środa, 12 października 2011

40tc

Zaczynamy dzis... Wg mojej lekarki, jesli nic sie wczesniej nie zacznie to za 6 dni bedziemy wywolywac. Stres jest coraz wiekszy... Od kilku dni czasem mam jakies bolesci, ale nie skurcze. Dzis i wczoraj oczyszczal mi sie bardzo organizm. Wszyscy wkolo rodza - tez bym chciala...

A wlasnie teraz siedze i rycze. Strasznie rycze...
Tak bym chciala juz tulic moja kruszynke, calowac, wachac. Wiedziec, ze jest i bedzie wszystko dobrze. Tak sie martwie...
15.10 jest dzien dziecka Utraconego... 3 dni temu minelo 10 miesiecy... Tesknie za moim Aniolkiem... Nie wiem nawet gdzie moge zapalic symboliczna swieczuszke, nie wiem gdzie isc a tego potrzebuje... Cos we mnie wlasnie peklo, cos co i tak siedzi i nie potrafie zapomniec - tego sie poprostu nie da... Tak bardzo tesknie, tak bardzo sie boje, tak bardzo bym chciala zeby tym razem wszystko bylo dobrze....
Moje male chyba czuje bo obejmuje brzuch, tule ja jak tylko moge a ona wypchnela swoja mala stopeczke, jakby pocieszajac mnie, dodajac wsparcia... Kocham ja nad zycie i bardzo bardzo chce juz miec przy sobie...

Aniolku Kochany Zuziu/Mikolaju Ciebie tez Kocham i nigdy nigdy nie zapomne...
Mama...

3 komentarze:

  1. Wyobrażam sobie, że stres jest ogromny, ale teraz już na pewno będzie dobrze - nie ma opcji, żeby było inaczej :) Od soboty do wtorku jestem w Rzymie, wspomnę o Was w Watykanie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Madziu, trzymamy z Julką mocno kciuki za sprawny poród :* A dla Aniołka zapalamy [*]...

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, dziękuję za pozostawienie komentarza pod tym postem i Twój czas jaki poświęciłeś aby nakreślić tych kilka słów :)

Copyright © 2016 www.ciepelkowo.pl | blog
| Magda M. Ciepełkowo