poniedziałek, 8 marca 2010

Polskie urzedy - tak zalatwia sie sprawy...

Dzisiejszy dzien byl straszny. Przezylismy horror, tylko dlatego, ze mielismy w USC zalatwic pozwolenia na slub... I zaczela sie gehenna... Wszedzie byla informacja, ze urzedy czynne sa od godziny 9:30, tak wiec ok 9 pojechalismy i zobaczylismy informacje, ze jednak czynne sa od 7:40... Szczesciem nie bylo kolejek ale i tak kilka godzin w plecy...
Po ok 10 minutach czekania i zagladania do pokoju gdzie jakas bardzo zajeta urzedniczka plotkowala przez telefon, zostalismy zaproszeni. I sie zaczelo... Najpierw zmeczona, zla, ze nie dostala zyczen na Dzien Kobiet Pani, wydarla sie na Nas, ze nic nie wyda jesli jej nie podamy prawidlowego stanu cywilnego... I tu nie wiadomo czy podac Wolny/Wolna czy Kawaler/Panna - jakby nie powiedziec zawsze bylo zle... Kolejna sprawa wywyolujaca zmeczenie i burczenie Pani to wypisywanie mojego Aktu urodzenia, ktory zreszta w ich urzedzie byl... Nastepnie bardzo sie zdenerwowala, ze musi Nam dac karteczke do wypelnienia na temat ewentualnego wyslania odpisow aktow malzenstwa. To wszystko w obecnosci gdakajacej za plecami Urzedniczki nr. 2 - porazka...

Dziwic sie pozniej, ze tak malo jest malzenstw... Gdybym miala zalatwiac to po raz drugi, to juz chyba wolalabym zyc w konkubinacie... Kobieta byla straszna i nie nadawala sie ani do rejestracji malzenstw, ani zgonow a tym bardziej urodzen dzieci...

Krotki podsumowanie dnia wczorajszego.
Moje upatrzone drzwi okazaly sie... zwyklym skrawkiem materialu:/ Ale upatrzylam sobie zazdrostki i za tydzien kupuje:) Kolejne zaproszenie do przodu, winko wypite, piekny storczyk w prezencie od przyszlego Małża - zyc nie umierac:)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku, dziękuję za pozostawienie komentarza pod tym postem i Twój czas jaki poświęciłeś aby nakreślić tych kilka słów :)

Copyright © 2016 www.ciepelkowo.pl | blog
| Magda M. Ciepełkowo