sobota, 10 września 2011

35tc

W srode zaczelismy....
Ale nie pisalam, bo od poniedzialku siedzialam u rodzicow. Dopiero teraz na weekend jestem w domu, a w poniedzialek znowu Krk :)
U nas ok. Odstawilam Acard. Mala sie rozpycha raz mniej, raz wiecej, babcia sluchala tetna i badala przez brzuch, ponoc zaczynamy sie wstawiac :) Cukry ok. Mnie coraz mniej wygodnie - boli spojenie przy wstawaniu i chodzeniu i miednica i dretwieja nogi w pachwinach i kolana bola - ponarzekac mozna, ale dla mojej ksiezniczki zniose wszystko :)
W piatek mam poprawke... Z takim wykladowca, ze przemilcze. Nic mi do glowy nie wchodzi i jestem pewna, ze nie zdam a wtedy to ja nie wiem co bedzie...

Co do poprzedniego posta... Dziekuje WSZYSTKIM za cieple slowa, rady, kciuki i wsparcie...
W tej chwili pozamykalam na klucz wszystkie drzwi zeby mi nikt nie wlazil... Jak bede chciala to otworze i powiem wprost o co chodzi jesli zapytaja...

Do nastepnego :)

1 komentarz:

  1. Jejku, 35 tc... jak to szybko zleciało! Jeszcze chwilka i będziesz tuliła swoje dzieciątko po tej stronie brzuszka... :)

    Powodzenia na poprawce, może akurat się uda? :)
    No i masz rqację - stawiaj na swoim, wytyczaj jasne granice - tak będzie najlepiej... :)
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, dziękuję za pozostawienie komentarza pod tym postem i Twój czas jaki poświęciłeś aby nakreślić tych kilka słów :)

Copyright © 2016 www.ciepelkowo.pl | blog
| Magda M. Ciepełkowo