Featured

poniedziałek, 28 czerwca 2010

Mini poradniki:)

Mowicie ze chcecie mini poradniki??:) Hmm ciezko bedzie dlatego ze ja do tego wszystkiego podchodzilam jakos inaczej calkiem na luzie:) Napewno radzilabym pewne rzeczy planowac wczesniej a nie na ostatnia chwile. Wiele osob sie dziwilo "Ty juz to masz?? Boze po co tak wczesnie" a ja tak chcialam i potem siedzialam spokojnie podczas gdy inni nerwowo latali...
Napewno nie przejmowac sie pogoda i tym co ludzie powiedza;)
A uwage zwrocic (choc bylam temu przeciwna) na winietki i inne karteczki dla gosci. U nas byly tylko stoly podpisane nazwiskami ale robilismy to w piatek na szybko zeby nie bylo problemu. I nie rezygowac z muzyki typu DJ czy orkiestra (tez chcielismy popelnic ten blad:)) Aaaa i fotografa tez najlepiej dobrze wybrac:) I pamietac ze super drogi nie zawsze znaczy super dobry;) My mielismy cene normalna, a po zapowiedziach zdjec widac ze bedzie i jest fantastycznie:)
Chyba tyle, bo nic innego mi do glowy nie przychodzi w tym momencie;)

A wlasnie siedze sama w domu, mężu w pracy na popoludniu... Nie lubie jak go nie ma a zwlaszcza jak pracuje na popoludnie... Tak mi sie strasznie dluzy:( Wyszedl o 12 wroci 22 lub pozniej... Ale przynajmniej poukladam w szafach bo wkoncu mamy - wykonanie mąż i teść:)

niedziela, 20 czerwca 2010

I juz 3 tygodnie PO - cudownie:)))

Wkoncu dopadlam Komputer

Sobota
Polozylam sie do spania ok 1 w nocy a wstalam o 7 bo dospac jakos nie moglam. Na 8 polecialam do fryzjera. Oprocz mnie czesana byla jeszcze jedna dziewczyna. Szybko (tylko godzine) a super atmosferze, stresiku zero. Brat w miedzyczasie dowiozl mi kwiatka do wlosow - wspanialy Panie zachwycone. Aha fryzurka byla troszke inna niz probna.
W domu bylam na 9 czyli duzo szybciej niz myslalam, pozostalo mi 2 godziny czekania na makijaz. Mama juz przygotowala 1 stol i nastapila nerwowka zwiazana z goscmi ktorzy przyjechali dzien wczesniej. Juz myslalam ze sie nie ubiora i nie wyrobia i bedzie wstyd ale spoko. W domu czekal juz na mnie chlebus dla PMa i na dary w Kosciele, sliczny naprawde piekarnia sie postarala. Czekaly tez bukiety. I tez byl inny niz ten ze zdjecia, ale naprawde Pani sie mega postarala!! Bukiet moj swiadkowej, kosze rodzicow i dekoracja na samochod fantastyczne. Bukiet jeszcze sie trzyma mimo ze bez wody, a dekoracja na aucie wytrzymala predkosc 200 km/h i wisi u nas na lodowce .
Ok 11 przyszla Ewelina - makijazystka. Makijaz szybko minal, przy okazji byl caaaalkiem inny niz probny Ale mocniejszy i podobal mi sie duzo duzo bardziej. Pod koniec malowania przyjechal Tomek - fotograf - cud facet!! Polecam naprawde, tyle co on sie napracowal, naskakal wielkie uklony. Oczywiscie byl niezauwazalny, wesoly i szybko rozladowywal stres. Ok 12:30 przyjechal kierowca po dekoracje i mial jechac do PMa. Pod blok nie wjechal bo mu czarny kot przebiegl droge i sie bal
Ok 13:20 zaczelam sie ubierac. Z obawy przed zsunieciem podwiazki, przyszylam ja sobie do bielizny nitkami Halka zalozona, wparowal fotograf i tata. Tata zakladal od gory suknie, mama poprawiala dol a fotograf robil zdjecia. Jak juz sie ubralam to przyszedl czaas na rodzinke. Ja wtedy cwiczylam klekanie i siadanie. O 13:30 dostalam sms - Jedziemy. Wtedy zlapal mnie stres ktory wyczul Tomek (fotograf) ale staral sie go szybko rozladowac. Przyszla chmura wiec sie zmartwilam, na co Tomek powiedzial ze deszczu nie bedzie - mial racje. Nie moglam usiedziec na miejscu (jak teraz pisze tez mam wypieki ) i tak czekalismy na PMa...
Zaczeli schodzic sie goscie a Pana mlodego nie widac. Fotograf juz w gotowosci stal przy drzwiach, moje zdenerwowanie siegalo najwyzszego poziomu Swiadkowa z tesciami dojechala a auta dalej nie ma. okazalo sie ze zatrzymali sie na osiedlu zeby je ubrac Kazdy z gosci ktory wchodzil do domu jak mnie widzial to rozdziawial buzie i mowil aaaaale pieknie A chrzesnemu usmiech z twarzy nie schodzil, az sie glupio czulam Wkoncu wszedl Pan mlody z rodzicami i swiadkowa. Moi rodzice powitali go chlebem i sola (w miedzy czasie swiadkowa powiedziala ze wygladam cudnie :oops: ) a PM mnie nie widzial jeszcze... Wkoncu wchodzi do pokoju zobaczyl mnie i zrobil baaardzo dziwna mine Rozdziawil paszcze, pocalowal mnie w policzek i... tyle Weszlismy do pokoju i odbylo sie blogoslawienstwo. Moja mama mowila krotko ale i tak spocily mi sie oczy Rodzice PMa i moj tata nic juz nie mowili bo cali sie trzesli z przejecia Po blogoslawienstwie wpielam PMowi przypinke i nastapily podziekowania dla rodzicow. Tez bylo wzruszenie, choc do tesciow chyba malo co docieralo Swiadkowie poszli ubierac we wstazki samochody a my mielismy czas wiec czekalismy. Wkoncu wychodzimy. Nie mialam bramy a mimo to wszyscy stali w oknach :lol: Pan kierowca bardzo mily, podjechal pod klatke zebym nie chodzila, fotel przesunal a PM pomogl sie zapakowac i wzial bukiet Przy wyjezdzie spod bloku nasze BMW rozwalilo sobie lekko felge - coz Podjechalismy pod Kosciol, podeszlismy na gore gdzie czekali juz pierwsi goscie Poszlismy do Zakrystii podpisac papiery, przyszedl Ksiadz Proboszcz, lekko rozladowal sytuacje, a ja poprosilam go o nie klekanie na oltarzu (to co Wam pisalam) powiedzial dobrze. Wyszlismy, po drodze sie wycalowalam z Kasinka (kolezanka z innego forum)
I poszlismy stanac po chorem w oczekiwaniu na Ksiedza...
Przy wejsciu do Kosciola czekali na nas moi rodzice, bo mama musiala mi odpiac tren. Ok 5 minut czekania i to chyba byla najwieksza nerwowka. Wszyscy sie na nas patrzyli obracali, a my sobie gadalismy kogo rozpoznajemy od tylu Nasi swiadkowie natomiast ze moze sie odwrocimy i wyjdziemy bo glupio tak stac Pozniej zobaczylam jak wchodza Rooda i Dacar (tez znajomi z forum) aleeez sie ucieszylam I wyszedl ksiadz. Organista zaczal pieknie grac piesn na wejscie, Ksiadz podszedl do nas powital, powiedzial cos na rozluznienie i w droge. Szlismy wolno jak prosil fotograf i powiem Wam ze mnie okropnie krepuje jak tak ide a ludzie na mnie patrza. Msza byla piekna, kazanie krotkie i jak dla mnie bardzo fajne bo rozluznialo atmosfere .Wszyscy goscie z Ksiedza byli niesamowicie zadowoleni i bardzo im sie podobal .Tak jak prosilam nie musielismy klekac na oltarzu za co jestem mu baaaaardzo wdzieczna Pani solistka tak cudnie spiewala, ale lze uronilam juz na ostatnim slowie "Ave Maria" ku uciesze meza. Przysiega minela szybciutko mowilismy wg relacji obecnych glosno wyraznie powoli i bez zajakniecia czy pomylek. Jak tylko mowilam swoja czesc to PM scisnal mnie za reke, spojrzalam ale zaraz musialam znowu patrzec w bok bo bym sie nie uspokoila ze smiechu patrzac na niego Z obraczkami spokojnie, tylko moj mial maly problem z zalozeniem. Generalnie zero nerwow. Podczas przysiegi mialam w glowie mysli "I czym sie stresowac?? Przeciez to spoko jest" Natomiast po powrocie na nasze miejsca mąż spytal "I to juz??" :lol: :lol:
Nie wiem czemu przy wyjsciu z kosciola wszyscy goscie czekali w srodku i nie mial nas kto powitac na zewnatrz... Dobrze ze byly dziewczyny to zapanowaly nad sytuacja i , ktore wylecialy przed kosciol (nie pamietam czy ktos jeszcze ) i sypnely grosikami .Gdyby nie one to kicha by byla, bo mama nie wziela platkow i inni tez nic nie mieli Zyczonka i maaasa bukietow a potem do auta i w droge. Dekoracja wytrzymala predkosc 200 km/h wiec jest git Teraz wisi u nas na lodowce. Aaaa jeszcze przed odjazdem krotka sesja na forum i w droge. Kierowca oczywiscie musial trabic ale mu wybaczam
Dojechalismy na sale, wyszlo sloneczko, goscie poszli a my po zyczeniach od kierowcow rowniez udalismy sie na zabawe. Tradycyjne powitanie chlebem i sola tluczenie kieliszkow zamiatanie a w szczegolnosci DJ!! REWELACJA!! Pierwszy taniec minal spokojnie choc maz sie bardzo denerwowal. Mielismy grupe wsparcia wiec pomogli No ale nie ukrywam ze najwiecej tanczylismy my mlodzi i 3 dzieciaczkow. Polowa goscie (wszyscy od meza) wyszla juz ok 21 Przemilcze. Najwazniejsze ze i maz i impreza sie rozkrecila. A bylo super bo Panna Mloda hula na bosaka :lol: Nie pytajcie jak wyglada moja suknia. I tak moja rodzina i mlodzi zostalismy sami z DJ do 3 nad ranem wiec cala sala i muzyka dla 18 osob. Wtedy bylo najfajniej Pod koniec wesela mielismy maly plener na gorze sali - teksty fotografa "Madzia zrob focha" - bezcenne :lol:
Co do obslugi wesela - rewelacja. Podobnie jak jedzenie!! I zaskoczylo nas ze za sale menu itp wyszlo 1 tysiac mniej niz liczylismy Jedynie tort byl okropny malo kto go zjadl bo zamiast czekolady dali lukier gruuuby i slodki :evil: No i za duzo kupilismy wszystkiego bo ciast masa zostala wodki sokow wody owocow no wszystkiego... W kazdym razie goscie baaaaaaaardzo zadowoleni. Szczegolnie chwala DJow i Fotografa :) Mowia ze na takim super weselu nie byli, a fotograf pelne poswiecenia, wszedzie go bylo pelno - pelen podziw dla jego pracy :)
Koniec :)
Copyright © 2016 www.ciepelkowo.pl | blog
| Magda M. Ciepełkowo