piątek, 3 września 2010

Pierwsze dni...

Ufff pierwsze dni za mna. Nie ukrywam jest ciezko, a nawet bardzo ciezko. O ile praca z pozostalymi dziecmi mi sie podoba, dyzury na korytarzu rowniez, o tyle praca z moim podopiecznym jest diabelnie trudna (co nie znaczy, ze mi sie nie podoba). Problem w tym, ze nie ma konkretnej diagnozy co mu jest. Ja widze co innego, wychowawczyni co innego, mama co innego a pedagog... on nie wie nic:/ Dodatkowo wkurza mnie to, bo mam ten sam zawod co on i widze, ze facet sobie nie radzi. Widze co robi zle i wiem jak ja bym to zrobila. Bezsilnosc mnie tlamsi, dlatego po niedzieli ide do niego na powazna rozmowe... Dodatkowo denerwuje mnie, ze nauczyciele traktuja chlopca jak cos dziwnego (sami tak mowia), jak kogos innego i nie zajmuja sie nim tak jak powinni. Wogole na moje oko (i konsultacje ze szwagierka) to powinno inaczej wygladac. Tak niestety nie jest korzystnie ani dla Niego, ani dla reszty klasy. Kazdy sie meczy, wscieka... Kurcze a ja chce tylko dla niego jak najlepiej, chce mu pomoc, bo widze, ze jak nie ja tym rusze, wstrzasne, to sie dziecko zmarnuje a szkoda...

Glowa mnie boli od nadmiaru wrazen chyba... Ale i tak mi sie podoba taka praca:))))))))

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku, dziękuję za pozostawienie komentarza pod tym postem i Twój czas jaki poświęciłeś aby nakreślić tych kilka słów :)

Copyright © 2016 www.ciepelkowo.pl | blog
| Magda M. Ciepełkowo