środa, 22 grudnia 2010

Świat sie zawalil?? Uciekac czy czekac...

Nie chce sie za mocno cofac w swoje zycie, ale przed mezem byl ktos kto zdradzal na lewo i prawo, cholernie ranil... Nigdy w zyciu nie chcialam tego przechodzic a dzis... Dzis moj swiat sie prawie posypal...

Od lipca/sierpnia (chyba nawet to tu pisalam) miedzy mna a mezem jest zle... Dziwne, ze zaraz po slubie, ale pamietam, ze najpierw nie chcial sie starac o dzidziola, potem praktycznie wogole zrezygnowal z pozycia, az wkoncu praktycznie przestal ze mna rozmawiac. Zylismy obok siebie a nie z soba...
No i wczoraj sie wydalo, odkrylam "sekret". Nie wiem jak to nazwac choroba?? Uzaleznienie?? Sposob na zycie?? W kazdym razie nie spodziewalam sie... Moj maz... Nalogowo oglada strony porno... Milion dziennie - gole c***, mokre c****, ostre ruc*** itp ;( Siedzi na erotycznym chacie, na kamerkach, ma konto w serwisie gdzie sie poznaje i umawia na seks, sponsoring... I wszystkiego sie zawsze wypieral, klamal... Zaczyna sie identycznie jak wtedy... Rozmawiac probowalam z nim wczoraj juz tak na amen bo wczesniejsze rozmowy jak jeszcze nic nie wiedzialam nie pomagaly i co?? I nic sie nie odzywal. Wyszedl. Potem wrocil, poszedl spac i wstal nie wiem kiedy... Cisza, nie jego wina, nie ma tematu i problemu, jego to "rybka"... On nie widzi, ze cos jest nie tak. Dla niego jest ok i takie zycie mu pasuje. Wazne, ze ma zone i robote odwalil reszta juz sobie moze lezec. I teraz nie wiem... Nie wiem co robic... Uciekac zeby sie uchronic przed tym co juz przezylam i czuje, ze bede miec powtorke?? Czy znowu czekac jak glupia i miec nadzieje jak glupia... Wiem tyle, ze nie mam gdzie pojsc za bardzo. Nie chce zeby rodzice i ktokolwiek z rodziny o tym wiedzial - wstyd mi bedzie i tyle... Z drugiej strony skoro jest tak jak jest i z takim nasileniem i zaczelo sie 1,5 miesiaca po slubie (moze wczesniej ale historia jest usunieta) to nie mam pewnosci, ze on juz mnie nie zdradzil fizycznie lub tego nie zrobi. Narazie jest zdrada psychiczna, emocjonalna. A wtedy co?? Wtedy zostane sama znowu jak kiedys i tego juz nie udzwigne... A jesli odejde?? To bede ta zla piz**** ktora rozwala rodzine itp :(

Plusa nie ma... Jednak moje serce jakby lekko przyspieszalo na mysl o Kims... Narazie nie zwracam na to uwagi. Ale ciesze sie, ze On jest i rownoczesnie mi przykro, ze jest tak inny w stosunku do mnie niz maz, a to wlasnie maz powinien taki byc... Mam wsparcie, komplementy, rozmowy, pomoc... Nie wiem jak to nazwac. Przyjazn?? Nie wiem... Nie wiem co robic, ale fajnie, ze jest....

A ja nie mam juz sil na walke... Tym bardziej, ze musialabym walczyc sama ze wszystkim...

**********************

Cudowne swieta. Choinka ubrana, pierniczki zrobione. Jest cudnie az sie nie chce tych swiat :(

3 komentarze:

  1. ojej...trudno cokolwiek mądrego powiedzieć....sytuacja patowa...trzymasz się?

    OdpowiedzUsuń
  2. Słońce, nigdy nie będzie tak, że będziesz SAMA walczyła ze wszystkim...
    pamiętaj, że są takie dwa ludziki, które zawsze staną za Tobą murem :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Madzik, ja nie wiem co napisać... Dziwną macie relacje z mężem - ani spokojnie porozmawiać, ani sobie nic nie wytlumaczycie... jesteście świezym małżeństwem, przykro, że mąż się tak zachowuje :( Trzymaj się słonko... ja bym probowala walczyć...

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, dziękuję za pozostawienie komentarza pod tym postem i Twój czas jaki poświęciłeś aby nakreślić tych kilka słów :)

Copyright © 2016 www.ciepelkowo.pl | blog
| Magda M. Ciepełkowo