środa, 5 października 2011

39tc

Wczoraj mialam troche skurczy ale nie brzucha tylko wlasnie krzyze, dzis tez ale przeszlo... Zalozylam sobie kiedys, ze skoro bylam w szpitalu w 18tc+2 i 28tc to jakos w 38tc (szpitalnego liczenia) powinnam isc i juz wyjsc z maluchem - fajnie by bylo ale chyba nierealne a juz sie nie moge doczekac...

Oskar moj najukochanszy Boksiu choruje ;( Szanse ma na dluzsze zycie tylko dlatego, ze jest dosc mlody... Ale znowu nerki wrocily, wg najnowszych wynikow wysiadla mu watroba i trzustka :( za tydzien musi jechac na kroplowki zeby mu oczyscic nerki i organizm, zeby jego stan sie troszke poprawil. Patrze na niego - skacze jak wariat dalej, cieszy sie kazdego ranka jak mnie widzi bo wkoncu tu nie mieszkam a jednak jest ciezko chory... Chcialabym mu pomoc, ale nie mam jak i to jest najgorsze...

Tak sie wczoraj zastanawialam nad swoim zwiazkiem... Doszlam do wniosku, ze moze tak sie podzialo przez to, ze mielismy biale malzenstwo od lutego... A ja sie nie moglam zdobyc na jakikolwiek odruch uczucia, tzn przytulenie, buziak - nie wiem czemu... W ten weekend bylo jakos inaczej, fajnie, malzenstwo stalo sie szarym jesli moge uznac takiego porownania :D I wiem, ze obojgu nam tego brakowalo, ze jakis taki maly przelom sie zdarzyl. Wczoraj napisalam mu wieczorem sms, ze Kocham, odpisal to samo a mnie sie zrobilo dziwnie - nawet tego nie potrafilam podtrzymac i teraz czuje sie jakby byl chlopakiem moim a nie mezem - glupia bylam.... Podobnie jak w weekend maz powiedzial do mnie "Moje Kochanie" - nie wiedzialam gdzie oczy podziac - cos ze mna nie halo kurde, a przeciez tyle czytam, ze dziecko to proba dla zwiazku. Musze sie postarac i cos zmienic, bo skoro zaczynam cos dostrzegac a mam wrazenie, ze zaczynam to nie moge tego zostawic bez echa...

1 komentarz:

  1. Oj, biedny Oskar :( Nie wyobrażam sobie, żeby moja Sonia zachorowała, chyba bym płakała razem z nią :( A co do małżeństwa - wiesz, o wszystko trzeba w życiu dbać, a związek nie jest wyjątkiem... miłość trzeba pielęgnować, dawać sobie przykłady uczucia... dla mnie słowa "kochanie", "kocham" itp to nic niezwykłego, bo na co dzień tak do siebie mówimy... tak samo z dotykiem - ja potrzebuję przytulania, mój mąż również, nie wyobrażam sobie nie siedzieć przy nim, przytulona, czy na mieście, czy u rodizny, czy nawet w kościele nie trzymać się za ręce... potrzebujemy tego :) A podobno takie przytulanie, dotykanie, całusy bardzo wzmacniają związek... spróbuj :) W końcu kochasz tego faceta, wyszłaś za niego za mąż :)

    No i życzę szybkiego, pomyślnego i w miarę bezbolesnego rozwiązania :D Maleństwo donoszone, może już nie męczyć mamusi :D

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, dziękuję za pozostawienie komentarza pod tym postem i Twój czas jaki poświęciłeś aby nakreślić tych kilka słów :)

Copyright © 2016 www.ciepelkowo.pl | blog
| Magda M. Ciepełkowo