Featured

środa, 31 marca 2010

Swieta??

Strasznie zakrecony tydzien ostatnio byl i masa latania. Zapowiedzi odebrane i dzisiaj razem z papierami z USC zaniesione do Kosciola. Umowiona tez jestem z fryzjerka i makijazystka i to chyba na tyle jak narazie. Dzis jade tez z czescia pracy do promotorki i mam stres... Mam nadzieje, ze nie odrzuci bo sie juz wtedy na amen zalame:/
Swieta... Jakos nie czuje, ze beda. Pomijam fakt, ze Wielkanocy nie lubie, ale w tym roku wyjatkowo nie czuje, ze beda... 1 dzien w domu, bo nie chcialam nigdzie jeach, wkoncu to moje ostatnie swieta w rodzinie;) A 2 dzien swiat spedzamy wszyscy w moim przyszlym domku:)

sobota, 27 marca 2010

:)))))))))

Wczoraj jeszcze kuzyn Małża przyszlego mial maske tlenowa, a dzis juz zrobil sam 2 kroki i zaczyna rehabilitacje!! :))))))))))))))))))) Konsylium orzeklo, ze z takim zawalem powinien nie przezyc.... A jednak Bog dal mu druga szanse - alez sie ciesze:))))))))))))))))

czwartek, 25 marca 2010

;(

Stan sie pogorszyl;(((( Zostal wieczorem wprowadzony w spiaczke;((((( Nie moja rodzina ale siedze i rycze, martwie sie...

Pozatym dzis moj Braciszek ma 19 urodziny, a ja od rana "uwislam" mu na szyi z zyczeniami:) Ale byl zaskoczony:))

środa, 24 marca 2010

...

Wczoraj do pozna pisalam i wkoncu ukonczylam 1 rozdzial pracy... Teraz zabieram sie za przepisywanie i zostaly jeszcze 2 do napisania. Mam nadzieje, ze szybko pojdzie bo czasu coraz mniej a obrona i slub coraz blizej... No i wyjazd do Chorwacji - juz sie doczekac nie moge:))))) Bede lezec i odpoczywac u boku mezusia:))))
Bedac wczoraj po mame w pracy zaszczepilam sie i przy okazji dowiedzialam, ze lekarki juz sie nie moga doczekac slubu. Haha czuje sie jak gwiazda ktorej slub bedzie wydarzeniem roku:)))))
Z kuzynem PMa nadal nic nie wiadomo:((

poniedziałek, 22 marca 2010

Życie....

Padam. W sobote wysprztalam gruntownie cale Nasze mieszkanko, zobaczylam lozko, powiesilam firany i umylam samochod. W miedzy czasie dowiedzialam sie, ze kuzyn PMa do ktorego mielismy jechac w niedziele mial zawal :( strasznie sie martwie, super facet jest z Niego, bardzo go lubie i mam nadzieje, ze uda mu sie i wyjdzie z tego...

Pozatym wczoraj nagle obudzili sie moi tesciowie i szwagierka... Wczas:/ Ale ich mina na Nasze stwierdzenie, ze juz wszystko zalatwione bezcenna:D trudno, trzeba bylo myslec i interesowac sie wczesniej, a jak mieli wszystko gdzies to teraz nie maja glosu...

środa, 17 marca 2010

Szczesliwy dzien??

Czyzby czyzyk?? A tak powaznie - czyzby dzisiaj byl moj szczesliwy dzien?? Narazie zapeszac nie chce, ale byc moze dostane prace dorywcza... Opieka nad maluchem po 2 godzinki dziennie ale zawsze to jakas kasa:) I mama tez wydaje sie sympatyczna a to rownie wazne jak mile dziecko;)

Od rana latalam z mama po sklepach. Na cale szczescie zakupy okazaly sie bardzo owocne:) Ja kupilam 9 metrow firanki do Naszego mieszkanka (i to tylko na pokoj...) a mamcia kupila sobie kreacje na moj slub:)

Wczoraj dowiedzialam sie, ze jak narazie "nici" z moimi ankietami, gdyz szanowne i wspaniale Panie nauczycielki w ramach zawodowej solidarnosci, nie oddaja ankiet. Myslalam, ze mnie potrzaska... W najblizszym czasie lece do szkoly i przedszkola na osiedlu po raz ktorys tam z kolei, moze wkoncu sie im znudze i pozwola na przeprowadzenie ankiet;) A jak narazie musze sie zabrac za pisanie pracy. Obrona za pasem slub juz za szelka:D:D Czas przelatuje mi miedzy palcami w zastraszajacym tempie....

A dzis po 15 musze zadzwonic do swojego nadwornego mechanika;) Potrzebuje ratunku dla clintona:) Chyba nam dziura w wydechu wypadla bo glosno chodzi. Nie powiem, ze to mi przeszkadza bo ta dziura + sportowy wydech sprawia wrazenie sportowego bolida, ale nie chcialabym stracic jakiejs czesci w drodze do Naszego domku w gorzystym terenie;)

poniedziałek, 15 marca 2010

Nowy tydzien...

I po niedzieli. Zaproszenia juz wszystkie rozdane, jak narazie nikt Nam nie odmowil z czego sie bardzo ciesze. Kupilam sobie firaneczki do kuchni - ale mam radoche:)))))))

Wstalam dzis rano i zdebialam.... Za oknem nic nie widzialam tak sypalo. Pozniej wyszlo slonce i jak na noc nie bylo sniegu, tak teraz znowu jest go po kostki, ponawiam moje wolanie - ja chce WIOSNE!!!!

Ostatniej nocy mialam slubny koszmarek :D Ze nie moge utoworzyc z mydla obraczek bo mi sie rozklejaja i jak do slubu pojdziemy;) Ale to i tak nie jest najgorszy koszmarek. Pamietam ze kiedys snilo mi sie, ze zamiast kwiatka we wlosach mialam na glowie... papierowego dzieciola:D

I tym optymistycznym slubnym koszmarkiem, zegnam sie z Wami:) Do nastepnego;)

piątek, 12 marca 2010

W marcu jak w garncu...

Cos sie chyba nie sprawdza.... Wcale nie czuje jakby bylo w garncu, ale wielkim garze stojacym w lodowce... Ja chce WIOSNE!!!!!
Z innych spraw, musialam sprawdzic w Kosciele  liste zapowiedzi i... WISIMY:D:D:D:D Ale smieszne uczucie:) Czasami chodzilam zobaczyc czy nie ma kogos znajomego a teraz sama sie tu widze:P
I pomimo sniegu za oknem spotkala mnie dzis iskierka ciepla - Misiak mnie zgarnal z Myslenic i przywiozl do Krakowa:) Jejuuuuuu uwielbiam tego Pana:)))))

poniedziałek, 8 marca 2010

Polskie urzedy - tak zalatwia sie sprawy...

Dzisiejszy dzien byl straszny. Przezylismy horror, tylko dlatego, ze mielismy w USC zalatwic pozwolenia na slub... I zaczela sie gehenna... Wszedzie byla informacja, ze urzedy czynne sa od godziny 9:30, tak wiec ok 9 pojechalismy i zobaczylismy informacje, ze jednak czynne sa od 7:40... Szczesciem nie bylo kolejek ale i tak kilka godzin w plecy...
Po ok 10 minutach czekania i zagladania do pokoju gdzie jakas bardzo zajeta urzedniczka plotkowala przez telefon, zostalismy zaproszeni. I sie zaczelo... Najpierw zmeczona, zla, ze nie dostala zyczen na Dzien Kobiet Pani, wydarla sie na Nas, ze nic nie wyda jesli jej nie podamy prawidlowego stanu cywilnego... I tu nie wiadomo czy podac Wolny/Wolna czy Kawaler/Panna - jakby nie powiedziec zawsze bylo zle... Kolejna sprawa wywyolujaca zmeczenie i burczenie Pani to wypisywanie mojego Aktu urodzenia, ktory zreszta w ich urzedzie byl... Nastepnie bardzo sie zdenerwowala, ze musi Nam dac karteczke do wypelnienia na temat ewentualnego wyslania odpisow aktow malzenstwa. To wszystko w obecnosci gdakajacej za plecami Urzedniczki nr. 2 - porazka...

Dziwic sie pozniej, ze tak malo jest malzenstw... Gdybym miala zalatwiac to po raz drugi, to juz chyba wolalabym zyc w konkubinacie... Kobieta byla straszna i nie nadawala sie ani do rejestracji malzenstw, ani zgonow a tym bardziej urodzen dzieci...

Krotki podsumowanie dnia wczorajszego.
Moje upatrzone drzwi okazaly sie... zwyklym skrawkiem materialu:/ Ale upatrzylam sobie zazdrostki i za tydzien kupuje:) Kolejne zaproszenie do przodu, winko wypite, piekny storczyk w prezencie od przyszlego Małża - zyc nie umierac:)

piątek, 5 marca 2010

Jak nic moze sprawic radosc...:)

Nie wiem jakim sposobem sie to stalo, ale dopiero dzis, ok. 15 minut temu dotarlo do mnie, ze juz nie dlugo bede... ŻONĄ :D Bardzo fajne uczucie, nie powiem:) Jak pomysle, ze bede miala swoj dom, swoja rodzine, obraczke na palcu....

Nie jestem typowa Kobieta, dlatego tez zaskoczylo mnie ogromnie moje zainteresowanie sprawami domowymi, np urzadzanie wnetrz, dobor kolorow itp. To wszystko sprawia mi ogromna frajde, teraz nie przejde obojetnie obok jakiegokolwiek sklepu z dodatkami domowymi, ogrodowymi, jakbym tylko byla milionerka to wykupilabym wszystko poczynajac od nozykow a konczac na ozdobnych konewkach:)

I juz moge Wam powiedziec, ze czekam na niedziele;) Mam w planie poszukiwanie firaneczek do kuchni i ozdobnych drzwi do szafy...

czwartek, 4 marca 2010

Zaczynamy:)

3 miesiace do waznego dnia, to chyba dobry czas na rozpoczecie spisywania zycia;)
Tak sie tylko zastanawiam od czego zaczac... Od momentu kiedy podjelismy jedna z najwazniejszych decyzji Naszego zycia, czy moze od momentu gdy dowiedzialam sie o swoich problemach??
Moment decyzji, to cofniecie sie o ok 1,5 roku - za dlugo:P
Zaczne wiec tylko troszke spogladajac wstecz, zeby nikt nie usnal na klawiaturze/biurku podczas czytania:)

Jakis rok temu dowiedzialam sie o swoich problemach odnosnie przyszlego macierzynstwa... A dopiero dzis, po roku leczenia, wstalam rano przerazona z jedna mysla - moze ja nigdy nie bede mama... Nie potrafie opisac tego, jak bardzo sie wystraszylam i jak dlugo nie moglam sie pozbyc tej mysli. Niepokoj nadal istnieje, ale przeciez trzeba walczyc, zyc dalej...

Jesli zas chodzi o sprawe druga (a moze pierwsza:)) to we wtorek spisalismy protokol przedslubny:) Czekalam na to, co mowila mi wiekszosc kolezanek juz mezatek, ze wyjde z Kosciola w szoku, z mysla co ja robie, ze nareszcie dotrze do mnie jak wazny krok zrobilismy. Po wyjsciu z Kancelarii nastapilo wielkie rozczarowanie - nic nie czulam:D Smialismy sie tylko jak dwa glupki:) No dobra, przyznaje - podczas skladania podpisow i jednego pytania mialam przebiegajaca przez mozg z predkoscia 0,0001 sekundy mysl, ze teraz to juz tak na powaznie ale nic pozatym:D

Wieczorem tylko dowiedzialam sie od mojego przyszlego Małża, ze ja sie boje przyszlosci i slubu... Chyba cos w tym jest, zwlaszcza z przyszloscia "do slubna" ale zwiazane jest to bezposrednio z moja przeszloscia, o ktorej mowic nie chce choc wraca - a kysz, precz...

Oto ja...


Kobieta... Narzeczona... Polka....

Taka jestem, czasem wesola i zwariowana, czasami powazna, smutna, zamyslona...
Copyright © 2016 www.ciepelkowo.pl | blog
| Magda M. Ciepełkowo