sie ode mnie odzwyczaila :( Caly zeszly tydzien jezdzilam remontowac mieszkanie i mala siedziala z moimi rodzicami. Teraz do nich sie smieje, na nich patrzy a mnie tak troche jak obca osobe traktuje. Okropnie mi zle :(

Klucze do mieszkania mamy od 28 lutego. Jednak wywalilismy wszystkie meble i wszystko malowalismy. Nawet nie wiedzialam, ze moga byc takie brudasy. Szok!! Zapuszczone i brudne wszystko. Okna i szafki w lazience zaplesniale. Krany zatkane kamieniem na amen. Kibel brudny jakby nie wiem co tam robili. Rolety na oknach i sciany masakara. Po kafelkach w kuchni latal jakis slodki i lepki plyn. Meble polamane, bez dna, rolek w szufladach i nozek. Wszedzie tona kurzu, do lodowki zajrzec to bralo obrzydzenie!! Wszystko poklejone, polamane i resztki jedzenia. Parkiet poryty srubokretem i pozaklejany tasmami, dzwonek zabudowany w suficie a wszedzie tony ogromnych kolkow!! On wszystko, nawet wieszaczek samoprzylepny do wc mocowal na kilku kolkach!! Az mi trudno uwierzyc, ze mieszkala tam mloda, niepracujaca baba...
Na szczescie kuchnie doprowadzilam juz do porzadku :) Przedpokoj tez i jest sloneczny zolty :) Pokoj gotowy :) Jest kremowo zolty, z obrazkami jak zawsze chcialam, wazonem z wierzba mandzurska i wymarzona sofa :) Jest czysto i bez mebloscianki :) Wyglada jak salon :) Zostal mi jeszcze pokoj Emi, najwieksze wyzwanie!! Kremowo blekitny. Juz naklejka przy kontakcie i lampka sa :) Teraz cala reszta i wysprzatac lazienke. W sobote planuje przenosic sie :)

Tak wogole okazalo sie, ze poprzedni wlasciciele to krety i nikt ich nie tolerowal. Robili na zlosc, klamali... Ehhh Nas niestety tez, bo osiedle mialo byc bez grupek mlodych panow i pociag mial jezdzic raz na dzien a pociagi jezdza co chwile a na osiedlu na klatce i w piwnicy odbywaja sie imprezy - super :/

Z mezem tragedia... Ciagle mowi o rozwodzie. Ja nie mam sil, niech bierze rozwod wisi mi to, tylko niech mi ciagle nie wypomina, ze dostane mieszkanie...

Ahhhhh i chce jej zalozyc kolczyki :) Myslalam zeby teraz ale wszedzie czytam, ze bede wyrodna matka. Jak zwykle sie tym przejmuje... Nie wiem moze jednak uda sie przebic uszka...
Copyright © 2016 www.ciepelkowo.pl | blog
| Magda M. Ciepełkowo